Psychologia

6 oznak mentalności ofiary. Jak rozpoznać kogoś, kto wpadł w tę pułapkę?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
5 maja 2021
Mentalność ofiary
Fot. iStock
 

Mentalność ofiary nikomu nie służy — ani osobie, która nakłada ją na siebie, niczym drugą skórę, ani osobom  z jej otoczenia. Takie osoby często są nieszczęśliwe, pozbawione energii do zmian, a czasem wręcz przyciągają do siebie toksycznych ludzi, lub sami „kradną” innym pozytywną energię. Choć nie czyni ich to szczęśliwszymi, mentalność ofiary może być w pewien sposób wygodna.

Co to jest mentalność ofiary?

Mentalność ofiary opiera się na tendencji do rozpoznawania siebie jako ofiary negatywnych działań innych. Wejście w mentalną pułapkę postrzegania siebie jako ofiary sprawia, że za to, co poszło nie tak, jak powinno, obwiniani są wszyscy wokół. W wielu przypadkach mentalność ofiary w pewien sposób zwalnia z odpowiedzialności za własne życie, usprawiedliwia „wieszanie się” na innych.

Zdarza się, że taka bezradność i oglądanie się na towarzyszy staje się pozornie wygodnym sposobem na życie. Niestety bez chęci wyjścia ze swojej strefy komfortu, bez odwagi do podejmowania decyzji, osoba z mentalnością ofiary pozostaje w miejscu przygnieciona obawami i strachem. Jak rozpoznać kogoś, kto może mieć z tym problem?

Mentalność ofiary – 6 oznak, które wskazują, że ktoś wpadł w tę pułapkę 

Wyolbrzymianie swoich problemów

Wszystko to, co się dzieje nie pomyśli, urasta do rangi prawdziwej katastrofy. Osoba z mentalnością ofiary zawsze uważa, że ma najgorzej, najtrudniej i wszystko to składa się na koniec jej świata. Zakłada najgorsze scenariusze, szuka dziury w całym, umniejszając dobre rzeczy, które mogą ją spotykać. Skupia się i rozkłada na czynniki pierwsze to, co sprawiło ból, powoduje niezadowolenie i dyskomfort.

Oczekiwanie na złe rzeczy

Osoba dotknięta mentalnością ofiary nie potrafi zauważyć dobrych stron swojego życia. Chętnie za to skupia się na przewidywaniu tego, co może pójść nie tak. Wręcz zakłada, że tak będzie, na pewno coś się nie uda, tym samym przygotowując się już na smak porażki i rozczarowania.

Bezsilność i brak chęci do zmian

Nie widzi własnych możliwości w rozwiązywaniu napotkanych problemów, uważa, że sobie nie poradzi. Mentalność ofiary sprawia, że osoba nią dotknięta nie ma kontroli nad sytuacją, nie potrafi, a zasadzie to nie chce niczego zmieniać. Uważa, że wysiłek nie ma sensu, bo zapewne efekt i tak będzie niewystarczająco dobry.

Mentalność ofiary popycha do sabotażu własnych działań

Osoba o mentalności ofiary zaniża w rozmowie lub w działaniu własne kompetencje i umiejętności. Wychodzi ona z założenia, że cokolwiek nie zrobi i tak świat zadziała na jej niekorzyść. Czuje się odgórnie rozgrzeszona z tego, co mogłoby się nie udać.

Zrzucanie odpowiedzialności za swoje życie na innych

Uważa, że jest na tyle obciążona, pokrzywdzona, że rzeczą naturalną w jej przypadku jest oczekiwanie pomocy od innych. Oni mają znaleźć rozwiązanie i starać się pomóc, dzięki  czemu taka osoba nie musi brać odpowiedzialności za swoje życie. Bywa to na swój sposób wygodne, a w przypadku niepowodzenia łatwo jest wskazać winnego.

