Psychologia

Często jeden taki gest oznacza więcej niż tysiąc słów. To komunikat – jestem z tobą, nie jesteś sam

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
24 czerwca 2021
 

Jesteśmy narodem ciepłym, czułym. Mamy natomiast sporą barierę dotyku i nie jest tak, że każdy może się do nas tulić – opowiada psycholog i psychoterapeuta Katarzyna Kucewicz

Klaudia Kierzkowska: Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Przytulania, dlatego chciałabym dowiedzieć się od Ciebie jak najwięcej właśnie o przytulaniu. Jakie korzyści z niego czerpiemy?

Katarzyna Kucewicz: Korzyści jest mnóstwo. Bardzo lubimy się przytulać, w ten sposób wyrażamy swoje uczucia, zainteresowanie, zaangażowanie, miłość i uważność na drugą osobę. Przytulanie ma niezwykłą wartość, to jeden ze sposobów okazywania uczuć, a człowiek potrzebuje czuć się chciany, akceptowany, kochany. Przytulanie pogłębia relację. Często jeden taki gest oznacza więcej niż tysiąc słów. To komunikat – jestem z tobą, nie jesteś sam. Wspieram i jestem blisko. To wyznanie uważności na drugą osobę. To namacalny dowód, że ktoś jest obok nas. Czasami ta siła dotyku, pozwala poczuć nam się tak naprawdę bezpiecznie. Wzmocnienie komunikatu – jestem z tobą, kocham cię – o dotyk, przytulenie czy wzięcie za rękę potęguje siłę słów. Przytulanie jest zdrowe, uwalnia oksytocynę – hormon odpowiedzialny za nasze dobre samopoczucie, który sprawia, że czujemy się po prostu szczęśliwi i zrelaksowani. Nie tylko relaksuje, obniża tempo, ale i jak wskazują badania chroni nas przed infekcjami.

Ile czasu każdego dnia powinniśmy się przytulać?

Przypomina mi się ciekawe powiedzenie psycholożki Virginii Sartir, że człowiek potrzebuje przytulać się cztery razy dziennie, żeby przeżyć, osiem, by zachować zdrowie, i dwanaście, aby się rozwijać. Kilka minut dotyku i przytulenia ma na nasz organizm i nasze samopoczucie naprawdę zbawienny wpływ. Ale warto pamiętać, że wśród nas są osoby, które potrzebują mniej bliskości cielesnej.

Dlaczego ta bliskość fizyczna czasem przychodzi nam z trudem?

Od nadmiernej bliskości fizycznej – przytulenia, dotyku czy nawet złapania za rękę, stronią na przykład osoby wysoko wrażliwe. Dla nich ten kontakt bywa zbyt inwazyjny. Owszem, lubią go, ale w odpowiednich dla siebie okolicznościach, raczej nie codziennie i nie we wszystkich sytuacjach. Możemy nie chcieć się przytulać, gdy czujemy się niekomfortowo – przykładowo jest nam za gorąco, czujemy się nieświeżo i nie chcemy, aby ktokolwiek nas dotykał. Warto zrozumieć, że każdy człowiek ma osobistą barierę dotyku – dla niektórych nawet złapanie za rękę będzie drażniące i to jest w porządku. Na przykład nierzadko jest tak, że w nocy, mężczyźni nie lubią się przytulać, a kobiety tak.

Kobiety, które nie chcą być przytulane w nocy przez swojego faceta, chyba dwojako mogą zrozumieć jego zachowanie.

Przytulenie jest kulturowo rozumiane jako dowód miłości i bliskości. Zatem kiedy mężczyźni nie chcą nas w nocy przytulać, zastanawiamy się czy coś jest w związku nie tak. Podobnie zresztą mają też panowie, których partnerki stronią od tulenia w nocy. Do tych bardziej „przytulających się” partnerów średnio trafia argument, że ukochanej osobie jest za gorąco, że nie wygodnie jej się śpi w takiej pozycji. Często zaczynają myśleć, że to dowód na odtrącenie. Doszukują się sygnałów zdrady, snują domysły, katują się myślami – do innej osoby na pewno by się przytulał. Nieakceptowanie przytulania często odbieramy jako nieakceptowanie nas. Co jest oczywiście błędem.

