Psychologia

Rozwój osobisty to nie samotna podróż. Relacje z ludźmi pomogą Ci w nim na 6 sposobów

Redakcja
Redakcja
17 czerwca 2021
Photo by Valiant Made on Unsplash
 

Rozwój osobisty sugeruje samotną podróż ku lepszej przyszłości. Ale tak naprawdę to relacje, w jakie wchodzimy z ludźmi, wydobywają z nas to, co najlepsze. 


Kiedy myślimy o rozwoju osobistym, często wyobrażamy sobie samotną wyprawę do samodoskonalenia. Zaleca się, abyśmy zwiększyli samokontrolę, stali się bardziej twardzi i zorientowani na cel. Tak więc zamykamy się (w sobie) i zaczynamy indywidualną lekcję zmiany naszych nawyków i zachowań.

A jednak ludzie, którzy wciąż się rozwijają, zwykle robią to z pomocą innych. Pomyśl: najlepsi sportowcy mają trenerów, lekarzy, psychologów, całą ekipę. Menedżerowie najwyższego szczebla mają mentorów, ale i zespoły ludzi, z którymi przecież pracują. Wspaniali rodzice mają blogi, książki i innych wspaniałych rodziców, od których mogą się uczyć. Nawet kontemplujący mnisi buddyjscy, którzy wydają się być na szczycie samotranscendencji, są prawie zawsze otoczeni przez innych transcendentnych mnichów.

Badania potwierdzają to, sugerując, że pozytywne relacje mogą pomóc nam odnieść sukces, rozwijać się i stać się lepszymi ludźmi. Partnerzy często zachęcają się nawzajem i wspierają w dążeniu do wspólnych celów. Kiedy rodzice są bardzo zaangażowani w szkołę, ich dzieci mają tendencję do dobrych wyników w nauce. A pozytywne wsparcie ze strony przyjaciół, szczególnie w okresie dojrzewania i wczesnej dorosłości, może zachęcić nas do większej empatii i pomocy wobec innych.

We wszystkich sferach naszego życia relacje mogą nie tylko pomóc nam czuć się dobrze, ale sprawiają, że jesteśmy lepszymi ludźmi.

Oto sześć prostych sposobów na wykorzystanie swoich relacji, aby napędzać swój własny rozwój:

1. Spędzaj czas z właściwymi ludźmi

Jednym z najbardziej podstawowych sposobów upewnienia się, że twoje relacje pomagają ci się rozwijać, jest otaczanie się odpowiednimi ludźmi. Niektóre związki nas frustrują, inne uszczęśliwiają, a inne stanowią dla nas wyzwanie (a niektóre dają nam wszystkie te trzy rzeczy!). Chociaż nie zawsze łatwo jest zatrzymać i nawiązać relacje, starajmy się spędzać jak najwięcej czasu z ludźmi, którzy nas inspirują i stymulują.

Im częściej stykamy się z różnymi modelami zachowań i widzimy ich pozytywne efekty, podobają nam się one, tym bardziej prawdopodobne jest, że sami ich spróbujemy — niezależnie od tego, czy jest to przyjaciółka, która zaczęła regularnie biegać i teraz kończy maratony, czy np. mąż, który pracuje nad zachowaniem spokoju w nerwowym czasie i dzięki temu udaje mu się rozbrajać rodzinne konflikty.

Uwaga, nie oznacza to, że musimy znaleźć kogoś (w naszym mniemaniu) lepszego od nas i próbować być lepsi niż on. Nie, nie. Zamiast tego zastanów się, w jaki sposób Twoje mocne strony mogą uzupełniać czyjeś. Może twoje rodzeństwo jest ułożone i zorganizowane, podczas gdy ty jesteś bardziej spontaniczna? Możesz uczyć się od innych, podczas gdy oni uczą się od ciebie.

2. Stawiaj wspólne z innymi cele 

Kto powiedział, że wyznaczać cele można tylko sobie? Kiedy dzielimy się naszymi celami z innymi, natychmiast mamy kogoś, kto będzie nas rozliczał. Jeśli powiem mężowi, że staram się trzymać z daleka od cukru, wystarczy, że spojrzy na mnie, gdy sięgam po pączka, aby przypomnieć mi o moim postanowieniu. Trudno jest cały czas trzymać się celu, ale jest łatwiej, jeśli mamy kogoś, kto pomoże nam pokonać przeszkodę lub podniesie nas, gdy upadniemy.