Mentalność ofiary przejawia się przez zachowanie

Mentalność ofiary sprawia, że osoba nią dotknięta nie znajduje powodów do radości i zadowolenia. Bywa zgorzkniała i nieszczęśliwa, co przerzuca na innych. Bywa także złośliwa lub zazdrosna w odpowiedzi na dobrą energię płynącą od innych osób. Miewa tendencje do dzielenia się negatywną energią i wysysa dobrą energię z innych osób.

Oto kilka cech osób z mentalnością ofiary. Choć to niełatwe, można starać się przezwyciężyć tę sytuację, samodzielnie lub z pomocą terapeuty. Najpierw jednak trzeba zdać sobie sprawę z istniejącego problemu, by następnie móc podjąć odpowiednie kroki do wprowadzenia zmian w życiu.


źródło:  www.lifehack.org 

Psychologia

Pewność siebie jest dzisiaj w dużo większej cenie niż krem przeciwzmarszczkowy!

Redakcja
Redakcja
5 maja 2021
 

„Niezwykle ważna jest samoświadomość, która wpływa na to jak odbierają mnie inni. Nie chcę, żeby wygląd był dominujący i brał górę nad merytoryczną zawartością tego, co chcę przekazać, co mnie obchodzi, na co zwracam uwagę.”  Z Iwoną Kutyną – dziennikarką i wegetarianką o naturalnym pięknie kobiety i tym, co skłoniło ją do skorzystania z zabiegów medycyny regeneracyjnej.

Klaudia Kierzkowska: Czym dla Ciebie jest naturalne piękno?

Iwona Kutyna: To osobowość i cechy charakteru, które pokazują, że żyjemy w zgodzie z samym sobą i czerpiemy jak najwięcej pozytywnych rzeczy z życia. Piękno to dbanie o siebie, swoją duszę i ciało. Z całą pewnością wygląd zewnętrzny nie jest pierwszą rzeczą jaka przychodzi mi na myśl.

Jesteś piękną kobietą, po czterdziestce. Korzystałaś kiedyś z zabiegów medycyny estetycznej?

Nie, nigdy. Dopiero całkiem niedawno dojrzałam do tego, żeby coś zacząć ze sobą zrobić. Szczerze mówiąc, pewnie lenistwo zawsze brało górę. Mam chyba dobre geny i wcześniej nie czułam wewnętrznej potrzeby, żeby coś zmieniać. Wychodzę z założenia, że kobieta jest jak wino – im starsza, tym lepsza. Dobrze się ze sobą czułam i nie potrzebowałam zmian. Teraz zdecydowałam się na zabiegi regeneracyjne, a nie inwazyjne zabiegi medycyny estetycznej.

Co takiego się stało, że  jednak zapragnęłaś skorzystać z zabiegów medycyny regeneracyjnej?

Nie ukrywajmy, grawitacja robi swoje i w końcu przychodzi taki moment w życiu, kiedy zaczynamy zastanawiać się nad różnego rodzaju zabiegami. Czasami trzeba też być trochę egoistką – w dobrym tego słowa znaczeniu – i pomyśleć tylko o sobie. Nawet nie tyle coś zmieniać, ale poprawić jakość swojego życia, poprawiając chociażby kondycję skóry. Doszłam do wniosku, że warto. Mam za sobą już dwa pierwsze zabiegi.

Na jakie zabiegi się zdecydowałaś?

Doktor Tomasz Kasela przygotował plan działania. Nie chciałam inwazyjnych terapii, igieł i innych tego typu rzeczy. Biorąc pod uwagę fakt, że nigdy nie korzystałam z pomocy profesjonalisty, miał to być pewnego rodzaju test dla mojej skóry. Na dobry początek zdecydowałam się na pielęgnację twarzy przy użyciu kosmetyków z aktywnym tlenem. Peeling, maska i krem natleniajacy mają na celu odświeżyć, odżywić i odmłodzić moją cerę w taki naturalny sposób. Poddałam się również manualnemu zabiegowi twarzy. Oddałam się w ręce wspaniałej fizjoterapeutki, Ani, która jest częścią znakomitego teamu ekspertów Kliniki Biały Kamień.  Podczas masażu kluczową rolę odgrywa nastawienie i rozluźnienie organizmu, o czym zapomniałam za pierwszym razem. Jednak za drugim, byłam już całkowicie odprężona i zrelaksowana.

