Zdrowie

Sandra Kubicka choruje od trzech lat. „Nigdy w życiu nie słyszałam o takiej chorobie”

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
12 maja 2021
 

”Teraz kiedy przytyję, czy na twarzy pojawi się trądzik, każdy wie, co jest powodem. Wcześniej uważali, że poimprezowałam, popiłam, nawpieprzałam się fast foodów i mam za swoje”– mówi znana na całym świecie modelka, Sandra Kubicka. Kobieta, która od trzech lat choruje na PCOS.

Klaudia Kierzkowska: O tym, że chorujesz na zespół policystycznych jajników dowiedziałaś się w 2018 roku. Jakie objawy wskazywały, że w Twoim organizmie dzieje się coś niepokojącego?

Sandra Kubicka: W okolicach kości szczęki zaczęły pojawiać się ogromne bulwy podskórne. Czułam się spuchnięta, przytyłam 17 kg, organizm zatrzymywał wodę dosłownie wszędzie. Klatka piersiowa obsypała się czerwonymi pryszczami, a moje samopoczucie pogarszało się z dnia na dzień. Pomyślałam, że to wina tarczycy. Przebadałam się pod tym kątem, ale wszystkie wyniki były w normie. Badania krwi nie wskazywały na nic niepokojącego. Zaczęły opadać mi ręce, nie wiedziałam co robić, gdzie szukać pomocy.

Mieszkałaś wtedy w Stanach Zjednoczonych, to tam poszłaś po pomoc do ginekologa?

Tak, od lat chodziłam do tego samego lekarza. Przez wiele lat przyjmowałam tabletki antykoncepcyjne, by mieć gładką cerę bez trądziku. Odkąd pamiętam, miałam problemy z okresem. Miesiączkowałam nieregularnie, czasami było to kilkanaście miesięcy przerwy. Dużo podróżowałam, prowadziłam intensywny tryb życia, byłam szczupła co dla ginekologa
było wytłumaczeniem pojawienia się nietypowych objawów. Odnoszę wrażenie, że potraktował mnie dość powierzchownie, wsadził do szufladki modelek, bo to nimi najczęściej się zajmował.

W takim razie gdzie została postawiona diagnoza, jak dowiedziałaś się o chorobie, skoro w Miami Twoje dolegliwości zostały zaszufladkowane?

Moja mama poleciła, abym zbadała się pod kątem PCOS. Nigdy w życiu nie słyszałam o takiej chorobie. Wygooglowałam i wtedy miałam już jakieś wstępne pojęcie. Problemy z zajściem w ciążę, nieregularne miesiączki, niedoskonałości skórne – przeczuwałam, że to jest właśnie to. Przyjechałam do Polski i umówiłam się na wizytę. Ginekologowi nie chciałam
nic sugerować, opisałam mu swoje objawy i poprosiłam o wykonanie badania USG. Niemalże od razu usłyszałam diagnozę – zespół policystycznych jajników.

Co wtedy poczułaś? Lęk, strach, przerażenie, czy może ulgę, że wreszcie wiadomo co ci dolega?

Popłakałam się. Nie byłam w stanie powstrzymać łez. Pocieszał mnie, że na tę chorobę jest mnóstwo sposobów – rozpoczniemy leczenie, zmienię styl życia i powinno być dobrze.
Usłyszałam, że jak nie będę mogła zajść w ciążę to jest na to jeszcze mnóstwo innych sposobów. Uwierz mi, nie takie słowa chciałam usłyszeć na pierwszej wizycie. Dobiło mnie to.

Miałaś 23 lata, byłaś jeszcze młodą kobietą. Jednak odnoszę wrażenie, że już wtedy myślałaś o macierzyństwie.

Zgadza się. Byłam wtedy ze swoim byłym narzeczonym, który jest ojcem. Mieszkaliśmy razem z jego córką i w 100 proc. byłam gotowa, żeby zajść w ciążę. Od dawna czuję w sobie
instynkt macierzyński. Kocham dzieci, z wzajemnością. Uwielbiam spędzać z nimi czas i po prostu marzyłam już o swoim maluszku.

Jesteś modelką, pracujesz ciałem, „musisz” być piękna. Aż tu nagle, w bardzo krótkim czasie przytyłaś, na cerze pojawiły się niedoskonałości. Jak branża modowa zareagowała na te zmiany?

