Listy do redakcji

„Wielki wstyd, że zwątpiłam w siebie, zwątpiłam w nas, bo przecież dzisiaj wspaniale dajemy sobie rade tylko we dwoje”. Akcja „List do dziecka”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
4 czerwca 2016
Fotomontaż istock / Pixabay CC0
 

Kochany Synku !

W pierwszych słowach mojego listu do Ciebie chciałabym powiedzieć, że bardzo Cię kocham, kocham ponad życie, które oddałabym za Ciebie gdybym tylko mogła. Pierwszy wspólny nasz miesiąc był dla mnie niezwykle trudny. Pierwsza kąpiel, pierwsze łzy, pierwsze Twoje kroczki – przez wszystko przeszliśmy już! Bez pomocy kogokolwiek, bez żadnego doświadczenia, z myślą, że nie dam rady Cię wychować. Tona wylanych łez, nieprzespane noce, strach o Ciebie, depresja, która ciągle się pogłębiała. Aż w końcu wstyd… wielki wstyd, że zwątpiłam w siebie, zwątpiłam w Nas, bo przecież dzisiaj wspaniale dajemy sobie rade tylko we dwoje. Chciałabym za kilka lat móc spojrzeć prosto w Twoje oczy i wiedzieć, że dobrze Cię wychowałam, że trud przez który przeszłam był czegoś wart. Kocham każdy Twój uśmiech skierowany do mnie, każdy nowy ząbek, Twoją rozczochraną czuprynkę, która wiruje tu i tam, wszędzie Ciebie pełno. Uwielbiam patrzeć jak słodko sobie śpisz, wiem, że przez kolejne miesiące i lata też będziemy sobie dawać radę we dwoje, nauczyłam Cię kochać, a ja kocham Cię ponad życie. Miłość to coś czego nam nikt nie odbierze, co będzie trwać na wieki. Synu! Naucz takiej miłości swoje dzieci w przyszłości, nie zostawiaj ich nigdy, bo ciężki los wychowywać się bez jednego z rodziców – sam to dokładnie wiesz, nie popełnij tego błędu! Kocham Cię! Wszystkiego najlepszego z okazji corocznego Dnia Dziecka!

Kochająca mama Asia

 


„Kochana córeczko, najdroższy synku, chcę ci powiedzieć, że…”.
„List do dziecka” – nasza nowa akcja na Dzień Dziecka z super nagrodami

AKCJA DD BANER DO LISTOW

Co trzeba zrobić?

„Napisz list do swojego dziecka (dzieci) i prześlij go do nas. To może być podziękowanie, dobra rada, a może powiedzenie tego, co nie przechodzi przez gardło ze wzruszenia w ważnych dla was momentach. Wszystko co tylko chcesz i czujesz. Miłość rodzica bywa trudna, a rodzicielstwo to jedno z najbardziej bogatych (i w upadki i wzloty) doświadczeń w życiu. To może być list „na tu i teraz” lub taki, który chciał(a)byś, żeby twoje dziecko przeczytało w przyszłości. Czasem taki list do bliskiej osoby pomoże nie tylko jej, ale też tobie.Wszystkie listy opublikujemy. Wybrane nagrodzimy!”. ♥WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ ♥

Zobacz wszystkie listy biorące udział w akcji


Listy do redakcji

„Chcemy byś wiedziała, że jesteś darem i blogosławieństwem”. Akcja „List do dziecka”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
4 czerwca 2016
Fotomontaż istock / Pixabay CC0
 

Kochana Mireczko,
dziś chcę Ci opowiedzieć niezwykłą historię o mnie , o tacie i o trzeciej niezwykłej osóbce. 