Jeśli pójdziemy o krok dalej, ustalając cele z innymi – jak wspólne bieganie w maratonie lub wspólne zajęcia, aby nauczyć się nowego języka – wtedy nie będziemy czuć się tak samotni, gdy po drodze będzie ciężko (a na pewno będzie). Wsparcie społeczne, które otrzymujemy od innych, jest niezwykle ważne, szczególnie w tych trudnych czasach. Kiedy presja jest wysoka, ci, którzy mają wyższy poziom wsparcia społecznego, zwykle doświadczają mniejszego stresu.

Gdy mamy wspólny cel, jesteśmy też bardziej zmotywowani. Nie lubimy przecież zawodzić innych, nie dotrzymywać słowa, czy sprawiać, że przez nas ktoś nie osiągnie swojego celu. Czasami też po prostu potrzebujemy kogoś, kto zainspiruje nas do bycia najlepszymi.

3. Proś o opinię

Zwykle to od nas zależy, w jakich obszarach chcemy się rozwijać. I chociaż ten proces autorefleksji jest ważny, czasami możemy źle oceniać własne umiejętności i predyspozycje. Zwykle zakładamy, że wiemy znacznie więcej, niż to jest w rzeczywistości. Dlaczego więc nie spojrzeć na nasze relacje jako na źródło informacji zwrotnej na temat tego, co możemy poprawić?

Informacja zwrotna jest kluczowa dla naszego rozwoju. Badania wykazały, że gdy poszukujemy informacji zwrotnych i wykorzystujemy je jako okazję do rozwoju, z czasem mamy większe szanse na poprawę. O ile szybszy byłby ten proces, gdybyśmy poprosili o informację zwrotną zamiast czekać, aż nadejdzie? Wyobraź sobie reakcję swojego partnera, gdybyś poprosiła o informację zwrotną na temat tego, co mogłaś zrobić inaczej po ostatniej kłótni lub jak zszokowana byłaby twoja nastoletnia córka, gdybyś zapytała, jak możesz być lepszym rodzicem.

Nasze pozytywne relacje stanowią dla nas bezpieczną przestrzeń do pracy nad sobą przy wsparciu osób, którym na nas zależy. Ale czasami musimy zrobić pierwszy krok i poprosić o wsparcie.

4. Korzystaj z szerszej sieci kontaktów

Podobnie jak kapitał finansowy, kapitał społeczny jest cennym zasobem, w który możemy inwestować dla własnego dobra. Im więcej mamy znaczących relacji, tym więcej zasobów społecznych staje się dla nas dostępnych. Często znajdujemy pracę lub ukochane hobby wśród znajomych, czy znajomych znajomych – poleca cię komuś przyjaciel żony twojego brata, który usłyszał o tej wspaniałej nowej pracy. Prawda?

Ma to zalety w domu i w pracy: na przykład pracownicy są bardziej zaangażowani, gdy spędzają więcej czasu na wykorzystaniu swoich mocnych stron. A nastolatki są szczęśliwsze i mniej zestresowane, gdy ich rodzice skupiają się na budowaniu swoich mocnych stron.

Jeśli nie wiesz, jak coś zrobić lub od czego zacząć z nowym celem, znajdź w swojej sieci kogoś, kto to wie.

5. Bądź wdzięczna

Wdzięczność od dawna jest promowana jako sposób na zwiększenie naszego szczęścia, ale także motywuje nas do samodoskonalenia. Jeśli chcesz prostego wzmocnienia swoich relacji, możesz zacząć właśnie od praktykowania wdzięczności. Akt wdzięczności może zwiększyć naszą pewność siebie i pchnąć nas do realizacji celów, być może dlatego, że sprawia, że ​​czujemy się bardziej związani z ludźmi.

