Psychologia Samorozwój

32 pomysły, by #nażyćsię i być szczęśliwą według psycholożki Marty Iwanowskiej-Polkowskiej

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
27 kwietnia 2022
być szczęśliwą, #nażyćsię
fot. Yuricazac/iStock
 

Możliwe, że twoje #nażyćsię nie schowało się na Bali, choć dziś w to naiwnie wierzysz, nie jest zakopane na Saharze, nie jest ukryte w jednej z fontann w Rzymie ani na szczycie Burdż Chalifa czy Empire State Building. Prawdopodobnie nie ma go też na Kasprowym czy w Sukiennicach albo na sopockich uliczkach. Jest dalece prawdopodobne, że twoje #nażyćsię może kryć się w twojej kuchni albo w parku obok biura, w rodzinnym domu na peryferiach czy na kawie z przyjaciółką, ale nie w Bristolu, tylko na murku pod jej domem”, pisze  Marta Iwanowska-Polkowska w swojej książce „#nażyćsię „.

To momenty twojego życia, które powodują uśmiech albo poczucie sensu, ale niekoniecznie są tymi, które dobrze wyglądają na Instagramie… Wszystkie mogłyśmy to poczuć na początku pandemii. Snując wyobrażenia o tym, że „nażywać się” możemy, tylko (tylko! Niestety, to sobie wmawiamy) podróżując po świecie czy pijąc kawę w kawiarni, pozbawiłyśmy siebie szansy na radość, spontaniczność, spokój w życiu takim, jakie ono aktualnie jest. To jest najczęstszy błąd. Czekamy na lepszy moment na #nażyćsię. Czekamy, aż przeciwności miną, a my uciekniemy gdzieś daleko od naszego smutnego i pozbawionego piękna życia. Zakładamy, że najpierw obowiązki, a potem przyjemności, oddzielając grubą kreską życie, które mamy, od tego, jakie chcemy i marzymy wieść. Twierdzimy, że tu i teraz jest nasze życie, a #nażyćsię nie jest tu i teraz możliwe.

A jednocześnie nie dajemy sobie prawa do tego, by sprawdzić, na ile radość, spokój albo po prostu doświadczanie tego, co ważne, są możliwe w tym życiu, właśnie tu i teraz. (…) radość i spontaniczność kryją się w codzienności, która jest na wyciągnięcie ręki, pod warunkiem, że sobie na to pozwolimy. No właśnie. Pozwolimy.

Jeszcze raz: #nażyćsię może być na wyciągnięcie ręki, jeżeli sobie na to pozwolimy. Jeżeli pozwolimy sobie odłożyć na bok oczekiwania własne i innych i poczujemy to, co nas żywi, karmi, nasyca i wypełnia życie życiem i nażyciem.

#nażyćsię nie zależy od miejsca.

#nażyćsię zależy od tego, na co ty dajesz sobie miejsce w życiu. Na ile to ty kreujesz swoje miejsce w życiu i na ile to robisz w zgodzie ze sobą. To zadanie sobie pytania o to, dlaczego tego nie robisz. Dlaczego?

Poniżej zamieszczam listę „nażyciowych” inspiracji. To działania, zachowania, czynności, proste gesty pełne uważności, o których słyszałam od kobiet, którym towarzyszyłam w „nażywaniu” się. Momenty, które są i moim #nażyćsię. Możesz na tej liście znaleźć sposoby na twoje #nażyćsię, ale też możesz po jej przeczytaniu stworzyć własną.

Mogę się założyć, że swoje #nażyćsię możesz poczuć:

