Psychologia Samorozwój

Nie miej ochoty, odpuść i pamiętaj, że jeśli gdzieś jesteś, to gdzie indziej ciebie nie ma!

Z życia kobiety
Z życia kobiety
20 maja 2021
Fot. istock/1001Love
 

Pomyślałam sobie, że za stara jestem na zmiany i wielkie postanowienia. Nie, nie za stara w sensie wieku, bo mam wrażenie, że upływający czas działa tylko na moją korzyść. Za stara w sensie zdobytych doświadczeń, dojrzałości i też – nie ma co się korygować – jakieś życiowej mądrości, która ci mówi: serio, chcesz coś sobie założyć, postawić sobie cele i oczekiwania?

Myślę sobie o tych wszystkich planach, o mocnych postanowieniach poprawy. Czyli nie będę już objadać się wieczorami, odstawię colę, będę biegać z trzy razy w tygodniu. Tylko czy o to w życiu mi chodzi, żeby być coraz lepszą w kontekście tego, jak widzą cię inni, czy może jednak o to, żeby czuć się dobrze sama ze sobą.

Może jednak warto skupić się na tym, czego przez ostatnie 12 miesięcy się nauczyłam, gdzie byłam, czego spróbowałam.

Mój rachunek sumienia zawiera się w trzech aspektach.

Po pierwsze dotarło do mnie z całą mocą, że jeśli gdzieś jesteś, to gdzie indziej ciebie nie ma. Powiedziała mi to pewnego jesiennego wieczoru przyjaciółka. Zasiała ziarno, tak mam, że jedno zdanie potrafi we mnie zagościć na długo i dojrzewać. Rozmawiałyśmy w kontekście szukania miłości, związku, energii i zaangażowania, które dajemy czemuś, co być może (i często o tym wiemy, choć ciężko nam się zmierzyć z tą wiedzą) nie ma żadnej przyszłości, nie uczyni nas lepszymi. Jest po prostu kolejnym doświadczeniem, z którego warto wziąć co dobre dla nas i pójść dalej swoją drogą.

Odchodzenie, zmiany nigdy nie są łatwe, ale jeśli spojrzymy na nie przez pryzmat tego, że to kolejna lekcja, dzięki której się wzbogacimy, która uświadamia nam nasze potrzeby i pozwala dzięki temu nadal poszukiwać, jest zdecydowanie łatwiej. Zawsze, ale to zawsze, gdy zamykamy jedne drzwi, otwierają się kolejne. Jedynym pewnikiem w naszym życiu jest to, że wszystko płynie, przemija, zmienia się. Dlaczego nie mielibyśmy popłynąć z tym nurtem, zamiast kurczowo trzymać się tego co tu i teraz ze względu na strach. Naprawdę w życiu chodzi nam o to, żeby się bać spróbować tego, co nowe, co nieznane?

Po drugie wraz z odejściem tamtego roku wpisałam sobie w mój słownik hasło: nie mam ochoty. Przyszło, gdy obarczona wyrzutami sumienia i myśląc o tym jak jestem beznadziejna, bo nie chce mi się wstawić prania, powiedziałam głośno: bo nie mam ochoty. Nie jestem w stanie opisać ulgi, jaką wtedy poczułam. Może ktoś z was, kto mówi sobie, że nie robi czegoś, bo nie ma na to ochoty, zrozumie. A jeśli nie próbowaliście – zachęcam. Czeka na was stos naczyń, prasowanie, umycie podłogi – zaczynam od tych zwykłych drobnych codziennych zajęć, którymi nierzadko czujemy się obarczone. Bo mama nas wychowała, że okna muszą być czyste, że każdego dnia powinien być przez nas zrobiony obiad na stole, a wynajęcie pani do sprzątani jest wyrazem lenistwa, egoizmu i głupotą w wydawaniu pieniędzy. Czasami nie jesteśmy świadomi jak często naszymi zachowaniami  kierują wkodowane w nas przekonania, którym możemy powiedzieć: stop, nie mam ochoty, zrobię to jutro, za pięć godzin, a może poproszę kogoś o pomoc, bo mam inne rzeczy na głowie.