Akt wdzięczności może zwiększyć naszą pewność siebie i zachęcić nas do pójścia naprzód. Pomyśl więc o kimś, kto bardzo Ci pomógł w przeszłości i skontaktuj się z nim, aby mu podziękować.

6. Inwestuj w innych

Jako ludzie kierujemy się wzajemnością. Kiedy otrzymujemy przysługę, często chcemy ją odwzajemnić (lub przekazać dalej). Chociaż wspieranie innych jest ważne samo w sobie, nie ma nic złego w tym, że czerpią z tego dwie strony. Pomagamy komuś innemu i zwykle czujemy się całkiem nieźle – a nawet możemy się czegoś nauczyć. To jeden z powodów, dla których mentoring stał się tak powszechny. Jest to wymiana, która przynosi korzyści obu stronom, ponieważ podopieczny zyskuje cenną mądrość, podczas gdy mentor może odświeżyć umiejętności i przyjrzeć się nowym perspektywom.

 

 


Psychologia

Tak, możesz być towarzyskim introwertykiem – oto 3 oznaki, że pasujesz do tego profilu osobowości

Redakcja
Redakcja
17 czerwca 2021
Photo by Sam Manns on Unsplash
 

Grupowanie ludzi w obszerne kategorie osobowości (np. lubisz imprezy, więc musisz być ekstrawertykiem!) pozostawia niewiele miejsca na niuanse. Wiemy, że niektórzy ludzie mieszczą się w środku spektrum ekstrawertyków i introwertyków jako ambiwertyków. I tak, jak nie wszyscy ekstrawertycy w naturalny sposób odnajdują się w każdym otoczeniu społecznym, nie wszyscy introwertycy automatycznie są samotnikami na marginesie towarzyskiego życia. Poznaj towarzyskiego (otwartego) introwertyka, który według psychologów może wydawać się oksymoronem, ale w rzeczywistości nim nie jest.


Kluczem do zrozumienia otwartego introwertyka jest rozróżnienie między byciem nieśmiałym, a byciem introwertykiem. Największą różnicą między nieśmiałą osobą a introwertykiem jest czynnik strachu. Podczas gdy nieśmiała osoba jest generalnie niespokojna i przestraszona w nieznanych sytuacjach towarzyskich, kiedy poczuje się komfortowo, może faktycznie czerpać energię z kontaktów towarzyskich. Z kolei introwertyk niekoniecznie boi się otoczenia, za to może szybko stracić energię lub poczuć się wyczerpany. W rezultacie otwarty introwertyk może czasami odrzucać zaproszenia na duże przyjęcia lub wydarzenia tylko dlatego, że uważa je za wysysające energię – a nie dlatego, że niepokoi go sam pomysł lub brakuje mu umiejętności społecznych, aby naprawdę się nimi cieszyć.

W rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie: za każdym razem, gdy gromadzą energię niezbędną do uczestniczenia w spotkaniu towarzyskim, zazwyczaj dobrze się tam czują. Eksperci tłumaczą, że dla odchodzącego introwertyka to jak zmiana trybu z OFF na ON. Bycie w centrum uwagi może w rzeczywistości wyprowadzić ich w dobry nastrój i niejako wyciągnąć na powierzchnię i naprawdę błyszczeć. Ale w chwili, gdy wszystko zaczyna się kończyć, tryb znów się zmienia, a oni czują się wyczerpani i potrzebują czasu, żeby się wyciszyć, żeby znów się naładować.

Wciąż próbujesz dowiedzieć się, gdzie plasujesz się w spektrum introwertyków? Poznaj najczęstsze oznaki bycia otwartym introwertykiem.

  1. Chociaż czujesz się pewnie w kontaktach z ludźmi, czas spędzany w samotności jest dla ciebie niezwykle satysfakcjonujący. Dla każdego introwertyka spędzanie dużej ilości czasu w pojedynkę jest regenerujące i zwyczajnie konieczne. Bez względu na to, jak przyjazna i towarzyska jesteś, nie jest twoim naturalnym środowiskiem życie w grupie. Satysfakcję i spełnienie zyskujesz w „konkurencjach” indywidualnych. Otwarty introwertyk z łatwością wczuwa się w innych ludzi, a ci uznają go za ciepłego i łatwego w rozmowie.

