Macierzyństwo Małe dziecko Starsze dziecko Zakupy Zdrowie

Dlaczego sen jest bardzo ważny w życiu dziecka?

Redakcja
Redakcja
30 września 2019
Fot. iStock
 

Statystyczny pierwszoklasista spędza w szkole ok. 4 – 5 godzin, nie wliczając w to zajęć pozalekcyjnych oraz świetlicy. Kolejną część dnia wypełnia zabawa i inne aktywności. To te elementy, które są z góry zaplanowane lub takie, które można zaplanować i umieścić w określonej przestrzeni czasowej. Jaka część przypada na sen? Ile godzin przesypia twoje dziecko? Czy kontrolujecie, o której kładzie się spać?

Tak naprawdę, sen jest bardzo ważny w życiu każdego człowieka, nie tylko dziecka. Podpowiemy, co zrobić, by twojemu dziecku spało się lepiej, a i tobie nie spędzało to snu z powiek.

Sen ma ogromny wpływ na funkcjonowanie organizmu młodego człowieka

Pewnie wielu z was zna problem wyjmowania malucha z łóżka, ciężkiej pobudki  i kiepskich poranków. Zacznijmy od tego, ile czasu powinno przesypiać twoje dziecko.

Oczywiście podane normy dotyczą przeciętnego człowieka w określonym wieku i w konkretnych przypadkach mogą się różnić.

Mówi się o tym, że dziecko w wieku wczesnoszkolnym, czyli pomiędzy 6 a 12 rokiem życia powinno spać mniej więcej od 9 do 12 godzin dziennie. Dobrze też, gdy twoje dziecko kładzie się spać o wyznaczonych porach, wówczas dużo łatwiej będzie mu budzić się o wyznaczonej godzinie. To z całą pewnością zminimalizuje poranny stres, zmęczenie i dobrze wpłynie na koncentrację w ciągu dnia. Odpowiednie rytuały związane z zasypianiem i stałe godziny snu oraz pobudki pozytywnie wpłyną na funkcjonowanie nie tylko tych najmniejszych, ale również starszych dzieci.

Dlaczego sen jest tak ważny?

Sen to nie tylko regeneracja, to przede wszystkim wzrost i rozwój, a na ich zdrowym przebiegu bardzo nam zależy. W czasie snu układ nerwowy odbudowuje swoje zasoby fizyczne i funkcjonalne, utrwala się pamięć,  odbudowują się neuroprzekaźniki. Podczas snu wzmacnia się także odporność dziecka. To potwierdzone, że niewyspane dzieci częściej chorują. Tak wiele można uniknąć, tak niewielkim kosztem.

Co, jeśli Twoje dziecko kładzie się spać o regularnej porze, przesypia odpowiednią ilość godzin, a mimo to jest zmęczone i niewyspane?

Pierwszą rzeczą jest upewnienie się, czy nie ma to związku z chorobami, przejściowym zmęczeniem, zbyt dużym obciążeniem psychicznym i fizycznym w ciągu dnia.

Jeżeli jednak to nic z tych rzeczy, sprawdź, gdzie i na czym śpi twoje dziecko.

W okresie intensywnego wzrostu fizycznego i rozwoju umysłowego twoje dziecko może mieć gorsze dni, jednak jeżeli problemy ze snem i regeneracją trwają nieprzerwanie mimo dobrego stanu zdrowia warto zastanowić się, czy aby na pewno nie ma na to wpływu sypialnia dziecka.

Dziecko powinno mieć swoje miejsce, w którym w spokoju może się zregenerować.

Większość pierwszoklasistów ma już swoje pokoje lub miejsce, w którym odrabia zadania domowe, bawi się i śpi. Ważnym elementem pokoju dziecka powinno być odpowiednie łóżko. Celowo użyliśmy sformułowania łóżko, bo tylko taki mebel wraz z dobrze dobranym materacem gwarantuje komfortowy, dopasowany do potrzeb użytkownika sen.

Jaki powinien być materac?