Owo “nie mam ochoty” wręcz niezauważalnie zacznie się przenosić w inne obszary naszego życia. Kiedy zaczynamy stawiać granice, nie pozwalać na to, byśmy byli używani przez innych, by ktoś naszym kosztem dbał o swój dobrostan. “Nie mam ochoty” to nie egoizm, tumiwisizm, to nazwanie tego, czego ja teraz i tutaj chcę, czego potrzebuję. Nie mam zamiaru z tego rezygnować w kolejnych latach mojego życia.

I w końcu po trzecie coś, co nie przychodziło do mnie, ale czego nie potrafiłam wcielić w swoje życie. Niby wiem, że nie na wszystko mamy wpływ, że nie każdy plan uda się zrealizować, że po drodze może dojść tak wiele czynników, które przestawią twoje tory na zupełnie inną stronę. Dlatego tak ważne jest, aby nauczyć się odpuszczać. Słucham swoich emocji i tego, co mi gdzieś w środku gra. Kiedy odczuwam niepokój, szukam jego źródła, a nie próbuje zagłuszyć kolejnymi projektami do zrealizowania, nadaktywnością i emocjonalnością, której później żałuję, bo efekty zazwyczaj są opłakane.

Wiem już, że to na co nie mamy wpływu, nie jest nasze, więc nie warto temu dawać swój czas i uwagę, tylko skierować energię na to, na co wpływ mamy. W jednej z trudnych dla mnie sytuacji przyjaciółka powiedziała: uspokój się, pomyśl na czym ci zależy, jakie są twoje potrzeby, czego chcesz i dopiero wtedy działaj. Nie było łatwo, bo w moim przypadku emocje zazwyczaj biorą górę. Ale udało się, posłuchałam jej i okazało się, że było warto.

Ponownie dotarło do mnie z całą mocą, że ja i to co moje jest ważne, a cała reszta, która toczy się wokół, niech się dzieje. Mam wpływ na swoje emocje, na własne wybory i decyzje, jeśli nie są one z kimś kompatybilne, to znaczy, że trzeba to odpuścić, poszukać innego wentyla. Dać upust temu, co nam w duszy gra i podążać za tym, choć droga na początku wydaje się być usłana wielkimi górami, pod które toczymy nasze kanciaste głazy.

Ale – często powtarzam kiedyś zasłyszane słowa: na końcu zawsze jest dobrze, a jak nie jest, to znaczy, że to jeszcze nie koniec. I tego mam zamiar się trzymać.


Psychologia Samorozwój

Uwaga Tinderze! Nadchodzę! Jak mądrze korzystać z portali randkowych

Z życia kobiety
Z życia kobiety
17 lutego 2021
Fot. i Stock/vadimguzhva

Spędzasz wieczory z zaczerwienionymi oczami, przeglądając zdjęcia ludzi właściwie jak buty w sklepie internetowym? Ten mi się podoba, a ten nie, ten beznadziejny. O, a może ten? Też nie? Chwilami czujesz się jak jeden z bohaterów “Czarnego lustra” (polecam!)?

Być może po długoletnim związku dojrzałaś do tego, że czas na nową relację. Przyjaciółki mówią: zainstaluj Tindera! Tam na pewno kogoś znajdziesz! Więc bierzesz telefon do ręki i myślisz sobie: raz kozie śmierć, zwłaszcza, że wizja poznania kogoś na żywo w obecnych czasach jest mało realna niestety. 

Ale uważaj, eksperci przestrzegają, że osoby korzystające z Tindera częściej odczuwają lęk i niepokój, pojawiają się u nich stany depresyjne. Warto wiedzieć, jak poruszać się po portalach randkowych, by wyjść z tego bez szwanku, bo czy z prawdziwą miłością, trudno powiedzieć. 

“Aplikacje randkowe wywołują efekt paradoksu, dając iluzję wielu wyborów, jednocześnie utrudniając znalezienie realnych opcji” – mówią psycholodzy, a efekt końcowy sprawia, że stajemy się bardziej wybredni, ale tym samym obniżamy nasze oczekiwania. 

