Psychologia

Dziewięć sposobów na to, by nie dać się wykorzystać. Ufaj, ale myśl też o sobie

Redakcja
Redakcja
21 stycznia 2021
Fot. iStock/kupicoo
 

Znowu pozwoliłaś, by to się stało: dałaś się wykorzystać osobie, w której szczere intencje wierzyłaś. Ufałaś, że tym razem będzie inaczej, że nie zostaniesz skrzywdzona, użyta do jakiegoś celu, a potem zignorowana. Wierzyłaś w szczerość uczuć, obietnic i słów, a one okazały się jedynie nadmuchanym balonikiem, który pękł szybciej niż się tego można było spodziewać. Teraz znów jesteś sama, smutna, rozczarowana i zła na siebie. Bo jak to możliwe, że to już kolejny raz?

Bywamy naiwni, ślepi, nieracjonalni. To się może przytrafić każdemu z nas. Ale jeśli czas mija, a takie sytuacje wciąż się zdarzają, pora zaprowadzić w swoim życiu i w relacjach z innymi kilka poważnych zmian.

Dziewięć sposobów na to, by nie dać się wykorzystać

1. Zaufaj intuicji

Jeśli czujesz, gdzieś głęboko pod skórą, że nie powinnaś dać się komuś na coś namówić, posłuchaj intuicji. Coś cię niepokoi, jest niejasne? Zatrzymaj się na chwilę, jeszcze raz dobrze wszystko przemyśl, może warto poprosić kogoś o radę? Nie podejmuj takiej decyzji pochopnie.

2. Jeśli zle się z tym czujesz, nie rób tego

Pierwszym sygnałem alarmowym jest poczucie, że robisz coś wbrew sobie, że się zmuszasz, że nie masz przekonania, że robisz dobrze. I w tym wypadku, posłuchaj swojego wewnętrznego głosu – zazwyczaj jest nieomylny.

3. Bądz ostrożna nawiązując znajomości

Co to znaczy? Zaczekaj z tym pełnym zaufaniem, nie zwierzaj się od razu ze wszystkich tajemnic. Nie buduj zbyt szybko bardzo silnej więzi, bo możesz się sparzyć. Warto dać sobie czas, zobaczyć jak rozwija się relacja.

4. Wiedz, kiedy pora się wycofać

Ze znajomości, relacji, wspólnego przedsięwzięcia… Jeśli przynoszą ci one więcej złego niż dobrego, jeśli jesteś ciągle zdołowana, zestresowana, jeśli czujesz lęk lub niepokój w obecności jakiejś osoby, zdecydowanie powinnaś ograniczyć z nią kontakt. Granicę wyznacza twoje poczucie bezpieczeństwa.

5. Znaj swoją wartość

I nie daj sobie wmówić, że jesteś mniej wartościowa albo, że musisz zasłużyć lojalnością na szacunek, sympatię, uczciwe traktowanie. To są rzeczy, które ci się należą bez względu na wszystko.

6. Zaufaj schematom

Jeśli jakieś sytuacje wydają ci się podobne do czegoś, z czym miałaś już do czynienia, uwierz, że najprawdopodniej wszystko skończy się tak, jak ostatnim razem. Pewne schematy lubią się powtarzać…

7. Nie obniżaj swoich standardów

Nie dopasowuj się na siłę do standardów, które nie mają nic wspólnego z twoimi wartościami i wewnętrznymi przekonaniami. W sprawach najważniejszych trzymaj się tego, co dyktuje ci sumienie. I nie gódź się na mniej, niż na to zasługujesz.

8. Nie wiąż się emocjonalnie ze swoim wyobrażeniem

Bardzo często zdarza się, że przypisujemy bliskim nam osobom pozytywne cechy i zalety, których one nie posiadają. Rozczarowanie jest zatem ogromne, kiedy okazuje się, że kochamy iluzję, nasze wyobrażenie o kimś, kogo tak naprawdę wcale dobrze nie znamy. Staraj się zawsze dobrze kogoś poznać, zanim obdarzysz go uczuciem i zaufaniem…

9. Ufaj swojej wiedzy i doświadczeniu  

Jeśli jesteś czegoś pewna i wiesz, że masz rację, nie daj sobie wmówić, że jest inaczej, że możesz się mylić, że powinnaś dać się przekonać. Masz odpowiednie zasoby do tego, by ocenić, czy coś jest dla ciebie dobre, czy nie. Posiadasz odpowiednie doświadczenie, by trafnie ocenić daną sytuację.