Nasza opowieść bierze swój początek od 04.10.2014r. kiedy razem z tatą się pobraliśmy. Młodzi studenci , przepełnieni niewypowiedzianym szczęściem bycia razem . Połączeni piękną MIŁOŚCIĄ , ktora dawała nam wiele sił i łask, jednak nie pozostawalismy jej dłużni – wiele od nas wymagała. Po ślubie bardzo pragnęliśmy by nasza miłość stała się plodna i by mógł pojawić się w naszej rodzinie ktoś trzeci podobny do nas obojga. Jak później się okazalo nie bylo to wcale takie proste. Borykalismy się z wieloma przeciwnościami losu, oboje z tatą praktycznie rozpoczynaliśmy studia, ja pracowałam dodatkowo w przedszkolu,a Twój tatuś wszędzie gdzie się tylko dało, tak więc finansowo, nie wyglądało to zbyt optymistycznie, jednak nie to było dla nas prawdziwym zmartwieniem. Wiele osób z naszego otoczenia wciąż nam wypominało,że najpierw powinniśmy skończyć studia, ustabilizować się , a potem myśleć o dziecku. To też nie był decydujący argument by zrezygnować z marzeń o maleńkiej istocie w naszej rodzinie.

Dlatego mimo wielu przeciwności losu zadecydowaliśmy , że chcemy otworzyć się na ten wielki dar, którym jest dziecko. Ale… to znowu nie wystarczyło, w pracy akurat przezywałam bardzo ciężki okres, który kosztował mnie bardzo dużo stresu. Wracałam wyczerpana psychicznie i fizycznie do domu, do tego czekały na mnie codziennie domowe obowiązki i przygotowywanie się na zajęcia. Wciąż nie udawało nam się doczekać upragnionego dziecka. W końcu postanowiliśmy z tatą , że odejdę z pracy, bo prawdopodobnie to ona była główną przeszkodą . Jednak dwa dni przed plnowaną datą złożenia wypowiedzenia postanowiliśmy z tatą upewnić się , czy na pewno nie jest z nami już ktoś trzeci. I ku naszemu wielkiemu zdziwieniu, tak okazało się , że jestem w stanie błogosławionym! Och, jaka to była radość moja i Twojego taty, potem również dziadków!

Prawdziwy cud rozwijał się pod mym serduszkiem , tym cudem byłaś Ty Mireczko:) Razem z tatą wciąż do Ciebie mówiliśmy , wyobrażaliśmy sobie jak bedziemy się bawić , jak spędzać wspólny czas:) . Cudowny czas dla nas zaczął się gdy moglismy Cię po raz pierwszy zobaczyc na zdjęciu USG, gdy uslyszelismy bicie Twojego serduszka. Teraz wciąż przypominasz nam o sobie , bardzo żywo i energicznie kopiąc . Razem z tatą jesteśmy niesamowicie szczęśliwi, ze zniecierpliwieniem wyczekujemy dnia narodzin. Chcemy byś wiedziała, że jesteś darem i blogosławieństwem, które swoją drogą pociągnęło wiele innych błogosławieństw dla naszej rodziny. Czekamy z utęsknieniem jeszcze miesiąc.

Mama i Tata.

 


„Kochana córeczko, najdroższy synku, chcę ci powiedzieć, że…”.
„List do dziecka” – nasza nowa akcja na Dzień Dziecka z super nagrodami

AKCJA DD BANER DO LISTOW

Co trzeba zrobić?

„Napisz list do swojego dziecka (dzieci) i prześlij go do nas. To może być podziękowanie, dobra rada, a może powiedzenie tego, co nie przechodzi przez gardło ze wzruszenia w ważnych dla was momentach. Wszystko co tylko chcesz i czujesz. Miłość rodzica bywa trudna, a rodzicielstwo to jedno z najbardziej bogatych (i w upadki i wzloty) doświadczeń w życiu. To może być list „na tu i teraz” lub taki, który chciał(a)byś, żeby twoje dziecko przeczytało w przyszłości. Czasem taki list do bliskiej osoby pomoże nie tylko jej, ale też tobie.Wszystkie listy opublikujemy. Wybrane nagrodzimy!”. ♥WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ ♥

Zobacz wszystkie listy biorące udział w akcji


Listy do redakcji

„Nie jestem dziwką, ja tylko tańczę. Najczęściej dla żonatych” Striptizerka o tym, czego nie wiemy o mężczyznach

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
4 czerwca 2016
Fot. iStock/Zhenikeyev

Blondynka, na oko 25 lat.  Być może właśnie ją minęłaś, minąłeś na ulicy. Obejrzałaś się, obejrzałeś. Szła „Monciakiem” w Sopocie, w krótkiej sukience. Wow, co za nogi. A jakie ładne dziecko idzie z nią, pewnie młodsza siostra. Albo córka starszej siostry. Zapamiętasz ją. Nawet w takim kraju jak Polska, gdzie jest dużo ładnych kobiet, rzadko widzi się tak piękne dziewczyny.

