Psychologia

Psycholog: dla dzieci obrazy sadystycznie torturowanych ludzi są po prostu OK i oznaczają, że tak można

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
4 listopada 2021
fot. Imgorthand/iStock
 

– Ostatnio do mojego gabinetu przyszła dorosła pacjentka, która opowiadała, że w wieku siedmiu lat obejrzała film, w którym główny bohater zmarł na raka i ona to doświadczenie ze swojej przeszłości wspominała jak traumę. Przytaczam tę historię dlatego, by czytelnicy zrozumieli, że małe dzieci naprawdę często rozumieją dosłownie to, co widzą na ekranie telewizora. Dla nich obrazy sadystycznie torturowanych czy zabijanych ludzi są po prostu okej i oznaczają, że tak można – mówi Igor Rotberg, psycholog i psychoterapeuta.

Nasze dzieci są dziś sprytniejsze od nas. Pokonują blokady rodzicielskie zakładane na smartfony w kilka minut. Jeśli zabraniamy im oglądania seriali dla dorosłych, które epatują brutalnością, idą do kolegów. To samo, gdy zakazujemy grać w GTA. Czy w dzisiejszym świecie jest sens zakładać dzieciom blokady na komputery i reglamentować smartfony? Czy słuszną karą jest odłączanie ich od internetu?

Czy pan oglądał „Sqiud Game”?



– Mam taką umowę ze sobą, żeby nie oglądać tego serialu ze względu na swoje zdrowie psychiczne i zawarte w nim sceny, które epatują brutalnością. Ponieważ jednak serial jest teraz popularny wśród młodzieży i, niestety, dzieci, postanowiłem zobaczyć jego fragmenty i doszedłem do wniosku, że ”Squid Game” nie jest jakąś nowością. To problem, z którym zmagamy się od dawna, bo widzieliśmy już podobne obrazy np. „Piłę”, „Igrzyska śmierci” czy „Więźnia labiryntu”. Jednak teraz kłopot polega na tym, że „Squid Game” zyskał tak olbrzymią popularność i z podobnymi sytuacjami rodzice będą mieć coraz częściej do czynienia, bo treści seriali dziś niesłychanie szybko się wiralują. A to oznacza to, że nasze dzieciaki wcale nie muszą mieć w domu Netflixa (gdzie serial jest oznaczony 16 +), by zyskać dostęp do tych obrazów. Treści rozpowszechniają się teraz w internecie błyskawicznie i trafiają w jakiejś części na portale dla małych odbiorców, nawet na te przeznaczone dla tych poniżej 13 roku życia.

Jeśli przypadkiem dziecko kliknie na jakiś link czy obrazek, to jest potem atakowane dziesiątkami podobnych i tu właśnie widzę kłopot. Jeśli dorosła osoba tak zrobi, może potem z pełną świadomością unikać tych treści, a maluch już nie! On będzie klikać dalej. Poza tym dorośli poradzą sobie z tym, bo mają dystans poznawczy i wykształcone mechanizmy obronne, które pomagają im radzić sobie z trudnymi emocjami. Natomiast małe dzieci nie mają jeszcze w pełni wykształconych płatów czołowych w mózgu, co utrudnia im odróżnienie fikcji od prawdy. Maluchy „kupują” wiele scen 1:1. Ostatnio do mojego gabinetu przyszła dorosła pacjentka, która opowiadała, że w wieku siedmiu lat obejrzała film, w którym główny bohater zmarł na raka i ona to doświadczenie ze swojej przeszłości wspominała jak traumę. Przytaczam tę historię dlatego, by czytelnicy zrozumieli, że małe dzieci naprawdę często rozumieją dosłownie to, co widzą na ekranie telewizora. Dla nich obrazy sadystycznie torturowanych czy zabijanych ludzi są po prostu okej i oznaczają, że tak można.

Dlaczego uczniowie przebierają się za tych oprawców w różowych kombinezonach i chcą tak chodzić do szkoły?