Psychologia

Jak uczcić dzień ślubu, kiedy ślubu nie ma

Redakcja
Redakcja
21 stycznia 2021
Fot. Materiały prasowe
 

Miniony rok przysporzył wiele stresu parom, które planowały swój ślub i wesele na 2020 i 2021. Narzeczeni bardzo różnie reagowali na ograniczenia i niemożność zrealizowania wymarzonej uroczystości z powodu epidemii koronawirusa. Nie zabrakło par, które postanowiły utrzeć nosa wirusowi i nie dać odebrać sobie tego wielkiego dnia.

Ograniczenia co do możliwości organizacji ślubów i wesel w minionym roku, spowodowały, że  wiele par musiało znacząco zweryfikować swoje plany, a co za tym idzie – marzenia. Trudno lekceważyć emocjonalny aspekt tego przedsięwzięcia, w bardzo wielu domach toczyły się małe dramaty… Często ze względów finansowych – mówi Karolina Dokić-Pietuszko z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.

W dyskusjach w ramach grup dla przyszłych nowożeńców, w mediach społecznościowych wrzało, „nie brakowało w nich jednak i dobrej energii” – deklaruje Joanna (33 lata), której upragniony ślub miał odbyć się w czasie największych obostrzeń. – Widząc rosnącą wielką niewiadomą, zdecydowaliśmy się na samą ceremonię ślubną w kościele, w towarzystwie świadków i fotografa. Wesele odwołaliśmy, rezerwując salę na alternatywny termin – równo za rok. Najważniejsze było dla nas to, aby zrealizować marzenie o rozpoczęciu życia we dwoje już ze szczególnym Bożym błogosławieństwem, a i formalnie ze względu na stan zdrowia jednego z nas – wyznaje zeszłoroczna panna młoda. Ponieważ nie organizowaliśmy żadnego, nawet mini-przyjęcia, postanowiliśmy spędzić popołudnie i wieczór w sposób wyjątkowy. Korzystając z uprzejmości przyjaciół, pojechaliśmy do ich domu na Mazurach, gdzie ogrzewaliśmy się przed uroczym kominkiem, jedliśmy pyszności, popijając je winkiem i cieszyliśmy się, że spełniło się właśnie jedno z naszych największych dotychczasowych marzeń.

Fot. Materiały prasowe

Nie brakowało i takich historii, jak Basi (26 lat) i Tomka (32 lata), który opowiada: – Obydwoje mamy dość buntowniczą naturę, więc narzucone ograniczenia i to w tak ważnym dla nas temacie, sprawiły, że… zagotowaliśmy. Termin ślubu mieliśmy zaplanowany na kwiecień ubiegłego roku, dość szybko udało nam się zmienić wszelkie ustalenia z usługodawcami, przenosząc uroczystość na grudzień. Miało być normalne wesele, tak, jak wcześniej sobie to poukładaliśmy – 180 osób, a w niedzielę poprawiny. Tak, byliśmy dużymi optymistami. [śmiech] Widząc, jak rozwija się sytuacja, para zadecydowała, że ponownie zrezygnuje z organizacji swojego wielkiego dnia, ale już całkowicie: – Przynajmniej na razie – tłumaczy Basia – po prostu nie chcemy półśrodków. Mamy nadzieję, że wszystko wróci do normalności za jakiś czas i wtedy zajmiemy się wszystkim od nowa, ale już bogatsi o wiedzę, jak organizować ślub i wesele. Para spędziła swój „drugi wielki dzień” bardzo romantycznie: – Kupiliśmy tego dnia mieszkanie, inwestycyjnie – śmieje się Tomek. – Uznaliśmy, że może się okazać, iż wynajmowane zdąży zarobić na nasze docelowe wesele.

