Psychologia

Pierwsze sygnały depresji, które większość z nas nieświadomie ignoruje

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
4 listopada 2016
Fot. iStock / Dirima
 

Depresja jest coraz częstszym zaburzeniem, które dotyka ogromną rzeszę ludzi. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) jest ona główną przyczyną niesprawności i niezdolności do pracy na całym świecie. W sumie nawet 350 milionów osób zmaga się z jej różnymi objawami. Ponad połowa przypadków osób z depresją pozostaje nierozpoznana, a spośród osób z rozpoznaniem, jedynie połowa otrzymuje adekwatne leczenie. Nie jest to łatwe ani dla chorego, ani dla jego bliskich. Wielkie trudności pojawiają się już na początku, gdy ani lekarz, ani chory i jego bliscy nie zauważają pierwszych symptomów depresji. 

Depresja — skojarzenia, które nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością

Mówiąc o depresji, większość osób kojarzy ją ze skrajnymi zachowaniami, takimi jak zupełna izolacja od społeczeństwa, czy niewstawanie z łóżka przez cały czas. A to przecież jedne z poważniejszych jej objawów. Tak jak inne choroby, depresja ma swoje źródło, początek, który poprzez delikatne sygnały daje znać, że coś się dzieje. Problem tkwi w tym, że większość z nas nie potrafi zauważyć tych oznak, nie kojarząc ich z depresją, a jedynie z chwilowym gorszym czasem w życiu.

13 subtelnych sygnałów pojawiających się przy depresji

1. Smutek

Można zauważyć pojawiającą się stopniowo utratę radości życia. Zanika umiejętność cieszenia się rzeczami i wydarzeniami, które do tej pory były odczuwane jako radosne, co staje się zauważalne po czasie dla bliskiego otoczenia.

2. Lęk

Nie jest podstawowym objawem, ale często towarzyszy depresji. Ma charakter przewlekły, jego nasilenie stopniowo narasta i zmniejsza się. Trudno określić, czego dana osoba konkretnie się boi.

3. Słaba koncentracja i pamięć

Poczucie pogorszenia pamięci i funkcji poznawczych może objawiać się niemożnością skupienia uwagi, zbytnim „roztrzepaniem”. Osoba, którą dotyka ten objaw, zapomina co miała zrobić, odkłada nie na miejsce i gubi dokumenty czy przedmioty, nie koncentruje się na zapamiętaniu nowych rzeczy — np. nazw, nazwiska właśnie poznawanych osób.

4. Poczucie straty

Coś gniecie w środku, czegoś stale brakuje, ale osobie z depresją często trudno jest określić przyczynę tego dyskomfortu. Trudno jest wypełnić coś bliżej nieokreślonego, ale często wciągające zajęcia czy znajomości, wypełniają wolną przestrzeń, a dotychczasowa „dziura” przestaje być taka nieznośna.

5. Bezsenność

Pojawia się często trudność w zasypianiu i utrzymaniu snu, sen często jest płytki, przerywany. Charakterystyczne dla depresji jest również częste budzenie się w godzinach porannych, ok. 3.00-5.00.

6. Zajadanie smutków

Nadmierny apetyt lub przeciwnie — głodzenie się mogą towarzyszyć depresji. Jedzenie spełnia w tym przypadku funkcję pocieszyciela, pozwala zapomnieć o problemach, ale powoduje tycie i różne choroby. Przy depresji obserwuje się zaburzenia takie jak bulimia, anoreksja oraz zespół gwałtownego objadania się.

7. Stałe zmęczenie

Osoba, którą dotknęła depresja nie jest w stanie wykrzesać z siebie energii do działania. Nawet jeśli pozornie nie brakuje jej snu i możliwości wypoczynku, brakuje energii. A nawet jeśli jest w stanie wykonywać codzienne obowiązki, to zmusza się do tych aktywności z dużym wysiłkiem.

Fot. iStock / Mixmike

Fot. iStock / Mixmike

8. Pesymizm

Jeśli dotychczasowy nawet umiarkowany optymista lub realista widzi wszystko w ciemnych barwach, może to wskazywać na początek zaburzenia. Przecież depresja dotyka także osoby z natury wesołe, dusze towarzystwa, których nawet nie podejrzewamy o problemy. Wystarczy wspomnieć osobę Robina Williamsa, cudownego komika, który nie udźwignął ciężaru tego zaburzenia.

9. Brak cierpliwości

Może pojawiać się rozdrażnienie, frustracja, nieumiejętność radzenia sobie z sytuacjami stresowymi, wywołującymi napięcie. Najdrobniejsze rzeczy są w stanie wywołać prawdziwą lawinę emocji, nad którymi trudno jest zapanować.

