Psychologia

Blue Monday – istnieje naprawdę, czy smucimy się dziś na zawołanie?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
18 stycznia 2021
Fot. iStock
 

Od rana cały Internet jest blue. Na Blue Monday – najbardziej depresyjny dzień w roku – pomogą niebieskie korale, kapcie i cała masa innego asortymentu. Co tu kryć, smerfny smutek cudownie zaskoczył niemalże w każdym kraju. Ale czy istnieje naprawdę, czy smucimy się dziś na zawołanie?

Blue Monday, najbardziej depresyjny dzień w roku

Oprócz zaskakujących splotów wydarzeń, które umacniają jego pozycję, to całkiem dobre święto marketingu. Blue Monday przypada na trzeci poniedziałek stycznia. Dlaczego akurat dziś?

Teoria głosi, że jest to dzień, kiedy nasze nieszczęścia tworzą ogromne combo (jak w tetrisie). Wszyscy jesteśmy zmarznięci, spłukani, a nasze emocje pełzają pod ciężarem ogromnego poczucia winy, że noworoczne postanowienia znowu szlag trafił. Mieliśmy przecież być fit, nie pić nic a nic, biegać, morsować i w ogóle zostać mistrzem świata w czymś! Minęły trzy tygodnie, a po postanowieniach zostały co najwyżej kompulsywne zakupy (bieżni, rozmówek polsko-chińskich czy przymałych dżinsów).

W tym roku Blue Monday daje jeszcze mocniej w kość. Pandemia dobrała się do nas na całego i po prawie roku życia w świecie ograniczeń, mamy serdecznie dość. Co tu kryć – każdy powód do złapania doła jest dość dobry i wystarczający, mało kto wybrzydza, gdy wybór nieszczęść jest bogaty, a perspektywy wątpliwe. Temperatura też dopisała, jak na zawołanie!

Pierwotnie koncepcja blue monday została wymyślona przez psychologa Cliffa Arnalla. Mimo lekkiego traktowania przez samego twórcę, chwyciła tak dobrze, że na stałe wgryzła się w naszą popkulturę.

Arnall opracował nawet wzór (!) na obliczenie corocznego dnia trwogi! Pojawiają się w nim takie dane, jak: W = pogoda, D = zadłużenie, d = miesięczne wynagrodzenie, T = czas, który minął od Bożego Narodzenia, P = czas, który minął od niespełnienia naszych noworocznych postanowień, M = niski poziom motywacji, czy Na = poczucie potrzeby podjęcia działania.

Psychologowie obalają jednak zasadność ustalania najbardziej depresyjnego dnia w roku. Na łamach magazynu Independent, dyplomowany psycholog dr Joan Harvey, opisuje tę koncepcję, jako „całkowicie bezsensowną” i  zwraca uwagę na inny, ważny problem. Sezonowe zaburzenia afektywne mogą powodować depresję w miesiącach zimowych.

U mnie dziś odwołano wizytę u stomatologa, dzieciom zajęcia z angielskiego (pęknięcie rury spowodowało w dzielnicy spore zalania i awarię ogrzewania; choć ja nie rozpaczam, wierzę, że kilka osób ma dziś zdecydowanie depresyjny dzień), zlikwidowano grupę zajęć judo mojego syna i szlag trafił radio w samochodzie. Zamykając dzień z takim bilansem, powinnam wierzyć w Blue Monday,  jak pięciolatek  Mikołaja! Ale nie zamierzam smucić się na zawołanie. 😉

Potraktujmy ten dzień, jako Dzień Głaskania Się Po Głowie, bo to przynajmniej jeden dzień w roku, kiedy dajemy sobie publiczne przyzwolenie na chwilową niemoc.

A Wam, życzę, żeby mimo dzisiejszego dnia, wystarczyło wam entuzjazmu na wieczorny relaks – jutro przecież też możecie się podołować, że zamiast ćwiczyć z Chodą, wciągnęliście kubeł lodów do serialu. 😉

Przeczytaj także:

Depresja sezonowa – jak sobie z nią poradzić?


Psychologia

Nie potrafisz odejść, nie potrafisz zostać i zrobić z tego związku coś lepszego, coś, o co wciąż warto walczyć

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 stycznia 2021
Fot. iStock/Mixmike
 

Nie umiesz odejść. Nie potrafisz żyć beze mnie, nie potrafisz już żyć w pojedynkę. Może powinnam sama spakować twoje rzeczy do walizek, wziąć cię za rękę i wyprowadzić z domu. Może powinnam wynająć ci oddzielne mieszkanie, daleko stąd. Może powinnam pokazać ci krok po kroku, jak zakończyć ten związek. Ja już to zrobiłam. Jak to możliwe, że jednak wciąż żyjemy razem, jak uzależnieni od siebie, od tej relacji, od bycia blisko?