  1. Wysypiając się. Nie włączając budzika. Przesypiając ciągiem osiem godzin albo przynajmniej sześć.
  2. Budząc się bez listy zadań w głowie. Bez pośpiechu. Bez presji. Pozwalając sobie za to na spokojny, leniwy poranek.
  3. Jedząc nieśpieszne śniadanie, przy suto i pięknie nakrytym stole, choć to tylko wtorek, a nie święta.
  4. Jedząc to, co lubisz, smakując każdy kęs. Jedząc to, co lubisz, a nie to, co smakuje twoim bliskim.
  5. Tańcząc na koncercie, choć teoretycznie wykupiłaś miejsca siedzące.
  6. Idąc na spacer tam, gdzie chcesz, z kim chcesz, w tempie, które ci służy.
  7. Idąc na protest w słusznej dla ciebie sprawie i przyznając się (może w końcu) do swoich poglądów.
  8. Ćwicząc poranną jogę, nawet gdy trwa trzynaście minut, a domownicy kręcą się wokół ciebie.
  9. Idąc na masaż i czerpiąc z niego przyjemność każdym centymetrem twojego ciała.
  10. Nie tłumacząc się z tego, że poszłaś na masaż. Choć twoja mama nigdy by nie zadbała w ten sposób o siebie.
  11. Robiąc sobie tatuaż, by ci zawsze przypominał o tym, co jest dla ciebie najważniejsze.
  12. Kupując sobie sześć sukienek bez planu, że wszystkie są na konkretne okazje. Choć nie chcę promować konsumpcyjnych i nieekologicznych zachowań, to gdy przez wiele lat nie nosiłaś sukienek, kupienie ich i noszenie może być dla ciebie momentem przełomowym. Podobnie możesz się poczuć, wybierając krótkie spodenki.
  13. Wyjadając dzieciom żelki w ukryciu. Bo ty też (!) lubisz żelki.
  14. Uważnie masując swoje ciało pachnącym olejkiem, patrząc na nie z czułością i coraz większą akceptacją.
  15. Zamawiając niedzielny obiad w restauracji, tylko dlatego, że chcesz odpocząć od gotowania i zjeść coś innego.
  16. Delektując się smakiem truskawek z cukrem i śmietaną, choć wiesz, że twoja dietetyczka tego nie pochwala.
  17.  Świadomie oddychając, nawet gdy ten świadomy oddech dzieje się w pracy pomiędzy szóstym Teamsem, a siódmym Zoomem danego dnia.
  18. Robiąc sobie przerwę, gdy jej potrzebujesz – gdy twoje ciało jej potrzebuje. Próbowałaś? Tak często prosimy innych o zgodę w takim momencie albo się z tego tłumaczymy.
  19. Olewając te prace domowe, na które nie masz już sił, albo angażując w nie domowników. Skoro nasi partnerzy prowadzą auta, to umieją też poprowadzić odkurzacz czy włączyć pralkę.
  20. Będąc sama ze sobą. Bezcenny dar, pewnie niemal każdej, mamy w czasie nauki i pracy zdalnej. Ja na chwile ze sobą chowałam się w samochodzie, a ty? Może jesteś jedną z tych kobiet, dla których wyprawa do Rossmanna czy Biedronki była jak wypad nad morze?
  21. Będąc z ludźmi, których kochasz, rozmawiając z bliskimi, nawet jeżeli komunikacja odbywa się tylko za pośrednictwem Messengera.
  22. Świadomie unikając toksycznych dla ciebie osób. Choć bywa to cholernie trudne, jeżeli te osoby należą do twojej rodziny.
  23. Jadąc w podróż raz na koniec świata, a raz na koniec miasta. Tam też może być ciekawie.
  24. Zwiedzając na wakacjach te miejsca, które zawsze chciałaś zobaczyć, a nie te, które są „rodzinną atrakcją roku”.
  25. Wyjeżdżając na wakacje tam, gdzie cię ciągnie, a nie tam, gdzie jeździliście od lat.
  26. Ruszając z koleżankami na babski rejs, choć nie żeglowałaś od ponad dwudziestu lat.
  27. Albo wracając w miejsca, do których jeździłaś w dzieciństwie, tylko po to, by pokazać je dzieciom i poczuć się, jakbyś znów miała trzynaście lat.
  28. Grając z rodziną w planszówki, w poniedziałek, tak po prostu, bo macie na to ochotę.
  29. Albo nie grając, bo tego nie lubisz, ale pozwalając sobie na to, żeby oni grali ze sobą, a ty czytasz obok książkę, gazetę, cokolwiek.
  30. Piekąc z bliskimi pierniki. Albo i nie, bo akurat ta końcówka roku jest dla ciebie tak trudna, że nie masz na to sił i się do tego przyznajesz, w końcu.
  31. Gotując synowi jego ulubioną zupę, ale nie dlatego, że musisz, ale bo chcesz ją ugotować, bo sprawia ci przyjemność to, że mu ją dajesz.
  32. Robiąc z mężem przetwory na zimę dlatego, że to lubicie, a nie dlatego, że tak zawsze robiła mamusia.

Fragment książki: „#nażyć się. Jak zacząć nażywać się dziś, pamiętać o tym jutro i już nigdy o sobie nie zapomnieć”. (skróty wybór redakcji)

Marta Iwanowska-Polkowska, coachyca, trenerka, z wykształcenia psycholożka. Prowadzi procesy indywidualne i warsztaty rozwojowe.