Zauważasz już jakieś efekty na swojej twarzy, czy musisz jeszcze na nie poczekać?

Terapia manualna twarzy w naturalny i fantastyczny sposób regeneruje twarz, zmarszczki. Już to widzę! Byłam w szoku, jak po drugim zabiegu, stanęłam przed lustrem i w okolicach oczu nie miałam prawie żadnej zmarszczki. Zawsze z dystansem podchodziłam do tego rodzaju zabiegów, a one naprawdę potrafią zdziałać cuda. Zapisałam się na pięć zabiegów, zobaczymy jak będzie zachowywała się moja skóra i mięśnie. To niesamowite jak zmieniła się twarz! Momentami to bardzo bolesny zabieg, zaczyna się od dekoltu i idzie w górę. Trwa półtorej godziny.  Pani Ania robi takie rzeczy, jakich bym się nie spodziewała, że można robić z twarzą. To bardzo intensywny masaż, bez olejków, kremów, który prawidłowo wykona tylko profesjonalista. Niezwykłe wrażenia i odczucia. Masaż jest mega, ale trzeba mieć wysoki próg odporności na ból. Jednak tak jak wspomniałam, ogromną rolę odgrywa nastawienie. Za pierwszym razem byłam spięta i przyznaję, bolało bardzo. Za drugim, kiedy się wyluzowałam, prawie zasnęłam. Wspaniały klimat, muzyka relaksacyjna robią swoje. Powinnaś spróbować!

Oj z przyjemnością! Powiedz proszę, co zdecydowało, że wybrałaś właśnie tę klinikę?

Na pewno dobre rekomendacje i fantastyczni ludzie, którzy pracują w klinice. Mam do czynienia z profesjonalistami. W przypadku takiego masażu, któremu zostałam poddana, nie zaufałabym osobie pierwszej z brzegu. Trzeba mieć duże doświadczenie i naprawdę wiedzieć co się robi, żeby nie wyrządzić nikomu krzywdy. Tutaj mam poczucie, że opiekują się mną profesjonaliści, którym ufam w 100 proc. Czuje się dopieszczona, zaopiekowana, to lubię. Jestem laikiem w tej dziedzinie i naprawdę potrzebuję fachowej opieki. Doktorowi Kaseli ufam, to znany i ceniony fachowiec.

Dla kobiet pomiędzy 40. a 50. rokiem życia „starzenie” się powinno być czymś budującym, świadomym, a nie powodem do kompleksów. Też tak to postrzegasz?

Jestem jak wino i akceptuję całą siebie w 100 proc. Nigdy nie przeszkadzały mi żadne zmarszczki. Na twarzy pojawiają się zmiany, przecież nie mam dwudziestu lat. Ale z drugiej strony nie chciałabym być młodsza. Jestem świadoma upływającego czasu i na ten moment nie mam z tym absolutnie żadnego problemu. Najważniejszy jest wiek intelektualny, co mam w głowie i jak czuję się sama ze sobą. W pewnym momencie dochodzimy do jakiegoś wieku i zdajemy sobie sprawę, że jest fajnie, niezależnie od tego czy mamy dwadzieścia czy czterdzieści lat. Jestem świadoma siebie, czuję się spełniona. Zawodowo robię to, co sprawia mi przyjemność. Zmarszczki pokazują ile przeszłam, jakie mam doświadczenie. Jest mi z tym dobrze. Przyjaciółka poleciła mi klinikę Biały Kamień i pomyślałam, że przyszedł moment na regenerację i poprawę wyglądu skóry.