Dziewczyna ma na imię Natalia, wchodzi do kolejki SKM, jedzie do Gdańska, gdzie mieszka. Dziewczynka ma trzy lata i na imię Kaja. Jest córką Natalii. Godzinę później obie wjeżdżają windą na 10 piętro, Natalia przekręca klucz w drzwiach. Mieszkanie jest nieduże, dwa pokoje, kuchnia, z okien las. Natalia wynajmuje je od ponad roku. Szybki obiad, czytanie, układanie klocków.  O 19.00 do mieszkania wpada Karolina, starsza siostra.  Przyjeżdża na noc. Natalia noc spędzi w pracy. Do czwartej, piątej rano będzie tańczyć w nocnym klubie. Najpierw na scenie głównej. Potem kolejni klienci będą zamawiać z nią „sesje indywidualne”.

– Ilu miałaś kochanków? – pytam.

– Dwóch– odpowiada. – Nigdy nie spałam z klientem. Seks to dla mnie miłość.

– A ciało?

– Narzędzie. Mam ładne, więc go używam. W jedną noc potrafię zarobić dwa tysiące złotych.

Natalia: Dorastałam w niedużej miejscowości koło Kościerzyny na Kaszubach. Mama mówiła: „Faceci to dranie, ale ty jesteś ładna. Dopóki będziesz ładna, będziesz miała nad nimi władzę”. Nie wiedziałam, co to jest władza. Ale lubiłam tańczyć. Na każdym zdjęciu z dzieciństwa tańczę. Wiedziałam natomiast, że mama nie ma nad ojcem żadnej władzy.

Władza po raz pierwszy: Maciek

Poznałam go w podstawówce. Był cichy i delikatny. Bardzo dobry z matematyki. „Pomożesz mi?” – poprosiłam kiedyś. Uczyliśmy się nad jeziorem, rozwiązywałam jakieś zadanie, nagle podniosłam oczy. Patrzył mi w dekolt. Dostał aż wypieków.

Pomyślałam: „Moje piersi są tak piękne, że ktoś dostaje z powodu nich wypieków”. Przyjaźniliśmy się kilka lat. Pisał za mnie sprawdziany, odrabiał zadania domowe, uczył. Może dzięki niemu zdałam maturę. Także dlatego, że kiedy przychodził do mnie, ojciec nie wpadał do mojego pokoju, żeby porozmawiać. Pijany. Nadskakujący. Bezradny. „Córeczko, kochasz mnie?” „Przestań pić”. „Córeczko…”.

Nie spałam z Maćkiem nigdy, po maturze znalazł dziewczynę, cieszyłam się.

Władza po raz drugi: Piotr

Moja pierwsza, wielka miłość. Tata Kai. Był najgorszym łobuzem w szkole, a ja zakochałam się w nim, bo zobaczyłam jego „wielkie” serce. To chyba klasyka, co? Ale zmieniał się dla mnie, szalał za mną. Oboje za sobą szaleliśmy. Taka miłość pewnie zdarza się tylko raz. Byliśmy ze sobą cztery lata.

Przeżyłam z nim pierwszy seks, pierwszą namiętność, pierwsze wszystko. Jego zazdrość nie dawała mi żyć. „Nie możesz wyjść w tej sukience”. „Dziwko, patrzą na ciebie”. „Załóż stanik, nie wyjdziesz bez”. Kilka razy mnie pobił. Nie jestem masochistką, chciałam odejść. Gdy zrywałam z nim ostatni raz, był pijany. Niewiele pamiętam. Tylko to, że mnie bił, a potem się ze mną kochał. Nie mogę napisać, że mnie zgwałcił, wciąż go kochałam.  Miesiąc później byłam w ciąży, urodziła się Kaja