Nigdy w życiu nie byłam zwolniona z pracy, nigdy nikt na mnie nie narzekał i nie słyszałam złych słów na swój temat. W tym trudnym dla siebie okresie poleciałam na sesję do
Meksyku, na której wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Podczas sesji usłyszałam „Sandra to było twoje ostatnie zdjęcie. Możesz wracać do Miami, albo zostać
tutaj jak chcesz. Hotel masz opłacony, ale to jest twoja ostatnia minuta tutaj z nami.” Weszła nowa modelka na plan. Po czym zadzwoniła do mnie agentka i poinformowała, że zostałam zwolniona bo przytyłam i źle wyglądam. Moje życie zaczęło się walić, wtedy jeszcze nie wiedziałam co mi jest. Kiedy już miałam postawioną diagnozę, zaczęłam mówić o chorobie głośno. I właśnie wtedy osoba, która mnie zwolniła, sama została zwolniona. Teraz kiedy przytyję, czy na twarzy pojawi się trądzik, każdy wie, co jest powodem. Wcześniej uważali, że poimprezowałam, popiłam, nawpieprzałam się fast foodów i mam za swoje.

Kiedy dowiedziałaś się o chorobie zrobiłaś sobie dłuższą przerwę w pracy, potrzebowałaś odpoczynku?

Zrobiłam sobie przerwę, przez cztery miesiące nie miałam żadnej sesji. Później zadzwonili do mnie z „Tańca z gwiazdami”. Ucieszyłam się, od razu przyjęłam propozycję. Mogłam
opowiedzieć światu o tym co przeszłam. Treningi wpłynęły na mój wizerunek, dużo schudłam i czułam się naprawdę świetnie. Dopiero po roku, z czystą głową, wróciłam do modelingu.

Rok to chyba długa przerwa jak dla modelki, niejedna kobieta by się poddała. Ty jednak zawalczyłaś o swoje, jesteś chora, ale nie jesteś „niewidzialna”. Skąd w Tobie ta siła?

Cały czas jestem modelką. Jednak sytuacje, które miały miejsce siedzą we mnie głęboko. Wyrządziły mi mnóstwo przykrości i w pewnym sensie się zbuntowałam, wkurzyłam. Jestem
bardzo pamiętliwą osobą. Nie wiem czy chcę kontynuować modeling, bo zachowania, które miały miejsce mnie obrzydziły. Zbudowałam sobie swój mały wszechświat – mam swoje
kosmetyki, mam swoje firmy. Jeśli robię sesje to robię je dla siebie. Nie pozwolę sobie, żeby ktoś powiedział, że źle wyglądam i nie będę dla niego pracować. Jak mnie ktoś kopie to ja
wstaję, ale dwa razy silniejsza. Na początku to bardzo przykre i bardzo łatwo się załamać. Obrzydza mnie takie zachowanie, bo choroba może zdarzyć się każdemu.

Załamałaś się?

Tak. Zaczęłam krzywdzić ludzi wokół siebie. Wiedziałam, że dzieje się ze mną coś złego. Sama zadecydowałam i powiedziałam wszystkim, że potrzebuję pomocy. Poszłam na terapię. Gdyby nie psycholog i rozmowy, wszystko mogłoby się inaczej potoczyć. Teraz jestem spokojną, ciepłą i świadomą osobą. Decyzja o przeprowadzce do Polski była też wynikiem terapii. Zdałam sobie sprawę co sprawia mi przykrość, gdzie chcę być. Musiałam zmienić otoczenie i środowisko.

Nie wstydzisz mówić się o chorobie?

Na początku ukrywałam chorobę, od dłuższego czasu mówię o niej otwarcie. PCOS powstaje w wyniku zaburzenia hormonów, które przyczyniają się do depresji. Nie ma się czego wstydzić. Czekałam na odpowiedni moment, żeby móc o tym powiedzieć, jednak mój były partner zrobił to pierwszy. Choć zrobił to w złości, chwili i żałuje tego po dziś dzień, czasu nie da się cofnąć.

Bolało, że zrobił to za Ciebie?

Bolało mnie, bolało moją rodzinę. Kiedy zobaczyłam moją rodzinę we łzach, zabolało jeszcze bardziej.

Zapewne jeszcze nie wszyscy wiedzą, że chorujesz. A czasami nawet ci co zdają sobie z tego sprawę, potrafią specjalnie, na złość powiedzieć coś niemiłego. Często spotykasz się z przykrymi komentarzami?