Po pierwsze dopasowany do potrzeb konkretnego dziecka. Już 5 – 8 letnie dzieci potrafią powiedzieć, czy coś jest dla nich wygodne, zbyt twarde lub zbyt miękkie. Dlatego warto wziąć pod uwagę ich zdanie na temat konkretnego modelu.

Drugim elementem jest wzrost i waga. Wybierając materac w salonie, sprzedawca na pewno pomoże nam oszacować, jaki materac będzie dobry dla naszego dziecka, jednak podane wyżej parametry są znaczące, ponieważ to od nich zależy, na jaką konstrukcję powinniśmy się zdecydować. Drobne dzieci na pewno nie będą czuły się komfortowo, gdy materac będzie uciskał ich biodra czy barki. Dlatego tak ważne jest, by zabrać ze sobą dziecko, kiedy planujemy taki zakup. Wówczas może położyć się na wybranym materacu, a my możemy sprawdzić, czy dobrze podpiera poszczególne części jego ciała.

Po trzecie, wiek dziecka. Warto zastanowić się, jak długo nasza pociecha będzie użytkowała materac. Wiele modeli materacy, np. model Libera marki Janpol, jest bardzo elastyczny, a jego konstrukcja dobrze dopasowuje się zarówno do mniejszego i większego obciążenia. Tak więc może posłużyć dziecku dobre kilka lat, nawet jeśli podrośnie i zmieni się budowa jego ciała.

Po czwarte łóżko i stelaż. Jeżeli mamy już wybrane łóżko, warto sprawdzić wysokość burty oraz odstęp pomiędzy listewkami stelaża, by ten właściwie podpierał materac. Niektóre modele, szczególnie te z pianek wysokoelastycznych, bądź lateksu, wymagają odpowiednio gęstego podłoża.

Po piąte surowce. To, z czego zbudowany jest materac ma wpływ na odczucie komfortu, ale nie tylko. Pewne elementy wykorzystywane w materacach, mają konkretne właściwości, które mogą wspomagać prawidłową regenerację.

Materace nowej generacji zbudowane są z surowców o specjalnych parametrach. Poza odpowiednią gęstością i elastycznością, materiały te, jak lateks i niektóre pianki zapobiegają rozmnażaniu się szkodliwych mikroorganizmów na ich powierzchni. Dodatkowo są przewiewne i szybko oddają nagromadzoną we wnętrzu materaca wilgoć.

Kokos, z kolei, poza wzmocnieniem konstrukcji, do czego jest stosowany, ma właściwości antygrzybiczne i antybakteryjne.

Ocen Blue, użyty do stworzenia materaca Lio, zawiera żelowe kapsułki, które ułatwiają utrzymanie prawidłowej temperatury ciała.

Olejek Neroli, pozyskiwany z kwiatów gorzkiej pomarańczy, znajdujący się w górnej warstwie materaca Libera, ma kojący wpływ na układ nerwowy. Łagodzi bezsenność, działa uspokajająco i wspiera efektywny sen. Neroli sprawia, że materac emanuje świeżym, dyskretnym zapachem pomarańczowo – miodowym, który działa przeciwdepresyjnie i wzmacnia pewność siebie.

I ostatnie – pokrowiec. I podpowiemy, to nie wygląd jest tutaj najważniejszy. Ta okalająca powłokę materaca tkanina powinna mieć możliwość prania – kwestia bardzo ważna, szczególnie w przypadku alergików.

Materace Janpol posiadają zamki, ułatwiające rozdzielenie pokrowca na dwie części, dzięki czemu z łatwością można odświeżyć go samemu, w domowej pralce.  Często pokrowce wykończone są specjalną powłoką zapewniająca dodatkową ochronę i zwiększające higienę użytkowania do maksimum. Przykładem takiej powłoki jest Sanitized® (w pokrowcu dedykowanym do materaca Libera) – eliminujący roztocza oraz powstawanie plam i nieprzyjemnych zapachów oraz Purotex (w pokrowcu Puroactive przeznaczonym do materacy dziecięcych), który z kolei zawiera probiotyki eliminujące ilość roztoczy kurzu domowego o prawie 94%.