Kobiety często mówią, że potrzebują przytulenia. Mężczyźni rzadziej. Nie potrzebują go naprawdę czy nie mówią o tym otwarcie?

Myślę, że jest to też kwestia kulturowa. Dziewczynki się chętnie przytulało, tuliło, a chłopcy wychowywani byli kiedyś bardziej „na chłodno”. Chłopcu częściej mówiło się – nie płacz, bądź dzielny, musisz sobie poradzić sam. Mężczyźni często mają z tyłu głowy taki stereotyp, że muszą być twardzi, nie mogą się rozklejać, bo to dowód słabości. Przytulenie to pokazanie swojej miękkości, tzw. miękkiego podbrzusza. Grono panów boi się poprosić o czułe gesty, nie chcą tracić wizerunku dziarskiego faceta, myślą, że to nie wypada. Pamiętają swoich ojców, którzy raczej byli szorstcy w okazywaniu jakichkolwiek uczuć. Dlatego często zamiast ulżyć sobie przytuleniem, zamykają się w sobie, zaciskają pięści mówiąc „nic się nie stało”. A tak naprawdę chcieliby się przytulić i popłakać. Na szczęście powolutku to się  zmienia. Dzisiejsi mężczyźni wychodzą poza ramy stereotypowych macho.

My, Polacy, lubimy się przytulać, czy raczej stronimy od bliskości?

Różnie. Polacy generalnie są osobami wylewnymi. Nie mamy trudności z przytulaniem się. Jesteśmy narodem ciepłym, czułym. Mamy równocześnie jednak sporą barierę dotyku i nie jest tak, że każdy może się do nas tulić. Większą potrzebę dystansu przejawiamy raczej wobec obcych osób.

Na chęć lub niechęć do przytulania mają wpływ doświadczenia z dzieciństwa?

Oczywiście. Jeśli w dzieciństwie panował chłód lub co gorsza, doświadczyliśmy przemocy lub złego dotyku, który naruszał naszą cielesność, to będziemy stronić od przytulania. Niechęć do bliskości może wynikać z różnych powodów. Może być wynikiem wrażliwości sensorycznej będącej kwestią naszego układu nerwowego – na przykład nie lubimy ubrań przylegających, czy szorstkich metek bo nasza skóra męczy się inwazyjnością dotyku. To także bywa kwestia traumatycznych przeżyć, które doprowadziły do tego, że ciało traktujemy jako naszą zbroję i nie chcemy, żeby ktokolwiek jej dotykał. Nierzadko wydaje nam się, że pogodziliśmy się z tym co złego nas spotkało – mówimy przecież było – minęło, ale nasze ciało wszystko pamięta i z niechęcią podchodzi do bliższego kontaktu.

Dużo kobiet, ale także i mężczyzn, narzeka na brak bliskości fizycznej – czułości, przytulenia – w związku.  Jak o tym rozmawiać z drugą połówką jednocześnie szanując swoje ograniczenia?

Zawsze warto wypracowywać kompromis. Związek to sztuka pewnego dopasowywania siebie do innych i innych do siebie. W związku nie możemy robić wszystkiego jak nam się chce, na naszych warunkach i naszych zasadach. To codzienne, mozolne wypracowywanie kompromisu w kwestiach naszych potrzeb. Czasami warto pójść na terapię, tak by przełamać się, aby tego przytulania było więcej. Taka postawa –  ja się nie przytulam i koniec, nie obchodzi mnie czego ty potrzebujesz, albo odwrotnie – nie uszanowanie, że ktoś nie lubi tego bliskiego kontaktu, narusza granice drugiej osoby. Warto poszukać optymalnego rozwiązania. Możemy umówić się, że latem, jak jest gorąco i ciepło, nie przytulamy się w nocy, ale za to zimą zbliżamy się do siebie.

Wypracowanie kompromisu pozwala nam być szczęśliwym przy jednoczesnym szanowaniu drugiej strony. Często za wszelką cenę chcemy postawić na swoim, a w związku nie o to chodzi.

Jak zaspokajać potrzebę przytulania będąc singlem?

Potrzeba przytulania nie musi mieć związku seksualnego czy miłosnego. Jeśli jesteśmy singlami, a potrzebujemy tego przytulania, tej bliskości, warto przytulać osoby nam bliskie – przyjaciół, rodzinę, znajomych, z którymi mamy ciepłe relacje. Nie musimy mieć partnera czy partnerki by móc wtulić się w czyjeś ramiona. Niezbyt dobrym pomysłem jest uporczywe przytulanie psa czy kota, bo zwierzęta z reguły nie lubią tak bliskiego kontaktu.