Kobiety są coraz bardziej świadome, nie chcą wstrzykiwać sobie ton kwasu, czy może niestety ta świadomość jest ciągle niewystarczająca…?

Odnoszę wrażenie, że są dwie strony tego medalu. Kobiety dojrzałe są kobietami świadomymi. O świadomości mówi się coraz więcej, ostatnie miesiące pokazały walkę o swoje prawa. To ja decyduję o moim ciele i tym co się ze mną dzieje. Jednak z drugiej strony, wiele młodych dziewczyn wyrządza sobie krzywdę. Dwudziestolatki potrafią ostrzykiwać swoją twarz bardzo intensywnie i inwazyjnie. Boję się pomyśleć, co z ich skórą będzie się działo za dziesięć lat. Tak młode kobiety próbują spełniać czyjeś oczekiwania, może faceta, a może wymaga od nich tego praca. Zatracają siebie.

Budowanie swoich zasobów zarówno od strony intelektualnej jak i wizerunkowej jest dla Ciebie ważne?

Oczywiście, że tak. Myślę o tym jak wyglądam pod kątem tego co robię. Ludzie najpierw patrzą, a potem słuchają. Praca w radiu jest genialna, tu się słucha. Radio działa na wyobraźnię i wygląd schodzi na drugi plan. Z kolei w telewizji czy internecie jest odwrotnie. Tacy jesteśmy. Mając pilota w dłoni przełączamy programy i zatrzymujemy się na obrazku, który nam się podoba. Chciałabym na tyle fajnie wyglądać, żeby ludzie nie skupiali się na tym, jak się prezentuję, tylko co mam im do powiedzenia. Mój wygląd nie powinien determinować tego, czy ktoś mnie ogląda czy nie, tylko treść jaką mam do przekazania. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Niezwykle ważna jest samoświadomość, która wpływa na to jak odbierają mnie inni. Nie chcę, żeby wygląd był dominujący i brał górę nad merytoryczną zawartością tego, co chcę przekazać światu.

Pewność siebie i pracowanie nad własnym samopoczuciem jest w cenie. Jesteś świadoma swojej wartości?

Myślę, że tak. Kocham to co robię, jestem szczęśliwa. To dla mnie bardzo cenne, to wartość o którą powinniśmy się starać i walczyć. W życiu bywają różne momenty, a w tych gorszych, wiadomo, różne myśli przychodzą do głowy – jejku, do niczego się nie nadaję. Jednak to tylko chwile. Reakcja ludzi, to jak mnie odbierają, miłe słowa z ich strony są wartościami ponadczasowymi, które nie podlegają żadnej ocenie. I wtedy znowu myślę, chyba jest dobrze!

 

 


Psychologia

Świadome starzenie to nowy trend ostatnich czasów!

Redakcja
Redakcja
5 maja 2021
Shot of a mature woman posing with moisturiser on her face

”Kobiety stają się coraz bardziej świadome. Nie chcą wstrzykiwać sobie ton kwasu czy używać toksyn. Substancje te, nie dość, że nie są neutralne dla organizmu, to leczą jedynie przyczynę a nie skutek.” – o świadomym pięknie i medycynie regeneracyjnej opowiada doktor Tomasz Kasela.

Klaudia Kierzkowska: Panie Doktorze, z roku na rok coraz większą popularnością
cieszy się medycyna regeneracyjna. Co kryje się pod tym pojęciem? Na czym polega medycyna regeneracyjna?

