Listy do redakcji

Pamiętam jakby to było wczoraj. On przystojny z długimi blond włosami

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 lutego 2016
Fot. Pixabay / Jarmoluk / CC0 Public Domain
 

Pamiętam jakby to było wczoraj. On przystojny z długimi blond włosami. Może faktycznie był dla mnie zbyt dojrzały, zbyt odległy. Przychodził do mnie często przeważnie w śnie. Gdy się budziłam czułam jego obecność. Jego niebieskie oczy były wszystkim czego wtedy potrzebowałam. Mogłam na niego patrzeć całymi dniami, jego widok sprawiał że robiło mi się błogo. Marzyłam, aby otulił mnie swoimi silnymi ramionami. Był moim ideałem poza małym szczegółem, który odbierał nadzieje. Ja oddalona w nicość nie mogłam go dotknąć, poczuć, przytulić. Stawał się coraz dalszy, mniej realny, aż w końcu nie pozostało po nim nic. Tak przeżyłam swoją pierwszą miłość, pierwszy zawód i pierwsze motyle w brzuchu.

Machnica Agnieszka


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Listy do redakcji

Z filmów byłam przekonana, że miłość przychodzi, jak za sprawą strzały Kupidyna. Nagle i od razu wiesz, że to ten

Listy do redakcji
Listy do redakcji
10 lutego 2016
Fot. Pixabay/PublicDomainPictures / CCO
 

Moja pierwsza miłość… Już jako mała dziewczynka często sobie myślałam: tak to moja miłość. Nieważne czy to był chłopiec z przedszkola, podwórka czy sąsiad, w którym się podkochiwałam. Za każdym razem moje „ja” mówiło mi, że to miłość. Ale za jakiś czas zapominałam o nich, moje chwile ekscytacji kończyły się i zapominałam o nich, ich wyglądzie. I wtedy zawsze się zastanawiałam czy to naprawdę jest miłość? O tym co to naprawdę znaczy, przekonałam się dopiero na studiach. Pamiętam, że poznałam go na angielskim. Siedział na przeciwko mnie, ale wtedy jeszcze nie zwróciłam na niego swojej uwagi. Siłą rzeczy denerwował mnie jego kolega, a tym samym trochę i on. Mijaliśmy się na uczelni. Dopiero po kilku miesiącach spotkałam go przypadkiem w autobusie. Wtedy dostrzegłam w nim coś wyjątkowego. Ten blask w oczach. Miał jasno orzechowe oczy i ciemnokrucze włosy.

Jego poczucie humoru. Takie specyficzne, ale fajne. Potrafił mnie rozśmieszyć do łez. Miło się nam rozmawiało. Nawet bardzo miło, aż oboje przegapiliśmy swoje przystanki. Wtedy postanowiliśmy pójść do parku. Chodź nie było jakoś ciepło, ale pięknie świeciło słońce. Zrobiliśmy sobie małe wagary. I nie żałuję dzisiaj tej decyzji. Miło spędzony czas na rozmowach, dobrych zapiekankach sprawił, że moje serce zaczęło mocniej bić. A resztę dnia myślałam o tym chłopaku…o Michale. Moje serce znowu mi mówiło tak to miłość Twojego życia. Ale nic więcej poza szybszym biciem serca nie czułam. Z filmów byłam przekonana, że miłość przychodzi jak za sprawą strzały Kupidyna. Nagle i od razu wiesz, że to ten.

Zaczęłam się z nim spotykać. Na angielskim przestał być kolegą denerwującego chłopaka. Zaczęłam patrzeć na niego inaczej. Wspólne wielogodzinne spacery, rozmowy, spotkania. To było coś fajnego i nowego. Zaczęłam czuć coś czego nie znałam do tej pory. Jedyne takie uczucie. Zaczęło mi zależeć, myśleć i czuć jakby sympatię i chyba się zakochała. Zachwycały mnie nadal jego oczy, jego spojrzenie i to poczucie humoru, nawet jak byłam zła, on potrafił mnie rozśmieszyć i pocieszyć. I tak trwaliśmy razem przechodząc przez kolejne etapy naszej znajomości. Po czasie uświadomiłam sobie, że to moja pierwsza prawdziwa miłość, a te wcześniejsze uczucia to były po prostu fascynacje. A dzisiaj właśnie siedzę na naszej wspólnej kanapie jako jego żona i piszę ten list. Jestem najszczęśliwsza na całym świecie. A już wkrótce naszą miłość przelejemy na naszego małego Maciusia, który pojawi się już w maju.

