Lifestyle Macierzyństwo

Obóz kitesurfingowy dla mojego dziecka?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
24 czerwca 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Co roku przed sezonem letnim rodzice stają przed nie lada zadaniem – zapewnić swoim pociechom udane wakacje, czyli jak najbezpieczniejsze, jak najciekawsze i jak najpożyteczniej spędzone. Obozy sportowe nie przypadkiem cieszą się sporym powodzeniem, a szczególnie sporty wodne nad polskim morzem. Jednak jaki sport wybrać?

Od wielu lat dzieci udają się na windsurfingowe obozy, jednak od paru sezonów pojawiła się na rynku oferta również kitesurfingowa. Jednymi z pierwszych, którzy ośmielili się zaproponować obozy stricte kitesurfingowe dla dzieci była szkoła Kite Park, która wraz z 7-krotnym Mistrzem Polski w kitesurfingu Victorem Borsukiem opracowała 4 lata temu specjalny program nauczania. Zaraz potem pojawiły się inne obozy łączące popularne już windsurfingowe wakacje z dodatkowymi zajęciami kite.

Zatoka Pucka opanowana przez kitesurfing i windsurfing

Oferta kitesurifngu sprawia jednak wielu rodzicom problem, szczególnie tym, którzy sami nie mieli do czynienia z latawcem. Kitesurfing jest przecież sportem ekstremalnym, co pewnie oznacza wyjątkowo niebezpiecznym. Oczywiście musi coś w sobie mieć pociągającego skoro w ostatnich latach zdobył tylu adeptów, że w wietrzne dni niebo nad Zatoką Pucką przysłaniają tysiące kolorowych latawców.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Kitesurfing przede wszystkim jest wyjątkowo prosty do nauczenia. Mimo, iż dynamiczniejszy i bardziej skomplikowany od windsurfingu w pierwszej fazie nauczania, gwarantuje dużo szybciej jazdę w ślizgu. Na poziomie amatorskim wymaga dużo mniej siły i obciąża mniej kręgosłup niż ciągłe podnoszenie żagla z wody. Kitesurfing mogą z łatwością uprawiać dzieci jak i zaawansowani seniorzy.

Kitesurfing wymaga dużej koncentracji i uczy pokory

Kitesurfing ma jednak pewne ograniczenia. Wymaga więcej koncentracji niż windsurfing. Błędy w sterowaniu żaglem nie mają aż takich skutków, jak podczas sterowania latawcem. Kursant na latawcu podczas nauki może zaliczyć lot nad wodą zakończony porządnym pluskiem. Standardowo uznaje się, że 10 lat to wiek, w którym dzieci są w stanie przyswoić sobie technikę i teorię kitesurfingu. Dochodzą jednak jeszcze ograniczenia wagowe kursanta, który nie powinien ważyć  mniej niż 35 kg, aby móc w ogóle korzystać z dostępnego sprzętu.

IMG_0932

Fot. Materiały prasowe

W jednym windsurfing z pewnością przewyższa kitesurfing. Można go uprawiać na dużo mniejszym wietrze, a nawet uda się przeprowadzić zajęcia przy niemal zupełnej ciszy. Dla kitesurfingu wymagane jest przynajmniej 10 węzłów.

Jeśli chodzi o poziom niebezpieczeństwa, kitesurfing stwarza dużo mniej zagrożenia i jest mniej urazowy niż tak popularne wśród dzieciaków obozy narciarskie, snowboardowe, czy tym bardziej konne. Najważniejsze jest wybrać odpowiednią szkołę, która wie, na co trzeba zwrócić szczególną uwagę.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Nie jest trudno nauczyć się pływać na kitesurfingu

„Dbamy o sprzęt i dobieramy odpowiedni do wagi i wieku naszych małych kursantów. Szkolimy instruktorów, aby zajęcia były przede wszystkim bezpieczne, ale i też ciekawe. Nie forsujemy wyników za wszelką cenę i w razie trudnych warunków proponujemy inne sporty dostosowane do pogody.” – mówi Victor Borsuk. Na obozach firmowanych jego nazwiskiem uczestnicy poznają też inne sporty uczące równowagi jak wakeboarding, deskorolka, balance board (czyli balansowanie na desce położonej na wałku) czy stand up paddle (tzw. SUP czyli płynięcie na dużej desce przy pomocy wiosła) i surfing.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Na obozach kitesurfingowych jest co robić w bezwietrzne dni

Kitesurfing jest bezpieczny pod warunkiem, że zachowane są podstawowe zasady takie jak odpowiednie miejsce, sprzęt, w tym asekuracyjny no i  instruktaż doświadczonego trenera. Program nauczania kitesurfingu, bardziej niż w przypadku innych sportów, wymaga dostosowania do predyspozycji, postępów kursanta jak i panujących warunków na akwenie.” – dodaje Piotr Szewlakow właściciel szkoły Kite Park, jednej z pierwszych w Polsce posiadających kitesurfing w swojej ofercie.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

