Psychologia

Najgorsze, „mentalne” nawyki, które należy odrzucić, by móc wprowadzić do swojego życia pozytywne zmiany

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 września 2017
Fot. iStock/martin-dm
 

Wydają się nic nie znaczące. Żyjemy związani z nimi tak mocno, że właściwie nawet ich nie zauważamy – są częścią nas. Ale kiedy przychodzi pora na zmiany, nie potrafimy ich „przeskoczyć”, żeby ruszyć do przodu. Czasem jesteśmy wręcz nieświadomi, że to one stają nam na drodze. Nasze mentalne nawyki, które powinniśmy odrzucić, by lepiej radzić sobie z życiem, z relacjami z innymi, z samymi sobą… Które z nich „królują” w twojej codzienności?

Lista mentalnych nawyków, które należy odrzucić, żeby zaprowadzić pozytywne zmiany

Nie żyjemy „tu i teraz”

To jedna z najważniejszych przyczyn, dla których stale nam coś „nie wychodzi”- ciągle żyjemy przeszłością, stale boimy się przyszłości. Przyszłość to ciągły niepokój, przeszłość – żal.  Zapominamy, że ani jednej, ani drugiej nie jesteśmy w stanie kontrolować. Jedyna chwila, nad którą panujemy to moment, który nazywa się: „teraz”. Kiedy nauczymy się kontrolować nasze „teraz”, będziemy w stanie kreować lepszą przyszłość.

Prokrastynacja

Jeden z tych nawyków, który bardzo niszczy nas psychicznie. To nasza tendencja do zwlekania, do „odkładania”(w tym wypadku tego, co nas przeraża lub martwi). Oprócz tego, że marnujemy czas, przedłużamy jeszcze nasze nieszczęście, nie rozwiązując problemów.  Jeśli nauczymy się radzić sobie z życiowymi trudnościami „od razu”, przestaniemy udawać, że ich nie ma, wyzwolimy się z kajdan lęku i niepokoju. Przestaniemy myśleć o tym, co złego się może zdarzyć.

Świadome unikanie osobistych interakcji

Nowoczesne technologie dały nam mnóstwo możliwości nawiązywania i podtrzymywania kontaktu z innymi. Ale nic nie zastąpi rozmowy „twarzą w twarz”, ciepła dotyku, zapachu bliskiej osoby. Kiedy nieustannie komunikujemy się za pomocą komunikatorów i komputerów – sami na siebie nakładamy ograniczenia. Bo relacja z drugim człowiekiem, realizowana głównie poprzez aplikacje, czaty i rozmowy telefoniczne, jest jak przeglądanie świata przez dziurkę od klucza.

Za dużo gadżetów

Wirtualny świat stał się łatwo dostępną ucieczką dla każdego z nas. Uciekamy więc od trudnych realiów życia, od tego, czego się boimy. Pozwalamy, by ominęło nas to, co prawdziwe i ważne. Jedynie interakcja z innymi ludźmi, rozmowy, dążenie do samorozwoju (również duchowego) pozwalają nam żyć naprawdę. Naprawdę potrzebujesz aż dwóch telefonów?

Wielozadaniowość

Multitasking ma dwie strony. Może być czymś pozytywnym, co pozwala ci się świetnie realizować zawodowo lub łączyć życie zawodowe z rodzinnym. Ale ta sama umiejętność może sprawić, że tracisz zdolność koncentrowania się na tym, co najważniejsze. Możesz być niespokojny, rozdrażniony i niezdecydowany. Stracić z oczu priorytety.

Często nie zdajemy sobie sprawy, jak nawet najmniejsze rzeczy mogą kształtować naszą perspektywę, nasze pojmowanie rzeczywistości. Nigdy nie jest za późno, by to zmienić.


Na podstawie: www.curejoy.com

 


Psychologia

Lubisz prosecco? Oto dlaczego powinnaś z niego zrezygnować

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
7 września 2017
Fot. iStock/knape
 

Prosecco zyskało w Polsce ogromną popularność dopiero kilka lat temu. Dziś niektóre z nas nie wyobrażają sobie babskiego wieczoru bez butelki tego musującego, włoskiego wina, które idealnie komponuje się z przekąskami, deserami i lekkimi daniami. Wielbicielki tego trunku powinny jednak wiedzieć, że zawiera on bardzo dużo cukru, który w połączeniu z kwasem węglowym działa niekorzystnie na zęby. Brytyjscy lekarze, przerażeni skalą problemu, nadali nawet schorzeniu nazwę: „prosecco smile” czyli „uśmiech prosecco”.

Nie da się ukryć, że kilka kieliszków prosecco poprawia humor i wywołuje na twarzy uśmiech. Nie o takim uśmiechu mówią jednak brytyjscy lekarze, którzy ostrzegają przed nadmiernym spożyciem tego popularnego alkoholu. Jedna lampka zawiera bowiem około łyżkę cukru. To jeszcze nic! Cukier, w połączeniu z kwasem węglowym, powstającym w reakcji wody z wytwarzającym bąbelki dwutlenkiem węgla, powoduje uszkodzenia szkliwa. Mervyn Druian, dentysta z Londyńskiego Centrum Kosmetyki Dentystycznej, podkreśla w rozmowie z Daily Mail, że popularne wino musujące wpływa niekorzystnie także na dziąsła. Podobnego zdania jest także profesor Damien Walmsley z Brytyjskiego Towarzystwa Dentystycznego. Jak twierdzi, regularne spożywanie prosecco powoduje przebarwienia, nadwrażliwość zębów, cofanie się dziąseł i oczywiście – próchnicę.

