Ciąża i poród

Wszystko o witaminie D w ciąży

Połozna na medal
Połozna na medal
1 lipca 2020
Fot. Materiały prasowe
 

Kiedy świeci słońce czujemy się lepiej. Jego promienie pobudzają wydzielanie endorfin nazywanych hormonami szczęścia. To pod ich wpływem organizm produkuje bardzo ważną dla zdrowia witaminę D. Ważną także dla zdrowia kobiet w ciąży. Ale działanie promieni słonecznych ma też drugą stronę medalu. Jego nadmiar może przynieść niedobre konsekwencje, szczególnie dla ciężarnych.

Oddawać głosy i nominować położne można na stronie: https://poloznanamedal.info/zglos

Przyszłe mamy powinny pamiętać, że pod wpływem zmian w gospodarce hormonalnej w ciąży zwiększa się wrażliwość skóry na promieniowanie ultrafioletowe. I właśnie dlatego nadmierne opalanie może spowodować trudne do usunięcia przebarwienia skóry. Promieniowanie UV rozszerza naczynia krwionośne, przez co wiele młodych mam ma na skórze tzw. siateczkę pajączków. Za zmiany te odpowiedzialna jest większa ilość pigmentu w skórze. To efekt podwyższonego poziomu estrogenów, który rozregulowuje produkcję ciemnego barwnika skóry, czyli melaniny.

Większość zmian skórnych, jak na przykład ostuda ciążowa – przebarwienia pojawiające się w okolicach ust, na czole i na policzkach, zwane też melasmą – znika samoczynnie po porodzie. Zazwyczaj, blaknięcie i znikanie trwają od kilku do kilkunastu tygodni, rzadziej do kilku miesięcy. Ale zdarzają się też takie przypadki, że plamy mogą pozostać na całe życie. Ważne, żeby pamiętać, że to właśnie promienie słoneczne mogą przyspieszać powstawanie przebarwień, które bardziej widoczne są właśnie latem.

Inną, ważną kwestią w temacie korzystania ze słońca i obcowania z promieniami słonecznymi w ciąży jest temperatura ciała. Co naturalne, w ciąży jest ona fizjologicznie podwyższona, dlatego przyszłe mamy powinny mieć na uwadze, że dodatkowe nagrzanie organizmu, o które wcale nie tak trudno, może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Na przykład, do odwodnienia, do zasłabnięcia, a czasem nawet do przedwczesnych skurczy.

Słowo klucz w relacjach kobieta w ciąży i słońce to… umiar. Szczególnie w okresie letnim. Wychodząc na plażę albo w ogóle eksponując ciało na słońce i przebywając na powietrzu w słoneczne dni bezwzględnie trzeba przestrzegać kilku ważnych zasad.

  • Należy stosować krem z filtrem mineralnym. Filtr powinien mieć możliwie najwyższy faktor ochronny. Krem należy nałożyć na skórę co najmniej na 15 minut przed wyjściem na dwór. W okresie ciąży należy trzeba szczególnie chronić znamiona oraz wrażliwe części ciała jak usta, uszy i kark.
  • Nie wolno przegrzewać organizmu. Dlatego, gdy jest bardzo gorąco, nawet siedząc pod parasolem i w cieniu, należy co jakiś czas wejść do wody, skorzystać z publicznych mgiełek albo kurtyn wodnych bądź też spryskać ciało wodą w sprayu. Należy też unikać plażowania wtedy, kiedy słońce jest najostrzejsze, czyli między godziną 11 a 15.
  • Należy pić niegazowaną wodę mineralną. Trzeba też być szczególnie wyczulonym na pierwsze objawy odwodnienia; wzmożone pragnienie, suchość w ustach i zmniejszona potliwość.
  • Ważna jest pozycja w jakiej się odpoczywa. Przyszła mama nie powinna kłaść się płasko na plecach, i to nie tylko ze względu na bóle kręgosłupa. Ciążowy brzuch może uciskać naczynia krwionośne, które przenoszą tlen i składniki odżywcze dla dziecka, dlatego najlepiej wybrać leżak z regulowanym oparciem.
  • Ważna jest ochrona wzroku. Zmiany hormonalne w ciąży mogą powodować powstawanie obrzęków w gałce ocznej, dlatego obraz może być rozmazany, a oczy wrażliwsze. Hormony ciążowe zmieniają skład łez. Oczy mogą piec i łzawić. W dodatku, silne słońce może te problemy pogłębić, dlatego dobrze jest stosować okulary ochronne z filtrem kupione w profesjonalnym salonie optycznym.
  • Nie wierzymy w mit, że promienie słoneczne przenikają przez skórę i docierają do dziecka. To nieprawda, wody płodowe się nie nagrzewają, dlatego nie trzeba zakrywać przed słońcem samego brzucha.