Psychologia Samorozwój

Już wiem, dlaczego nie podobało mi się „I tak po prostu”. Obejrzyj „Lust”, serial o seksie bez tabu. Popłaczesz się ze śmiechu

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
27 kwietnia 2022
 

Teraz już wiem, czego mi zabrakło w kontynuacji serialu „Seks w wielkim mieście”, czyli „I tak po prostu”. To wszystko, czego nie zobaczyłyście w przygodach Carrie, Miranda i Charlotte, jest w „Lust” (Pożądanie), HBO MAX. Ten szwedzki serial bije amerykańską produkcję na głowę. Albo i dwie! Po prostu jest mega śmieszny. Opowiada o przygodach czterech kobiet grubo po czterdziestce. Tuż przed menopauzą. Przygodach głównie dotyczących erotyki!

Ale to jest erotyczna podróż bez trzymanki i bez pruderii. Słodko-gorzka i bez tabu! Jest tam wszystko, co przeżywają kobiety po czterdziestce i po pięćdziesiątce. Dokładnie to, czego się wstydzimy opowiadać nawet przyjaciółkom.

Są średnio udane rodziny. Kilkuletni synek, który klnie jak szewc. Nastoletnia córka, która uprawia seks tak głośno ze swoim chłopakiem, że w kuchni trzęsie się żyrandol, ale potrafi być tak bezradna, że przychodzi do mamusi przytulić się, gdy nie może zasnąć. Syn, który nie ma już siły tłumaczyć dorosłym, że nie jest przecież gejem, ale panseksualnym facetem. I rodzice, którzy robią wielkie oczy, bo przecież mają się za oświeconych i tolerancyjnych, ale tak naprawdę nic nie rozumieją.

 

 

View this post on Instagram

 

A post shared by HBO Max Nordic (@hbomaxnordic)

Jest menopauza, seks z viagrą, zdrada, terapia małżeńska, lesbijskie sny i szaleńcza namiętność z facetem, który ma mikropenisa i – jak mówi sama bohaterka – cztery komórki mózgowe. Do tego wszystkiego mamy skłóconą żonę z mężem, która musi mieszkać z jego nastoletnią kochanką w jednym domu, który ma przegnite fundamenty i nikt go nie chce kupić. Przez środek salonu ciągnie się u nich taśma przylepna, którą dzieli przestrzeń i tej linii nikomu przekroczyć nie wolno. Nawet, gdy chce napić się kawy.

Są mężowie i partnerzy babiarze, potulni nudziarze, faceci narcyzi, alkoholicy i tacy nawet fajni na pierwszy rzut oka. Ale potem i tak okazuje się, że od dwóch lat nie chcą uprawiać z żoną seksu, mają depresje, dziwne hobby i nisko poczucie własnej wartości.

W końcu jest też dyskryminacja kobiet w pracy i kretyńskie młodsze koleżanki, które robią karierę na swoich głupkowatych pomysłach. Jest poruszony problem molestowania oraz związane z nim mieszane uczucia. Bo czy ręka kolegi z pracy na udzie faktycznie mogła sprawić, że się poczułam niekomfortowo? Bo może jednak przesadzam i jestem przewrażliwiona?

Jak powiedziałam, jest tam wszystko. Bo jeśli czegoś nie wymieniłam, to znaczy, że zapomniałam. Każda dojrzała kobieta może przejrzeć się w tym serialu. Pośmiać z samej siebie, wyluzować, bo okazuje się, że nie tylko ona ma fatalny seks z mężem albo że nie tylko ona nie potrafi uwolnić sie od partnera, który ciągle ją zdradza i ogląda się za każdą młodszą laską. Nawet jak wstydzisz się o tym przyznać przyjaciółce, to znajdziesz to wszystko w „Lust” i pośmiejesz się w domowym zaciszu. Mówię ci, tam nie ma tam tabu.

Może po ósmym odcinku (na koniec oglądania) – jak Anette staniesz nad lustrem, by przyjrzeć się w końcu swojej waginie? A może jak Julia odważysz się napisać powieść erotyczną? Albo jak Martina zapiszesz się na Tindera i w końcu zdradzisz faceta, z którym się właśnie rozstajesz. Nie chcę spoilerować. I tak już wam za dużo opowiedziałam.

