Psychologia

7 oznak, że ktoś cię wykorzystuje i wysysa z ciebie energię – nie daj się wampirowi!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
13 marca 2020
Fot. iStock
 

Bywa podstępne, doskonale ukryte przez sprawcę i nie do końca uświadomione przez osobą, którą dotyka. Może zdarzyć się zarówno w sytuacjach zawodowych, jak i tych rodzinnych i koleżeńskich. Wykorzystywanie – nie lubimy go doświadczać, jednak czasami nasze dobre chęci i życzliwość wobec innych trafiają na osobę, która bez skrupułów wyzyskuje je, zostawiając nas z poczuciem krzywdy i niesprawiedliwości.

Nie zawsze łatwo jest powiedzieć szczerze, że ktoś z naszego otoczenia, często bliski nam i lubiany, manipuluje, knuje dla swoich celów naszym kosztem i wysysa z nas energię niczym wampir. Jest jednak kilka znaków, które powinny skłonić cię do zastanowienia się nad relacją z tą osobą i wprowadzenia zmian koniecznych dla naszego własnego dobra.

Masz nieustanne wyrzuty sumienia

Zawsze robisz zbyt mało i niewystarczająco, za to wyzyskiwacz wmawia ci, że poświęca się dla ciebie, a nawet cierpi przez swoje starania. Nie starasz się tak, jakbyś mogła, popełniasz błędy, za które długo pokutujesz i które są ci nieustannie wypominane. A w dodatku masz jakieś potrzeby, wymagania, prośby, które dla tej drugiej osoby zawsze są niewygodne i niechciane.

Interesują go tylko określone sprawy

Mogą to być pieniądze, twoje znajomości, umiejętności, darmowe podwózki, opieka nad dziećmi, a nawet dzielenie się lunchem (chociaż zazwyczaj to ty coś przynosisz i po prostu oddajesz część swojego posiłku). Jeśli zauważysz, że wasza relacja opiera się wyłącznie na tej jednej rzeczy i jest nakierowana przez drugą stronę na czerpanie określonych korzyści, zrób prosty test – przestań pomagać i angażować się w danym obszarze. Na reakcję drugiej strony nie trzeba będzie długo czekać.

Chce cię kontrolować

Osoba, która cię wykorzystuje będzie powstrzymywała cię przed zrobieniem pewnych rzeczy i namawiała na inne, wpływała na twoje decyzje, izolowała od kontaktów z innymi – zwłaszcza tymi, którzy mogliby cię uświadomić w sprawie jej działań. Takie kontrolowanie daje pewność, że wciąż ma cię w swoim władaniu i nie wymkniesz się spod jej mocy.

Stosuje bierną agresję

Aby cię ukarać, wykorzystywacz będzie obrażać się, milczeć, wycofywać się na chwilę z relacji, po czym łaskawie wracać, prawić komplementy podszyte ironią i uszczypliwością, wygłaszać szydercze komentarze. Niby wszystko jest w porządku, niby nic złego nie robi, ale ty czujesz się źle, poniżona i bez sił.

Podkreśla twoje słabości

Od małych rzeczy, jak niechęć do jakiejś sytuacji, aż po te duże, które napawają cię lękiem – podkreślanie twoich słabości to jeden ze sposobów manipulacji. Takie zachowanie krok po kroku zabiera ci siłę, a dzięki temu stajesz się łatwiejszym celem do wykorzystania.

Oczekuje od ciebie poświęceń i wyrzeczeń

Nie zrobisz tego dla niego? On tak bardzo cię prosi, tak bardzo potrzebuje twojej pomocy – jak możesz odmówić? Jedno małe wyrzeczenie, rezygnacja dla większego dobra – czy prosi o aż tak wiele? Nie daj się nabrać na taką manipulację i żerowanie na twojej empatii i współczuciu – jeśli czujesz, że ktoś prosi cię o zbyt wiele, a sam nigdy nie jest gotowy na ustępstwa, postaw wyraźne granice.