– Wie pani, tak było zawsze. Jak ja bawiłem się na podwórku z kolegami w ubiegłym wieku, wtedy w naszej czarno-białej telewizji dostępny był jeden serial „Czterej pancerni i pies” i myśmy przebierali się również za Niemców, czyli wcielaliśmy się w tych złych bohaterów. Przyczyna jest prosta: dzieci nie mają rozróżnienia na dobro – zło. To się kształtuje dopiero we wczesnym wieku nastoletnim. Natomiast kilkulatek odtwarza tę rzeczywistość, która widzi na ekranie. „Squid Game” z całą pewnością normalizuje przemoc, bo pokazuje, że można zabijać bez konsekwencji. To niestety może to kształtować nieprawidłowe mechanizmy zachowań. Jak kolega uderzy dziecko, może nie mieć wyraźnych wyrzutów sumienia i poczucia winy.



Co my rodzice powinniśmy teraz zrobić?

– W naszym dzieciństwie mieliśmy dostęp tylko do telewizora i jak mama powiedziała „nie”, to nie mieliśmy możliwości obejrzeć „filmu dla dorosłych”. Dziś jak zabronimy Krzysiowi, pójdzie on do Jurka i poprosi na przerwie w szkole, by ten pokazał mu wszystko na swoim smartfonie i nawet jak Jurek ma założoną blokadę tzw. kontrolę rodzicielską, często potrafi ją ominąć. Zakazywanie dziś już się nie sprawdza. Dlatego jest tylko jedno rozwiązanie – rozmawiać. Rodzic musi po pierwsze poznawać nowe aplikacje i „doszkolić się”, co jest teraz popularne na YouTube i na Tik-Toku. Druga sprawa jest taka, że nie powinniśmy oceniać od razu, że dzieci oglądają tylko głupie i nieodpowiednie rzeczy. Jak będziemy wszystko krytykować, syn czy córka nie powie nam potem, że coś go czy ją zaniepokoiło. Uzna, że to bez sensu, bo i tak zawsze jesteśmy na „nie”. Podam przykład, przyszła do mnie kiedyś pani z 15-letnim synem, by mu pomóc. Najpierw porozmawialiśmy wspólnie, potem zostałem z nim sam, by kontynuować rozmowę. Na koniec zaprosiłem mamę do gabinetu i powiedziałem jej, co udało mi ustalić, że rozwój syna jest prawidłowy, że wszystkie procesy, także te separacyjne, przebiegają w normie. Spytałam potem mamę, jakich syn ma ulubionych bohaterów i jakiego zespołu lub wykonawcy lubi słuchać. Pani milczała. Powiedziałem jej, że dowiedziałem się tych rzeczy po kilku minutach rozmowy, tylko dlatego, że zadawałem pytanie nieocenne. Mówiłem: „A to ciekawe, a dlaczego?”. Mama natomiast krzyczała tylko: „Za dużo komórki używasz! Co to za głupoty?!”. Dlatego on nie chciał z nią rozmawiać. Dziś rodzice muszą sobie uświadomić, że młodzi będą funkcjonować w tej wirtualnej rzeczywistości i że my tego już nie zatrzymamy.

Jesteśmy z pokolenia imigrantów cyfrowych, więc żeby zrozumieć tubylców cyfrowych, musimy wykonać pewną voltę poznawczą i porozmawiać z dziećmi, bo świat wirtualny dla nich jest bardzo realny. Oni w tym świecie się komunikują ze znajomymi, przeżywają w nim emocje. Oczywiście słownictwo też trzeba dobrać do wieku rozwojowego. Muszę jednak podkreślić tu, że z przykrością obserwuję, że dziś rodzice bardzo małym dzieciom, rocznym czy dwuletnim, serwują tablet zamiast smoczka, by mieć chwilę wolną dla siebie. Niestety to budzi mój jednoznaczny sprzeciw. Jest jeszcze jedna sprawa – jeśli rodzic zauważy, że jego siedmiolatek oglądał sceny ze „Squid Game” i spróbuje z nim na ten temat porozmawiać, nie może liczyć, że taka jednorazowa rozmowa zmieni coś od razu na stałe. To jest dłuższa praca nad budowaniem relacji, po to, by dziecko samo przyszło kiedyś i powiedziało: „Tato, Jacek mi pokazał na swojej komórce taki serial i ja wtedy czułem się źle, jakoś się przestraszyłem”. Ale żeby mogło się to wydarzyć, potrzeba bliskości i zaufania.