Fot. Materiały prasowe

Nie no nie bądźmy aż takimi pesymistami – mówi Basia i dodaje: – Dzień był bardzo romantyczny, bo Tomek – do dziś nie wiem jak – załatwił z deweloperem, że mogliśmy zjeść ślubną kolację na dachu „naszego” budynku! Wszystko zorganizował oczywiście jako niespodziankę dla mnie – były balony z helem jako ogrodzenie małej „restauracyjki” z okrągłym stolikiem z lejącym się obrusem, był kelner (mój brat), a oprawę muzyczną zapewniła kuzynka Tomka, grając nam na gitarze. Świece, kwiaty i mnóstwo wzruszeń i śmiechu.

Fot. Materiały prasowe

Postanowiliśmy też zacząć nosić obrączki, a na kwiecień zarezerwowaliśmy sobie termin ślubu w USC – jako formalność. Świętowaniem i ślubem kościelnym zajmiemy się, jak wszystko wróci do jakiejś, może nowej, ale jednak normy – dodaje Tomek.

Oliwia (24 lata) i Marcin (27 lat), kiedy dowiedzieli się, że z ich planów na zorganizowanie wesela na 100 osób nic nie wyjdzie, uznali, że mogą poczekać i ze ślubem – miał odbyć się w zabytkowym kościółku w miejscowości, w której wychowała się przyszła panna młoda. – Nie chcieliśmy z tego rezygnować, a rozdzielać tak precyzyjnie zaplanowaną uroczystość od wesela byłoby bezsensem. Ponieważ oboje nie lubią niespodzianek, plan na to, jak spędzić dzień zaplanowany na ślub i wybrali się – z gór nad morze. Kupiliśmy sobie tort na 8 osób i zjedliśmy go na plaży w Krynicy Górskiej. Zamiast obrączek były plecionki z ozdobnych sznureczków, które nosimy teraz przy sobie, bo do biura to tak nie bardzo w takiej biżuterii – śmieje się Oliwia.

Fot. Materiały prasowe

– Wiele par, tak jak te, których historie mieliśmy w tym artykule poznać, postanowiło uczcić wyjątkowo dzień ślubu, którego… nie było – mówi Karolina Dokić-Pietuszko z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele. – Od strony praktycznej pary narzeczeńskie wybierały „mniejsze zło” i – co budzi moim zdaniem podziw, zważywszy na dość nerwową atmosferę z powodu epidemii koronawirusa – strony dogadywały się na nowe terminy w atmosferze wzajemnego zrozumienia. Jeśli, w czasie mniejszych obostrzeń, nie było już możliwości skorzystania z prawa do odstąpienia od umowy z możliwością zwrotu zaliczki lub zadatku, część par decydowała się na zorganizowanie małego przyjęcia, w ramach bieżących limitów i ślub cywilny zamiast kościelnego. Sesję fotograficzną narzeczeni rozbijali na dwie mniejsze – w pierwotnie planowanym terminie, z planem realizacji drugiej części, kiedy odbędzie się ślub kościelny lub/i duże wesele. Były też takie pary, które postanowiły zrealizować teraz piękną sesję narzeczeńską i rodzinną – dodaje nasza ekspertka.


PlanujemyWesele.pl to portal ślubny, który w tym roku obchodzi 11 lat swojego istnienia. W tym roku firma osiągnęła oglądalność serwisu na poziomie 1,5 mln odsłon. Ta polska marka doprowadziła do zebrania w swojej bazie usługodawców z branży ślubno-weselnej ponad 17 000 firm. Portal to oczywiście także porady, inspiracje, reportaże ze ślubów czytelników i piękne sesje plenerowe. Miesięcznie z treści i bazy kontaktów do firm w tym serwisie korzysta 140 000 panien młodych.

 


Psychologia

Casting na miłość życia czy szybki numerek? Czyli, co robią mężczyźni, kiedy nie dzwonią…

ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
21 stycznia 2021
Fot. iStock/Alina555

” Jeśli to jest TA osoba, jeśli iskrzy i – jak mówisz – nogi Ci drżą, to moment wskoczenia do łóżka jest… kompletnie nieistotny. Po prostu i bezwarunkowo chcesz natychmiast z nią być”- zapraszamy na #RozmówkiNieobyczajne – o seksie i nie tylko, damsko-męskie pogaduchy. Odcinek 4

Melisandra: Hej Mistrzu Marcinie, czy to prawda, że mężczyźni robią castingi na swoją kobietę? Potrzebują czasu i poczucia bezpieczeństwa, zanim powiedzą: „chcę z Tobą spędzić życie”? Czy to czują już na pierwszej randce? A może potrzebują sobie przejrzeć całe plemię kobiet i wtedy zdecydować, której oddać swoją wolność?

