Macierzyństwo Małe dziecko

8 błędów, które rozwijają w dzieciach narcyzm. Nigdy nie róbcie tego, rodzice!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
4 kwietnia 2022
Fot. iStock / ideabug
 

Bycie rodzicem nigdy nie jest łatwym zadaniem! Nawet ci z nas, którzy bardzo się starają i mają najlepsze intencje, mogą popełnić błędy, za które ostatecznie płacą synowie i córki. I choć nikt nie zamierza wychowywać narcystycznego dziecka, niestety zdarza się to częściej, niż chcielibyśmy przyznać. Naukowcy cały czas badają ten temat i starają się rzucać więcej światła na dziecięcy narcyzm i jego przyczyny. W jednym z artykułów opublikowanych w Behavioural Science wyjaśniają, że pierwsze objawy można zauważyć już w wieku ośmiu lat.


Kiedy spotykamy młodego narcyza, zastanawiamy się: „Jak to się stało?” I chociaż istnieje kilka czynników, większość przyczyn tej toksycznej zmiany, wynika z dzieciństwa (w jaki sposób dziecko było traktowane i wychowywane). Oto 8 rzeczy, które rozwijają w maluchach cechy narcystyczne. Co robimy nie tak?

1. Przeceniamy 

Kiedy uczysz dziecko, że jest lepsze od wszystkich innych i zasługuje na specjalne traktowanie, szkodziosz mu. Naukowcy, którzy obserwowali 565 dzieci w wieku 7-11 lat oraz ich rodziców – 415 matek i 290 ojców, odkryli, że dzieci, które wierzyły, że są bardziej wyjątkowe niż inne, miały wyższy wskaźnik narcyzmu. Nie mów więc: „Nie dziel się rowerem na podwórku, bo ci zniszczą”. Nie mów też: „Na twoje urodziny zaprosimy tylko tych kolegów z dobrych domów”.

2. Nie dajemy ciepła

Każdy potrzebuje miłości, ciepła, czułości, troski, poczucia bezpieczeństwa i zaspokajania podstawowych potrzeb związanych m.in. z głodem i higieną. Jeśli jednak na wczesnym etapie życia maluch spotyka się z chłodną i bezduszną postawą rodzica, jego rozwój może ulec zaburzeniu. Naukowcy twierdzą, że zaniedbanie emocjonalne wpływa na rozwój cech narcystycznych.

3. Nadmiernie rozpieszczamy

Każdy rodzic chce dać to, czego pragną jego dzici, by były szczęśliwe i spełnione. Niestety ci, którym rodzice bardzo pobłażają i spełniają wszelkie marzenia, dorastają, wierząc, że mają prawo do wszystkiego. Już Freud twierdził, że nadmierne uprawnianie oraz pobłażliwość rodzicielska skutkują rozwojem cech narcystycznych.

4. Nie każemy odraczać potrzeb

Jeśli twoje dziecko dostaje wszystko, o czym tylko zamarzy, budujesz w nim krok po kroku cechy narcystyczne. I nie chodzi tu tylko o dawanie pięknych ubrań, pieniędzy i zabawek. Chodzi też o to, że maluch nie powinien decydować w rodzinie o wszystkim – wakacjach, odwiedzinach,  sposobie spędzania wolnego czasu, przepisach na obiad itp. Oczywiście czasem możemy go spytać o zdanie, ale nie  może tak być zawsze. To dorośli są „przywódcami” i powinni dbać, by dziecko na coś poczekało, zasłużyło, a z czasem też zapracowało. Dlatego jeśli przygotowałaś na obiad kotleta mielonego, nie biegnij do sklepu, by gotować kurczaka, tylko dlatego, że twój syn ma takie życzenie. Lepiej powiedzieć: Rozumiem, że masz ochotę na coś innego, ale kurczak będzie jutro. Specjalnie dla ciebie przygotuję. Dziś jemy jednak to, co już zrobiłam, bo się napracowałam”.

5. Nie stawiamy granic

Dzieci potrzebują granic! Jeśli mówisz: „Nie możesz dziś iść do kolegi, bo wybieramy się dziś do babci”, „musisz poczekać na obiad pół godziny”, „tak pójdziemy na plac zabaw, ale dopiero o godzinie 17.00”, to ono czuje się z tobą bezpiecznie. Zwłaszcza małe dzieci, muszą wiedzieć, jakie mamy zwyczaje w domu: czego nie robimy, a na co ewentualnie możemy się zgodzić. Oczywiście, że będą próbowały przekraczać te zakazy, ale twoja w tym głowa, by trzymać dyscyplinę. Jeśli dziecko nigdy nie słyszy słowa „nie”, nie uczy się respektować potrzeb innych i wydaje mu się, że jest „pępkiem świata”.