Eksperci podkreślają, że nie mogąc przez dłuższy czas znaleźć kogoś, z kim chcielibyśmy nawiązać jakąś głębszą relację, obniża się poczucie naszej własnej wartości. Bardzo często pojawia się myśl: “to na pewno ze mną coś nie tak, jestem za mało atrakcyjna, interesująca”. To pierwszy błąd, jaki popełniamy korzystając z portali randkowych. 

Warto pamiętać, że niektórzy użytkownicy Tindera czy innych podobnych aplikacji podejmują w ułamku sekundy decyzje dotyczące innych osób na podstawie jednego zdjęcia. Nie znają czyjegoś głosu, nie nawiązali kontaktu wzrokowego, nie widzą mowy ciała tej osoby, nie czują jej energii. Dlatego tak ważne jest, by szybko z poziomu pisania na komunikatorze przejść do bardziej realnego kontaktu. Porozmawiać przez telefon, zainicjować wideorozmowę, tak by pokazać, kim jesteś naprawdę. Ale też usłyszeć głos drugiej osoby, ton, z których możesz dowiedzieć się o wiele więcej, niż z przeciągającego się pisania. 

Psycholodzy zwracają także uwagę na to, by nie rozmawiać jednocześnie z więcej niż dwoma osobami. Ich mnogość powoduje, że do końca w żadną z rozmów się nie zaangażujesz i być może przegapisz szansę na poznanie ciekawego człowieka. Traktuj korzystanie z portali randkowych jak eksperyment społeczny, bo on też nim jest, jakbyś zbierała dane o tym, czego chcesz, a co ci nie odpowiada. 

Jak do wszystkiego, także do korzystania z Tindera warto mieć swój plan. Dlatego nim zdecydujesz się na korzystanie z aplikacji randkowych ustal sama ze sobą kilka rzeczy:

1.Czy mój profil jest naprawdę o mnie, czy tylko moim wyobrażeniem na mój temat

Nie oszukuj, nie warto. Jasne, wiele osób na Tinderze przedstawia się z jak najlepszej strony, dlatego też często mówi się o nim, jak o targowisku próżności. Bądź uczciwa sama ze sobą: chcesz tworzyć iluzje na swój temat, która szybko może zostać zweryfikowana, czy chcesz, by ktoś zaciekawił się po prostu tobą?

2. Czego szukasz?

Idąc za radami psychologów, potraktuj portal randkowy jako miejsce zbierania doświadczeń i poznawania różnych ludzi. Tinder może się okazać świetnym weryfikatorem twoich własnych potrzeb i tego, czego ty chcesz od relacji czy związku. 

3. Czy poradzisz sobie z odrzuceniem?

To niezwykle ważne. Logując się do randkowych portali musisz mieć świadomość, że ludzie będą się pojawiać i znikać, że po miłej wieczornej rozmowy, może się okazać, że ten ktoś zwyczajnie zniknął, albo przestał odpowiadać na twoje wiadomości. Dla osób z silnym lękiem przed odrzuceniem Tinder może się okazać albo pogłębieniem tego lęku, albo wręcz przeciwnie – poradzeniem sobie z nim. To pytanie do ciebie – jaką drogę jesteś w stanie wybrać świadomie. 

4. Nie obniżaj swoich oczekiwań

Po tygodniach przeglądania zdjęć, czasami do bólu nudnych i przewidywalnych rozmów, nieudanych randek, może się pojawić pokusa, żeby obniżyć swoje oczekiwania. Nim się na to zdecydujesz zweryfikuj je, zapisz nowe i zastanów się, czy z człowiekiem, który je spełni chciałabyś się związać. 

Portale randkowe nie są złe, trzeba tylko wiedzieć, jak z nich korzystać, by nie zrobić sobie niechcący krzywdy. Korzystanie z nich z nastawieniem, że znajdę prawdziwą miłość i faceta moich marzeń, z którym zwiążę się do końca życia, może przynieść więcej bólu i rozczarowań, niż to warte. Warto otworzyć się na nowe doświadczenia, ale za świadomością swoich własnych ograniczeń, lęków, a także potrzeb. Nie chodzi o to, by trzymać emocje na wodzy, być ostrożnym na każdym kroku, ale wiedzieć, że przesunięcia twojego zdjęcia w prawo lub lewo nie definiuje tego jakim jesteś człowiekiem.