Czy jest więc sens zakładanie blokad rodzicielskich na tabletach smartfonach?

– Wszystko zależy od wieku rozwojowego. Nastolatek, jak będzie chciał coś zobaczyć, i tak zobaczy to u kolegi. Natomiast w przypadku młodszych, blokada ma sens, bo oni mogą przypadkiem kliknąć w coś nieodpowiedniego dla ich wieku. Zawsze w przypadku zakładania blokady, tłumaczyłbym, dlaczego to robię. Psychologowie podkreślają, że dziecko, przeglądając internet, może trafić przypadkiem na patostreaming czy pornografię. Pytajmy więc naszych synów i córki, czy wiedzą, co to jest patostreaming? Czy w klasie znajomi to oglądają? I co oni o tym myślą?

Dzieci chcą dziś grać w gry GTA, oglądać seriale dla dorosłych ze względu na znajomych, bo muszą być jak inni i na czasie.



– Pamiętajmy, że ostracyzm społeczny dla młodych nastolatków 11+ jest bardzo trudnym doświadczeniem, a wykluczenie z grupy zawsze boli. W takich sytuacjach warto rozmawiać i tłumaczyć, dlaczego my nie pozwalamy na jakieś konkretne gry czy filmy. Młodszym można zaproponować coś innego atrakcyjnego w zamian i pomóc wymyślić bezpieczną odpowiedź dla znajomych, którzy próbują imponować, że oglądają filmy 16 +. Zabieranie za karę telefonu i odcinanie od internetu dziecka, które obejrzało coś nieadekwatnego dla swojego wieku, moim zdaniem też nie ma sensu. Bo to jest druga strona medalu – taka kara sprawia, że sami uczymy syna czy córkę, jak ulegać przemocy.

Po stronie rodzica jest zatroszczenie się i rozsądna rozmowa, a nie mówienie „nie, bo nie”. Warto też zatrzymać się i zastanowić się, dlaczego dziecko chce grać w tę konkretną grę. Mówmy: „Rozumiem, że moje „nie” sprawia, że czujesz się dziś sfrustrowany. Ale po co ci ten film lub gra? Dlaczego jest taki ważny?”.

Czasem dzieci potrafią nas naprawdę umęczyć, wiercą dziurę w brzuchu, by na coś pozwolić. Mój przyjaciel, gdy syn pyta go po raz enty: „Tato, ale, czemu”, odpowiada: „Bo nie ma dżemu” i dalej już nie dyskutuje. Robi błąd?



– My rodzice jesteśmy tylko ludźmi, nie jesteśmy robotami. Chodzi o to, żeby częściej rozmawiać, niż nie rozmawiać. Nie musimy być idealnymi rodzicami. Dzieci często nas testują, do granic wytrzymałości. Jeśli więc odpowiemy: „Bo nie ma dżemu”, bo potrzebujemy odsapnąć, wróćmy do tej rozmowy następnego dnia. Możemy powiedzieć: „Wczoraj tak ci odpowiedziałem, bo byłem zmęczony, ale chodź, dziś pogadajmy”.


Znam też rodziców, którzy z dziećmi dyskutują bez końca.