Słońce, w rozsądnych dawkach, to zdrowie, dlatego przestrzegając powyższych zasad można w czasie ciąży cieszyć się nie tylko latem, ale też i nieocenionym działaniem promieni słonecznych.

rodzenia.


Danuta Przybyłko; jest położną od 40 lat. Obecnie pracuje jako położna środowiskowo-rodzinna. Wiedzą i doświadczeniem dzieli się z pacjentkami NZOZ Centrum – Twoja Poradnia w Dąbrowie Górniczej oraz w placówce OLK Poradnie Specjalistyczne w Sosnowcu. Położna współpracuje z portalem Silesia, gdzie jako ekspert odpowiada na pytania kobiet w ciąży i młodych rodziców. Danuta Przybyłko udziela się również na spotkaniach i piknikach, jest również aktywna na Facebooku, prowadzi grupę „Położna radzi”.

„Położna na medal” to kampania społeczno-edukacyjna prowadzona od 2014 roku. Zwraca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Jej istotnym aspektem jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, szóstej edycji konkursu przyjmowane były od 1 kwietnia do 31 lipca 2020 r. Głosy na nominowane położne można było oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2020 roku. Oddawanie głosów odbywało się na stronie www.poloznanamedal.info

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasem kampanii jest marka Oktaseptal.


Ciąża i poród

Więcej czasu na zgłaszanie położnych na medal – nominować można do końca września

Połozna na medal
Połozna na medal
8 lipca 2020
Fot. Materiały prasowe
 

W związku z nadzwyczajną sytuacją spowodowaną sytuacją epidemiczną Organizatorzy ogólnopolskiego konkursu “Położna na medal” wydłużają termin składania nominacji. Zamiast do końca lipca, mamy i ich rodziny mają czas na zgłaszanie kandydatur wyjątkowych położnych do 30 września. Nominacje można składać przez formularz na stronie poloznanamedal.info

Link do nominacji >> https://www.poloznanamedal.info/zglos

Ciąża i poród to wyjątkowy okres w życiu kobiety, przepełniony szczęściem na myśl o pojawieniu się dziecka na świecie, ale często też obawami i pytaniami o sam poród, pobyt w szpitalu czy późniejszą opiekę nad dzieckiem. Kobiety, które są albo niedawno były w ciąży, przeżywają ją w zupełnie innej rzeczywistości niż dotychczas. Czas przed pandemią sprzyjał przyszłym matkom. Szkoły rodzenia, porody rodzinne, odwiedziny i wsparcie bliskich osób, atmosfera wzbudzająca zaufanie; wszystko to z dnia na dzień zostało zawieszone. Ostatnie miesiące pokazały, jak istotną rolę odgrywają położne i w ogóle personel medyczny, dbając nie tylko o bezpieczeństwo matek i ich dzieci, ale także o zdrowie i bezpieczeństwo innych pacjentów, a na końcu o siebie.

Pandemia koronawirusa w ekspresowym tempie wymusiła na nas wszystkich nauczenia się życia w zupełnie nowej sytuacji. W takich realiach, w cieniu wirusa, położne zdały i nadal wzorowo zdają egzamin pomagając i jak tylko to możliwe wspierając przyszłe i młode mamy. Jesteśmy pod dużym wrażeniem, nie po raz pierwszy zresztą. I właśnie dlatego, chcąc dać szansę podziękowania położnym za ich wysiłek i trud, w tej zupełnie wyjątkowej edycji konkursu wydłużamy czas na zgłaszanie kandydatur do końca września Iwona Barańska z Akademii Malucha Alantan, pomysłodawcy i organizatora projektu.