Czy to oznacza, że należy zupełnie zrezygnować z włoskiego, musującego wina? Niekoniecznie. Specjaliści radzą, by przede wszystkim ograniczyć jego spożycie. Okazjonalny kieliszek nie powinien spowodować większych szkód. Ważne jednak, by po wypiciu prosecco wstrzymać się z myciem zębów przez 1-2 godziny. Szkliwo zębów jest bowiem osłabione działaniem mieszanki cukru i kwasu, a dodatkowe szorowanie szczoteczką może przynieść więcej szkody niż pożytku.


 

Źródło: DailyMail


Psychologia

Czy pewność daje szczęście, czyli czy mężatki są szczęśliwsze od „konkubin”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 września 2017
Fot. iStock/wundervisuals

Czy obrączka na palcu i przysięga złożona przed urzędnikiem lub Bogiem jest gwarancją szczęśliwego życia? Nikt przy zdrowych zmysłach nie postawiłby takiej tezy. Ludzie się zmieniają, uczucie może wygasnąć, w nasz związek może „wkraść się” ktoś trzeci. Ale czy to prawda, że ci, którzy decydują się na małżeństwo są, jak się zwykło powszechnie uważać, bardziej szczęśliwi niż ci, którzy żyją w konkubinacie? Wygląda na to, że wcale nie.

Co na to nauka

Nasze poczucie satysfakcji życiowej zależy od kilku czynników. Najważniejszymi z nich są życie rodzinne/uczuciowe zgodne z naszymi oczekiwaniami (i jeśli szczęście daje nam samotność, to w rodzinie raczej go nie odnajdziemy), zdrowie, możliwość rozwoju/samorealizacji. Naukowcy przeprowadzili trwające wiele lat badania, żeby odpowiedzieć na pytanie, jaki wpływ ma małżeństwo na nasze zdrowie. I okazuje się, że… niewielki. Ani panowie, ani panie, niezależnie od tego, ile czasu pozostawali w związku małżeńskim nie są w lepszej kondycji zdrowotnej niż ci, którzy nie zdecydowali się na zalegalizowanie związku. Mówiąc wprost, małżeństwo w żaden sposób nie wpływa na nasz stan zdrowia.

Jeśli chodzi o dwa pozostałe czynniki, wyniki przedstawiają się podobnie, z lekką niekorzyścią na rzecz zamężnych kobiet, jeśli chodzi o ich poczucie samorealizacji. Okazuje się, że mężatki wciąż częściej niż panie stanu wolnego, mają tendencje do rezygnowania z realizacji celów i marzeń dotyczących życia zawodowego lub samorozwoju. W konkubinacie podział obowiązków wydaje się bardziej sprawiedliwy, umożliwiając obu stronom upragniony rozwój zawodowy i osobisty.

Co na to praktyka

Dlaczego więc właściwie „potrzebujemy” małżeństwa? Pokolenie dzisiejszych trzydziesto, czterdziestolatków rzadziej już przecież wierzy w miłość „do grobowej deski” i nie uważa rozwodu za coś niedopuszczalnego. O ile nasi dziadkowie małżeństwo traktowali, jako gwarancję, że nie będą sami w jesieni życia, my dopuszczamy rozstanie z małżonkiem, a nawet drugi czy trzeci ślub. Pobieramy się ze świadomością, że to może się „nie udać”. Jasne, wierzymy w miłość, ale rozumiemy, że małżeństwo nie jest w stanie nam zagwarantować lojalności partnera. Wystarczy spojrzeć na statystyki dotyczące zdrad wśród małżonków.

Dlaczego więc decydujemy się na legalizację związku? Dlaczego po prostu nie zamieszkać razem i odejść, gdy sytuacja stanie się niewygodna, a partner nie do zniesienia? Po co wychodzić za mąż, a następnie cierpieć spędzając resztę swojego życia z osobą, która (jak się nagle okazuje) nadaje na innych falach? Lub rozwodzić się i toczyć wyniszczające bitwy o mieszkanie, samochód, dzieci, psa…?

Szczęście to kwestia indywidualna

Oczywiście, olbrzymią rolę odgrywają wciąż wpływy kulturowe – będąc razem dłuższy czas, „wypada” spełnić oczekiwania rodziny. Pobieramy się również „dla dobra dzieci”, ponieważ w naszym społeczeństwie uważa się, że powinny się one wychowywać w zalegalizowanym związku. O ile jednak czujemy się zobowiązani do zawarcia małżeństwa z tych właśnie powodów, nie możemy oczekiwać, że da nam ono poczucie spełnienia, osobistego szczęścia. Bo szczęście to kwestia indywidualna, której żaden „papierek” zagwarantować nie może.  Chcesz być szczęśliwa – naucz się tego. Dbaj o dobrą komunikację w twoim związku, o to, by twoje potrzeby były przez partnera brane pod uwagę. Akceptuj różnice między wami i ciesz się, gdy odkrywasz jak wiele was łączy.


Zobacz także

A może zostać swoim najlepszym przyjacielem i pokochać siebie?! Jak egoizm może być pozytywny

A może zostać swoim najlepszym przyjacielem i pokochać siebie?! Jak egoizm może być pozytywny

Lepiej płakać w Ferrari niż na rowerze? Nieprawda, nie tak definiuje się szczęście

Silne kobiety, te kilka rzeczy robią inaczej

50 sposobów na szczęśliwe życie. Sposób #13 – Buduj poczucie własnej wartości oraz wzmacniaj samoocenę