Psychologia

Kogo i czego w życiu słuchać? Trzy najlepsze opcje

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
18 lipca 2022
słowa wsparcia
fot. FilippoBacci/iStock
 

Dziś Światowy dzień słuchania. W kalendarzu takie uzasadnienie święta: „Światowy Dzień Słuchania podkreśla wagę tej umiejętności, która jest niezwykle cenna. Obecnie wiele osób skupia się na dawaniu niepotrzebnych rad innym ludziom. Natomiast wystarczy ich wysłuchać i okazać odrobinę empatii, aby poczuli się lepiej”. 

Święte słowa– nieustannie wszyscy nawzajem sobie radzimy, wyplenienie tego nawyku jest bardzo trudne. Nas, w przeszłości, zwykle też nie słuchano, chyba każdy pamięta „dobre rady” nauczycieli, rodziców, babci, cioci, sąsiadki i innych doroślejszych, lepiej wiedzących.
Dlatego: nie słuchajmy rad, których nie chcemy i ich sami nie dawajmy nieproszeni. A kogo dobrze jest słuchać?

Siebie

Przede wszystkim. I nie chodzi o egocentryzm, narcyzm, czy skrajny egoizm. Chodzi o bycie blisko siebie, w zgodzie ze sobą. A jak mamy to zrobić, gdy siebie nie słuchamy? Niemożliwe. Moja znajoma terapeutka mówi, że zanim cokolwiek zrobi w życiu pyta siebie: czy to jest dla mnie? Jak się poczuję z tym? Czy naprawdę tego chcę. Oczywiście, nie chodzi o dylematy: iść do marketu, czy nie iść, zjeść arbuza, czy nie, ale o poważniejsze życiowe kwestie, życiowe wybory.

Choć z drugiej strony może gdybyśmy zadawały sobie te pytania przed prostymi czynnościami, byłybyśmy szczęśliwsze? Na przykład: czy ja naprawdę muszę odkurzać podłogę kolejny raz? A może teraz zrobi to inny domownik. Albo: może ta podłoga mogłaby pobyć trochę brudna. Czy ja chcę odebrać ten telefon od koleżanki? I tak dalej.

Wrzuciłam dziś w wyszukiwarkę hasło: jak słuchać siebie. Na stronie Moniki Gabrysiak, psychologa, autorki podcastu: „Możesz Myśleć Inaczej” znalazłam cytat z Abrahama Maslowa:

„Nie możesz dokonywać mądrych wyborów życiowych, jeśli nie odważysz się słuchać samego siebie, swego Ja, w każdej chwili swojego życia”.

Tych, na których nam zależy

Komunikacja to przede wszystkim umiejętność słuchania. Tylko słuchając możemy poznać myśli, potrzeby drugiej strony, przez to zrozumieć jej zachowania. Tyle że jesteśmy zabiegani, zmęczeni i czasem po prostu nam się nie chce. Wyrzucamy więc z siebie słowa, polecenia, pretensje i… tak, te nieszczęsne rady. A potem dochodzi do małżeńskich kryzysów, problemów w relacji z dziećmi. Kiedyś usłyszałam, że fajnie by było gdyby codziennie wieczorem, przy rodzinnej kolacji mówić sobie, co u kogo słychać. Jak minął dzień. Znam ludzi, którzy tak robią.

Z drugiej strony – bez presji. Ale naprawdę warto spróbować pomilczeć, gdy ktoś do nas mówi. Notorycznie proszę o to męża: nie musisz mnie ratować, wymyślać rozwiązania, chcę się tylko wygadać. A wczoraj przyjaciółka mi pisała, że ma ciężkie dni, a ja musiałam się powstrzymywać, żeby jej nie powiedzieć, że przecież tyle ma, niedawno się zakochała, że POWINNA się tym cieszyć. Nie mogłam wytrzymać swojego milczenia i chciałam ją zalać rozwiązaniami. Ała.

Przyrody, ciszy i wszystkiego, co przynosi ukojenie

To nam pomoże w pierwszym punkcie. Tak, żeby usłyszeć siebie, czasem trzeba posiedzieć w ciszy, w samotności albo na plaży, w lesie. Bez ludzi, bez mediów społecznościowych, bez nieustannego mówienia. To bywa trudne, dużo osób mówi, że po prostu się tego boi, w takim momencie musi natychmiast gdzieś zadzwonić, przejrzeć Facebooka, Instagram, nawet czytać.