– To też jest ekstremum. Jedni stawiają granicę, mówiąc: „Nie, koniec i kropka”, a inni dyskutują bez końca o wszystkim. Pamiętajmy, że w relacji z synem czy córką to my jesteśmy dorosłymi. Jak dziecko stanie na parapecie na czwartym piętrze i będzie się wychylać, to przecież nie będzie pani go przekonywać, by tego nie robiło, tylko złapie za chabety i zestawi go na podłogę. Tu nie ma dyskusji. Tak samo, jak wbiegnie na ulicę, a pani widzi, że nadjeżdża samochód… Zabierze go pani stamtąd, nawet siłą. Ale potem zawsze doradzam rozmowę na ten temat, dlaczego tak, a nie inaczej postąpiliśmy.


Igor Rotberg – psycholog, psychoterapeuta, trener. Wykładowca na studiach podyplomowych z psychotraumatologii. Autor książek naukowych o psychoterapii. Zajmuje się propagowaniem wiedzy z zakresu współczesnej psychologii, przybliżając zjawiska, które są spowodowane rozwojem cywilizacyjnym, technologicznym, zmianami kulturowymi czy społecznymi, takie jak przeciążenie informacyjne, cyfryzacja życia, pracoholizm i wypalenie zawodowe czy medykalizacja życia codziennego.

Igor Rotberg


Psychologia

Iga Świątek przekazała 200 tys. zł na wsparcie psychiczne dzieci. „Potrzeby to trochę studnia bez dna”

Redakcja
Redakcja
4 listopada 2021
fot. Instagram Igi świątek
 

– 200 tys. zł to spora kwota, dlatego razem z zespołem zdecydowaliśmy się wesprzeć nią dwie organizacje charytatywne – naszym celem było nie tylko bezpośrednie wsparcie finansowe, ale i docenienie działań tych organizacji w kwestii zwiększania świadomości i edukacji – napisała na Instagramie Iga Świątek. Jej datek trafił na konto Fundacji Słonie na Balkonie oraz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

„Pierwszy raz oddaję większą kwotę na ważny dla mnie cel. Oczywiście, że pieniądze to nie wszystko i że potrzeby to trochę studnia bez dna… Decyzja była spontaniczna”

Wcześniej od osób z tych fundacji Świątek usłyszała, że: „nigdy nie było takiego zapotrzebowania na specjalistyczną terapię dzieci i młodzieży”. I właśnie na ten pójdą pieniądze od tenisistki – Fundacja Słonie na Balkonie uruchomi w drugiej połowy listopada dodatkowe dyżury psychologów, „aby zapobiegać próbom samobójczym nastolatków, którzy dziś szukają pomocy dużo częściej niż przed pandemią”. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę także zatrudni dodatkowych terapeutów w dwóch Centrach Pomocy Dzieciom, aby wspierać dzieci dotknięte przemocą – pisze Świątek.

Tenisistka zapewnia, że wpłacona przez nią kwota zapewni także stałą roczną terapię dla czterdzieściorga dzieci w kryzysie psychicznym.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Iga Świątek (@iga.swiatek)

„Dziękuję Wam za pomoc i liczę, że jeszcze nie raz zrobimy razem coś dobrego. Jeśli chcecie, aby nasz gest i akcja znaczyły więcej – możecie zaangażować się, wpłacając na wybraną organizację nawet kilka złotych lub udostępnić u siebie post z social mediów danej inicjatywy. Razem mamy wpływ”.

Najlepsza polska tenisistka zajmuje obecnie dziesiąte miejsce w tenisowym rankingu WTA. Na światowych kortach – według aktualnego zestawienia najlepiej zarabiających tenisistek w 2021 – zarobiła ok. 6,5 miliona złotych.

Bądź jak Iga Świątek. Wygrywaj!


