Listy do redakcji

„Chciałabym ci podziękować za te wszystkie lata spędzone razem”. Akcja „List do mamy”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
19 maja 2016
Fot. iStock / fotomontaż
 

Kochana Mamo!

W tym liście chciałabym ci podziękować za te wszystkie lata spędzone razem. Pomagałaś mi w lekcjach, wspierałaś mnie i wiele więcej. Jeździliśmy na basen, do kina, kręgle.. Kiedy chciałam jechać na wycieczkę czy do babci, ty się zawsze zgadzałaś. Dziękuje,że dbasz o to abyśmy się wszyscy dogadywali i choć są ciężkie dni dla rodziny ty sobie z tym radzisz. Podziwiam Cię za cierpliwość do nas, za to, że gotujesz codziennie, sprzątasz i nie masz dosyć. Teraz będę Ci już pomagać regularnie. Mimo, że nie zawsze się dogadujemy bardzo cię kocham i dziękuje.

Twoja Córka
autorka: martyna7125

linia 2px

Weź udział w naszej akcji!

Napisz list do swojej mamy, my wyślemy go do niej z upominkiem. Nasza nowa akcja na Dzień Matki

Fot. iStock

Fot. iStock

Specjalnie dla naszych czytelniczek przygotowałyśmy akcję „List do Mamy”. Napisz list do swojej mamy i prześlij go do nas. To może być podziękowanie, prośba o zrozumienie, a może powiedzenie tego, co nie przechodzi przez gardło. Wszystko, co tylko chcesz i czujesz. Miłość matki i córki bywa trudna, pełna wzniesień i upadków, ale zawsze zajmuje ogromny kawałek serca, fragment nas samych, naszego życia. Czasem taki list do bliskiej osoby pomoże nie tylko jej, ale też tobie.

Wszystkie listy opublikujemy. Wybrane nagrodzimy w wyjątkowy sposób – wydrukujemy i razem z drobnym upominkiem, prześlemy twojej mamie!

Czas trwania akcji: 17.05 – 23.05.2016 roku.

Przejdź do wpisu konkursowego

Przeczytaj wszystkie listy biorące udział w akcji


Listy do redakcji

Demotywatorzy – mistrzowie zniechęcania do działania. Rozejrzyj się, czy ktoś nie podcina ci skrzydeł

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
19 maja 2016
Fot. iStock / miljko
 

Nie wierzysz w siebie, masz wątpliwości co do podejmowanych przez siebie decyzji? Rozejrzyj się wokół? Czy przypadkiem nie masz obok siebie kogoś, kto wiecznie się nie docenia, wytyka niedociągnięcia, podkopuje twoją pewność siebie, obniża twoje poczucie wartości? 

Są ludzie, którzy lubią patrzeć na innych z pozycji tronu. Wynika to albo z ich samozachwytu i przerośniętej mani wielkości, albo ze strachu – by ktoś nie okazał się lepszym od nich samych. Znasz kogoś takiego?

Takie osoby palcem chcą pokazać innym, gdzie jest ich miejsce. Podcinają skrzydła, dzięki czemu sami czują się lepsi. Może warto zdać sobie sprawę, że wokół są ludzie, którzy nas demotywują, sprawiają, że czujemy się niedoceniani, nietraktowani poważnie. Kiedy zdamy sobie sprawę z tego, co – a raczej kto, obniża naszą chęć działania, jakie słowa nas ranią, to może nie będziemy myśleć coraz gorzej o sobie, a wręcz przeciwnie – zrozumiemy, że fakt, iż ktoś inny nas tłamsi i zniechęca, nie świadczy o tym, że jesteśmy do niczego. A da nam wiarę we własne siły i możliwości, a kto wie… może siłę do zmiany.

Jak rozpoznać swojego demotywatora? On często mówi:

Świetnie, ale myślę, że można to było zrobić lepiej.

Super ci to wyszło, tylko poprawiłbym kilka elementów.

Świetnie, że się tego podjęłaś, ale myślisz, że dasz radę?

Brawo, ale trzeba było mnie prosić o pomoc.

Ekstra, ale dlaczego zrobiłaś to tak, można było o wiele prościej.

Nie ma jak demotywującą pochwała. Prawda? Jakby nie można było po prostu pochwalić. Każdy z nas jest głodny pochwał, choćbyśmy nie wiem, jak się zarzekali, że jest inaczej. Kiedy wiemy, że coś robimy dobrze, że przyniesie to zamierzony efekt, to dlaczego nie mamy usłyszeć, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Po prostu.

Ile razy dostaliście pstryczka w nos, kiedy staraliście się, czuliście, że robicie coś naprawdę dobrze, że  wiecie, że idziecie w dobrym kierunku, że tym razem na pewno wam się uda, a  tu nagle ciach – szpila i poczucie bezsensu starań. Co bywa taką szpilą? Jak potrafi nas zdemotytwować nasz osobisty stojący na straży demotywoator, który pilnuje, byśmy nie byli zbytnio zadowoleni z siebie?