W 2021 roku, w Stanach Zjednoczonych przeprowadzono nawet badania wśród pacjentów szpitali , analizowano dźwięki z 251 miejsc w 66 amerykańskich parkach narodowych, okazało się, że otoczenie ma ogromny wpływ na zdrowie pacjentów. I tak, jeśli w okolicy było dużo naturalnych dźwięków, a mało mało sztucznych, stan pacjentów się poprawiał, odczuwali mniejszy ból, mieli lepszy humor, mijało zdenerwowanie, rozdrażnienie. Co więcej, różne dźwięki przynosiły różne efekty – dźwięki wody były najlepsze w poprawianiu nastroju i zdrowia, podczas gdy śpiew ptaków obniżał stres i irytację.

Może to więc też dobry plan na dziś?

 

 


Psychologia

Dla dzieci kupujemy kosmetyki ekologiczne, dla siebie nie – skąd ten paradoks?

Redakcja
Redakcja
18 lipca 2022
 

Gdy na świecie pojawia się dziecko, rodzice pragną dać mu to, co najlepsze. Wśród produktów w wyprawce muszą znaleźć się też kosmetyki pielęgnacyjne. Jakimi kryteriami kierują się rodzice? Można się tego dowiedzieć z „Raportu Klimat tworzą ludzie – zachowania ekologiczne Polaków”1, który został przygotowany w ramach kampanii informacyjno-edukacyjnej „Nasz Klimat”, realizowanej przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

Raport dotyka ciekawych obszarów, nie tylko życia codziennego i nawyków stosowanych we własnych domach, ale też kwestii podróży (tych dalekich turystycznych i tych bliskich, np. do pracy) oraz tematyki rodzicielstwa. W badaniu zapytano Polaków o ich ekopostawy, a także decyzje podejmowane przy zakupie produktów dla dzieci. Warto przyjrzeć się szczegółom i sprawdzić, czym tak naprawdę kierujemy się przy wyborach, których dokonujemy codziennie, czasem nawet wydawać by się mogło – automatycznie.

Jak kupują rodzice?

Raport wskazuje, że blisko połowa ankietowanych rodziców (48 proc.) przy zakupie kosmetyków kieruje się bezpieczeństwem skóry maluszka. Dlatego preferują kosmetyki hipoalergiczne. Niewiele mniej, bo 42 proc. rodziców dzieci w wieku 0-14 lat, dokonuje wyboru na podstawie składu opisanego na etykiecie. Zasada jest jedna – im jest prostszy, tym lepiej. Krótki skład i właściwości hipoalergiczne nieodzownie kojarzą się z kosmetykami, które są naturalne i ekologiczne. Po takie sięga aż 39 proc. rodziców. Wynik, który niezwykle cieszy, to 30 proc. osób, które wybierają produkty z atestem lub certyfikatem znanych instytucji. Polacy zwracają baczną uwagę np. na to, czy specyfik był testowany na zwierzętach. Co czwartą osobę posiadającą dziecko najbardziej interesuje to, by kosmetyk był wygodny do zastosowania.

Wyraźnie widać, że w tym przypadku dla rodziców ekologia ma większe znaczenie niż niska cena, która jest najważniejsza jedynie dla 24 proc. badanych, kupujących kosmetyk dla swojego dziecka.

Jak wygląda sytuacja, gdy jednak zakupy są dla nas i z danego kosmetyku nie będzie korzystać dziecko? Co wtedy staje się najważniejsze?

Co wygrywa: ekologia czy ekonomia?