Władza po raz trzeci:  Wojtek

Piotr próbował się zmienić, ale nie potrafił. Kazać zazdrosnemu mężczyźnie przestać czuć zazdrość, to jak kazać alkoholikowi przestać pić. Gdy Kaja miała rok, uciekłam do siostry do Trójmiasta. Pracowałam w knajpach, czasem dla kogoś gotowałam. Zarabiałam mało, ledwo starczało mi na czynsz. Wtedy poznałam Wojtka. „Jesteś piękna, wiesz?” – spytał. Nie wiem, czy wiedziałam. Wiedziałam, że oglądają się za mną mężczyźni, że im się podobam, piękno to za dużo. Wojtek miał żoną, dwumiesięczne dziecko, miał pieniądze. Zaczepił mnie na imprezie u siostry. „Jeny, ty wiesz jaka jesteś piękna, jesteś modelką?”. Próbował mnie uwieść pół roku. Mówił: „wynajmę ci mieszkanie, zaopiekuję się wami, dam ci seks…”. Nie mogłam uwierzyć. Mądry, wykształcony, przystojny facet. Jest w stanie wynająć  mi mieszkanie za to, że będę się z nim regularnie bzykać. W tajemnicy przed jego żoną. Im bardziej mówiłam „nie”, tym bardziej za mną szalał. Skończyło się tak, że musiałam zmienić numer telefony, adres mail, wyprowadziłam się od siostry. Ale Wojtek poznał mnie z Adamem.

Władza po raz czwarty: Oni

Adam to facet, który ma w Trójmieście sieć klubów nocnych. „Szuka barmanek” – powiedziała znajoma. Trzy tysiące miesięcznie plus napiwki. Szybko obliczyłam. To cztery noce i wieczory w tygodniu. Reszta to czas z Kają. Potrzebuję pieniędzy. Nie mogę iść nigdzie na etat jako sekretarka, asystentka, bo połowę zarobionych pieniędzy przeznaczę na opiekunkę. Zdecydowałam się z nim spotkać.

O godzinie 17.000 klub, do którego przyszłam, był pusty. Tylko wysoka, szczupła brunetka przy barze. Nalewała nam drinki. Rozmowa z Adamem szybko zeszła na inne tory.

– Ale masz elastyczne ciało, ćwiczysz coś?

– Ale masz energię, tańczyłaś kiedyś? Poprosił, żebym zamknęła oczy i coś zatańczyła. To był mój żywioł. „Okej”, przerwał. „Dam ci 4 tysiące netto”.

Cztery tysiące? Zatkało mnie. Powiedziałam: „tak”.

Sukienki moje, bieliznę mam kupić ładną, pracuje od 22. do rana, jeśli sobie tak zażyczy klient. Połowę napiwków biorę dla siebie. Nie interesuje go, co robię poza klubem, tutaj z nikim nie śpię, bo mnie wywali. Moją rolą jest tylko tańczyć i rozbudzać zmysły facetów. Mam przyjść jutro po 22, dziewczyny mi wytłumaczę. Jak mi się nie spodoba, mogę iść za bar.

Szłam do autobusu na miękkich nogach. „Boże, zwariowałam” – pomyślałam. To było ponad rok temu. Dziś klub to mój drugi dom, choć powoli zbieram się do odejścia. Nie chciałabym, żeby Kaja wiedziała, że to robię, choć z drugiej strony myślę: ja tylko tańczę.

Powiem Ci co zauważyłam…

Totalna jest ta władza, którą ma atrakcyjna kobieta nad mężczyznami. Tym upajałam się na początku. Jakbym czuła złość na Piotra i w jakimś sensie mściła się na nim.

Faceci przychodzą różni. Cały przekrój.

Najpierw jest impreza, muza, tańczy kilka dziewczyn. Na widowni jest dużo kobiet. Koło północy atmosfera robi się gęściejsza, pary wychodzą, zostają….

Młodzi. W moim wieku i młodsi. Studenci, zaraz po studiach. To często single. Albo ci poszukujący. Wpadają z kumplami, bo chcą odreagować. Nie są wulgarni. Są stremowani. Żyją głównie pracą. Żaden z nich mi nie zaproponował seksu. Prawie każdy chciał się ze mną umówić. „Nie musisz tego robić”, „Pomogę ci” słyszałam. Żaden nie rozumiał, że nie jestem dziwką. Że rozbieram się, bo to moja praca. Nic za tym nie idzie. Nie wierzyli w to. Proponowali, że mi pomogą, wszystko ograną.