Podsumowując odpowiedni materac powinien być dopasowany do potrzeb konkretnego dziecka. Musi też współgrać z konstrukcją łóżka i mieć dobrze dobrany stelaż. Dodatkowym atutem będzie zdejmowany pokrowiec do prania oraz surowce o dodatkowych właściwościach, podnoszącym higienę i komfort użytkowania.

Gwarantujemy, że dobrze dobrany materac może zniwelować kłopoty ze snem Twojego dziecka. A zapewniamy – to nie tylko inwestycja w komfortowy sen. To także wkład w zdrowy rozwój. Wyspane dziecko, to dziecko skoncentrowane i pełne energii. To dziecko, które pewnie stawi czoła wszystkim wyzwaniom, jakie niesie ze sobą powrót do szkoły.


Artykuł powstał we współpracy z Janpol Fabryka Materacy


Macierzyństwo Małe dziecko Starsze dziecko Zakupy Zdrowie

„Obojętność to nie zbrodnia. Czyż nie?”. A czy jest coś gorszego?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
30 września 2019
Fot. iStock
 

Czego boisz się najbardziej? Węży, pająków, duchów… a może klaunów i seryjnych morderców rodem z Gotham City? Nie tego powinieneś się bać… i chyba naprawdę się tego nie boimy. Prawdziwy lęk, to strach przed tym, co znajduje się najbliżej, paraliżujący brak kontroli nad swoim życiem. Bezradność. Obojętność. Nawet, gdy jesteś terapeutą.

„Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono” – napisała Wisława Szymborska. Te słowa słyszeliśmy już tyle razy, że zdążyły nam spowszednieć. Staramy się włożyć je między inne cytaty i frazesy, i nie myśleć zbyt wiele, zbyt długo, nad ich znaczeniem i celnością. Bo przecież, co by było gdyby…? Nie wiemy. Lubimy myśleć, że w obliczu zagrożenia lub traumy, przyjmiemy iście bohaterską postawę, pozostaniemy nieugięci, uniesiemy wszystko, co zgotuje los. Ale tak nie jest. Dopuszczenie do siebie myśli, że nie damy rady, stchórzymy, a przede wszystkim utracimy kontrolę nad własnym życiem i nad sobą, jest zbyt przerażające. To coś, czego boimy się najbardziej.

Ruth Harland, najlepsza terapeutka w Londynie, pracuje w klinice dla osób, które przeżyły traumę. Jest genialna, odnosi sukcesy. Jest tak dobra, że nikt z jej współpracowników nie wie nawet, co niedawno ją spotkało. Praca to praca, życie prywatne nie powinno do niej zaglądać. Nie gdy się jest psychologiem. Ruth straciła swojego siedemnastoletniego syna. Choć jest świadoma ucieczki, jaką stała się dla niej praca, nie potrafi i nie chce odpuścić. Jest potrzebna, może pomagać innym. Nawet gdy nie potrafi pomóc sobie.

Wszystko zmienia się, w dzień urodzin jej syna. To wtedy poznaje pacjenta, który zmieni wszystko, który tak bardzo go przypomina…

Główna bohaterka jest postacią niemal żywą. Jej ból i żałoba, którą przechodzi są prawdziwe tak, bardzo, że współodczuwamy emocje, które nią targają. Jak długo można dzielić się na dwoje? Na zrównoważony profesjonalizm do przysłowiowej piętnastej i rozgorzałą rozpacz „po pracy”? Ruth jednak każdego dnia walczy. Mimo wiedzy, sukcesów i doświadczenia – walczy w przegranej bitwie. Nie da się zasypać dziury w duszy pracą. Nie da się udawać, że jej nie ma.

To niesamowita i fascynująca opowieść o ludzkiej psychice. O tym, jak łatwo stracić kontrolę, pozwolić sobie na przesunięcie granic. Jak łatwo i niezauważanie można poświęcić najważniejsze zasady i wartości, dla jednej, krótkiej chwili udawanego ukojenia.

Dawno nie miałam okazji przeczytać tak dobrej książki. Wciągającej, wielopoziomowej i jednocześnie napisanej z ogromną lekkością.