Dokonując zakupów, Polacy najczęściej koncentrują się wokół aspektów ekonomicznych (promocja, niska cena), bezpieczeństwa oraz zdrowia (skład produktu, okres trwałości), a kwestie ekologiczne są tu wyraźnie mniej ważne. 39 proc. pytanych w ogóle nie zwraca uwagi na to, czy produkty są przyjazne dla środowiska. Natomiast 33 proc. przyznaje, że korzysta z ekoproduktów, które jednak wybierane są ze względu na ich inne właściwości.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że co czwarty Polak wskazał, że sięga po produkty ekologiczne, w tym kosmetyki. Badani deklarują, że korzystają z nich świadomie, gdyż są one produkowane ze szczególną troską o planetę. Jednak w tym aspekcie też bardziej świadomi są rodzice, spośród nich taką odpowiedź wskazało aż 35 proc. ankietowanych. Z analiz wynika również, że kobiety są bardziej wrażliwe na kwestie środowiskowe przy wyborze kosmetyków niż mężczyźni. Gdy kosmetyk jest przeznaczony dla dorosłych, a nie dla dzieci, największe znaczenie ma ekonomia. Zachętą do zakupu tych z lepszym składem czy w możliwych do recyklingu opakowaniach mogłaby się okazać niższa cena lub atrakcyjne promocje. Ciekawym rozwiązaniem, które zyskuje na popularności i zaczyna pojawiać się w polskich drogeriach, są automaty do ponownego napełnienia butelki, np. środkiem do mycia – co pozwala nie tylko poczynić oszczędności w domowym budżecie, ale także ograniczyć zużycie plastiku.

Jaki jest polski ekorodzic?

Dbałość o klimat w wyborach rodziców widoczna jest nie tylko przy zakupie kosmetyków. Preferują oni zabawki wykonane z drewna (45 proc.), które są lepszym rozwiązaniem niż plastik (25 proc.). Możliwe, że po prostu uznają je za bardziej wytrzymałe i trwałe, ale przewaga 20 punktów procentowych napawa optymizmem. Wśród rodziców popularne są również akcje wymiany ubrań. Aż 67 proc. oddaje lub sprzedaje rzeczy, z których wyrosło dziecko. W tym przypadku można połączyć troskę o środowisko z zadbaniem o domowy budżet.

Warto podkreślić, że aż 60 proc. rodziców rozmawia z dziećmi i uczy je odpowiedzialnych postaw (tj. oszczędzania wody, wyłączania światła, używania wielorazowych toreb na zakupach czy segregacji odpadów). Jedynie 10 proc. twierdzi, że w ogóle nie porusza tych kwestii ze swoimi pociechami.

Badanie pokazuje, że w społeczeństwie rośnie świadomość proekologicznych postaw. Jednak z pewnością potrzebna jest dalsza edukacja i promowanie zachowań chroniących naszą planetę. To ważne, by Polacy dostrzegli, jak duże znaczenie mają ich codzienne wybory, nawet te dokonywane w sklepie, by na zakupach z pełną świadomością i odpowiedzialnością sięgali po produkty przyjazne środowisku. Nie tylko ze względu na troskę o najbliższych, ale także o klimat. Aby podnieść świadomość społeczeństwa na temat działań, jakie każdy z nas może podjąć, Ministerstwo Klimatu i Środowiska prowadzi kampanię informacyjno-edukacyjną „Nasz Klimat”. Więcej o tym, jak zmieniać swoje życie na bardziej eko znajdziecie na stronie: www.naszklimat.gov.pl. Pełen raport i szczegółowe dane dostępne są pod linkiem: Ekologiczne zachowania Polaków Raport Klimat tworzą ludzie – Edukacja Ekologiczna – Portal Gov.pl (www.gov.pl).


Psychologia

W którym roku małżeństwa ryzyko rozwodu jest najwyższe?

Redakcja
Redakcja
17 lipca 2022
ryzyko rozwodu
fot. iStock/ Daniel Ernst

Nowożeńcy i stare małżeństwa mają jedną wspólną cechę – nigdy nie mają pewności, jak długo będą razem. Słyszeliście o „kryzysie siódmego roku”, ale czy to zjawisko jest rzeczywiście prawdziwe? Jak długo trwa przeciętne małżeństwo? Czy istnieje, jak zdaje się sugerować słynne zdanie, „najtrudniejszy rok małżeństwa”, czy też jest to mit? Czy możesz przetrwać najtrudniejsze lata małżeństwa bez zwiększania ryzyka rozwodu? Czy istnieje wskaźnik rozwodów według stażu małżeńskiego, czy też nie ma to ze sobą nic wspólnego? 

Nie ma wzoru matematycznego, który pomógłby nam jednoznacznie obliczyć ryzyko. Pewne jest jedno – rozwodzą się i 20-, i 80-latkowie.  Są jednak badania, które dają nam ogólne wyobrażenie o tym, jak prawdopodobne jest, że twoje małżeństwo zakończy się w danym roku swojego istnienia. Oto, co wiemy.