10. Chroniczne bóle ciała

To nie jest wymysł osób cierpiących na depresję. Wiadomo, że przewlekły ból powoduje zwiększenie ryzyka depresji, a depresja może prowadzić do bólu fizycznego, ponieważ oba stany wpływają na te same chemiczne receptory w mózgu. Osoby cierpiące na depresję aż trzykrotnie częściej mogą cierpieć na przewlekłe bóle. Depresja zaburza homeostazę organizmu i sprawia, że gromadzą się w nim trujące toksyny, które  nie są usuwane. Z tego powodu częściej zapadają oni na nowotwory i choroby układu krążenia.

11. Izolowanie się od ludzi

Nie od razu następuje zamykanie się z dnia na dzień w czterech ścianach, ale stopniowe wycofywanie się z życia towarzyskiego, rodzinnego. Mimo wyraźnej tendencji do samotności osoby z depresją, warto zaktywizować ją do wspólnych czynności, np. spaceru czy wypadu na miasto. To może zapobiec „zakopywaniu” się w samotności i otworzyć na rozmowę i przyjęcie pomocy.

12. Nierozsądne zachowania 

Czyli podejmowanie niepotrzebnego ryzyka, typu szybka jazda samochodem, zażywanie narkotyków, godzenie się na seks z przypadkowym partnerem. Osoby z depresją łatwiej ryzykują swoim zdrowiem i życiem, bo nie zależy im na tym tak, jak wcześniej.

13. Destruktywne myśli

Myśli samobójcze pojawiają się często wbrew woli osoby, która stara się sobie z nimi radzić, ignorować je. Wraz z postępem zaburzenia, odpychanie myśli staje się czymś coraz trudniejszym, nie do udźwignięcia. Osoba z depresją może o tym informować bliskich, mówić wprost, o czym myśli. Nie wolno tego ignorować, traktować jako fanaberię czy próbę zastraszania /zwrócenia na siebie uwagi. Myśli o śmierci, samobójstwie są bezwzględnym wskazaniem do konsultacji psychiatrycznej.

Do poddania się badaniom w kierunku depresji powinny skłonić między innymi następujące stany:

  • chroniczna (tj. trwająca ponad miesiąc) bezsenność,
  • przewlekły ból,
  • przewlekłe choroby somatyczne (np. cukrzyca, choroba niedokrwienna serca i stany przed- czy pozawałowe, niedoczynność i nadczynność tarczycy),
  • choroby neurologiczne (w tym udar mózgu),
  • niewyjaśnione objawy somatyczne, częste wizyty u lekarza nieprzynoszące diagnozy lub poprawy samopoczucia pacjenta,
  • okres poporodowy,
  • nadużywanie i uzależnienie od substancji psychoaktywnych,
  • ciężkie stresujące wydarzenia życiowe.

źródło: www.lifehack.orgpsychiatria.mp.plwww.psychiatria.pl


Psychologia

Właśnie przegłosowano ustawę „Za życiem”. Rząd pokazał, że bardziej liczy się dla niego to życie, którego albo już nie ma, albo się jeszcze nie pojawiło

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 listopada 2016
Autor: Piotr Drabik from Poland (PiS) [CC BY 2.0], Wikimedia Commons
 

Sejm właśnie przyjął ustawę „Za życiem”.  Nieuleczalnie chory, nastoletni syn mojej przyjaciółki powiedział: – To zwykłe sku*wysyństwo. Wstyd mi za to gdzie mieszkam, bo teraz będą chore dzieci mierzyć miarą czterech tysięcy złotych, komu się należy, a komu nie. W miesiącach, kiedy czuje się gorzej, jego leczenie kosztuje ponad 4000 złotych, pieniądze, które jego matka musi skądś wydobyć, choćby spod ziemi.

Mam wrażenie, że znowu wszyscy zostaliśmy sprowadzeni do pionu. Bo jeśli jeszcze komuś w tym kraju się wydawało, że jego głos zostanie wysłuchany, że ustawy nie będą głosowane jedna za drugą bez konsultacji społecznych, bez wysłuchania strony opozycji, to bardzo mocno się pomylił. W październiku, po odrzuceniu ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne, co było dość zaskakujące, ale i tchnęło nadzieją na opamiętanie się rządu w jego zapędach, zapowiedziano, że PIS pracuje nad nowym projektem.

Byli tacy, którzy powtarzali: „biorą nas pod włos”. No i wzięli. Czterema tysiącami wypłacanymi JEDNORAZOWO z tytułu urodzenia się żywego dziecka z ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniem albo nieuleczalną chorobą zagrażającą życiu, które powstały w prenatalnym okresie rozwoju dziecka lub w czasie porodu.

Skoro kupczymy wszystkim, co się da, także ludzkim losem, to ja dam osiem tysięcy tej matce, która tylko i wyłącznie ze względu na te pieniądze zdecyduje się donosić ciążę i otwarcie się do tego przyzna! Pamiętajcie, że mówimy o ciężkim i NIEODWRACALNYM upośledzeniu i NIEULECZALNEJ chorobie.