„Decyzje ostateczną o tym, czy dziecko może podjąć naukę kitesurfingu podejmujemy ostatecznie my po ocenieniu jego dojrzałości, umiejętności koncentracji, koordynacji ruchowej i warunków fizycznych. Jeśli nasza decyzja jest negatywna, wynika wyłącznie z dbałości o bezpieczeństwo kursanta. Wówczas proponujemy windurfing jako sport wiodący, ale przemycamy też w czasie obozu wiele informacji i zajęć wprowadzających już do kitesurfingu.” – tłumaczy Piotr.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Victor Borsuk szkoli przyszłych mistrzów

Dodatkową korzyścią wzięcia udziału w obozie Borsuk CAMP dla dzieci i rodziców z ambicjami jest też niewątpliwie fakt, iż Kite Park wraz z Victorem Borsukiem poszukują wciąż młodych talentów, które następnie wspierają i szkolą. Niejeden wychowanek obozów wziął już udział w Mistrzostwach Polski i zajął wysoką pozycję. Swoją przygodę z deską na wodzie obecnie 16-letni Maice Dittrich – Mistrz Polski Juniorów w wakeboardingu (2015) rozpoczął właśnie parę lat temu na Borsuk CAMPS. Teraz trenuje do zawodów kitesurfingowych pod okiem samego Mistrza Victora Borsuka.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Trening „na sucho” dla zaawansowanych pod okiem Victora Borsuka

Kitesurfing jest obecnie bardzo aspiracyjnym, popularnym i szybko rozwijającym się sportem. Nie unikniemy próśb naszych pociech o naukę kite’a. Więc może warto przyjrzeć się letnim obozom kitesurfingowym i wybrać takie, które zagwarantują bezpieczeństwo, postępy sportowe i uśmiech na twarzach naszych dzieci.


Kasia Englert

Instruktor kitesurfingu i organizator obozów Borsuk CAMPS


Lifestyle Macierzyństwo

Zanim coś powiesz, ugryź się w język. Czy to na pewno twoja sprawa?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 czerwca 2016
Fot. Pexels / Kaboompics / CC0 Public Domain
 

Wiemy już, że trzeba reagować. Gdy za ścianą dzieje się źle, gdy krzywdzą dziecko, gdy jesteśmy świadkami przemocy, albo sytuacji zagrażającej czyjemuś życiu  i zdrowiu. Co jednak, gdy bywamy w naszych reakcjach zbyt nachalni, gdy, mówiąc wprost, bez ceregieli wtrącamy się w czyjeś życie, jakbyśmy mieli do tego prawo? Dlaczego tak mało mówi się o tym, że w niektóre sprawy po prostu nie powinniśmy się mieszać?

Zatem jeśli wierzysz w to, że karma wraca, ugryź się w język, zanim:

Skomentujesz obiadowe menu swojego kolegi z pracy

Możesz być guru zdrowego odżywiania. Możesz wiedzieć wszystko o witaminach, proteinach i zdrowych dietach. Zapewne jesz podręcznikowo i prawie nigdy nie ulegasz słodkim i niezdrowym pokusom. A on/ona – i owszem. I wiesz co? Nic ci do tego. Powstrzymaj się, nie komentuj, nie narzucaj wszystkim swojego stylu życia. Zajmij się swoim talerzem.

Wyjątek: Reaguj zawsze, kiedy bliska ci osoba cierpi na zaburzenia odżywiania.

Skomentujesz czyjeś zarobki i wydatki

Wiem, że to bywa trudne. Zjada cię ciekawość, chcesz wiedzieć, ile zarabia znajomy na podobnym stanowisku, koleżanka z poprzedniej pracy, która właśnie awansowała.  Wszyscy z jakiegoś powodu lubimy porównywać nasze dochody, a to nie jest zdrowe. Nie przywiązujmy aż takiej wagi do wartości pieniędzy, nie roztrząsajmy powodów, dla których ktoś zarabia więcej, a ktoś mniej. Przestańmy sprawiać, że nas to dzieli i nie generujmy negatywnych emocji.

Wyjątek: Rozmowa o domowym budżecie i próba sprawiedliwego podziału wydatków i składek.

Skomentujesz czyjąś historię miłosną

Wszyscy chcemy kochać. Wszyscy potrzebujemy miłości. Wszyscy czasem tracimy głowę z powodu miłości. Ale niech ci się nie wydaje, że masz prawo mówić mi z kim powinnam, a z kim nie powinnam się spotykać. Uważamy się za specjalistów od relacji międzyludzkich i świetnych psychologów, którym wystarczy jedno spojrzenie by się na kimś poznać. To spory błąd. A poza tym, nawet jeśli masz rację, wolę przekonać się o tym sama.