Oczywiście możemy przytulać samego siebie, o czym wiele osób po prostu zapomina. To wzmacniający gest, który dodaje nam siły. Dostępne są również miejsca, takie dość kontrowersyjne, w których po prostu płacimy za przytulanie. Jeśli komuś taka forma odpowiada, to czemu nie.

Przytulanie z bliską osobą różni się od przytulania z nieznajomym poznanym w klubie?

Wszystko uzależnione jest od tego, czego tak naprawdę potrzebujemy. Jeśli chcemy na chwilę odpłynąć w czyichś ramionach, to tak naprawdę obojętne czyje to będą ramiona. Ważne byśmy czuli się w nich dobrze. Oczywiście jeśli poszukujemy w przytuleniu bezpieczeństwa i takiego głębokiego ukojenia na dłużej to dotyk bliskiej osoby jest niezastąpiony.

Kasia Kucewicz / Fot. Archiwum prywatne


Psychologia

Trzy dobre zmiany w ciągu zaledwie kilku dni. Czegoś takiego było mi trzeba!

Redakcja
Redakcja
24 czerwca 2021
Fot. iStock / pixdeluxe
 

Praca w domu, która zawsze jawiła się jako coś wspaniałego, w ciągu ostatniego roku zmieniła się w prawdziwą zmorę. Trudno mi się zmotywować, nie mogę się skoncentrować, myśli ulatują w nieznane rejony. Do tego pojawiły się problemy ze snem, a konkretnie ze wstawaniem… Jeśli to wszystko osadzić jeszcze w kontekście życia rodzinnego – z dziećmi i psem na czele, serio robi się niewesoło.

Zaczęłam szukać rozwiązań, bo tak się po prostu nie da żyć. Wizja niechybnego zwolnienia z pracy i funkcji pani domu stała się bardzo realistyczna. Poszukiwania trwały długo, ale do naszej redakcji przyszedł TEN suplement w celach kompletnie obiektywnego testu. Cognitiv Pro. Co to takiego?

Cognitiv Pro jest suplementem diety (nie wyrobem medycznym, nie lekiem), stworzonym z substancji, które fachowo nazywają się nootropami. W kapsułkach znajduje się aż 11 nootropów, skoncentrowanych w jednej formule, które poprawiają pamięć, kreatywność, motywację, skupienie, jasność umysłu oraz ogólną wydajność całego wachlarza funkcji poznawczych.

Poniżej krótkie przybliżenie właściwości każdego ze składników – zerknij koniecznie.

Co niezmiernie dla mnie istotne, nie ma w nim substancji stymulujących – źle na nie reaguję i też zwyczajnie nie lubię kopniaków energii, a po nich nagłych jej spadków. Nawet zwykła mocna kawa to dla mnie zbyt duże wyzwanie. Tutaj tego nie ma. Ale to nie jest jedyna rzecz, której nie ma – i dobrze! Nie ma cukru, nie ma glutenu ani żadnych składników pochodzenia zwierzęcego.

4 szybkie zmiany, które zauważyłam po zaledwie kilku dniach stosowania Cognitiv Pro

  1. Pierwszy raz od dawna po przebudzeniu byłam… w pełni przytomna i gotowa do działania. Dobrze znana, natrętna myśl o kawie tym razem nie przyszła.
  2. Od razu poprawiła się moja pamięć krótkotrwała. Zapisanie z pamięci numeru telefonu, wpisanie kodu BLIK bez potwierdzania jego poprawności sześć razy? To zmiany, które zrobiły na mnie wrażenie.
  3. Już po kilku dniach zauważalna była poprawa koncentracji. Po prostu siadałam do pracy i robiłam, co do mnie należy, nie odkładając, nie rozpraszając się. Super.
  4. Już po tygodniu regularnego stosowanie (ja zażywałam 2 tabletki po śniadaniu dziennie) przestało mnie „odcinać” w godzinach południowych, z tym nie radziłam sobie najbardziej. Zmęczenie przychodziło nagle i musiałam zrobić sobie godzinną przerwę, co bardzo utrudniało mi pracę. Tę poprawę cenię sobie najbardziej.