MMW: Najsłodsza Meli, stosunkowo szybko wiem, czy jest potencjał na stworzenie czegoś ważnego z daną osobą. Rzadko potrzebuję dłuższej rozkminki. A na pewno od razu widzę, jeśli tego potencjału brakuje. Mojej byłej małżonce powiedziałem, że zostanie moją żoną ledwie po kilku godzinach od pierwszego spotkania, i to tylko dlatego tak późno, że poznaliśmy się w grupie, a nie tête-à-tête – w dodatku wieczorem (ciemno było🙂). Następnego poranka zapowiedziałem jej, że za rok będzie moją małżonką i słowa dotrzymałem, a prawdę mówiąc stało się to znacznie szybciej. Od tego momentu nie rozstawaliśmy się na krok przez kolejne siedem wspaniałych lat…

Oczywiście w tamtej chwili uznała mnie za niespełna rozumu (i tak zapewne uważa do dzisiaj, hahaha). Odpowiadając na Twoje pytanie: po rozwodzie musiałem dlatego spotkać na swojej drodze naprawdę wiele osób, żeby spełnić tamte, wyśrubowane standardy i dać sobie prawdziwą szansę na odnalezienie tej właściwej osoby, z którą poczuję identyczne przyciąganie i to… od pierwszego wejrzenia. Oczywiście nasz los jest nieodgadniony i mogło się udać tak samo po minucie, roku, jak i po stu latach albo nawet nigdy…

Melisandra: Czyli jest coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia? Kiedy idziesz na tę randkę i nogi się trzęsą, a gdy się widzicie, to mimo tylu odważnych słów, które napisało się w esemesach, czujemy się jak spłoszeni nastolatkowie… A gdy się już zobaczymy, to czasem brakuje słów, ciało mięknie, a w brzuchu pojawiają się motyle. Czy to nie jest ekscytujące? To po co od razu do łóżka, jak chcemy kogoś na dłużej, a nie na szybki numerek i zamknięcie drzwi? Nacieszmy się tym czasem poznawania siebie, bo potem już nigdy tej przygrywki, tego preludium nie będzie. Seksu będziemy mieli po kokardy, ale te chwile poznawania siebie, odkrywania, napięcia, niepewności, sprawdzania smaków, zapachów, pasji, zobaczenia swoich światów się nie powtórzą. Wiesz – co nagle to po diable. Chyba jestem romantyczna.

MMW:  Zaręczam ci, Meli, że jeśli to jest TA osoba, jeśli iskrzy i – jak mówisz – nogi Ci drżą, to moment wskoczenia do łóżka jest… kompletnie nieistotny. Po prostu i bezwarunkowo chcesz natychmiast z nią być, chcesz ją teraz, od razu całować i przytulać. Wziąć za rękę i nigdy ze swojej nie wypuścić. A najlepiej z miejsca porwać do swojej jaskini🙂. A czy pójdziemy do łóżka od razu, za 5 min, czy za dwa dni, nie jest w ogóle tematem. W takim momencie, chciałbym przede wszystkim poczuć bliskość tej osoby. A że, nawiasem mówiąc, najwygodniej jest ją poczuć w łóżku, to cóż ja mogę na to poradzić?🙂

MelisandraA jeśli na tej randce idziecie do łóżka i się okazuje, że Tobie jest fajnie a jej „średnio na jeża”, bo nawet nie doszła, to co robisz… aby nie zmieniła obiektu swojego zainteresowania ?