Zgłoszenia można składać poprzez formularz dostępny na stronie kampanii poloznanamedal.pl w zakładce „Zgłoś położną”. W poprawnie wypełnionej nominacji powinny się znaleźć dane osobowe zgłaszanej położnej, a także imię, nazwisko oraz mail osoby zgłaszającej.

Nadsyłanie zgłoszeń do konkursu rozpoczęło się 1 kwietnia. Tego samego dnia ruszyła również możliwość oddawania głosów i potrwa ono do 31 grudnia. Nazwiska najlepszych położnych w kraju i najlepszych położnych w poszczególnych województwach w 7. edycji konkursu “Położna na medal” poznamy w pierwszych dniach stycznia 2021 roku.

Konkurs, będący częścią kampanii społeczno-edukacyjnej prowadzonej nieprzerwanie od 2014 roku, organizowany jest przez Akademię Malucha Alantan pod patronatem Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Polskiego Towarzystwa Położnych, Fundacji Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni. W tym roku mecenasami kampanii i konkursu są marki Oktaseptal oraz Natalis.

“Położna na medal” to kampania społeczno-edukacyjna prowadzona od 2014 roku. Zwraca uwagę na kwestie związane z koniecznością podnoszenia standardów i jakości opieki okołoporodowej w Polsce poprzez edukację i promocję dobrych praktyk. Jej celem jest również podnoszenie świadomości społecznej na temat roli położnych w opiece okołoporodowej.

Jednym z kluczowych elementów kampanii jest konkurs na najlepszą położną w Polsce. Zgłoszenia do tegorocznej, siódmej edycji konkursu przyjmowane będą od 1 kwietnia do 30 września 2020 r. Głosy na nominowane położne można oddawać od 1 kwietnia do 31 grudnia 2020 roku. Oddawanie głosów odbywa się na stronie www.poloznanamedal.info

Patronat honorowy nad kampanią i konkursem objęła Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych. Patronat merytoryczny sprawują: Polskie Towarzystwo Położnych, Fundacja Rodzić po Ludzku oraz Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni. Mecenasami kampanii są marki Oktaseptal i Natalis.

 


Ciąża i poród

No to się zaczęło. Będę ojcem…

Połozna na medal
Połozna na medal
23 czerwca 2020
Fot. Materiały prasowe

Żyjemy w czasach świadomego macierzyństwa i rodzicielstwa. Słowa „jestem w ciąży, będziesz tatą” coraz rzadziej są zaskoczeniem. W zamian, coraz częściej stają się wyczekiwaną informacją. Ale niezależnie od okoliczności w których dowiadujemy się o angażu do nowej roli do odegrania – szczególnie dla tych, którzy będą w niej debiutować – na samym początku ta informacja potrafi dać tyle samo radości, co obaw. Dlaczego? Bo zmienia wszystko, bo otwiera drzwi do pokoju z pytaniami, na które najczęściej nie ma gotowych odpowiedzi.

– felieton w ramach kampanii społeczno-edukacyjnej „Położna na medal”

Położna Janina Frączek, która w tamtym roku wygrała konkurs „Położna na medal”, mówi, że dziecko potrafi przewrócić świat do góry nogami. I to zanim pojawi się na świecie. Nie mam podstaw, żeby jej nie wierzyć, skoro przez ponad trzydzieści lat pomogła pojawić się na świecie kilkunastu tysiącom maluszków.