Autorka doskonale prowadzi nas po krętych ścieżkach skrajnych emocji, wyławia każdy istotny podczas terapii drobiazg, smaczek. Robi to po mistrzowsku, naturalnie, bez opowiadania bajek. Jak jej się to udało? Sama ma 25-letnie doświadczenie w pracy terapeuty klinicznego.

„Terapeutki” nie da się ot tak, odłożyć w trakcie czytania, nie poczuć nic, nie rozważać. Nie ma tu zbędnej wzniosłości. Nie ma pseudo poezji. Jest za to konfrontacja z wieloma wymiarami ludzkiego psyche. Zmusza do zadania sobie pytania: „a czy to mogłabym być ja?”.

Podobno po każdej burzy wychodzi słońce, ale czy na pewno? Tego wam nie zdradzę, musicie sami przeczytać! A „Terapeutkę” połkniecie jednym chapsem. 😉

Książkę możecie zamówić online tutaj: https://www.empik.com/terapeutka-thomas-bev,p1230054870,ksiazka-p

Fot.. Materiały prasowe


Macierzyństwo Małe dziecko Starsze dziecko Zakupy Zdrowie

Jestem wystarczająco dobra

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
29 września 2019
Fot. iStock

Która z nas szczerze tak o sobie myśli? Moje doświadczenia i praca z kobietami pokazują, że naprawdę niewiele. Zazwyczaj jesteśmy „za mało”, „za bardzo”, „zbyt” jakieś. Zawsze nie do końca dopasowane, irytująco nieidealne. Dodatkowo świat dookoła tylko nas w tym przekonaniu utwierdza, bombardując nas wyidealizowanymi obrazami życia innych osób: świetnymi ciałami, egzotycznymi wakacjami, romantycznymi związkami, inspirującymi pracami. Co zrobić, żeby powiedzieć sobie „jestem wystarczająco dobra”?

Porównuj się mądrze

Porównywanie się z innymi jest czymś zupełnie naturalnym. Pozwala nam ocenić, jak radzimy sobie na tle innych, często motywuje i mobilizuje do działania. Nie ma w tym nic niezdrowego. Element porównawczy pojawia się już wśród dzieci, kiedy w szkole są oceniane. Stopnie pozwalają im dostrzec własny progres, ale też zobaczyć, jak wypadają na tle kolegów. Najważniejsze to stawiać sobie poprzeczkę w odpowiednim miejscu. Kiedy będziemy oceniać swoje sukcesy przez pryzmat kogoś o zupełnie innych doświadczeniach życiowych, innym wieku, mentalności, nigdy nie będziemy z siebie zadowolone. Porównywanie nie ma nas deprymować czy wpędzać w kompleksy, unieruchamiać. Wręcz przeciwnie – potrafi wyrwać ze stagnacji, zainspirować, pchnąć do działania. Pokazuje, gdzie jesteśmy, gdzie możemy być. Daje nam jakieś tło, sprawia, że nasze działania nie są pozbawione kontekstu. Koleżance udało się z własnym biznesem? Super! Na pewno też się bała, miała wątpliwości – czemu mi ma się nie udać?

Doceń siebie

Choć porównywanie może działać stymulująco, to są rzeczy, na które nie mamy wpływu, np. pewne elementy wyglądu. Czasem patrzenie z podziwem na inne kobiety, może nas zmotywować do pracy nad sobą, ćwiczeń. Jeśli jednak myśl o tym, że inni wyglądają lepiej, wprowadza nas w stan przygnębienia, złości i przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu, to sytuacja robi się niebezpieczna. Zawsze znajdzie się ktoś o dłuższych nogach, pełniejszych ustach, ktoś, kto lepiej zarabia, kto ma większą wiedzę. Trzeba pogodzić się z tą myślą i zacząć dostrzegać swoje zalety. Zamiast złościć się, że koleżanka ma większe powodzenie wśród mężczyzn, pomyśl, co w tobie jest najbardziej wartościowe. Chodzi zarówno o walory wyglądu, ale też o mocne strony np. błyskotliwe poczucie humoru, duża wiedza na jakiś temat. Sexy zaczyna się w głowie. Jeśli sama się docenisz i skupisz na pozytywach, inni na pewno też to będą dostrzegać. Najatrakcyjniejsze są kobiety, które czują się dobrze same ze sobą i emanują pewnością siebie.