MMW:  Ze mną? Niemożliwe…

MelisandraTo nie są sytuacje odosobnione. Randka to też stres, każde się stara i czasem różnie wychodzi. Mnie to kiedyś połamało. Serio. Wlazło mi coś w prawy bark, a wahałam się czy chcę go prosić o pomasowanie, bo… padł…

MMW:  Meli, kochanie, jakoś mnie to nie dziwi, że przy Tobie padł, hahaha. Wracając do pierwszego wątku – wierz mi, jeśli facet jest naprawdę zainteresowany, to zrobi wszystko, żeby zaciekawić, zdobyć i rozkochać obiekt swoich marzeń, a potem utrzymać przy sobie za wszelką cenę. Identycznie w drugą stronę – sama wiesz… Natomiast, jeśli gość się nie stara, nie potrafi wykrzesać z siebie energii, zadać sobie trudu (zachowując godność), to zwyczajnie albo nim nie jest (facetem), albo mu niewystarczająco zależy. Dziewczyny NIE OSZUKUJCIE się, że są jakieś inne, tym bardziej OBIEKTYWNE przyczyny, że się nie odzywa, nie pisze, nie kupuje kwiatów… Im bardziej się oszukujemy i fałszujemy rzeczywistość, tym to potem gorzej boli. Taka prawda.

MelisandraTutaj bym dyskutowała. Czasem im Wam lepiej tym robicie dłuższą przerwę i jeszcze testujecie otoczenie, czy na pewno dobrze wybraliście. Z tym seksem jest też tak, że ciało nie kłamie i jak za pierwszym razem jest słabo, to potem nie zawsze jest lepiej. Jest… ok, docieramy się. Dla mnie ważny jest ten pierwszy ogień. Dlatego nie ma co sobie robić wewnętrznych obostrzeń, czy łóżko na trzeciej randce czy pierwszej. Niech każdy robi to, co czuje z drugą osobą. Życia i danej chwili nie cofniesz.

MMW:  Pełna zgoda!

Melisandra: Czyli Wy naprawdę wiecie, o co chodzi i nie trzeba was tłumaczyć i otaczać opieką, a my możemy sobie spokojnie nic nie robić i czekać…?

MMW: I znów się zgadza. I bardzo w tym miejscu dziękuję Ci za wiarę w nas, w imieniu zagrożonego wyginięciem gatunku… Chociaż z tą zgodą na Wasze nic nie robienie, to bym się wahał. Czasem jednak przydałaby się interakcja, potwierdzenie zainteresowania, czy coś…

MelisandraNo powiedz, jak to jest?  Niby randka i fajnie, a potem dłuuuuuga cisza. Brak telefonów, esemsów. Większość z nas zaczyna już być niespokojna i foszyć, i wysyłać przyszłego pretendenta do dłoni w diabły, bo przecież oczekiwałyśmy że już przyjedzie z pierścionkiem na białym koniu, albo własne rozkminka, że jeśli od razu bym poszła z nim do łóżka to szybciej by się zdecydował? Dlaczego nie dzwonicie od razu i nie drapiecie w drzwi ?

MMW: Drapiemy, ale gdy nam zależy. Przecież to jasne! Po prostu sądziłaś, że było miło i może nawet tak było, ale jak widać dla niego niewystarczająco „fajnie”. Przecież czujesz w środku, jak jest naprawdę.

MelisandraJa się już nauczyłam, że szybkie deklaracje, to szybki koniec i szybki seks nie gwarantuje, że będzie kontynuacja. Natomiast jest fajnie „żyć” pozwolić sobie doświadczać życia i siebie za to nie krytykować.  Wiem, że mężczyzna krąży, niby orzeł nad tą sarenką i się zastanawia czy oddać jej swoją wolność czy nie. Im dłużej procesuje tym podobno lepiej. Więc najlepiej zająć się sobą, skubać tę trawkę i spokojnie czekać… kiedy nas upoluje. No, bo przecież my kochamy być zdobywane😊 …

MMW:  Meli, jaki orzeł nad sarenką? Skąd Ty to bierzesz? (albo co?🙂). A poważnie: różni są mężczyźni i w różny sposób postępują. Szybkość seksu nie ma tu nic to rzeczy i o niczym nie świadczy. Równie dobrze, możesz od razu wylądować w łóżku z fantastycznym, ciepłym gościem, który będzie mężczyzną Twojego życia, jak i to, że możesz paść ofiarą cierpliwego łowczego, który chce Cię tylko bzyknąć i bawi go Twoja wiara w przełożenie czasu na głębokość relacji.