 

Naturalny skład Cognitiv Pro robi wrażenie nawet na najbardziej krytycznych kosumentach. Zwyczajnie nie ma się do czego przyczepić:

  • Fosfatydyloseryna – optymalizuje działanie receptorów mózgowych i wspomaga pracę takich neuroprzekaźników jak acetylocholina i dopamina
  • L-tyrozyna – substancja, która ulepsza naszą pamięć roboczą oraz wpływa pozytywnie na nasz stan uwagi i skupienia
  • Bakopa drobnolistna – zwiększa wydajność pamięci oraz samego procesu zapamiętywania
  • Wyciąg z kory sosny nadmorskiej – neutralizuje szkodliwe działanie toksycznych wolnych rodników skoncentrowanych w naszym mózgu
  • Różeniec górski – wzmacnia odproność na stres psychiczny i usprawnia działanie funkcji kognitywnych
  • Spolówka jeżowata – równoważy nastrój wspomaga odbudowę połączeń neuronowych (co dodatkowo wspomaga funkcje poznawcze)
  • L-teanina – zwiększa aktywność fal mózgowych alfa i wzmacnia kreatywność
  • Cytykolina – która wspomaga procesy energetyczne komórek mózgowych, dzięki czemu są one w stanie szybciej przesyłać impulsy elektryczne. Cytykolina stosowana jest również w leczeniu mgły mózgowej
  • Witamina B6, B9, B12 – Wszystkie witaminy z grupy B przyczyniają się do zdrowego funkcjonowania mózgu, jednak większość badań, ze względu na kluczową rolę w metabolizmie homocysteiny, koncentruje się na witaminach B6, B9, B12.
    • pomagają w problemach z wydajnością umysłową, związanych z osłabieniem funkcji poznawczych
    • równoważą nastrój
    • wzmacniają energię psychiczną
    • wspomagają produkcję monoamin
    • katalizują metabolizm energii mózgu
    • korzystnie wpływają na produkcję mieliny – otoczki tłuszczowej, chroniącej wszystkie komórki mózgowe i nerwy.

Popatrzyłam jeszcze na opinie tego suplementu na różnych forach – jest bardzo wysoko oceniony – ale nie wszystkim podoba się jego cena (tak, ciągle jeszcze nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że jak coś skutecznie działa i jest bezpieczne dla zdrowia, to musi kosztować nieco więcej). Bardzo proszę – do końca czerwca producent przygotował zniżkę jakiej do tej pory nie było! Korzystajcie mili Państwo, bo jak mawiał znany artysta – „naprawdę warto”. I w tym przypadku nie jest to tylko reklama.

cognitiv pro zniżka


Psychologia

Przestań oceniać kobiety, które nie mają dzieci! Powodów może być wiele

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
24 czerwca 2021
Fot. iStock/JANIFEST

Czas przestać oceniać kobiety, które nie mają dzieci. Czas przestać sprawiać, by czuły się winne, zagubione, a czasami gorsze. Przestań zakładać, że to problem, który da się wyleczyć. Zrozum, że to wybór, do którego każda z nas ma prawo.  

Bycie matką to praca na pełen etat. Przez pierwsze lata nawet i na etaty dwa. Niektóre kobiety nie chcą dzieci, bo wiedzą i są świadome, że nie poradzą sobie z takim „wyzwaniem”. To nie dla nich, one nie są stworzone do wychowywania dzieci. Inne z kolei zbyt skoncentrowane są na swojej pracy i karierze. Mają świadomość, że nie będą w stanie poświęcić wystarczającej ilości czasu i uwagi maluchowi. Nie zapominajmy o kwestii finansowej. Być może po prostu ich na to nie stać.

Niezależnie od przyczyny, najważniejszy jest fakt, że mają swój – uzasadniony lub nie – powód. Zacznijmy szanować kobiety, które podjęły taką a nie inną decyzję, zamiast wpędzać je w kompleksy i poczucie winy. Czas przestać sprawiać, by bezdzietne kobiety czuły się mniej wartościowe. Poczucie własnej wartości zawsze można wzmocnić sukcesami odnoszonymi w pracy, pasją, hobby, fajnym partnerem czy prawdziwymi przyjaciółmi.