Zracjonalizuj swoje myślenie

W wielu przypadkach kompleksy biorą się z błędnego myślenia, że pula ludzi, którzy mogą osiągnąć sukces jest ograniczona. Jeśli komuś się udaje, automatycznie zmniejsza nasze szanse na powodzenie. To oczywiście błędne założenie, bo jeśli nasza koleżanka zakłada dobrze prosperującą firmę, nie oznacza, że nam będzie trudniej. Jeśli ktoś z pracy dostaje podwyżkę, zamiast złościć się, pomyśl, co ty możesz zrobić lepiej, żeby móc się o nią ubiegać. Jeśli takie początkowe ukłucie zazdrości, popycha cię do działania, to jest to jak najbardziej zazdrość pozytywna.

Zmieniaj to, co da się zmienić

Rzeczy, które naprawdę przeszkadzają, a które da się zmienić, należy zmienić. Wszystkie inne powinno się zaakceptować. To najprostsza rada, która jest esencją mojego podejścia do życia. Dobrze, że bywamy krytyczne. To, co nas uwiera, prowadzi do zmiany. Najważniejsze, żeby nie uwierało to, na co nie ma się wpływu. Akceptacja opiera się na zauważeniu problemu i przyjęciu go jako stan faktyczny. Dlatego nie rezygnuj z diet, ćwiczeń i zmieniaj w sobie rzeczy, które ci przeszkadzają. Wszystkie inne natomiast przyjmij jako swój wyróżnik.

Zrób atut ze swoich wad

Wada to pojęcie względne. To, co jednym nie odpowiada, dla innych jest powodem do dumy. Tak zrobiła Chantelle Winnie – słynna czarnoskóra modelka z bielactwem, które przez wielu uważane jest za defekt. Ale dla Chantelle i milionów jej fanów jest powodem do zachwytu. Próbujesz chować rozstępy na zgrabnej pupie pod zabudowanymi majtkami? Załóż wycięte bikini i prezentuj je dumnie. Wierz mi – najtrudniejszy jest pierwszy raz. Kiedy raz odważysz się przełamać wewnętrzne ograniczenia, przekonasz się, że bez nich życie jest dużo przyjemniejsze.

Pamiętaj, że wszystko zaczyna się w głowie

To – obok „sexy zaczyna się w głowie” – moje hasło i tytuł moich książek. Znaczy dla mnie tyle, że moja wartość nie opiera się na wyglądzie, ale na tym, jaka jestem, jak działam, czy realizuję się w pracy, biznesie, w życiu towarzyskim. Wszystkie te rzeczy składają się na to, jak się ze sobą czuję. Miewałam olśniewająco piękne klientki. A jednak one same czuły się ze sobą źle, nieatrakcyjnie. Jak mało kto rozumiały, że nie można budować poczucia wartości na wyglądzie, bo jest to chwiejny fundament, a podstawą powinno być dobre czucie się ze swoim wnętrzem. To wymaga pracy, ale jest możliwe do osiągnięcia.

WEŹ UDZIAŁ W NASZEJ AKCJI #MIESIĄC BEZ KOMPLEKSÓW

Karolina Cwalina, coach z akredytacją PCC ICF, pasjonatka i entuzjastka życia Organizatorka nietypowych sesji szkoleniowych, wyjazdów i warsztatów biznesowych. Jest też autorką licznych publikacji, trzech książek, w tym bestsellera „Wszystko zaczyna się w głowie. Planuj, Działaj, Nie marudź”.

Karolina Cwalina

Aktualnie w sprzedaży:

Zobacz także

Syndrom toksycznej matki

„Oddam dzieci na weekend od zaraz”. Jest co najmniej kilka powodów, dla których warto spędzić weekend bez dzieci

10 sygnałów wysyłanych przez twoje ciało, których nie wolno ci ignorować

10 sygnałów wysyłanych przez twoje ciało, których nie wolno ci ignorować