O tym, że zadebiutuję w roli ojca dowiedziałem się dwa tygodnie przed swoimi 33. urodzinami. Jagoda, która dwa miesiące temu w bardzo kameralnych okolicznościach zdmuchnęła świeczkę na pierwszym urodzinowym torcie, była planowanym dzieckiem. Plany jak to plany, mają to do siebie, że powinny do minimum ograniczać niepewność i liczbę niewiadomych. To tyle z teorii, a jak było w praktyce? Pierwsze trzy, może cztery dni, wspaniale, najlepiej. Euforia i poczucie szczęścia. Tego samego dnia, kiedy dowiedziałem się, że będą tatą, pojechaliśmy nad morze. Był lipiec. Godziny rozmów o tym, czy chłopiec czy dziewczynka, jak damy mu na imię, do kogo będzie podobne, jakie będzie miało oczy, kim będzie w przyszłości…

Pierwsze trudne pytania pojawiły się w drodze powrotnej. Mama Jagody spała, a ewidentnie monotonna jazda autostradą często sprzyja wykluwaniu się w głowie różnych myśli. Wyobrażałem sobie wtedy, że chcę przeżywać i angażować się w ojcostwo. Z pełną obsługą dziecka i wózka pisząc w dużym uproszczeniu, wymykając się dobrze znanym patriarchalnym schematom „ojciec, żywiciel rodziny”, które niektórzy mogą pamiętać przywołując swoich ojców czy dziadków. Spośród dziesiątek pytań; czy dziecko będzie zdrowe? co z porodem? czy stworzymy mu dobry dom? czy dam radę utrzymać rodzinę? co dalej z moją pracą, moimi planami, moim hobby, moim czasem, wolnością? – dwa były najważniejsze. I wydaje mi się, że pozostały takie takie do dziś. To pytania o to, czy sobie poradzę i czy będę dobrym ojcem? Może nawet ojcem idealnym?

No właśnie, i w tym problem. Bo nikt nigdy nie uczył mnie szkicować portretu ojca dobrego-idealnego. Jaki on powinien być? Taki jak mój, a może trochę inny? Lepszy? Może jest jakaś miara, skala, zestaw opisujących go cech? Bo na pewno jest całe mnóstwo wątpliwej przydatności internetowych quizów pod tytułem „Sprawdź, czy jesteś idealnym ojcem”. Główkując wtedy o ojcu dobrym-idealnym chciałem widzieć w lustrzanym odbiciu faceta troskliwego, silnego, cierpliwego. Takiego, który znajdzie zawsze czas, zawsze będzie mu się chciało, z chłodną głową i odważnego. Z tygodnia na tydzień ten zestaw cech rósł, w tempie zakładam zbliżonym co moja córka. Ale do czasu.

Do momentu, kiedy po raz pierwszy zdecydowałem się porozmawiać o tym z mamą Jagody. Przed samą rozmową sporo czasu zajęło mi meblowanie myśli w głowie. Dlaczego? Bo obrazowo wyobrażałem sobie siebie w roli ojca jako dość przemyślanie ułożoną budowlę z klocków, w której każdy klocek to jakaś potrzebna, a nawet konieczna cecha. Bez niego, cała budowla może runąć, a tego wolałem uniknąć. Układam przecież plan, mam dużo czasu, żeby wszystko było na swoim miejscu, żeby wszystko zorganizować, zorganizować siebie.

Bądź zawsze blisko… usłyszałem od mamy Jagody. Trzy słowa, dokładnie tyle. I to niby miało być podsumowanie strategii na mnie, jako na dobrze zaprogramowanego ojca? Ojca, który będzie dawał radę? Trudno mi było wtedy uwierzyć, że „bądź zawsze blisko” może być lepsze od mojej misternie układanej wyliczanki pożądanych cech. Ale o dziwo, tak się właśnie stało. Nie od razu. Ale z czasem, myślenie o nadciągającej zmianie i nowej, czekającej mnie rzeczywistości było zdecydowanie łatwiejsze właśnie z „bądź zawsze blisko”. I wcale nie chodzi o to, że znikały trudne pytania związane z rodzicielstwem, wychowaniem, obowiązkami, porodem, pracą, pieniędzmi. One były, i wtedy kiedy mama Jagody była w ciąży, są i teraz, kiedy mała skończyła rok. Jedyna różnica jest taka, że i wtedy i dziś dużo łatwiej rozmawia mi się wiedząc, że mianownikiem do wymiany zdań jest oczekiwanie, że dla kogoś najważniejsza może być moja bliskość. Tak zostałem ojcem i tatą.

Piotr Majcher; tato rocznej Jagody, całe zawodowe życie związany z mediami, prywatnie kucharz-amator, pasjonat włoskiego calcio.