Zdarza się. Nawet teraz, kiedy znowu trochę przytyłam, pod zdjęciami na Instagramie pojawiają się komentarze. Nie muszę się tłumaczyć nikomu dlaczego tyję, to jest moja sprawa. Dwa dni temu wdałam się w dyskusję z trollem internetowym, który napisał – ale masz spuchnięty ryj. Nikomu nie wolno z góry oceniać ludzi, nie wiem skąd to się bierze. To paskudne i okropne, bo nigdy nie wiemy jaką walkę człowiek toczy.

Bolą Cię takie komentarze?

Nie bolą, ale irytują. Cały czas zastanawiam się, jak bardzo komuś musi przeszkadzać moja spuchnięta twarz, że poświęca swój wolny czas by napisać taką wiadomość. To jest hejt, coś
z czym walczę.

Odnoszę wrażenie, że bardzo świadomie mówisz o swojej chorobie. Traktujesz ją jeszcze jak wroga, czy może pogodziłaś się z tym, że tak jest?

Jestem bardzo świadoma tego, co się ze mną dzieje, żyję z chorobą, nie walczę z nią. Oprócz PCOS zdiagnozowano u mnie również insulinooporność. Choroby te łączą się ze sobą, powodują że tyjemy i czujemy się jeszcze bardziej zmęczeni. Ćwiczę, stosuję odpowiednią dietę, wiem na co mogę sobie pozwolić, a czego powinnam unikać. Ale czasami jestem tylko człowiekiem i cholera nie chce mi się. Nie powinnam jeść glutenu, ale zamówię sobie pizzę. Nie powinnam jeść nabiału, ale wezmę sobie z podwójnym serem. Wiem, że na drugi dzień będę spuchnięta i będę miała pryszcze, ale nie będę się katować tylko dlatego, żeby pięknie wyglądać i uszczęśliwiać świat dookoła.

Z tego co mówisz, prowadzisz zdrowy styl życia (o pizzy z podwójnym serem chwilowo zapominamy), przyjmujesz leki. I to wystarczy? Tak wygląda leczenie PCOS?

W pierwszej kolejności lekarz zadaje pytanie – czy chcę teraz starać się o dziecko, czy chcę po prostu unormować swoją sytuację. Obecnie nie posiadam partnera, więc o ciąży nie ma
mowy. Przyjmuję hormony i leki na insulinooporność. Dopiero w momencie, w którym zadecyduję, że chcę starać się o dziecko, pójdziemy z lekarzem inną drogą. Choć przyjmuję leki, moje pęcherzyki nie znikają i jeden jajnik jest dwa razy większy od drugiego. Tam jest taki syf, że ręce mi opadają (śmiech). No ale takim przypadkiem już jestem. Trzeci miesiąc nie mam okresu. Zdaję sobie sprawę, że zajście w ciążę będzie bardzo trudne, ale staram się nie stresować. Bo stres przy tej chorobie jest bardzo szkodliwy.

Jak znajdziesz wymarzonego mężczyznę i oboje będziecie gotowi, rozpoczniesz walkę o dziecko?

Oczywiście. Jestem świadoma upływającego czasu i tego, że po „30” nawet zdrowej kobiecie jest trudniej zajść w ciążę. Im będę starsza tym bardziej będę musiała się oszczędzać, istnieje większe ryzyko poronienia. Wszystko to przez cały czas mam z tyłu głowy.

Zdajesz sobie sprawę z tego, że może nie uda Ci się zajść w ciążę i zostać mamą?

Jak najbardziej. Byłam już na tym etapie, że z byłym partnerem byłam w klinice in vitro, bo wiem, że naturalnie nie zajdę w ciążę. Chyba, że zdarzy się cud. Jeśli nie będę miała owulacji, nie wydobędę z siebie jajeczek, to w Stanach jest jeszcze jedna metoda – surogatki. To kobiety, które rodzą dla ciebie dziecko. Ostatnim wyjściem jest adopcja. Jednak na razie zapominam o planie B,C,D a skupiam się na A. Mam nadzieję, że dzięki in vitro uda mi się zajść w ciążę. To nie jest dla mnie żaden wstyd, to sposób dla kobiet, które mają problem z naturalnym zajściem w ciążę.


Zdrowie

Śledziowy zawrót głowy – dlaczego Polacy kochają śledzie?