Izabela Borusińska


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Listy do redakcji

Ukryte bomby kaloryczne, czy potrafisz je rozpoznać?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
10 lutego 2016
Fot. Pixabay / forwimuwi73 / CC0 Public Domain

Jeśli dbasz o linię, na pewno zwracasz szczególną uwagę na produkty które spożywasz. Czasem na pierwszy rzut oka widać, co nie posłuży naszej sylwetce. Innym razem dogadzamy sobie małymi przyjemnościami, nie podejrzewając wcale jakie zagrożenie ze sobą niosą. Czy wiecie które produkty podrzucają prawdziwe bomby kaloryczne do waszych odchudzonych dań i napojów?

Kawa. Sama kawa krzywdy nie czyni, ale jeśli dorzucimy do niej dwie łyżeczki cukru i dodatkowo zabielimy mlekiem, wraz ze smakiem dostarczamy dużej ilości kalorii. Szczególnie mleko skondensowane i śmietanka w proszku, które w 100 g zawierają od ponad 300 do 500 kcal! Oczywiście dołożymy do kawy z tego “jedyne” ok 90 kcal, ale i to nie jest pocieszające. Najbezpieczniej kawę zabielać odtłuszczonym mlekiem.

Suszone owoce i pestki. Są zdrowe, ale nie powinny objadać się nimi w nadmiarze osoby dbające o linię. Zawierają dużo mniej wody (15 – 30%) niż świeże i są skoncentrowanym źródłem składników odżywczych – zawierają także więcej błonnika, minerałów i niektórych witamin. Te niewielkie przekąski dostarczają niemałą ilość kalorii- w 100 g suszone jabłko liczy sobie 238 kcal, rodzynki 300 kcal, pestki dyni 556 kcal, słonecznik 561 kcal. I można by tak wymieniać w nieskończoność.

Sucha kiełbasa. Wygląda na bardziej delikatną i mniej tłustą, a przez to łaskawszą dla figury, niż tradycyjna, tłusta kiełbasa. Jednak to tylko złudzenie – suszone wędliny mają nawet o 150 kcal więcej od tradycyjnych kiełbas.

Bułka tarta. Niby nic, a jednak w jej 100 g znajdziemy aż 347 kcal. W jednej łyżce aż 53 kcal, a do smażenia kotletów dodajemy jej znacznie więcej. W połączeniu z mięsem, żółtkiem jaja i tłuszczem do smażenia, możemy zapomnieć o komponowaniu lekkiego posiłku.

Chleb. Biały chleb nie ma dobrej prasy u osób będących na diecie, bo wypiekany z oczyszczonej mąki, nie dostarcza do organizmu substancji odżywczych. Chętniej natomiast sięgamy po ciemne pieczywo i chrupki chleb, reklamowane jako idealne dla osób na dietach. jak się okazuje, w kromce chleba żytniego chrupkiego siedzi 353 kcal, a w chlebie żytnim razowym  233 kcal.

Warzywa. Oczywiście nie wszystkie, ale są warzywa, które nie pomogą w walce o lepszą sylwetkę. Soczewica w 100 g zawiera 327 kcal, soja 382 kcal, fasola biała 288 kcal, groch 293 kcal! Jeśli walczycie o każdy gram w dół na wadze, lepiej ich unikać. Ale jeśli po prostu kontrolujecie rozmiar noszonych ubrań, nie pomijajcie tych roślin zbyt często, gdyż zawierają cenne dla zdrowia witaminy.


Zobacz także

„Chciałabym, żeby ten list zawsze był przy Tobie”. Akcja „List do dziecka”

„Wszystko co robię, robię po to, abyś czuł się dobrze i był szczęśliwy”. Akcja „List do dziecka”

„Kim jestem? Myślę, że jedną z wielu 35-latek, które nawet za bardzo nie mają czasu się zastanowić nad tym, kim tak naprawdę są”. Akcja „Napisz nam swoją historię”