Psychologia

„Nikt by ci nie uwierzył”, „kocham cię”. 11 rzeczy, które mówi narcyz

Redakcja
Redakcja
4 listopada 2021
fot. Constantinis/iStock

Każdy, kto kiedykolwiek był w związku z narcyzem lub w inny sposób manipulującą, toksyczną osobą, dobrze wie, jak tacy ludzie inaczej używają języka. Zwroty, których większość ludzi używa w codziennych rozmowach, mają zupełnie inne znaczenie w kontekście związku z narcyzem. Pamiętaj, że to nie jest tak, że narcyzi potajemnie cierpią z powodu niskiej samooceny lub niepewności. Ostatnie badania wskazują, że oni czerpią przyjemność z udanych manipulacji. Porzucanie niczego niepodejrzewających dusz o miękkim sercu to ich sport. Naprawdę wierzą w swoją wyższość, nawet jeśli obiektywne dowody tego nie potwierdzają.

Kiedy masz do czynienia z osobą pozbawioną empatii i sadystyczną potrzebą poniżenia innych, rozmowy stają się szalonymi polami minowymi, które mają cię psychologicznie terroryzować i odwracać twoją uwagę. W rzeczywistości rozszyfrowanie języka narcyza wymaga bardziej obserwowania jego działań niż słuchania jego słów.

Kiedy słowa narcyza są tłumaczone na ich rzeczywiste znaczenie, wyniki bywają niepokojące. Oto 12 często używanych przez narcyzów zwrotów i ich znaczenie:

1. Kocham cię.

Tłumaczenie: Kocham cię mieć. Uwielbiam cię kontrolować. Uwielbiam cię wykorzystywać. Tak dobrze jest bombardować cię miłością, mówić ci słodkie słówka, przyciągać cię i odpychać, kiedy tylko zechcę. Kiedy ci schlebiam, mogę mieć wszystko, co chcę. Ufasz mi. Otwierasz się tak łatwo, nawet po tym, jak już zostałaś źle potraktowana. Kiedy już się uzależnisz i zainwestujesz w tę relację, podetnę ci nogi tylko po to, by patrzeć, jak upadasz.

18 kroków, które pomogą ci wyjść z cienia narcyza i zapanować nad własnym życiem

2. Przykro mi, że tak się czujesz.

Tłumaczenie: Przepraszam, ale nie przepraszam. Skończmy już z tą kłótnią, abym mógł w spokoju kontynuować moje obraźliwe zachowanie. Nie jest mi przykro, że zrobiłem to, co zrobiłem, przykro mi, że zostałem złapany. Przepraszam, że pociągnięto mnie do odpowiedzialności. Przykro mi, że masz emocje. Dla mnie nie są ważne, ponieważ mam prawo mieć wszystko, czego chcę – niezależnie od tego, jak się z tym czujesz.

3. Jesteś przewrażliwiona/przesadnie reagujesz.

Tłumaczenie: Reagujesz zupełnie normalnie na ogromną ilość bzdur. Emocjonalne unieważnianie ciebie jest kluczem do zachowania twojego posłuszeństwa. Dopóki nie ufasz sobie, będziesz pracowała o wiele ciężej, aby zracjonalizować, zminimalizować i zaprzeczyć moim nadużyciom. Podczas gdy tak ciężko pracujesz, aby mnie zadowolić, czerpię wszystkie korzyści bez żadnych konsekwencji.

4. Oszalałaś.

Tłumaczenie: Jestem mistrzem tworzenia chaosu, kocham cię sprowokować. Uwielbiam, kiedy reagujesz. W ten sposób mogę wskazać palcem i powiedzieć, że jesteś szalona. W końcu nikt nie słuchałby tego, co o mnie mówisz, gdyby myślał, że jesteś po prostu zgorzkniała lub niestabilna.

5. Moje eks to wariatki.

Tłumaczenie: Doprowadziłem je do szaleństwa. To było takie zabawne! Wszystko, co musiałem zrobić, to prowokować, szturchać i szturchać, aż dostałem pożądane reakcje. W końcu, kiedy to zrobiłem, wykorzystałem te reakcje przeciwko nim, aby udowodnić im, jak bardzo są obłąkane. Wkrótce też będziesz „szaloną eks”.