6. Nie uczymy ogarniać emocji

Cechy narcystycznego dziecka to także: agresja i złe zarządzanie emocjami. Zadanie rodziców polega więc na nauczaniu  rozpoznawania emocji i tego, jak w zdrowy sposób sobie z nimi radzić. Jeśli dzieci widzą, że rodzic sam nie ogarnia własnych emocji, uczą się od niego wyładowywać lęk i agresję, stosując np. przemoc. Jeśli więc następnym razem zdenerwujesz się, nie ciskaj naczyniami i przekleństwami, nie krzycz. Idź na spacer, spróbuj się uspokoić i wróć do domu, by porozmawiać.

7. Mylimy opiekę z nadopiekuńczością

Chociaż każdy rodzic chce, aby jego dziecko było szczęśliwe, trzeba się pogodzić z tym że czasem po prostu nie jest to możliwe. Nie ma sposobu, aby przed każdym upadkiem i pomyłką chronić malucha. Nadopiekuńczość to jeden z czynników rozwoju narcyzmu. Zdrowe dziecko musi odłączyć się od rodzica. W okresie dojrzewania zacząć iść swoją ścieżką, popełniać własne błędy. Próba „przytrzymania” go w gnieździe rodzinnym, nie jest dla niego zdrowa.

8. Mylimy chęci z potrzebami

Dzieci nie rozumieją różnicy między tym, czego chcą, a tym, czego potrzebują. 5-latek może poprosić o kupno smartfona, ale czy go potrzebuje? Naszym zadaniem jest rozeznanie sytuacji i pamietajmy, że opóźniona gratyfikacja (sprawienie, że na coś trzeba czekać) pomaga wzmacniać w sobie takie cechy jak – cierpliwość, spokój, pokorę. A to zawsze jest rozwój.

Naukowcy podsumowują: wywyższanie, przecenianie dziecka, nadopiekuńczość i bardzo łagodne rodzicielstwo ograniczają zdolność uczenia się na doświadczeniach i mogą sprawić, że w przyszłości jako dorośli już ludzie będą bardziej polegać na informacjach zwrotnych od szefa czy rodziny. Utracą zaufanie do siebie i będą korzystać z manipulacji lub agresji, gnani przekonaniem o swojej wyjątkowości. Ta wewnętrzna sprzeczność będzie im utrudniała budowanie trwałych życzliwych relacji z innymi osobami.

 

Zródła:

washingtonpost,

awarenessact

 


Macierzyństwo Małe dziecko

1 na 4 rozwiedzionych mężczyzn żałuje. 9 rzeczy, które chcieliby zrobić inaczej w małżeństwie

Redakcja
Redakcja
5 kwietnia 2022
rozwód, mężczyzna, smutek, po rozwodzie
fot. Marjan_Apostolovic/iStock
Następny

„Tęsknię za nią każdego dnia, ale nie mogę powiedzieć, żebym ją obwiniał. Nie mogłem jej dać tego, na co zasługiwała”. 

Rozwód to jedno z najbardziej stresujących wydarzeń w życiu człowieka. Wiele osób traktuje go też jako osobistą porażkę, coś, w co zainwestowali czas i emocje, a co nie wyszło. Wyrzucamy sobie błędy, niedopatrzenia, płaczemy nad straconą szansą, nad miłością. Czasem też żałujemy tego kroku. Statystyki mówią, że 1 na 4 mężczyzn żałuje, że jego małżeństwo się rozpadło. Patrząc z perspektywy, wiedzą, że mogli temu zapobiec i że nie było to wcale tak nieosiągalne, jak się w tamtym momencie wydawało. Czego mężczyźni żałują po rozwodzie? Jakie błędy widzą po latach? Czy chodzi tylko o to, że stracili miłość? Nie. Sprawdźcie.

Czego mężczyźni żałują po rozwodzie? 9 rzeczy, które rozwodnicy dziś zrobiliby inaczej i być może uratowaliby małżeństwa:

1. „Żałuję, że nie poprosiłem o pomoc”

– Kiedy mieliśmy problemy, tak wiele osób oferowało nam pomoc – mówi Rafał, 39-latek z Krakowa. – Piłka była po naszej stronie, wystarczyło ją podnieść i odbić, czyli zadzwonić i poprosić o rozmowę, mediacje, pomoc. Myślę, że oboje z żoną byliśmy winni myślenia, że musimy sami rozwiązać nasze problemy. Dlatego nie skorzystaliśmy z ofert pomocy. Dziś jestem niemal pewien, że to aroganckie zachowanie było gwoździem do trumny naszego związku. A warto było choć spróbować – dodaje Rafał.