Redakcja
Redakcja
12 maja 2021
 

Jedno z holenderskich przysłów brzmi: „Jeżeli w pobliżu Ciebie jest śledź, lekarz będzie daleko”. To zdecydowanie jedna z najpopularniejszych ryb w Polsce. Serwowana na tysiąc sposobów, nigdy chyba się nam nie znudzi. Chcesz być zdrów jak ryba? Jedz śledzie! Śledź to samo zdrowie i śledzie po prostu jeść trzeba! Poznaj fenomen tej ryby i dowiedz się, dlaczego warto go włączyć do codziennego jadłospisu.


Na co dzień, od święta i chyba od zawsze – śledź królował na polskich stołach. Swoje szczególne miejsce, pod wieloma postaciami, znajduje także na wigilijnym, polskim stole. Z uwagi na swoją powszechną dostępność, śledzie bałtyckie są doskonałym uzupełnieniem codziennej diety.

Najczęściej podajemy je z cebulą, w śmietanie lub zalewie octowej. Ze względu na swój niepowtarzalny smak, śledzie mają wielu kulinarnych fanów. Najważniejsze jednak, oprócz walorów smakowych, są ich właściwości prozdrowotne. Śledzie są po prostu zdrowe – chronią przed miażdżycą, chorobami układu nerwowego, a także poprawiają koncentrację, pracę serca i mózgu.

Wartości odżywcze śledzi

Śledzie bałtyckie należą do tłustych ryb morskich. Zawierają same dobre, wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-3. Już 50 g śledzia zaspokaja dzienne zapotrzebowanie organizmu na cenne tłuszcze, przyczyniające się do obniżenia ciśnienia oraz poziomu cholesterolu LDL – jednego z głównych powodów występowania chorób układu krążenia, takich jak: miażdżyca, zawał czy udar mózgu. Dobroczynne kwasy omega-3 przyspieszają także metabolizm i wspierają wątrobę w procesie usuwaniu toksyn.

Wykazują działanie przeciwzapalne, a także zapewniają prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego. Są dodatkowo niezbędne w procesie regeneracji komórek skóry oraz poprawiają funkcjonowanie układu wzrokowego, zmniejszając ryzyko zwyrodnienia plamki żółtej. Dieta bogata w omega-3 przez ekspertów określana jest mianem diety antynowotworowej.

Śledź jest również doskonałym źródłem witamin, cynku, miedzi, fosforu i jodu. W 100 g tej ryby witaminy D jest aż osiem razy więcej niż w szklance mleka. Dodatkowo, wśród wszystkich ryb, jest najlepszym źródłem żelaza i zawiera witaminę B12, niezbędną do tworzenia nowych czerwonych krwinek.

Jak kupować świeże śledzie?

Wybór śledzi w sklepach jest ogromny: dostępne są świeże, w solance, marynowane, w oleju, w occie i z różnymi dodatkami. Najlepiej jednak jest kupować świeże śledzie bałtyckie, ewentualnie w solance. Jeśli dbamy o linię, należy unikać wariantów śledzi w oleju czy śmietanie. Przyrządzając je samodzielnie w domu możemy wówczas kontrolować ilość dodatków i stosować bardziej dietetyczne zamienniki. Pamiętajmy, by przed przygotowaniem śledzi z solanki odpowiednio je namoczyć w wodzie lub mleku – pozbywamy się w ten sposób nadmiaru soli z ryby. W sklepie, kupując śledzie świeże, zwróćmy także uwagę na kluczowe kwestie: oczy, które powinny się błyszczeć oraz jędrność ryby – po naciśnięciu mięsa powierzchnia powinna po chwili wrócić do stanu początkowego. Wówczas mamy pewność, że ryba jest świeża i zdatna do spożycia.

Wariacje śledziowe – przepisy

Śledź w cieście piwnym (porcja dla 6 osób)

Składniki:

  • 6 tuszek świeżego śledzia
  • 1 szklanka mąki
  • 1 butelka małego piwa
  • świeży tymianek
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 200 ml oleju do smażenia
  • sól, pieprz do smaku

Przygotowanie:

Śledzie wyfiletować, doprawić solą i pieprzem, odstawić na czas przygotowania ciasta. Z przesianej mąki, piwa i proszku do pieczenia sporządzić ciasto o konsystencji ciasta naleśnikowego, dodać listki tymianku i przyprawy. Śledzie obtaczać w mące, cieście i smażyć na rozgrzanym oleju w głębokiej patelni na złoty kolor.