Przyznaję, nie jest mi łatwo. Decyzję o rozstaniu podjęłam ponad rok temu, sama. Po wielu rozmowach, próbach wytłumaczenia ci, czego mi w naszym związku brakuje. Po próbie pokazania ci, że nie ma już między nami tego, co kiedyś. Po wspólnej terapii która nie zmieniła dosłownie nic. Po kilku desperackich krokach, takich jak moja wyprowadzka albo samotny wyjazd na miesiąc do USA.

Więc ja podjęłam decyzję, a ty ją po prostu przyjąłeś. Powodów było wiele, ale najważniejszy chyba ten jeden: przestałam cię kochać. Ty twierdzisz, że nadal masz wobec mnie uczucia, że dobrze jest tak, jak jest. Że nie trzeba niczego naprawiać, zmieniać. Że z czasem mi przejdzie zapał do zrobienia  z naszego związku czegoś, czym nigdy nie był i nie będzie. Aj. Zabolało.

Więc rozstałam się z tobą, a ty się zgodziłeś. Tyle, że minął już prawie rok, od tamtej rozmowy, a my nadal mieszkamy razem. Co się zmieniło? Niewiele. Nie sypiamy ze sobą (no dobrze, z wyjątkiem tego jednego razu w lecie, kiedy wypiliśmy razem odrobinę za dużo wina, nie liczę już tej nocy w ostatnią Wigilię, kiedy było nam smutno), nie snujemy wspólnych planów, powiedzieliśmy wszystkim znajomym i rodzinie, że nasz związek się zakończył.

Ale wciąż razem robimy zakupy, razem oglądamy wieczorem telewizję, razem chodzimy na spacery i do kina. A przede wszystkim wciąż bardzo dużo ze sobą rozmawiamy… I tego by mi brakowało, gdybyś zniknął na zawsze z mojego życia. Jednak wiem, że trzeba to przerwać. Przynajmniej na jakiś czas.

Nie wiem dlaczego nie potrafimy się ze sobą rozstać definitywnie. Jestem zmęczona tą sytuacją, chciałabym zamknąć ten etap i rozpocząć nowy rozdział życia. Prosiłam cię, żebyś się wyprowadził, żebyśmy spróbowali przeciąć tę dziwną relację. W tym momencie żadne z  nas nie ułoży sobie życia, bo wzajemnie się blokujemy.

Wyobrażasz sobie, co będzie gdy kogoś poznamy? Jak wytłumaczyć osobie, z którą zaczynasz się spotykać, że mieszkasz ze swoją byłą dziewczyną? Że nie umiesz się z nią rozstać?… Totalna katastrofa. Nikt, nawet najbardziej wyrozumiały partner tego nie zrozumie, nie zaakceptuje.

Ale czas mija, a my nie potrafimy zrobić nic konkretnego, żeby zmienić tę absurdalną sytuację. Tobie jest tak wygodnie, a ja nie chcę ci zostawić swojego mieszkania. Może powinnam wyrzucić cię z domu? Spakować walizki, postawić je na wycieraczce i nie odbierać twoich telefonów?…

Póki co, trwamy tak dalej jak rozwiedzione małżeństwo, które nie potrafi dogadać się w sprawie podziału majątku.


Psychologia

Osiem rzeczy, które powinieneś wiedzieć o swoim zdrowiu psychicznym

Redakcja
Redakcja
18 stycznia 2021
16 sygnałów alarmowych, że twoje zdrowie psychiczne wymaga pomocy specjalisty
Fot. iStock / Klubovy – 16 sygnałów alarmowych, że twoje zdrowie psychiczne wymaga pomocy specjalisty

Jak to się dzieje, że tak często zaniedbujemy zdrowie psychiczne? Spychamy na margines to, co najważniejsze: dobre samopoczucie, wewnętrzny spokój, odpoczynek psychiczny. Stawiamy czoła niemożliwie trudnym sytuacjom, nie zdając sobie sprawy z tego, jak wielkie koszty emocjonalne ponosimy. Tłumimy emocje, negatywne uczucia i myśli, odsuwamy to, co powinniśmy przepracować.

Niech jednym z twoich postanowień noworocznych będzie zadbanie o twoje zdrowie psychiczne. Na początek, bądz świadomy kilku podstawowych faktów, które powinny otworzyć ci oczy.