Wyszukuje problemy

Zwłaszcza tam, gdzie ich nie ma. Ty robisz coś, co wiesz, że przyniesie pozytywny efekt, ale dla osoby, która rozsiada się na swoim tronie nieważne jest osiągnięcie celu, wręcz przeciwnie, zawsze zauważy jakiś problem. Od najbardziej banalnych typu: „I myślisz, że schudniesz? Z taką dietą, przecież nie będzie ci się chciało gotować, a to wymagające”, „Daj sobie spokój, po co masz to robić? Nie lepiej być tu gdzie jesteś i nie wychylać się za bardzo, wtedy na pewno będzie ktoś chciał cię wykorzystać”, „Po co tyle z siebie dajesz? Naprawdę myślisz, że ktoś cię doceni, wezmą cię za naiwniaka, od którego można wymagać więcej i więcej”. Cudownie prawda? Na samą myśl o takich słowach przechodzi ci chęć na robienie czegokolwiek.

Krytykuje

„Stać cię na więcej”, „Myślisz, że to wystarczy?”, „A wdziałaś Ankę, jej to się dopiero udało” – niby nic, niby nikt ci wprost nie mówi, że coś poszło nie tak, ale czujesz, że brak 100% akceptacji, zrozumienia. Bo skoro Anka mogła lepiej, to znaczy, że ty nie dałaś z siebie wszystkiego. I ZONK, cała radość z efektów twoich starań bierze w łeb. A przecież tak się starałaś, tyle z siebie dałaś, wiesz, że wszystko, ale jest ktoś kto ci powie, że to było i tak za mało. Smutne.

Niedocenia

„Szkoda, że nie mówiłaś, zrobiłabym to” – w domyśle, na pewno lepiej od ciebie. „Awans? Moja znajoma dostała po miesiącu, a ty pół roku musiałaś tyrać?” – no tak, trudno docenić ciężko wypracowany awans, lepiej porównać z kimś innym. „Naprawdę, tyle pracy w to włożyłaś? Jestem zaskoczony?” – jakby jemu (czy jej) miało przyjść to zupełnie łatwo i nie rozumie kompletnie skąd twoje zmęczenie. „Też mi coś” – to chyba mówi wszystko…

Przypisuje sobie choć część twojego sukcesu

„Cieszę się, gdyby nie ja, nie byłabyś w tym miejscu”, „A nie mówiłam, że to świetny pomysł, dobrze, że ci go podsunęłam”. „Świetnie nam to wyszło, cieszę się, że wpadłam na ten pomysł” – choć autorem projektu był ktoś zupełnie inny. Twój sukces musi być sukcesem kogoś, kto poczuje się dzięki temu lepiej, a przy okazji umniejszy twój własny wysiłek. Bo przecież może być tak, że komuś coś zawdzięczasz, ale miejsce w którym jesteś wypracowałaś już sobie sama. Nie wystarczy podsunięcie pomysłu, pomoc w sprecyzowaniu planu – jednak to ty wykonałaś całą ciężką robotę. Każdy lubi czuć się ojcem sukcesu, najchętniej czyjegoś, co by sam nie musiał się skalać jakąkolwiek pracą.

Co można zrobić z ludźmi, którzy nas demotywują? Którzy wszystko, co robimy chcą umniejszyć? Którzy, choć jesteśmy pewni, że to co zrobiliśmy/osiągnęliśmy jest dobre sprawiają, że tę pewność tracimy, że nie potrafimy w pełnić cieszyć się z osiągniętego sukcesu?

Najlepiej odsunąć ich od siebie. Nie zważać na ich opinie. Tak wiem, to nie jest łatwe. Ale kiedy po raz kolejny usłyszysz: „można by to było zrobić lepiej”, spytaj, dlaczego on czy ona tego nie zrobili, dlaczego nie podjęli wyzwania, tylko siedzieli z założonymi rękami. „Zrobiłam to, jak umiałam najlepiej, podczas gdy ty nawet nie ruszyłeś palcem, pogadamy, gdy coś naprawdę zrobisz, coś więcej poza krytykowaniem innych”. I tyle. Nie dawajcie się demotywatorom. Oni rosną w siłę was osłabiając. A przecież sami wiecie, ile jesteście warci. Prawda? Na pewno więcej niż oni chcą wam wmówić.