Dr Tomasz Kasela: Medycyna regeneracyjna polega na regeneracji komórek czy tkanek w naturalny sposób. Skupiamy się na zabiegach autologicznych, czyli wykorzystujących naturalny „materiał” pacjenta. Pacjent jednocześnie jest biorcą i dawcą. Warto wspomnieć o terapiach regeneracyjnych wykorzystujących komórki, które namnażamy – fibroblasty. Fibroblasty to najważniejsze i najliczniejsze komórki skóry właściwej, odpowiedzialne za produkcję podstawowych substancji strukturalnych skóry – m.in. elastyny, kolagenu, kwasu hialuronowego. Fibroblasty wykorzystywane są nie tylko w medycynie, ale także stomatologii, czy trychologii. Komórki do zabiegu najlepiej pobrać ze skóry za uchem. W specjalnych laboratoriach i na specjalnych podłożach jesteśmy w stanie wyekstrahować (pozyskać) komórki, namnożyć i wprowadzić je ponownie pacjentowi. Zwiększamy ilość fibroblastów, a tym samym ilość cennych substancji przez nie produkowanych, które poprawiają kondycję skóry – elastyczność, sprężystość. Co więcej, fibroblasty działają wolumetrycznie, wypełniają ubytki w skórze. Zdolność tę wykorzystujemy by usunąć blizny potrądzikowe, czy spłycić zmarszczki.

Powolne, świadome starzenie to „nowy trend” ostatnich czasów. Świadome piękno jest trwalsze od inwazyjnych ale zdecydowanie szybszych metod?

Jak najbardziej! Pacjenci stają się coraz bardziej świadomi. Nie chcą wstrzykiwać sobie ton kwasu czy używać toksyn. Substancje te, nie dość, że nie są neutralne dla organizmu, to leczą jedynie przyczynę a nie skutek. Kiedy wstrzyknięta substancja „zejdzie”, skóra będzie nawet w nie takiej samej, ale gorszej kondycji. Ostatnimi czasy medycyna niezwykle się rozwinęła. Na bazie własnych możliwości regeneracyjnych organizmu jesteśmy w stanie zregenerować komórki czy całe tkanki. Poddając się zabiegom medycyny estetycznej powinniśmy jednak patrzeć długofalowo, wybiegać w przyszłość, a nie tylko zwracać uwagę na to co jest tu i teraz.

Zatem jak długo musimy czekać na efekty? Po jakim czasie rezultaty będą widoczne?

To długi proces. Zawsze informujemy pacjenta ile potrzebujemy czasu, ile mniej więcej zabiegów musimy wykonać. Przy pierwszym spotkaniu szczegółowo omawiamy plan działania, przebieg procesów. Jesteśmy coraz bardziej świadomi i czekanie na rezultat nie stanowi dla nas problemu. Przykładowo, proces redukcji zmarszczek trwa około 2-3 miesięcy.

Prawdą jest, że masaż stymuluje i regeneruje naszą skórę?

Od tego powinniśmy zacząć naszą przygodę z naturalną medycyną estetyczną. Masaże w głównej mierze dotyczą twarzy, choć nie koncentrujemy się tylko i wyłącznie na niej. Zawsze
zaczynamy od masażu dekoltu, aby zwolnić powięzie, zluzować skórę i mięśnie. Prawidłowo wykonany masaż działa cuda. Może wymodelować owal twarzy, spłycić zmarszczki, a przede wszystkim zapobiega powstawaniu nowych. Stymuluje krążenie na poziomie głębokich naczyń, wspomaga mikrocylkulację. Masaż redukuje nadmierne napięcia, przywraca skórze sprężystość, zwiększa zdolność kurczenia, zapobiega zanikom mięśniowym. Pamiętajmy, podając toksynę unieruchamiamy mięsień, czyli w pewnym sensie wyrządzamy
sobie krzywdę. Mięsień, który nie pracuje zaczyna zanikać, pojawiają się problemy krążeniowe. Niby pojawia się oczekiwany efekt, ale w perspektywie czasu po prostu sobie szkodzimy. Oczywiście nie neguję botoksu. We właściwych dawkach i w odpowiedniej procedurze może być stosowany, jednak coraz częściej staramy się od niego odchodzić.

Odnoszę wrażenie, że mężczyźni stają się bardziej świadomi, zaczynają dbać o swoją skórę, cerę. Panowie korzystają z zabiegów medycyny regeneracyjnej, czy w głównej mierze są to kobiety?