Ja właśnie, dokładnie wtedy gdy mi bardzo zależy, tracę spokój, bywam nadaktywny, jakbym miał sercowe ADHD. Nie prowadzę swojego drona, zataczając nad Twoją sarenką powolne kręgi, tylko pikuję, co sił w skrzydłach. Nie chcę, aby mi ją zgarnął inny łoś (łosie latają?). Nie pozwalam sobie na utratę jej uwagi, próbuję skoncentrować ją na mnie. Pragnę jej tak bardzo, że nie mogę się doczekać spotkania. Natomiast kręcę kręgi, gdy jestem spokojny, że mi nie ucieknie i chcę dopaść ją od najsmaczniejszej strony, nie tracąc ani jednego piórka – jeśli wiesz, co mam na myśli🙂. Oczywiście, u każdego może być inaczej, ale to Wy wiecie najlepiej, używając niezawodnego systemu obrony przeciwrakietowej, która – jeśli stosowana zgodnie z instrukcją, a nie podpowiedzią diabła („nieee, on ciebie chce, tylko jest nieśmiały albo bardzo zapracowany…”) – powie PRAWDĘ, kto i po co nad Wami krąży. Wiesz jaki to system?

Melisandra: Domyślam się… Intuicja? Serce?

MMW: Bingo!

MelisandraDrogi Marcinie, właśnie dlatego chcę wierzyć w mężczyzn, w ich siłę, męskość, mądrość, zdecydowanie i opiekuńczość. W mężczyzn, w których możemy się schować i być kobietami. Czuć się razem bezpiecznie i dobrze i mieć zawsze zajebisty sex, czuć się pożądaną i seksi. Ale o tym już na następnej randce😊

O autorach:

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście, to autorski pomysł fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melissandra, czyli ta mityczna która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Fundacja jest szczególnym miejscem dla ludzi, którzy po różnych związkach pragną ponownie doświadczyć szczęścia i znaleźć ukochanego i jedynego partnera. Ludzi, którzy, w czasie organizowanych przez Fundację warsztatów, chcą zrozumieć do czego były im potrzebne poprzednie związki, a potrzeba miłości i zrozumienia staje się ich drogą do światła. Warsztaty są miejscem tak dla singli, jak i dla par, które chcą jeszcze zobaczyć czy coś zostało jeszcze z ich miłości i jak tę miłość odnaleźć.

Archiwum prywatne

Marcin Michał Wysocki

Urodzony w 1965 roku w Warszawie, absolwent kilku fakultetów na uczelniach krajowych i zagranicznych, doktor nauk humanistycznych UŁ. Był m.in. asystentem oraz tłumaczem Jeffa Goffa i Jacka Wrighta w musicalu Narzeczona rozbójnika (Teatr Popularny). W Teatrze Ateneum asystował takim osobowościom teatru polskiego, jak: Laco Adamik, Krzysztof Zaleski, Wojciech Młynarski czy Janusz Warmiński. Współpracował z TVP w programach: LUZ, Sportowa apteka, Kawa czy herbata?. Był autorem muzyki do programów Mur, Sportowa Apteka oraz nagrał autorską płytę Head. Próbował swych sił w roli speakera w Radio Zet u Andrzeja Wojciechowskiego. Dotąd wydano sześć pozycji jego autorstwa: pracę naukową Wyznaczniki tożsamości etnicznej […]; wyróżnioną monografię żołnierza AK, Michał Wysocki. Wspomnienia z lat 1921–1955; impresję historyczną Remedium na śmierć – historie prawdziwe; relacje kombatantów z okresu Powstania Warszawskiego, A jednak przeżyliśmy. Niezwykłe wspomnienia, powieść obyczajową Baku, Moskwa, Warszawa oraz zbiór historii o poznawaniu się przez internet #Portal randkowy.


Zobacz także

7 kroków, by stać się efektywną. To bardzo proste!

Jak spełnić postanowienia noworoczne

Jak spełnić postanowienia noworoczne? 6 wskazówek, które pomogą osiągnąć cel

Psychologia barw. Jaki kolor wzbudza agresję, jaki uspokaja?