Listy do redakcji

Zazdrosny czy zaborczy? Granica bywa cienka, jak ją dostrzec w porę?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 maja 2016
Fot. iStock / teksomolika

Odrobina zazdrości jeszcze żadnemu związkowi nie zaszkodziła. Właściwie to nawet naturalne uczucie, jeśli dwoje ludzi się kocha i zależy im na sobie. Problem w tym, że nie zawsze łatwo nam odróżnić zazdrość od bycia zaborczym, próby „zawłaszczenia sobie” drugiej osoby. Na początku związku tak bardzo „zachłystujemy” się tą miłością, że pragniemy ciągłych potwierdzeń, że jest ona wyjątkowo silna i najlepsza. Zazdrość partnera, która  może wydawać się na ekscytującym dodatkiem do relacji przekształca się tymczasem w obsesję i nie ma już nic wspólnego ze zdrowym podejściem do związku. Z resztą, pamiętajcie, że ekscytujące jest także skakanie ze spadochronem, a również może przyprawić się o atak serca.

Jak odróżnić zazdrosnego partnera od partnera zaborczego?

Ważne są przede wszystkim motywy. Zazdrość kieruje tobą wtedy, kiedy nie chcesz by twój partner utrzymywał relacje ze swoją byłą, bo boisz się zdrady. Nie czujesz się pewnie i chcesz „trzymać rękę na pulsie”. Taka postawa nie gwarantuje ci oczywiście, że nie zostaniesz zdradzona. Ale tu nie ma racjonalnego myślenia, bo główną przyczyną zazdrości jest zawsze strach oraz, bardzo często, niska samoocena. Bywamy zazdrośni, bo obawiamy się, że nasz partner znajdzie sobie kogoś „lepszego od nas”. Więc to nasze wewnętrzne lęki i brak przekonania o swojej wartości sprawiają, że odczuwamy tę trudną emocję.

Czy takie pytania są wam znajome?

A co jeśli on/ona mnie zdradza?

A jeśli nie chce spędzać ze mną czasu?

Jeśli nie jestem wystarczająco atrakcyjny/a?

Jeśli on/ona tak naprawdę mnie nie kocha?

Jeśli jest ze mną tylko dlatego, że nie znalazł/a jeszcze tego kogoś „wyjątkowego”?

Przez każdą z tych wątpliwości przemawia bardzo osobisty, ukryty głęboko strach oraz ciągła niepewność, niepokój. Zwątpienie, czy aby na pewno zasługujemy na szczęście.

Oprócz tego, zazdrość w związku często wynika z błędów w komunikacji. Zazdrosna osoba zawsze chce czytać między wierszami i z reguły robi to źle. Wyobraźnia dodatkowo podsuwa jej obrazy, które tylko podsycają negatywne emocje.

Zazdrość nie zawsze jest manifestowana wprost, często zazdrosny partner „cierpi” i przeżywa w ukryciu.

Czasem „źle zarządzana”, nie opanowana w porę i nie zracjonalizowana (zdrowo skonfrontowana z rzeczywistością) zazdrość przemienia się w zaborczość, czyli, między innymi, obsesyjną skłonność do kontrolowania partnera. Zaborczość to postawa, która dużo częściej objawia się gwałtownym działaniem i wynika z potrzeby sprawowania kontroli nad ukochaną osobą. Osoba zaborcza będzie sabotować wszystkie twoje relacje z ludźmi, które uważa za zagrożenie dla swojego związku. Zaborczy partner uważa, że jego „druga połówka” jest jego własnością i manifestuje to przekonanie na różne sposoby.

Najczęściej są nimi:

– ograniczanie kontaktów z bliskimi osobami

– ograniczenie „wyjść” na spotkania towarzyskie

– dążenie do pełnej kontroli nad partnerem.

Zaborczy partner rzadko kiedy respektuje wyznaczone przez ciebie granice. Uważa, że w związku one nie istnieją.  Pojęcie „osobistej przestrzeni” w miłosnej relacji dwojga ludzi dla niego nie funkcjonuje. Chce dosłownej „jedności” i to na jego zasadach. Tak bardzo boi się stracić nad tobą kontrolę (nawet jeśli to uczucie jest złudne), że uparcie dąży do tego by mieć wpływ na wszystkie twoje decyzje, a każde takie działanie usprawiedliwia głębokim uczuciem i troską o ciebie.

Oczekiwania zaborczego partnera rzadko kiedy są realne do spełnienia, a jego zachowania niszczą partnerstwo z związku. Potrzeba posiadania drugiej osoby na własność zabije najszczersze uczucie.

Odrobina zazdrości w związku świadczy o naszej miłości dobrze. Kiedy jednak zazdrość wymyka nam się spod kontroli i zaczynamy być zaborczy, pora powiedzieć „stop!” i się opamiętać. Ta droga wystawi na próbę każdy związek, a większość poprowadzi ku końcowi. Przede wszystkim zaś sprawi, że zaczniemy niszczyć tych, którzy są nam tak bardzo bliscy.


Zobacz także

„Chcemy byś wiedziała, że jesteś darem i blogosławieństwem”. Akcja „List do dziecka”

Cztery słowa, które potrafią zrujnować każdy związek

„Stało się, odszedł mówiąc, iż boi się być uwiązany w przyszłości”. Akcja „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię

„Córka to zupełnie co innego, dogadamy się prawda?”. Akcja „List do dziecka”