 

 

View this post on Instagram

 

A post shared by HBO Max Nordic (@hbomaxnordic)

Na koniec, ku przemyśleniu, fragment odczytu jednej z bohaterek. Ja się pod nim odpisuję obiema rękoma.

„Dzisiejsza kobieta w średnim wieku jest uwiązana pracami domowymi, dziećmi, pracą, starością rodziców i presją na utrzymanie nieskazitelnego domu. Kobieta w średnim wieku ma robić 10 tysięcy kroków dziennie, co trzy tygodnie farbować włosy, wyróżniać się w pracy, choć awansują młodsi koledzy. A ty masz być uśmiechnięta i radośnie organizować Wigilię. Niedocenienie, stres i złość. Jak bardzo cię to podnieca? Jak mogło do tego dojść?”, pyta.

I musze powiedzieć jeszcze jedno. Wcześniej brakowało mi odwagi. Dopiero teraz (po obejrzeniu „Lust”) odważę się powiedzieć, że w „I tak po prostu” podobały mi się głównie… ciuchy Carrie. Była o niebo lepiej ubrana niż w „Seksie w wielkim mieście”, kiedy  jako młodza kobieta nosiła głównie szpilki i mega krótkie obcisłe sukieneczki. W „I tak po prostu” stylistki wzbiły się na wyżyny kreatywności – łączyły stare markowe torebki z kimonami i świetnymi toczkami. Więc za to chapeau bas i dzięki w imieniu dojrzałych kobiet, które chcą się nadal fajnie ubierać. Kropka.


Psychologia Samorozwój

Live o najważniejszych kobiecych sprawach z Małgorzatą Ohme i prof. Marzeną Dębską na Instagramie

Redakcja
Redakcja
27 kwietnia 2022

Czas pandemii, czas wojny w Ukrainie – czas kiedy sprawy kobiece zeszły na plan dalszy. Nie może tak być. Dziś chcemy Wam, wspólnie z Małgorzatą Ohme, przypomnieć, że te sprawy muszą wrócić na Waszą (i nasze) listy priorytetów. To niezwykle ważna dla zdrowia – fizycznego i psychicznego. Jak to zrobić? Dlaczego nie możemy o sobie zapominać? Dziś, w środę 27 kwietnia, Małgorzata porozmawia o tym w specjalnym live na swoim Instagramie o godzinie 20.00. Obecność obowiązkowa!

Zróbcie krótki rachunek sumienia i przypomnijcie sobie, kiedy ostatni raz robiłyście najważniejsze dla Waszego zdrowia, zwłaszcza tego intymnego, badania. Kiedy ostatnio byłyście na cytologii, USG piersi, robiłyście badania krwi, kiedy byłyście u swojego ginekologa?

Jak to jest, że na co dzień silne, obrotne, wielozadaniowe, świadome, światowe, wykształcone, a nadal kwestie własnego zdrowia spychamy na najdalszy plan?

Specjalnym gościem tego live’a będzie wybitna specjalistka, jeden z najważniejszych autorytetów medycznych w Polsce, prof. Marzena Dębska. To wyjątkowa okazja, by z pierwszej ręki dowiedzieć się, jak dziś wygląda sytuacja zdrowia intymnego Polek i co możemy zrobić, żeby je poprawić.

Podczas liva poruszymy tematy:

czym jest zdrowie menstruacyjne i jak o nie zadbać?
jak radzić sobie z obfitymi miesiączkami?
– jak przygotować nastolatkę do pierwszej miesiączki i wizyty u ginekologa?
– o jakich chorobach kobiet mówi się ciągle za mało? Czym jest choroba von Willebranda i co ma wspólnego z miesiączkami?
na co zwracać uwagę lekarza podczas wizyty ginekologicznej?

Nie zabraknie również rad Małgorzaty Ohme, jak wiosną zadbać o to, co dla nas najważniejsze pod kątem psychicznym. Bierzemy sprawy w swoje ręce! W końcu jesteśmy kobietami 🙂

Live na FB Małgorzaty Ohme, 27 kwietnia, o godz.20.00 Tego nie można przegapić !

 


Zobacz także

Są dni, kiedy wszystko jest w „nieporządku”: nasze włosy, nasze łóżko, nasze serce

On rozlicza się z Bogiem od rozrywki, a ja ze sobą. Odchodzę

On rozlicza się z Bogiem od rozrywki, a ja ze sobą. Odchodzę

W kim tak naprawdę się zakochujemy? W facetach czy w naszych wyobrażeniach o nich?