Oczywiście urodzenie dziecka to cud, błogosławieństwo i dla milionów z nas spełnienie marzeń. Jednak nie każda kobieta urodziła się po to, by wychowywać dzieci i poświęcać im znaczną część swojego życia. Nie neguję, że można pogodzić bycie świetną matką z byciem zaradną bizneswoman. Ale to kwestia wyboru. Wolnego wyboru.

9 rzeczy, których NIGDY nie powinniśmy mówić kobiecie, która nie ma dzieci

  • Twój zegar biologiczny tyka

Zdajesz sobie sprawę, że już niedługo nie będziesz mogła zajść w ciążę? Mężczyźni nie są tak „ograniczeni czasowo”, ale ty? Twój zegar biologiczny tyka, a im później się zdecydujesz, tym trudniej będzie ci zajść w ciążę. A tak w ogóle, byłaś u ginekologa i wykonałaś podstawowe badania? Sprawdzałaś, którego dnia cyklu masz owulację?

  • Nie chcesz założyć rodziny?

No nie wierzę! Tak wiem, masz partnera/męża i jesteś szczęśliwa. Nie zapominaj jednak, że facet zawsze może cię zostawić, a dzieci zostaną z tobą. To naprawdę doby moment by zajść w ciążę.

  • Jeśli nie chcesz wychowywać dziecka, jaki będzie twój życiowy cel?

Choć żyjemy w XXI wieku to przecież powołaniem każdej kobiety jest macierzyństwo. Twoim także, nawet jeśli nie zdajesz sobie jeszcze z tego sprawy. Ja też nie byłam pewna, ale jak urodziłam dziecko zrozumiałam, co tak naprawdę w życiu ma znaczenie.

  • Kto się tobą zaopiekuje na starość?

Czy ty w ogóle pomyślałaś, kto pomoże ci na starość? Kiedy będziecie starzy i niedołężni, dzieci  na pewno się wami zaopiekują. To przecież ich obowiązek. W przeciwnym razie pozostanie wam tylko dom spokojnej starości. Zastanów się nad tym kochanieńka.

  • Pomyślałaś o rodzicach? Oni nie chcą mieć wnuków?

Zastanów się jaką krzywdę wyrządzasz swoim rodzicom. Oni na pewno czekają na wnuki. Pozwól im cieszyć się ich obecnością. Twoja mama byłaby taka szczęśliwa!

  • Zmienisz zdanie, gdy będzie za późno

Jestem przekonana, że zapragniesz mieć dzieci, kiedy będzie już za późno. Pamiętaj, twój zegar biologiczny tyka – mówiłam ci już o tym wcześniej. Za kilka lat nic już nie będziesz w stanie z tym zrobić.

  • Nie zaznasz prawdziwej miłości, dopóki nie będziesz mieć dziecka

Zastanawiałaś się, czym jest prawdziwa miłość? Radość, której doświadczasz na co dzień jest niczym w porównaniu do tego, co poczujesz, gdy na świecie pojawi się dziecko. Pamiętam jak po raz pierwszy zobaczyłam swojego maluszka. Właśnie wtedy poczułam, czym jest prawdziwa miłość. To bezinteresowne i bezgraniczne uczucie, którego nie poczujesz do żadnego mężczyzny.

  • Nie możesz mieć dzieci czy problem leży po stronie faceta? 

To najgorsze pytanie jakie można zadać kobiecie! Możesz mi się zwierzyć! Powiedz, nie możesz zajść w ciążę? A może wina leży po stronie twojego faceta? Zasugeruj mu, aby zrobił badanie nasienia. Wtedy wszystko stanie się jasne.

  • Kto będzie nosił nazwisko rodowe?

Nie jestem pewna czy wszystko wzięłaś pod uwagę. Jeśli nie będziecie mieć dzieci, nazwisko rodowe twojego męża nie zostanie przekazane dalej. Przecież każdy mężczyzna marzy by zbudować dom, posadzić drzewo i spłodzić syna. Pomyślałaś w ogóle o tym?

 


Zobacz także

Naiwni czy bezczelni? Czy naprawdę wierzymy w powtarzane sobie kłamstwa?

Dwoje na terapii. 6 złotych zasad powodzenia terapii małżeńskiej

Sprawdź, czy jesteś w toksycznym związku [QUIZ]