***
Quiche z porami, oliwkami i piklingiem (porcja dla 8 osób)

Składniki:

Ciasto:

  • 120 dkg pszennej mąki
  • 100 dkg mąki orkiszowej
  • 2 łyżki sezamu
  • 150 dkg zimnego masła
  • 2 łyżki lodowatej wody
  • ½ łyżeczki soli

Nadzienie:

  • 2 wędzone śledzie
  • 50 dkg czarnych oliwek
  • 2 duże pory
  • 150 dkg koziego twarożku
  • świeży tymianek
  • 2 łyżki masła
  • 3 jajka
  • 300 ml śmietany
  • sól, świeżo mielony pieprz i gałka muszkatołowa do smaku

Przygotowanie:

Ciasto:
Mąki przesiać do miski, dodać pokrojone w kosteczkę masło, sezam oraz sól. Rozetrzeć palcami masło z mąką. Następnie dodać wodę i zagnieść ciasto, łącząc składniki w kulę. Owinąć ciasto w folię i włożyć do lodówki na godzinę. Schłodzone ciasto rozwałkować i wykleić nim formę o średnicy 26 cm. Nakłuć spód widelcem i wstawić do nagrzanego na 200ºC piekarnika. Piec 10 min.

Nadzienie:
Na maśle zeszklić pokrojonego w półtalarki pora. Obrać i wyczyścić z ości wędzone śledzie. Podzielić na kawałki. Na podpieczonym spodzie równomiernie rozłożyć uduszonego pora, kozi twarożek, oliwki i kawałki piklinga. W misce roztrzepać jajka ze śmietaną, tymiankiem i przyprawami. Wylać masę jajeczną i wstawić do nagrzanego piekarnika na 175ºC i piec przez 35–40 min.

Quiche można podawać na gorąco, smakuje też na zimno.
***

Krokiety ziemniaczano-śledziowe

Składniki:

  • 2 wędzone śledzie
  • 400 g ugotowanych ziemniaków
  • 2 jaja
  • 1 pęczek szczypiorku
  •  bułka tarta
  • olej i masło do smażenia
  • sól, pieprz

Przygotowanie:

Śledzie obrać z mięsa. Ziemniaki zmielić lub zblendować od razu z mięsem ze śledzi, dodać jaja, posiekany szczypiorek. Formować podłużne wałeczki i obtoczyć w bułce tartej. Smażyć na oleju zmieszanym z masłem. Podawać z sosem tatarskim lub innym sosem na bazie majonezu.

***

Śledź zapiekany ze szpinakiem

Składniki:

  • 6 tuszek świeżego śledzia
  •  6 plasterków wędzonego boczku duńskiego
  • 500 g młodych listków szpinaku
  • 1 łyżka masła
  •  1 mała cebula pokrojona w kostkę
  • 2 ząbki czosnku
  •  150 ml śmietanki 30%
  • 2 łyżki tartego sera grujer
  •  sól, pieprz, gałka muszkatołowa do smaku
  • 2 łyżki mąki do obtoczenia
  •  olej do smażenia

Przygotowanie:

Śledzie wyfiletować tak, aby został ogonek, oprószyć solą i pieprzem. Na maśle zeszklić cebulkę i posiekany czosnek. Dodać młode listki szpinaku i chwilę smażyć. Dodać przyprawy, podlać śmietanką i zredukować objętość. Zestawić z ognia i dodać tarty ser. Wystudzony farsz rozłożyć równomiernie na jednej połówce śledzia, przykryć drugą, owijać plastrem boczku, łożyć w naczyniu żaroodpornym. Piec w temperaturze 180ºC około 25 min.

Przepisy na dania ze śledzia pochodzą z książki „Śledzie bałtyckie” wydanej przez program promocji ryb bałtyckich Naturalnie Bałtyckie.

***

Naturalnie Bałtyckie to innowacyjny projekt wspierający polskie rybołówstwo bałtyckie, którego głównym celem jest promocja racjonalnego wykorzystania zasobów Morza Bałtyckiego, a także kreowanie świadomej konsumpcji produktów rybnych, do których surowiec pozyskiwany jest z poszanowaniem limitów połowowych, zasad równowagi naturalnej, praw zwierząt oraz dobrych praktyk produkcyjnych w przetwórstwie ryb. Kluczowym elementem programu jest znak towarowy Naturalnie Bałtyckie, którym oznakowane zostaną produkty rybne, do których ryby łowione i przygotowywane będą zgodnie z najwyższymi standardami jakościowymi i w przyjazny dla środowiska i zasobów morskich sposób. Projekt finansowany jest z Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego Unii Europejskiej.

mockups-design.com


Zdrowie

Brak motywacji, znużenie, stres – jak w naturalny sposób sobie z tym poradzić?