Wyjątek: Kiedy widzisz, że komuś dzieje się realna krzywda i nie jest to tylko twoje subiektywne wrażenie.

 Skomentujesz czyjeś życie intymne

Co lubisz w łóżku, a czego nie, czy jesteś „homo” czy „hetero”: to nie moja sprawa. Więc proszę, nie pytaj mnie czy czekałam z „tym” do ślubu i czy wszystko u nas w „tej kwestii” w porządku. A ja obiecuję, że nie dopytam, czy twoja nowa dziewczyna to na pewno nie nasz sąsiad z góry (jak to mówią o was w warzywniaku na dole).

Wyjątek:  Zareaguj zawsze jeśli  twój przyjaciel, siostra, bliższy czy dalszy znajomy pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających zaczyna właśnie z kimś przechodzić na bardziej intymny etap znajomości.

Skomentujesz czyjąś chorobę, dolegliwości

Za każdym razem, gdy mówisz o tym, co cię boli i gdzie cię strzyka, obok znajduje się 5 osób chętnych postawić diagnozę. Podsuną specjalistę, leki i opowiedzą, jak to było i co się okazało, gdy sami cierpieli z podobnego co ty powodu.

Wyjątek: Kiedy chora osoba prosi cię o pomoc.

Skomentujesz czyjeś podejście do sprawy wiary

Moja babcia mawiała tak: „niech sobie wierzy w ufoludki, skoro to dobry człowiek, to dla mnie nie ma znaczenia do czego się modli”. Rozumiem, że dajesz mi do zrozumienia, że twoje przekonania w kwestii wiary są jasno sprecyzowane. Ale dlaczego sądzisz, że każdy, kto wierzy i czuje inaczej, czuje i wierzy źle? Nie obchodzi mnie to, w co wierzysz. Po prostu nie przekraczaj granicy, która ci wyznaczyłam.

Wyjątek: Kiedy masz do czynienia z nachalnym ekstremistą.

Skomentujesz czyjś wybór

Nie podoba ci się? Całe szczęście, że to nie o twoje życie tu chodzi. Jeśli ta decyzja nie wpływa bezpośrednio na  ciebie, czy twoje szczęście, odetchnij głęboko i przełknij to, co ciśnie ci się na usta.

Wyjątek: Kiedy ten wybór dotyczy również ciebie.

Dajmy sobie więcej swobody. Pozwólmy innym być takimi, jacy są, o ile nie godzi to w naszą wolność i nikomu nie dzieje się krzywda. Bo czasem najbardziej krzywdzące bywa kilka, zdawkowo wypowiedzianych słów.


Lifestyle Macierzyństwo

Nigdy nie zostawiaj dziecka w samochodzie, NIGDY!

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
24 czerwca 2016
Fot. Screen z YouTube / RedCastle Media

Zaczęło się. Mamy pierwsze tegoroczne fale ciepła. A wraz z nimi lada moment zaczną swoje żniwa zbierać rozgrzane do czerwoności parkingi. Pamiętacie ten film? Wracajcie do niego, nie zapomnijcie, co dzieje się w samochodzie. Wystarczy 15 minut.

Jeżeli myślisz, że:

– to tylko 5 minut..
– zaraz będziesz z powrotem…
– samochód jest wychłodzony przez klimatyzację…
– idziesz tylko po „starsze” do szkoły…
– przecież sobie śpi…
– bez przesady, przecież nic  się nie stanie – będziesz tuż za rogiem…

… pomyśl co się stanie, jeśli za tym rogiem to ty zasłabniesz, a 2 minuty zmienią się w 30, 40, a może więcej…?

W USA od 1998 roku zginęło 572 dzieci zamkniętych w samochodach, gdy panowały wysokie temperatury.

73% z nich nie skończyło dwóch lat.

Wystarczy 15 minut podczas upału, żeby wnętrze samochodu nagrzało się nawet do 70 stopni.

Co roku dzieci tracą życie przez to, że to „tylko 5 minut”… To tylko jedna decyzja, która może zmienić wszystko.

Nigdy nie zostawiaj dziecka w samochodzie, NIGDY!


Zobacz także

Nie czuję nic. Nie jestem już żoną i wcale nie myślę, że to mogło się przecież skończyć inaczej

„Z panią w środku to auto będzie najpiękniejsze”. Czyli jak baba samochód kupowała…

Nie możesz się doczekać ostatniego odcinka „Gry o tron”? Oni mogą go w ogóle nie doczekać… Ta kampania otwiera oczy