Jakie są czynniki ryzyka rozwodu według długości małżeństwa?

Rok 1-2: Wysokie ryzyko

Ryzyko rozwodu w pierwszym roku małżeństwa jest wysokie. Pierwszy rok to nie tylko miesiąc miodowy – emocje po weselu opadają szybko, a szara rzeczywistość wydaje się bez tej bajkowej scenerii jeszcze bardziej szara. To czas na dotarcie, czas, w którym na jaw wychodzą nasze prawdziwe cechy, których być może u siebie nawzajem nie dostrzegaliśmy, albo uznawaliśmy za nieuciążliwe. Przed młodymi wyboista droga do dogadania się. Powodem, dla którego małżeństwa rozpadają się tak szybko jest też to, że zwyczajnie pary nie zdążyły się ze sobą zżyć na tyle, żeby chciało im się pracować nad związkiem. Brutalne, ale prawdziwe.

Rok 3-4: Średnie ryzyko rozwodu

Przeciętna para zaczyna mieć dzieci około trzeciego roku wspólnego życia, a dzieci zwiększają stabilność związku i zmniejszają ryzyko rozwodu. Dzieci pomagają wam pozostać razem. Ale nie przeceniaj bezpieczeństwa, jakie dziecko wnosi do małżeństwa. Jedno z badań przeprowadzonych na 522 parach wykazało, że jakość małżeństwa zaczyna spadać po czterech latach. Zaczynamy z wysokiego C, nic dziwnego, że nie dajemy rady tego utrzymywać w nieskończoność.

Rok 5-8: Wysokie ryzyko

Być może słyszałeś o „kryzysie siódmego roku„, frazie spopularyzowanej przez sztukę z 1952 roku, a później film z Marilyn Monroe w roli głównej. Odnosi się do długotrwałej teorii, że satysfakcja z relacji spada po około siedmiu latach. Rzeczywiście, pogląd, że małżeństwa utknęły w martwym punkcie po siedmiu latach jest poparty danymi.

Istnieje kilka powodów, dla których jest to jeden z najbardziej ryzykownych okresów dla małżeństwa. W tym momencie młodsze dzieci są już wystarczająco duże, aby pary nie czuły aż tak dużego lęku przed rozstaniem. Około siódmego roku zaczyna słabnąć „efekt dziecka”.  Innym wyjaśnieniem jest to, że „kryzys siódmego roku” stał się tak znormalizowanym pojęciem, że jest teraz samospełniającą się przepowiednią. Pary, które są już nieszczęśliwe, mogą podświadomie czekać na siódmą rocznicę, aby ostatecznie zakończyć małżeństwo.

Rok 9-15: Niskie ryzyko rozwodu

W dziewiątym roku  małżeństwa większość par nie ma już w domu niemowląt i istnieją pewne dowody na to, że wraz z wiekiem dzieci rodzice zgłaszają zwiększoną satysfakcję z relacji (istnieją również dowody na to, że ryzyko rozwodu wzrasta wraz z wiekiem dzieci, więc bądźmy czujni). Tymczasem pary, które docierają do 10-lecia, doświadczają niższego ryzyka rozwodu w każdym kolejnym roku. Eksperci mówią, że może to być wynikiem tego, że oczekiwania dotyczące relacji stają się z czasem bardziej praktyczne. To też czas, kiedy jesteśmy już ze sobą mocno związani emocjonalnie i rozstanie jest dla nas bardzo bolesne.

Rok 15-20: Średnie ryzyko

Rozwodu w wieku 50 lat stała to nowość, ale takich spraw prawnicy mają coraz więcej. W USA nazywa się je „szarymi rozwodami”. Ludzie są coraz bardziej świadomi, coraz częściej zaczynają rozumieć, że żyli w tradycyjnym związku bez miłości, z przyzwyczajenia i kosztem własnego szczęścia. I w końcu osiągają punkt krytyczny. Resztę życia chcą przeżyć w szczęściu.

 


Zobacz także

Czy introwertycy i ekstrawertycy wydają pieniądze inaczej. W której sytuacji ty jesteś?

10 „złodziei”, którzy zdaniem Dalajlamy kradną twoją energię

50 pozytywnych zdań, które powinnaś powtarzać sobie każdego dnia

50 pozytywnych zdań, które powinnaś powtarzać sobie każdego dnia