Panowie są coraz bardziej otwarci na różnego rodzaju zabiegi, oczywiście jeszcze nie w tak dużym stopniu jak kobiety. Mężczyźni często korzystają z oferowanych przez nas masaży autorskich, które w połączeniu z zabiegami regeneracyjnymi dają 100 proc. efekt.

Jakie zabiegi może zaproponować Pan kobietom? Które z nich cieszą się największą popularnością?

Współczesna medycyna oferuje nam wiele możliwości. Korzystamy z fibryny, komórek macierzystych, czynników wzrostu, czynników prozapalnych czy osocza bogatopłytkowego.
Dysponujemy maszynami do needle shaping, które pozwalają na wyprodukowanie nici autologicznych, wykonanych z własnego kolagenu i elastyny. Na igłę wprowadzoną w głąb
skóry nakręcamy włókna kolagenu i elastyny. Nie dość, że możemy wówczas podstymulować skórę, to jednocześnie porządkujemy kolagen i elastynę, naciągamy skórę wzdłuż wektorów i działamy wolumetrycznie, czyli uzupełniamy wszystkie ubytki w skórze. Nici autologiczne wykorzystywane są w rewitalizacji ust, co oznacza, że nasze usta możemy powiększyć bez użycia grama kwasu.

Jako pierwsi w Europie oferujemy zabiegi z wykorzystaniem własnych fibroblastów. Nad procedurą zaczęliśmy pracować już pięć lat temu, a w chwili obecnej jesteśmy na końcu drogi. Dzięki zgodzie Komisji Bioetycznej możemy wykonywać już pojedyncze zabiegi. Naszym pacjentkom i pacjentom oferujemy niepowtarzalne urządzenia, które nie są dostępne w żadnej innej klinice w Polsce. Stosujemy najnowszą technologię multifali, która stymuluje skórę na całym przekroju. W tym samym czasie z jednej głowicy wychodzi do czterech fal, dzięki czemu jesteśmy w stanie działać bardzo skutecznie. Pobudzamy fibroblasty do produkcji kolagenu i elastyny. W następnej kolejności stosujemy wspomniane już urządzenie needle shaping, które porządkuje wyprodukowany kolagen. Każdego pacjenta traktujemy bardzo indywidualnie. Personalizujemy zabiegi, układamy cały program od A do Z. Pamiętajmy, że niezwykle ważne są nie tylko zabiegi, ale także prowadzenie pozabiegowe. Posiadamy wyjątkowe kosmetyki z aktywnym tlenem, które nie mają sobie równych – bardzo dobrze regenerują skórę aktywnym tlenem.

Nadszedł czas na świadome piękno drogie Panie!

medycyna regeneracyjna

fot. Lidia Skuza

 

Doktor Tomek Kasela. Absolwent Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie ukończył Wydział Lekarski. Stypendysta Carondelet St Joseph Hospital Tucson.
Absolwent studiów podyplomowych z zakresu medycyny estetycznej i kosmetologii. Uczestnik licznych kursów, konferencji krajowych i międzynarodowych z zakresu medycyny estetycznej, kosmetologii i dietetyki. Posiada bogate doświadczenie w prowadzeniu osób z nadwaga oraz zastosowaniu toksyny botulinowej, wypełniaczy i laserów. Przeprowadził około 20000 zabiegów.

Współautor technologii namnażania pozaustrojowego fibroblastów i ich zastosowania w medycynie regeneracyjnej, za co spółka NCT S.A uzyskała patent i klasyfikacje Europejskiej Agencji Medycznej. Obecnie jako jedyny w Polsce przeprowadza przeszczepy autologicznych fibroblastów.


Zobacz także

zwiazki na odleglosc

Związki na odległość. 10 kroków do szczęścia

Zainwestuj w swój rozwój. Jest przynajmniej kilka ważnych powodów by znaleźc na to czas

Być jeszcze kimś oprócz siebie