6. To tylko przyjaciółka.

Tłumaczenie: Zatrzymuję tę osobę jako wsparcie, gdy się nudzę. Mogą cię nią zastąpić, jeśli odejdziesz. Jeśli narzekasz na moje podejrzane zachowanie w stosunku do tej osoby, udowodnię ci, że jesteś osobą kontrolującą.

7. Jesteś taka zazdrosna i niepewna.

Tłumaczenie: Boże, ten trójkąt miłosny jest fajny. Uwielbiam sposób, w jaki walczysz o moją uwagę. Sprawia to, że ​​czuję się tak pożądany i silny, kiedy flirtuję z innymi przed tobą. Wkurza cię to. Szczególnie zabawne jest tworzenie w tobie niepewności poprzez wskazywanie wad, które nie istnieją lub dłubanie w ranach, które już istnieją. Im bardziej czujesz się osłabiona, tym mniej prawdopodobne, że spróbujesz uciec z mojego uścisku. Prawda jest taka, że ​​wszystko, co podejrzewasz, ma swoje uzasadnienie w rzeczywistości. Ale przypomnę: mam prawo do wszystkiego.

8. Masz problemy z zaufaniem.

Tłumaczenie: Jestem osobą niegodną zaufania, co pokazywałem raz po raz, zdradzając cię. Masz rację, ale prędzej piekło zamarznie niż ja to przyznam. Najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, to zaufać sobie i pobiec w innym kierunku – ale oczywiście byłoby to dla mnie znacznie mniej zabawne.

9. Nie chodzi tylko o ciebie.

Tłumaczenie: Chodzi tylko o mnie, o mnie, o mnie. Jeśli kiedykolwiek znów zwrócisz uwagę na własne potrzeby, na pewno przeniosę na ciebie mój egocentryzm. Sprawię, że poczujesz się winna i będzie ci wstyd, że próbowałaś swoje sprawy postawić na pierwszym miejscu. I odwrócić uwagę od osoby, która jest naprawdę ważna. Czyli ode mnie!

Nim nazwiesz kogoś narcyzem, musisz poznać kilka faktów

10. Dlaczego nie możemy pozostać przyjaciółmi?

Tłumaczenie: Naprawdę nie lubię tracić członkiń mojego osobistego haremu. Wolałbym trzymać cię na tylnym siedzeniu na wypadek, gdybym musiał cię wykorzystać w przyszłości. Poza tym kolekcjonowanie byłych to moje hobby. To tak wygodne, że mogę się z nimi skontaktować, gdy czuję się szczególnie znudzony.

11. Nikt by ci nie uwierzył.

Tłumaczenie: Odizolowałem cię do punktu, w którym czujesz, że nie masz wsparcie. Wcześniej obsmarowałem cię przed innymi, więc ludzie już zaczynają wierzyć w kłamstwa, które o tobie opowiadałem. Więc tak, niektórzy ludzie mogą ci nie uwierzyć – szczególnie ci, którzy nadal uważają, że jestem niesamowitą osobą. Ale są jeszcze inni, którzy mogą ci uwierzyć, i nie mogę ryzykować, że mnie przyłapią na manipulacji. Sprawienie, że poczujesz się wyobcowana i samotna, to dla mnie najlepszy sposób na ochronę mojego wizerunku. To najlepszy sposób, aby przekonać cię, żebyś milczała i nigdy nie mówiła prawdy o tym, kim naprawdę jestem.

 

Projektujemy marzenia na swoje dzieci, a marzymy o ideałach… Nieświadomy narcyzm w relacji rodzic – dziecko


Zobacz także

Uspokajasz się, że to chwilowy kryzys? 10 sygnałów, że twoje małżeństwo wisi na włosku

Kiedy dajesz innym zbyt wiele siebie. Skąd wiedzieć, kiedy pora zadbać przede wszystkim o siebie

Jak się pogodzić z „trudną” matką” i czy to konieczne