Osiem rzeczy, które powinieneś wiedzieć o swoim zdrowiu psychicznym

1.Każdy z nas ma lepsze i gorsze momenty w życiu

Problemy ze zdrowiem psychicznym zdarzają się każdemu z nas, bez wyjątku, bez względu na wiek, status materialny i sytuację rodzinną. Można mieć wszystko, być otoczonym kochającymi bliskimi, a gdzieś głęboko w środku potwornie cierpieć. Ważne, żebyśmy nie czuli się winni z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym. One się po prostu zdarzają, czasem nie potrafimy określić bezpośredniej przyczyny.

2. 30% osób z problemami psychicznymi nie ma dostępu do fachowej pomocy

To znacząca liczba, która mocno niepokoi. Warto zatem nie pozostawać obojętnym i pomagać tam, gdzie jest to możliwe, czyli stworzyć sieć wsparcia, a także skontaktować osobę potrzebującą ze specjalistą, poszukać numerów telefonów zaufania, otoczyć ją zrozumieniem, którego potrzebuje.

3. Osoby, które nie leczą swoich zaburzeń emocjonalnych żyją krócej

Średnio o 10- 25 lat. Dzieje się tak z różnych powodów, na przykład nieleczona depresja może doprowadzić do prób odebrania sobie życia. Choroby psychiczne są również często sprzężone z innymi problemami zdrowotnymi, które je tylko pogłębiają. Zdrowie psychiczne i pozytywne nastawienie jest szczególnie ważne, gdy nasz organizm zmaga się z ciężkimi, nieuleczalnymi chorobami.

4. Lecząc się, możemy odzyskać dawną sprawność

Nawet w 100%. Trzeba o tym pamiętać i pozwolić sobie pomóc. Powinniśmy również przełamać wstyd, który towarzyszy chorobom psychicznym. Bardzo ważna jest tu również profilaktyka i samoświadomość.

5. Światowa gospodarka traci około 1 biliona dolarów rocznie na produktywności, z powodu depresji i niepokoju odczuwanych przez pracowników

Problem jest zatem globalny i bardzo realnie przekłada się na sytuację ekonomiczną. Dobry stan zdrowia psychicznego wiąże się z dobrostanem psychicznym i psychologicznym, a to dzięki nim możemy prawidłowo i efektywnie wykonywać nasze obowiązki.

6. 9.10 krajów z najwyższym odsetkiem samobójstw leży w Europie

Jest to region szczególnie dotknięty przez problem zaburzeń psychicznych i składa się na to wiele czynników (również cywilizacyjnych). Wyższy poziom życia to bardzo często o wiele większa wrażliwość emocjonalna i słabsze zdrowie psychiczne. Nie należy również zapominać, że mimo, że nasza świadomość dotycząca chorób psychicznych i problemów emocjonalnych wciąż rośnie, ciągle jeszcze wstydzimy się do tego, że sobie z nimi nie radzimy. Pamiętajmy, prawie 800 000 ludzi umiera co roku w wyniku samobójstwa,  co 40 sekund na skutek samobójstwa umiera 1 osoba. Samobójstwo jest drugą co do częstości przyczyną zgonów osób w wieku 15-29 lat.

7. Jeden na pięciu nastolatków cierpi z powodu zaburzeń psychicznych

Problem jest zatem olbrzymi i nie wolno nam go lekceważyć. Osoby w wieku nastoletnim są szczególnie narażone z racji ogromnej presji środowiska, a także specyficznego momentu w życiu, kiedy to szukamy odpowiedzi na wiele ważnych pytań, kiedy szukamy własnej tożsamości. Około połowa zaburzeń psychicznych zaczyna się przed 14 rokiem życia. Szczególnie teraz, kiedy świat zmaga się z pandemią, a my jesteśmy zmuszeni znacznie ograniczyć kontakty z bliskimi, zwracajmy jeszcze większą uwagę na potrzeby emocjonalne naszych dorastających dzieci.

8. Praca jest dobrym remedium

W wielu przypadkach stabilne i satysfakcjonujące zatrudnienie okazuje się dobrym środkiem wspomagającym proces zdrowienia. Nie należy zatem wykluczać osób z problemami natury psychologicznej, ale aktywnie je wspierać w środowisku zawodowymi.

 

 


Zobacz także

Zadbaj przede wszystkim o siebie, potem o innych. Plan 12 kroków

wewnętrzny krytyk

Powiedz STOP Wewnętrznemu Krytykowi!

Samotny z wyboru – kiedy mężczyzna decyduje, że chce być sam