Starsi. W okolicach trzydziestki. Najczęściej po przejściach. Najodważniejsi, czasem wulgarni, szczególnie, gdy się upiją. A upijają się cały czas. To ci, którzy krzyczą: „Chodź tu, suko”, „Pokaż cipkę”, „Chcę cię wyli….”. Potem często przepraszają. Zamawiają taniec indywidualny. Są przekonani, że dam im seks. Kompletnie pijani dobierają się do mnie, czasem są agresywni. Wychodzą wściekli. Często wracają na drinka. „Świat jest ch….” tłumaczą. Są najbardziej męczący.

Jeszcze starsi. W okolicach czterdziestki. Większość z nich w związku. Właściwie 99 procent. Uciekają z domu, bo potrzebują emocji. Młodego ciała, energii. Potrzebują też rozmowy. Wielu z nich zamawia pokój indywidualny. Tych sal jest kilka. Facet może powiedzieć, jaki chce taniec, jaką muzykę. Jestem po to, by spełniać jego życzenie. Każde– poza seksem. Oni często mówią: zatańcz przy piosence takiej, a takiej, tak tańczyła moja była dziewczyna, gdy kochaliśmy się po raz pierwszy. Czasem mówią: „Przypominasz mi żonę, jak była młoda”. Bardzo często chcą po prostu pogadać. Kiedyś moja znajoma pracowała w jednej z linii 0 – 700. Mówiła, że połowa tych facetów nie chce rozmawiać o seksie, chce opowiadać o sobie. O tym, że są samotni, w nieszczęśliwych związkach, że marzą o czymś innych. Każda z nas spotyka takich mężczyzn. Przerażające trochę.

Najwierniejszy mój klient został zdradzony przez żonę. Przez pół roku przychodził do mnie w każdy czwartek i piątek. Jedyną moją rolą było pocieszanie go. Wychodził o czwartej rano, zaprawiony, zostawiał 200 zł, kilka razy 400  czy 500. Sporo jak za terapię, prawda?

Tego zdradzonego bardzo polubiłam, nawet dałam mu prywatny numer telefonu, żeby do mnie dzwonił.

Ci w okolicach pięćdziesiątki. Najsmutniejszy obraz. Takiego przemijania się boję. Spore pieniądze, podrośnięte dzieci, gruba żona w domu. A oni za mało odważni, żeby zmienić swoje życie, za to dostatecznie odważni, by chcieć życia jeszcze używać. Kilka z moich koleżanek regularnie z nimi sypia. Za pieniądze i to spore. Ona ma kasę na ciuchy, wyjazdy i kosmetyki, on ma seks. Taki jak chce. Żona już tego seksu nie uprawia. Albo uprawia z młodszym kochankiem, o czym on doskonale wie. Oboje godzą się na taki układ.

Często wracam do domu nad ranem, wtulam się w śpiącą Kaję. Jestem szczęśliwa, że moja siostra jest blisko, że Kaja, taka niewinna jest tuż obok.

Dlaczego to robię? Nie szukaj drugiego dna. Traktuję to instrumentalnie, zupełnie jak ci faceci instrumentalnie często traktują swoje partnerki, matki. Ja chcę zarobić, oni mieć rodzinę. Każdy płaci swoją cenę. Ja z tym skończę, a oni? Zresztą oni instrumentalnie traktują też mnie.

Tak, wierzę, że znajdę kiedyś partnera. Będzie dobrym opiekunem dla Kai, choć po historiach tych wszystkich kolesi ciężko mi zaufać.

Mój najbardziej skrajny przypadek? Facet pięć dni po ślubie, pokłócił się z żoną, trafił do nas. Po pięciu drinkach chciał się ze mną bzykać. „Masz żonę” – powiedziałam. „A, co tam żona”, usłyszałam. Gdy mu odmówiłam, zabrał się za moją koleżankę. Mieli romans przez pół roku…


Zobacz także

Każdy ma swój niewysłany list. „Miłość to dziwna rzecz, mój ukochany Eks Mężu”

Każdy ma swój niewysłany list. „Chociaż to jest list i nie mówię Ci tego prosto w oczy, to dalej nie nazywam rzeczy po imieniu. Mamo, badaj się regularnie”

Mam trzy marzenia, które na pewno zrealizuję. Akcja „A co ty byś sobie podarowała w prezencie?”