2. „Chciałbym być bardziej bezbronny”

– Poznałem swoją żonę, kiedy byłem profesjonalnym fotografem. Miałem pieniądze, fajny samochód, pewność siebie, wszystko. Po ślubie straciłam pracę – wspomina Paweł, 27-latek z Rybnika. – Za wszelką cenę jednak próbowałem trzymać fason i nie dać jej, a raczej sobie – teraz to wiem – możliwości pomyślenia nawet, że jestem od niej gorszy. Nie mogłem się pogodzić z tą sytuacją, ale też nie pozwalałem sobie na okazanie słabości. Okopałem się więc na swoich pozycjach, nie dając sobie pomóc. Zachowałem całkiem niezłą fasadę, ale naprawdę walczyłem w środku, szczególnie z moją tożsamością. Wiem, że mnie obserwowała, wiedziała, co się dzieje, ponieważ zawsze proponowała rozmowę. Ale ja zawsze mówiłem: Nie. W końcu zmęczyła się tym i od tego momentu zaczęło się kręcić jak kula śniegowa. Nie umiała mi już zaufać.

3. „Żałuję, że nie potrafiłem stawić czoła naszym problemom z intymnością”

– Nasze życie seksualne strasznie się pogorszyło po tym, jak urodziły się dzieci. Po prostu przestało istnieć. Przez chwilę żadne z nas o tym nie rozmawiało, chociaż oboje wiedzieliśmy, że nie jest dobrze. A potem, pewnego dnia, w końcu o tym wspomniała – opowiada Sławek, 33-letni mechanik samochodowy. – Część mnie była właściwie zadowolona, że to zrobiła. Karty zostały odkryte. Ale potem zaczęliśmy rozmawiać o tym, jak to naprawić i wtedy poczułem się urażony i niepewny. Nie mogłem sobie poradzić z urażoną męskością. Rozstaliśmy się nie z powodu problemu, tylko z powodu mojej niechęci do rozwiązania go. Dramat.

4. „Żałuję, że nie ustaliłem granic z moimi teściami”

– Moi teściowie byli najgorsi – przyznaje Kamil. – Natrętni. Niegrzeczni. Protekcjonalni. Byli jak bohaterowie filmu. Naprawdę wierzę, że celowo zrujnowali moje małżeństwo, ponieważ mnie nie lubili i uważali, że ich córka mogła trafić lepiej. Gdybym od początku był bardziej asertywny, myślę, że mógłbym uratować ten związek. Byłoby to na początku trudne i nieprzyjemne, ale czuję, że dałoby to mojej byłej i mnie przestrzeń, której potrzebowaliśmy, aby naprawdę pracować nad naszym związkiem. Pobraliśmy się dość młodo, więc nie mam pewności, że dalibyśmy radę. Ale tak, źli teściowie. Powinienem był zmienić zamki pierwszego dnia.

5. „Szkoda, że nie zamieszkaliśmy razem przed ślubem”

– Mówią, że małżeństwo zmienia ludzi, ale myślę, że to rzeczywiste bycie ze sobą na co dzień naprawdę wydobywa z ludzi to, co najgorsze. Moja była i ja nie zamieszkaliśmy razem, dopóki się nie pobraliśmy. Spędzaliśmy czas u siebie nawzajem, więc myśleliśmy, że wiemy, w co się pakujemy. Wydawało nam się, że damy radę żyć ze swoimi zwierzakami, złymi nawykami i innymi rzeczami. Ale, człowieku, to było zupełnie coś innego! Dziś wiem, że potrzebowaliśmy tego okresu próbnego. Nawet jeśli oznaczałoby to, że zerwiemy. Lepiej wcześniej niż później i po ślubie za 150 000 zł, prawnikach rozwodowych i tak dalej. Prawda? – mówi Krzysztof.

 

Macierzyństwo Małe dziecko

Osobowość histrioniczna – teatralność, ekspresja i uwodzenie

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
4 kwietnia 2022
fot. izusek/iStock

Osobowość histrioniczna jest jednym z zaburzeń osobowości, w którym wzorzec zachowań zdominowany jest teatralnością zachowań, wyrazem emocjonalnym i staraniem zwrócenia na siebie uwagi. Jak rozpoznać osobowość histrioniczną, i jak ją leczyć?


Osobowość histrioniczna – czym jest?

Określenie „histrioniczne” pochodzi od łacińskiego słowa „histrio” oznaczającego aktora. Osobowość histrioniczna jest jednym z zaburzeń osobowości, należącym do zaburzeń emocjonalnych związanych z błędnym postrzeganiem obrazu własnej osoby i niestabilnością emocjonalną. Osoby zmagające się z zaburzeniem histrionicznym zachowują się teatralnie, niczym aktor wcielający się w odgrywaną rolę. Za wszelką cenę i wszelkimi sposobami chcą skupić na sobie uwagę innych.