Zaczynasz myśleć, że coś jest z tobą nie tak

Zapomniałaś, przeinaczasz fakty, mylisz zdarzenia, jesteś zbyt emocjonalna/ zbyt poważna/ za bardzo roztrzepana – tak będzie ci wmawiać wykorzystywacz, będzie przekręcać zdarzenia, mieszać ci w głowie i obracać wszystko na swoją korzyść. Twoja samoocena nagle bez powodu spada i czujesz się źle sama ze sobą, zaczynasz się obwiniać i dodawać sobie wad. To jednak efekt działań osoby, która cię wykorzystuje – nie daj sobie wmówić, że coś jest z tobą nie tak i czym prędzej pozbądź się wampira ze swojego życia!


Psychologia

Przepis na domowy płyn antybakteryjny. Jak zrobić preparat skuteczny nie tylko na koronawirusa?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
13 marca 2020
Domowy płyn antybakteryjny - przepis
Fot. iStock
 

Przepis na domowy płyn antybakteryjny to gorący temat. I bardzo słusznie w czasie zagrożenia pandemią koronawirusa, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że w drogeriach i aptekach z cudem graniczy zakupienie antybakteryjnego płynu czy żelu do rąk.

Domowy płyn antybakteryjny – czy to ma sens?

Wiele się mówi o tym, że przesadne dbanie o czystość jest szkodliwe dla naszej odporności. Przebywanie w sterylnych warunkach nie pozwala układowi odpornościowemu na prawidłowy rozwój i działanie. Badania udowodniły, że brak odpowiedniej stymulacji odporności może predysponować do częstszego występowania chorób autoimmunologicznych. Na co dzień, by zapobiegać chorobom, wystarczy ciepła woda z kranu oraz mydło, które usuwa drobnoustroje skutecznie.

Codzienna higiena jest podstawą zapobiegania chorobom, jednak gdy występuje większe ryzyko zakażenia, tak jak w przypadku koronawirusa, czy wirusa grypy, uzasadnione staje się stosowanie środków odkażających. Domowe płyny i żele antybakteryjne, jeśli zostały przygotowane właściwie, zmniejszą ryzyko.

Domowy płyn antybakteryjny - przepis

Fot. Panuwat Dnsugnonen/iStock

Przy ich pomocy nie tylko zdezynfekujemy dłonie, gdy nie ma pod ręką wody i mydła, ale i usuniemy chorobotwórcze drobnoustroje z takich miejsc jak klamki czy kontakty w domu. Ostrożności nigdy dość, więc warto mieć domowy płyn antybakteryjny pod ręką. Jego przygotowanie wcale nie jest trudne, więc każdy może samodzielnie go wykonać, z zaledwie kilku składników.

Domowy płyn antybakteryjny do rąk – przepis

Należy zachować określone proporcje, by płyn antybakteryjny był skuteczny w działaniu:

Domowy płyn antybakteryjny – składniki na ok. 100 ml

  • 60 ml spirytusu, (alkohol musi mieć minimum 60% stężenia)
  • 10 ml gliceryny,
  • 5 ml oleju arganowego zimnotłoczonego,
  • 35 ml żelu aloesowego,
  • 30 kropli olejku z drzewa herbacianego,
  • 20 kropli olejku lawendowego.

Składniki mieszamy ze sobą, przelewamy do pojemniczka i płyn antybakteryjny jest już gotowy do zastosowania. Warto pamiętać, by przed każdym użyciem wstrząsnąć pojemnikiem.

Domowy płyn antybakteryjny - przepis

Fot. Anna-Ok/iStock

Domowy antybakteryjny płyn (żel) do rąk bez alkoholu – przepis

Niestety nie każda osoba może spokojnie sięgnąć po żel czy płyn do rąk na bazie alkoholu. Alkohol, nie licząc tego, że zabija drobnoustroje, może wysuszać i podrażniać skórę dłoni. W wielu przepisach na domowy płyn antybakteryjny znajdziemy nawilżający żel aloesowy, ale u osób wrażliwych i z problemami skórnymi (AZS) nawet to może być zbyt mało. Warto więc wykorzystać przepis na  płyn (żel) antybakteryjny, bez dodatku alkoholu. Tutaj cała moc tkwi w działaniu olejków eterycznych.