    Otwartymi introwertykami są często ludzie bardzo kreatywni – artyści, pisarze, muzycy. Wiele godzin spędzają samotnie, ćwicząc swoje rzemiosło i czerpiąc ze swoich wewnętrznych zasobów.

  2. Czujesz przypływ adrenaliny w sytuacjach towarzyskich, a potem jesteś całkowicie wyczerpana. Możesz być duszą towarzystwa, ale twój umysł działa jak w bajce o Kopciuszku. Wybija północ i po prostu musisz iść. Po prostu czas, w którym dobrze czujesz się w towarzystwie jest określony. Wtedy też twoje zmęczenie uderza we wszystkich. Znasz to?
  3. Twoja ochota na życie towarzyskie zawsze zależy od twojego aktualnego poziomu energii. Podczas gdy większość ekstrawertyków czerpie energię z innych ludzi, otwarci introwertycy czują się dobrze w towarzystwie tylko wtedy, gdy wystarczająco długo się do tego przygotowywali. Zauważyłaś, że na spotkania ze znajomymi masz ochotę w tygodniach, które w pracy wypełniały ci spotkania i kontakt z ludźmi? Jesteś „w ciągu”, więc możesz ten poziom energii utrzymać. Inaczej sprawy się mają, kiedy tydzień był mało wymagający towarzysko – chcesz ten stan utrzymać.

 


Psychologia

„Jak to jest kochać dziewczynę z rozbitej rodziny? Podpowiem ci, bo taka jestem”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
17 czerwca 2021
Photo by Aleksandra Sapozhnikova on Unsp

Czy to, że ktoś jest z rozbitej rodziny widać na pierwszy rzut oka? Nie, nie zauważysz tego, bo zrobię wszystko, żebyś tego nie zauważył. Poświęciłam mnóstwo czasu na wtopienie się w tłum, na obserwowanie innych, na spijanie z ich szczęśliwych ust wszystkiego, co może mi się w normalnym życiu przydać. W życiu, jakiego nie znałam, ale pragnę je mieć. 

Te obserwacje to nawyk, który wrósł we mnie przez lata. Jak łatwo jest wyglądać jak cała reszta! Jak łatwo jest wykonać ten sam rytualny taniec!

Noś odpowiednią odzież. Mów właściwe rzeczy. Bądź czujny. Nigdy nie wspominaj o tym, że czegoś brakuje.

A czego brakuje? To pytanie wciąż mnie (nas z rozbitych rodzin) prześladuje. Czy to utrata rodzica w młodym wieku? Czy był to rozwód, przemoc, wspomnienia, których nie można się pozbyć? Czy to dlatego, że musieliśmy dorastać szybciej niż wszyscy inni? Nie każda złamana przez życie osoba ma tę samą historię. Ale każda z tych historii żyje w nas nieustannie. Tryumfuje i buntuje się, jest jak kotwica, trzymająca ciężar w sercu. To co nas łączy o pustka. Nie wiem, jak dokładnie określić, kiedy wszystko się rozpadło. Wiem tylko, że upadek był bolesny

Kiedy zaczynasz spotykać się z kimś z rozbitej rodziny, wszystko może wydawać się zbyt łatwe. Spokojnie, to nie wrażenie, tak po prostu jest. Zapytasz o moje wychowanie, pochodzenie, o to, jaka jest moja rodzina, a ja bez mrugnięcia okiem pominę wszystkie złe/problematyczne/wstydliwe szczegóły, podając ci pigułkę najistotniejszych w życiu informacji, które ty bez problemu kupisz, jako prawdziwą historię. I ona będzie prawdziwa. Po części. Bo przecież życie to nie tylko traumy, coś dobrego każdemu się kiedyś przydarzyło.

Nie chodzi o to, że próbuję oszukiwać lub wprowadzać cię w błąd. Po prostu wiem, że w ten sposób jest łatwiej. Dla nas obojga.