Cisną mi się na usta same przekleństwa. Bo jak bardzo trzeba nie mieć wstydu, żeby coś takiego kobietom proponować? Jak bardzo trzeba być wyzutym z empatii i uczuć w ogóle myśląc, że jakiekolwiek pieniądze zrekompensują ból i cierpienie rodziców.

Jak w końcu bardzo trzeba być bezdusznym, żeby patrzeć w oczy tym rodzicom, którzy zmagają się z ciężkimi chorobami swoich dzieci, z ich niepełnosprawnością, ich upośledzeniem.

Nasz rząd po raz kolejny udowodnił, że jedyne życie jakie dla nich się liczy, to życie, którego albo już nie ma, albo się jeszcze nie pojawiło. Nie dba o tych co żyją, co za 153 złote zasiłku pielęgnacyjnego mają zadbać o komfort życia swoich dzieci i bliskich. Życia, które nawet zbliżone nie jest do normalności.

Ja tego nie rozumiem. I tak jak temu choremu nastolatkowi jest wstyd, tak wstyd jest dzisiaj także mi. Bo myślę o tych, chorych dzieciach, które znam. O dorosłych, którzy właściwie żebrzą o 1% co roku, by móc uzbierać na własną rehabilitację. Od nich dzisiaj wszyscy się odwrócili i myślę, że oni długo tego nie zapomną…

Tak jak nie zapomni matka, której dziecko umiera podczas porodu, a ktoś kpiącym głosem jej zakomunikuje: „No cóż, jednak nie udało się zdobyć tych czterech tysięcy. Ale wie Pani, można próbować”.

Koszt wprowadzenia  w życie ustawy oszacowano na około 152 miliony złotych. Nie chcę pytać, na co wydaliby te pieniądze rodzice chorych – żyjących dzieci…

 


Psychologia

Piotr Adamczyk: „Czasami czuję, jakbyś się ze mną tylko bzykała”… Kochanie to sztuka

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
4 listopada 2016
Kochanie to sztuka
Screen/You Tube

W tym roku mija 40 lat od premiery książki Michaliny Wisłockiej „Sztuka kochania”. Siedem milionów sprzedanych egzemplarzy książki, książki, która z pewnością dokonała  rewolucji. Tylko, czy my przez te 40 lat zmieniliśmy swoje myślenie o seksie, czy zmieniło się nasze nastawienie do seksu w związku. Okazuje się, że nadal nasza seksualność jest tematem tabu. Nie rozmawiamy o seksie, bardzo często uciekamy od tego tematu, co staje się problemem w naszej relacji. Nie potrafimy komunikować naszych potrzeb. A przecież seks, a co za nim idzie – intymność to jeden z filarów w związku. A my się jednak wstydzimy, udajemy, że wszystko jest dobrze, machamy ręką – jakoś to będzie… A przecież wszyscy wiemy, że to droga do nikąd, a raczej do furstracji, żalu i wzajmnej niechęci.

Aby podkreślić jak ważna między partnerami jest rozmowa o seksie powstała ogólnopolska kampania „Kochanie to sztuka”, do której zaproszono między innymi: Czesława Mozzila, Piotra Adamczyka. Karolinę Michalską, Adę Fijał. Magdalenę Boczarską, Eryka Lubosa. Znani i lubiani mówią, co lubią w seksie, na czym im zależy w ten sposób pokazując, że o seksie można mówić głośno, można w rozmowie otworzyć się, powiedzieć, co lubimy, czego oczekujemy… Zobaczcie i podajcie dalej. Bo seks nie powinien być tematem tabu przede wszystkim między dwojgiem kochających się ludzi.

Choć czasami czuję się tak, jakbyś się ze mną tylko bzykała…

Chciałbym się nie wstydzić, ale taka przecież moja natura. Krępuje mnie to i podnieca

Czasami jednak brakuje mi Ciebie…

Lubię, jak mnie kochasz powoli…

Uwielbiam Twój dotyk wszędzie, szczególnie, jak zaczynasz mnie pieścić, gdy nie jesteśmy sami


Zobacz także

„Mężczyźni nie lubią silnych kobiet? To bzdura. Nie lubimy kobiet, które nie okazują słabości". Mężczyzna o miłości

Dlaczego mężczyzna milczy i nie chce z tobą rozmawiać? Powodów może być kilka

„Szybko zaczęła oszukiwać. Potrafiła chować jedzenie w kieszeniach albo ukradkiem wypluć do rękawa”. Aneta i jej anoreksja – Portrety

Kiedy paraliżuje cię strach, użyj jednej z mantr. To naprawdę działa