Domowy płyn antybakteryjny - przepis

Fot. Sundaemorning/iStock

Domowy płyn (żel) antybakteryjny – składniki na ok. 50 ml

  • 40 ml żelu aloesowego,
  • 15 kropel olejku cynamonowego,
  • 10 kropel olejku lawendowego,
  • 15 krople olejku pomarańczowego,
  • 10 kropel olejku z witaminą E,
  • ew. kilka kropel wody filtrowanej lub przegotowanej, by rozcieńczyć żel.

Olejki eteryczne należy zamieszczać ze sobą i dodać do żelu aloesowego. Po wymieszaniu, otrzymujemy gęsty żel do mycia dłoni, który należy przełożyć do wyparzonego pojemnika. Jeśli jego konsystencja dla nas będzie zbyt gęsta, można dodać niewielką ilość wody flitowanej lub przegotowanej, by przybrał postać podobną do płynu. Ponieważ nie ma w jego składzie alkoholu, nie ma sensu robić od razu kilku butelek zapasów, ponieważ olejki eteryczne nie konserwują tak dobrze, jak alkohol.

Domowy płyn antybakteryjny do dezynfekcji domu

Wiadomo, że w domu na wielu sprzętach, których używamy codziennie, pełno jest drobnoustrojów. Badacze uznali, ze najgorszymi siedliskami bakterii nie jest toaleta, ale zupełnie coś innego – telefon komórkowy, pilot od telewizora, klamki, deska do krojenia, gąbki do mycia naczyń. O ile deskę można wyparzyć, tak telefon czy klamkę już niekoniecznie. W tej sytuacji sprawdzi się domowy płyn antybakteryjny, który poradzi sobie z różnymi drobnoustrojami.

Domowy płyn antybakteryjny – składniki na ok. 300 ml

  • 300 ml spirytusu,
  • 20 kropli olejku lawendowego,
  • 60 kropli olejku tymiankowego,
  • 60 kropli olejku z drzewa herbacianego.

Po wymieszaniu składników, płyn przelewamy do butelki z atomizerem, który ułatwi higieniczne sprzątanie domu.

koronawoirus

Fot. Naeblys/iStock

Domowy płyn antybakteryjny – sytuacje, w których należy użyć go obowiązkowo

Jeśli przebywamy przede wszystkim w domu i nie mamy styczności z innymi osobami, potencjalnymi nosicielami np. koronawirusa, czy wirusa grypy, nie musimy za każdym razem sięgać po płyn czy żel antybakteryjny. Ale są takie sytuacje, w których woda i mydło mogą okazać się niewystarczające, by zminimalizować zagrożenie. Po domowy (lub kupny) płyn antybakteryjny sięgamy zawsze gdy:

  • przebywamy w dużych skupiskach ludzi,
  • nasza praca wymaga stałego kontaktu z dużą liczbą osób,
  • poruszamy się komunikacją miejską,
  • musimy stawić się do przychodni, laboratorium czy szpitala,
  • korzystamy z publicznych toalet,
  • nie mamy możliwości umyć rąk ciepłą wodą oraz mydłem.

Należy pamiętać również o najważniejszych zasadach, które pomogą uniknąć zakażenia:

  • unikanie bliskiego kontaktu z osobami, które wykazują objawy choroby – mają gorączkę i kaszlą,
  • unikanie uczestniczenia w imprezach masowych oraz zaniechania podróży, zwłaszcza do krajów o wysokim ryzyku zakażenia się koronawirusem,
  • podczas kichania lub kaszlu należy zakryć usta i nos chusteczką lub zgiętym łokciem. Po wykorzystaniu chusteczki należy ją wyrzucić i umyć dłonie przez 30 sekund.

Zachowanie zdrowego rozsądku oraz stosowanie się do zasad profilaktyki, z pewnością zminimalizujemy ryzyko zakażenia nie tylko koronawirusem.

źródło:  dziendobry.tvn.pl , www.swiat-zdrowia.pl , zdrowie.wprost.pl 

 


Psychologia

Choć nie należysz do mnie, nie potrafię odejść

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
13 marca 2020
Fot. Picjumbo / Victor Hanacek / CC0 Public Domain

Mija północ. Nie mogę zasnąć. Wyszedłeś zaledwie godzinę temu, dziś nieco pózniej niż zwykle. Nie wiem, co powiesz swojej żonie. Nie wiem, czy ona nadal wierzy w piwo z kolegami, raport dla szefa, wizytę u lekarza. Nie wiem, czy zobaczę cię za dzień, dwa, czy za tydzień. Nie wiem jak to możliwe, że ciągniemy to już trzy lata.