Redakcja
Redakcja
12 maja 2021
Fot. istock/kupicoo

Tobie też coraz częściej zdarza się być znużoną i pozbawioną motywacji? Miewasz problemy ze skoncentrowaniem uwagi, na pracy? Godziny mijają, a Ty wciąż odwlekasz wykonanie zadania? Nie jesteś sama. Winne tych problemów są stres i tempo, w jakim żyjemy. Jak możemy sobie pomóc?

Trzeba pamiętać, że stres jest naturalną reakcją naszego organizmu. Wywołują go trudności i przykre doświadczenia, ale też to, co nowe i nieznane nam wcześniej. Ze stresem zmaga się każdy z nas – niezależnie od wieku, płci czy statusu materialnego. Zestresowani są przedsiębiorcy, studenci, gospodynie domowe i emeryci.

Stres pozytywny – brzmi dziwnie, prawda? Tymczasem jest on dla nas niezwykle ważny. To dzięki niemu mamy energię do działania, czujemy mobilizację do działania i potrafimy sprostać codzienności, czy to w pracy, czy w prywatnym życiu. To dzięki niemu, po wykonaniu obowiązków, przeżywamy ulgę czy radość, czując, że nasz czas oraz energia zostały dobrze spożytkowane.

Stres negatywny powoduje, że czujemy się źle i niekomfortowo, nasza sprawność umysłowa staje ograniczona – któż nie zna uczucia pustki w głowie w obliczu jakiejś stresującej sytuacji. Stresowi negatywnemu mogą towarzyszyć najróżniejsze przypadłości natury fizjologicznej – ból brzucha, uczucie ściśniętego gardła, drżenie rąk, pocenie się czy biegunki. W dłuższej perspektywie taki stres po prostu nas wyniszcza. Jak sobie z nim radzić? Jest całe mnóstwo technik i jeszcze więcej dobrych rad, jak zminimalizować stres czy też złagodzić jego skutki. O jednym trzeba pamiętać, narażone na niego jesteśmy cały czas, więc warto poza dobrymi radami, postawić na coś sprawdzonego, co działać będzie na nas holistycznie.

Co może nam pomóc? Oczywiście najlepiej skierować się w stronę… natury. To w niej drzemie najwięcej dobra i to właśnie naturalne składniki najlepiej „znają” nasz organizm i najlepiej na niego wpływają.

 

 

 

Siła płynie z natury. Jakie składniki pomogą nam zachować równowagę i zdrowie?

Bakopa drobnolistna

Aktywne bakozydy bakopy drobnolistnej są przeciwutleniaczami, które wzmacniają inne przeciwutleniacze w mózgu. To synergistyczne działanie przeciwutleniające pomaga chronić komórki mózgowe przed działaniem wolnych rodników, które przyspieszają proces starzenia.

  • badania wykazały, że może spowalniać tempo zapominania nowo zdobytej wiedzy
  • ma silne powiązanie z wydajnością pamięci i zapamiętywaniem
  • sprzyja relaksacji

Wyciąg z kory sosny nadmorskiej

Wyciąg z kory sosny morskiej dostarcza kompleks przeciwutleniaczy proantocyjanidynowych, które mogą przekraczać barierę krew-mózg i pomagać neutralizować szkodliwe działanie toksycznych wolnych rodników skoncentrowanych w mózgu.

  • związki proantycyjanidynowe ekstraktu z kory sosny zwiększają energię psychiczną, uwagę, usprawniają procesy uczenia się i skupienia w perspektywie krótkoterminowej
    zachowanie pamięci, jasności umysłu i zdrowia mózgu w zaawansowanym wieku

Różeniec górski

Różeniec górski stymuluje neuroprzekaźniki, które są kluczowe dla funkcji poznawczych, w tym: norepinefrynę, dopaminę i serotoninę.