Wiem, że nikt nie chce słyszeć o długich nocach, które spędzałam w szpitalnej poczekalni, zastanawiając się, czy z ojcem wszystko w porządku i nikt nie chce rozmawiać o tym, jak matka spieprzyła mi życie. Ani o tym, że mój brat jest alkoholikiem, ani o bólu po rozbitej rodzinie. To wciąż jest gdzieś z tyłu mojej głowy, choćbym codziennie wynosiła worki tych wspomnień na śmietnik. Nie, żaden z tych tematów nie jest świetnym tematem na pierwszą randkę. Ani nawet na drugą, trzecią, piątą – pora nigdy nie wydaje się odpowiednia do tego rodzaju wyznań.

Zawsze czułam się dziwnie. Zawsze po prostu miałam nadzieję, że nikt więcej mnie nie opuści na zawsze, nie powie, że mnie nie kocha. Będę więc zawsze robiła tak, żeby do tego nie doszło.

W tej nerwowej szaradzie myśli i zachowań będę trwać już zawsze. Wpuszczę cię na swój teren tylko na tyle, by wiedzieć, jak smakują twoje usta, kiedy upiję się na tyle, by całować publicznie. Ale nigdy nie dowiesz się, jaka jestem rano, rozczochrana i chodząca na paluszkach. To gra, w którą gram, utrzymując cię wystarczająco blisko, ale za blisko. Wiem, że to niesprawiedliwe, ale nie wiem, jak kochać inaczej.

Umiem zaciskać zęby i przygryzać wargę aż do krwi, kiedy mówisz o swojej rodzinie, domu, w którym dorastałeś, o świętach, które znam, ale w które zawsze płakałam. „Jaka wigilia, taki cały rok” – kołacze mi to w głowie i zawsze w wigilię płaczę, żeby mieć w tym powiedzonku usprawiedliwienie na cały kolejny rok płaczu po kątach. Te rzeczy sprawiają, że czuję się nieswojo, zazdrosna, a nawet trochę zagrożona, w sposób, którego nigdy nie będziesz w stanie zrozumieć. Nie wiem, jak to jest – wiedzieć, że można wrócić pod ten sam adres, który znałeś jako dziecko. Nie wiem, jak to jest – wiedzieć, że można wrócić do tych samych ludzi, których znałam jako dziecko.

Nauczyłam się niczego od nikogo nie oczekiwać.

Będę się trzymać swojej bezpiecznej przystani w głowie do czasu, aż będziemy oboje wyczerpani i znużeni, tarzając się w pościeli, śmiejąc się z czegoś zupełnie przyziemnego, i wtedy w chwilę zdam sobie sprawę, że straciłam czujność. Chwila, która nic dla ciebie nie znaczy, dla mnie może oznaczać wszystko.

Zastanawiam się przez chwilę, czy w ogóle mogłabym kiedyś nazwać tę przestrzeń z tobą domem i czy choć raz mogłabym rzeczywiście znaleźć coś prawdziwego, coś namacalnego w innym człowieku. Natychmiast odpycham tę myśl i przypominam sobie, że nie są wystarczająco dobrzy do czegoś takiego. Dom. Miłość. Związek, który naprawdę mógłby zadziałać. Nie, to nie są rzeczy, które przytrafiają się złym ludziom, złamanym ludziom, ludziom pochodzącym z rozbitego domu.

Więc o tym musisz pamiętać, kiedy kochasz osobę z rozbitej rodziny – będą dni, kiedy po prostu poczuje, że nie zasługuje na ciebie, twoją miłość lub na to piękne życie, które razem stworzyliście. Czuje, że nigdy nie będzie wystarczająca. Kiedy kochasz osobę z rozbitej rodziny, nie próbuj rozwiązywać jej problemów ani rozumieć wszystkiego – wystarczy trochę miejsca, by mogła się rozwinąć, aby się rozwijać.


Zobacz także

My, kobiety, cierpiętnice. Kiedy poświęcasz się za bardzo, nigdy nie będziesz szczęśliwa

„Ja o krzywdzie i wybaczaniu wiem dużo. Molestował mnie ojciec, dziś jestem blisko niego”

Łapacz snów

Krótka lekcja o zapominaniu. Być jak niezapisana kartka, ale nauczyć się czerpać z doświadczeń przeszłości