Objawy osobowości histrionicznej

Osoba z zaburzeniami charakteryzuje się:

  • Zmiennością zachowań i chwiejnością emocjonalną,
  • Nadmierna ekspresją,
  • Nadpobudliwością,
  • Nadmierną koncentracją na swojej osobie,
  • Teatralnością – zarówno w mowie i w zachowaniu,
  • Skłonnością do popadania w stany depresyjne,
  • Przedstawianiem sytuacji, które nigdy nie miały miejsca,
  • Skłonnością do wyolbrzymiania,
  • Uwodzicielskim, czasami wręcz prowokacyjnym – podkreślającym seksualność – ubiorem.

Osoby z osobowością histrioniczną przesadnie dbają o swój wygląd. Lubią słuchać pochwał i komplementów na swój temat. Czują się niekomfortowo jeśli są niedoceniane i nie znajdują się w centrum uwagi. Niestety się niestabilnie emocjonalnie, często wpadają w złość lub furię. Budowanie głębokich, stałych relacji i prawdziwe przeżywanie uczuć sprawia im ogromną trudność. Nieustannie poszukują nowych bodźców, doznań i szybko się nudzą. Łatwo ulegają wpływom innych osób – charakteryzują się dużym stopniem sugestywności, są kapryśne i marudne. Osoba histrioniczna zwraca na siebie uwagę wszelkimi możliwymi sposobami. Wyróżnia się brakiem autentyczności, nadwrażliwością na krytykę i nieadekwatnymi do sytuacji zachowaniami np. manipulacją, szantażem emocjonalnym.

Zobacz również: Osobowość anankastyczna – perfekcjonizm, sumienność i nadmierne oczekiwania. Czy można z tym żyć?

Osobowość histrioniczna – przyczyny

Dokładna przyczyna rozwoju osobowości histrionicznej nie jest znana, jednak wiadomo, że powiązana jest z czynnikami genetycznymi, psychologicznymi oraz z rozwojem indywidualnym. Osobowość histrioniczna zazwyczaj rozwija się u osób, które w dzieciństwie nie były doceniane. Doświadczały braku zainteresowania i obojętności ze strony rodziców. Brak należytej uwagi skutkuje w przyszłości nieustanną chęcią bycia docenianym. Zachowania histrioniczne bywają też formą radzenia sobie z trudnymi doświadczeniami z dzieciństwa – agresja ze strony rodziców, nieustanne krytyki i kary. Brak konsekwencji w wychowaniu dziecka – kary i nagrody za to samo zachowanie – może przyczynić się do kształtowania osobowości histrionicznej. Kolejną możliwą przyczyną jest zaburzenie w funkcjonowaniu mózgu, które związane jest ze zwiększoną wrażliwością neuroprzekaźników.

Jak rozpoznać zaburzenie?

Światowa Organizacja Zdrowia umieszcza zaburzenia histrioniczne w grupie F60.4 klasyfikacji ICD-10. Do rozpoznania zaburzenia muszą być spełnione co najmniej trzy poniższe kryteria:

  • teatralność,
  • sugestywność,
  • płytka uczuciowość,
  • poszukiwanie docenienia (bycie w centrum),
  • niestosowna uwodzicielskość,
  • koncentracja na atrakcyjności fizycznej.

Osobowość histrioniczna – jak przebiega leczenie?

Osoby z osobowością histrioniczną powinny poddać się psychoterapii, będącej najskuteczniejszą formą leczenia. W przypadku, gdy zaburzenie powoduje problemy w środowisku, nawiązywaniu stałych, trwałych i prawdziwych relacji z ludźmi, niezbędna jest wizyta w poradni psychologicznej. W leczeniu stosowane są różne metody – np. terapia poznawczo-behawioralna, terapia psychodynamiczna. Terapia skupia się głównie na rozwoju tożsamości osoby z zaburzeniami i uświadomieniu jej, że osobowości nie można dostosowywać pod relacje z innymi ludźmi. Jednak za każdym razem terapia dobierana jest indywidualnie do pacjenta. W przypadku występowania silnych napadów złości, objawów zaburzeń lękowych czy depresji, wskazane jest rozpoczęcie leczenia farmakologicznego. Jednak przyjmowanie jakichkolwiek środków uspokajających zawsze należy skonsultować z lekarzem. Niekiedy, osoby z osobowością histrioniczną, leki mogą chcieć wykorzystać do celów samobójczych.


źródło: mp.pl, medonet

Zobacz także

seksting

Seksting – niewinna zabawa czy wielkie niebezpieczeństwo?

Jak toksyczna relacja rodziców odbija się na dzieciach

Startuje kampania społeczna Cartoon Network z Grzegorzem Krychowiakiem. „Bądź kumplem, nie dokuczaj”