  • jako ziołowy adaptogen pomaga wzmocnić odporność na stres psychiczny i fizyczny
  • wspiera energię mózgu wzmacniając jasne, spokojne myślenie w obciążających warunkach
  • usprawnia procesy umysłowe, pamięć, uczenie się, koncentrację i zdolność do pracy

Spolówka jeżowata

Wyjątkowy grzyb stosowany w medycynie chińskiej od wieków, który wspiera zdrowie mózgu przez dostarczanie aktywnych nootropów, zwanych hericenonami i erinacynami.

  • znaczna poprawa funkcji poznawczych u dorosłych w wieku 50-80 lat z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi
  • równoważenie nastroju

L-teanina

L-teanina pomaga zwiększyć aktywność fal mózgowych alfa, które związane są ze stanem rozluźnienia i wzmożonej kreatywności. Wydaje się, że uspokaja pobudliwe neuroprzekaźniki, jednocześnie wzmacniając neuroprzekaźniki uspokajające, takie jak: serotonina, dopamina i gaba.

  • wycisza, odpręża
  • wyostrza uwagę, czujność i skupienie
  • usprawnia proces nauki, kreatywnego rozwiązywania problemów i innych zadań, które wymagają dynamicznej pracy mózgu
  • pomaga zmniejszyć drażniące skutki uboczne kofeiny

Witamina B6, B9, B12

Wszystkie witaminy z grupy B przyczyniają się do zdrowego funkcjonowania mózgu, jednak większość badań, ze względu na kluczową rolę w metabolizmie homocysteiny, koncentruje się na witaminach B6, B9, B12.

  • pomagają w problemach z wydajnością umysłową, związanych z osłabieniem funkcji poznawczych
  • równoważą nastrój
  • wzmacniają energię psychiczną
  • wspomagają produkcję monoamin
  • katalizują metabolizm energii mózgu
  • korzystnie wpływają na produkcję mieliny – otoczki tłuszczowej, chroniącej wszystkie komórki mózgowe i nerwy

Cytykolina

Cytykolina wspomaga procesy energetyczne komórek mózgowych, optymalizując jednocześnie przesyłanie impulsów elektrycznych w mózgu.

  • energetyzuje i poprawia sprawność umysłową
  • równoważy nastrój, wspomaga pamięć i koncentrację
  • pomaga w utrzymaniu zdrowego funkcjonowania mózgu w czasie nastąpienia zmian strukturalnych, związanych z wiekiem i osłabieniem umysłowym

Fosfatydyloseryna

To związek fosfolipidowy, który stanowi 15% tłuszczów w mózgu. Jest skoncentrowany w błonach komórkowych, gdzie pomaga utrzymać płynność, optymalizuje receptory i wspomaga neuroprzekaźniki, takie jak acetylocholina i dopamina.

  • wyostrza pamięć, spowalnia pogorszenie funkcji poznawczych
  • wzmacnia pozytywnie nastawienie
  • wykazuje obiecujące wyniki u osób starszych ze zwyrodnieniem mózgu (spowalnia postęp utraty pamięci, pomaga utrzymać nastrój i jasność umysłu)
  • zmniejsza ryzyko spadku zdolności poznawczych

L-tyrozyna

Jest związkiem aminokwasowym, używanym do syntezy neuroprzekaźników katecholamin, zaangażowanych w pamięć, nastrój i przetwarzanie umysłowe – w tym dopaminy, adrenaliny i noradrenaliny.

  • badania kliniczne na ludziach sugerują, że L-tyrozyna może wspomagać pamięć roboczą w warunkach wielozadaniowości i optymalizacji sprawności umysłowej w czasie dużego
  • stresu, zmęczenia i braku snu
  • optymalizuje uwagę i skupienie

Wszystkie te składniki znajdziemy w wyjątkowym suplemencie diety Cognitiv. Dzięki Cognitiv Pro® dostarczysz aż 11 nootropów skoncentrowanych w jednej formule, które poprawiają pamięć, kreatywność, motywację, skupienie, jasność umysłu oraz ogólną wydajność całego wachlarzu funkcji poznawczych.


Zobacz także

Leczenie nadpotliwości. Skutecznie pomoże tylko lekarz

Dna moczanowa dieta - cytrynowa, niskopurynowa

Dna moczanowa – dieta cytrynowa i niskopurynowa. Którą warto stosować przy artretyzmie?

7 oznak zaburzeń hormonalnych, które powinnaś znać

Osiem zaskakujących rzeczy, które wywołuje w naszym organizmie zaburzony poziom estrogenu