Od samego początku wiedziałam, że jesteś w związku. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Przeczytałam historii tych zdradzanych żon. Przeczytałam setki historii kobiet, które miały romans z żonatymi facetami. Wiedziałam wszystko. Wiedziałam, że one także myślały, że ich miłość jest inna, wyjątkowa. Że to jest PRAWDZIWA miłość, a nie przykurzone, przyblakłe uczucia przywiązania, które łączy ich ukochanych z żonami i „oficjalnymi” partnerkami. Że to wyrzutów sumienia można się przyzwyczaić.

Wiedziałam, że nigdy nie pokażesz się ze mną publicznie. Że nie pójdziemy na spacer, trzymając się za ręce. Że w telefonie nie zapiszesz mojego numeru pod nazwą „moja Kasia”. Co najwyżej zostanę Krzyśkiem, Piotrkiem lub w najlepszym przypadku KATARZYNĄ.

Wiedziałam, że jedyne, co dostanę to kilka godzin od czasu do czasu. To czułość w ukryciu, nie do końca moja. Dziwne prezenty, które przywozisz mi z delegacji. Magnes na lodówkę, breloczek z krzywą wieżą. Pocztówka z bezosobowymi pozdrowieniami podpisana „Pan W.”. Rozmowy telefoniczne od czasu do czasu, wtedy kiedy jesteś w biurze albo na zakupach. Ani jednego SMSa, żeby nikt się nie dowiedział. Ani jednego wspólnego zdjęcia, bo masz za dużo do stracenia. Czasem serial na Netflixie, ale tylko jeden odcinek, bo musisz wrócić do domu.

Mieszkasz zaledwie kilka ulic stąd. Nieraz widziałam Twoją żonę, kiedy wracała do waszego domu z pracy albo z waszą córką z przedszkola. Wiesz, jestem ich ciekawa. Jestem ciekawa tego, jak jest w waszym domu. Jak to jest mieć cię na wyciągnięcie ręki, kłaść się razem spać, dzielić z Tobą życie? Nie jestem naiwna. Wiem, że nigdy tego od Ciebie nie dostanę. Nigdy nie karmiłeś mnie nadzieję, że od niej odejdziesz. Mówiłeś, że jest wrażliwa, delikatna, że bez Ciebie sobie nie poradzi. Nie to, co ja. Ja jestem silna. Ona Cię potrzebuje.

Znam każdy rys jej twarzy, jej profilowe zdjęcie z Facebooka. I to, na którym jesteście razem, objęci, uśmiechnięci. Wiem, gdzie zostało zrobione, kiedy. Byliśmy już wtedy razem. Jak to możliwe, że wydajesz się na nim taki szczęśliwy? Przecież właśnie zaczął się nasz romans… A może dla Ciebie to nawet nie jest romans? Może to jednak tylko seks?…

Dlaczego się na to godzę? Dlaczego trwam w tym związku, dlaczego nie powiem ci „to koniec”? Utknęłam w relacji, która nigdy nie będzie prawdziwa. Z człowiekiem, który nie ma dość odwagi, by powiedzieć mi wprost: „to był błąd, nigdy nie powinniśmy byli tego zaczynać”. Ale tak jest Ci wygodnie. Masz mnie i ją. Może w odwrotnej kolejności. Najpierw jesteście Wy. Jest mieszkanie, kredyt, a przede wszystkim – dziecko. Nigdy nie poświęcisz swojej rodziny.

Wieczorem naciągam kołdrę na głowę. Chcę zasnąć jak najszybciej, nie myśleć. Może jutro przyniesie mi coś, co pozwoli mi odejść. Dziś jeszcze nie umiem.

 

 


Zobacz także

Jak brak ojca wpływa na życie seksualne kobiet? Bardzo szybko zaczynają szukać partnera

O co tyle hałasu? 7 sytuacji, w których nie powinieneś mieć wyrzutów sumienia (nigdy)

Każę ci robić różne rzeczy, udawać, że mnie nie ma. A ty nadal nie wiesz, kim naprawdę jestem