Lifestyle

„Zapominałam o spotkaniach, brakowało mi słów, szukałam rzeczy, których nie zgubiłam” Jak mgła mózgowa po COVID-19 utrudnia życie

Redakcja
Redakcja
25 maja 2021
Photo by Pietro Tebaldi on Unsplash
 

27 – letnia Marta Jabłońska w październiku 2020 roku zachorowała na covid. – Zaraziłam się od koleżanki z pracy. Miałyśmy spotkanie służbowe, kilka dni później zadzwoniła, że źle się czuje i jedzie zrobić test. Zanim odebrała wynik, sama się rozchorowałam – wspomina.

Objawy najpierw przypominały przeziębienie, później grypę. Marta zadzwoniła do lekarza, ale nie skierował jej na test. Na badanie pojechała dopiero po trzech dniach, kiedy straciła smak i węch. Wynik wyszedł pozytywny.

– Tak naprawdę źle się czułam trzy dni – wspomina. – Potwornie bolała mnie głowa, mięśnie, byłam osłabiona. Wszystko minęło, jak ręką odjął, wróciłam do normalnego życia, pracy. Na początku tylko czułam się osłabiona.

Zapominałam, jaki dziś dzień i co miałam zrobić

Dziwne objawy pojawiły się nagle, po dwóch tygodniach od zakończenia choroby. – Do tej pory bez problemu ogarniałam kilka rzeczy jednocześnie. Nie wstydziłam się swojego multitaskingu. Na co dzień pracuje w branży internetowej, muszę wykonywać dużo zadań w tym samym czasie. Nagle straciłam moc. Zaczynałam robić jedną rzecz, w połowie się zawieszałam i nie mogłam sobie przypomnieć, co miałam zrobić jeszcze. Tej jednej rzeczy nawet nie kończyłam. Zaczęłam więc sobie notować, po godzinie musiałam już w te notatki zerkać. Zapominałam o spotkaniach, brakowało mi słów. Wszystko wydawało mi się barierą nie do przekroczenia. Nie tylko w pracy nie dawałam rady.

Budziłam się w środku nocy i szukałam włącznika światła w miejscu, gdzie nigdy go nie było. Wychodziłam z mieszkania, żeby wyciągnąć korespondencję ze skrzynki i stałam dziesięć minut na parterze zastanawiając się, gdzie ta skrzynka jest. Mówiłam partnerowi, że wychodzę na zakupy, pytałam, czy czegoś chce, dawał mi listę, wracałam z nią do domu. „Kupiłaś?” pytał. „Ale co?” zastanawiałam się.

Na początku Marta bagatelizowała swój stan, „to pocovidowe zmęczenie” – tłumaczyła. Ale objawy się nasilały i powodowały frustrację. – Znajomi, którzy przeszli koronawirusa mieli podobne problemy. Jakby ich umysł spowiła gęsta mgła. Marta w wyszukiwarkę wpisała hasło „mgła mózgowa”. Szybko okazało się, że ona i jej znajomi nie są wyjątkami. A z takimi objawami walczy tysiące osób, które przechorowały COVID-19. Co więcej w USA pochylono się na tymi objawami neurologicznymi i okazało się, że cierpi na nie co trzeci „ozdrowieniec”.

Michael Zandi, konsultant z Instytutu Neurologii UCL Queen Square w Londynie w „The Guardian” cytował badania w Londynie według których odsetek osób, które przeszły infekcję i mają po niej zaburzenia poznawcze wynosi do 20 proc. Ktoś inny badania francuskie, z których wynikało, że 34 proc. chorych po wyzdrowieniu doświadczało utraty pamięci.

Marta przeczytała też, że nie do końca wiadomo dlaczego koronawirus jest zagrożeniem także dla układu nerwowego. Czy to wynik odpowiedzi immunologicznej organizmu na infekcję SARS– CoV- 2, gdzie uwalnianie cząsteczki zapalne są toksyczne dla mózgu? A może odpowiedź immunologiczna prowadzi organizm do omyłkowego ataku na komórki nerwowe? Niektórzy uważają też, że mgła mózgowa to wynik stresu, przewlekłego zmęczenia, odwodnienia organizmu.

– Raczej ostrożnie podchodzę do suplementów i wszystkich cudów, ale moja znajoma pracuje w firmie, która dystrybuuje Cognitiv Pro. To od niej dostałam ten suplement na poprawę pracy mózgu, mówiła, że działa świetnie i naprawdę mi się poprawi. W sumie byłam tak zdesperowana, że wzięłabym wszystko, co ma bezpieczny skład. Jeszcze wcześniej poszperałam czym są leki nootropowe i czy naprawdę dobrze działają. Czytałam tylko dobre rzeczy, postanowiłam spróbować i zaczęłam brać ten suplement. Po kilku tygodniach brania dwóch tabletek rano poczułam, że wracam do siebie. Nie zapominałam o spotkaniach, znów mogłam planować kilka rzeczy jednocześnie. Wróciła zdolność koncentracji, nie miałam problemu ze znajdowaniem słów i jeśli się budziłam w nocy, wiedziałam, gdzie jest włącznik światła. Odetchnęłam. I oczywiście, nie czuję się jeszcze tak, jak przed chorobą, ale jest mi znacznie lepiej – dodaje.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

Odłącz się od gniazdka

Grzyb do zadań specjalnych, czyli soplówka jeżowata i cztery korzyści dla mózgu

Ci którzy mogli, przenieśli się na wieś. No ale co dalej? Pandemia trwa, a nasze emocje… Właśnie: co z nimi?

Jak zmienia się twoje ciało, gdy odpuszcza stres?

„Wszystko się kręciło dobrze do czasu, gdy zaczęło wymykać się spod kontroli”

Brak motywacji, znużenie, stres – jak w naturalny sposób sobie z tym poradzić?

 


Lifestyle

Czy stare jeszcze powróci? Co zmieniła w nas pandemia?

Redakcja
Redakcja
25 maja 2021
Photo by he zhu on Unsplash
 
Pandemia i związane z nią obostrzenia sprawiły, że mniej się spotykaliśmy, ograniczając grono znajomych do minimum. Witając się, rzadko dajemy sobie buziaka – od ponad roku szczytem bliskości jest popularny „żółwik”. Nauczyliśmy się dokładnie myć ręce i z pewnością zastanowimy się dwa razy, zanim napijemy się po drugiej osobie z tej samej butelki. Przez ten czas powstały nowe nawyki i inne sposoby spędzania wolnego czasu. Czy stare jeszcze powróci? Co się w nas zmieniło?
Myjemy ręce i nie pijemy z jednej butelki
Z pewnością obecnie Polacy bardziej zwracają uwagę na kwestie higieniczne. Możemy się zastanawiać czy tak popularne kiedyś hasła, jak „daj łyka”, „mogę gryza” czy „daj spróbować” jeszcze powrócą? Wielu z nas jest zdecydowanie bardziej uważnych w tej kwestii i dlatego kosztowanie z cudzego talerza, które jeszcze dwa lata temu było powszechne wśród przyjaciół, dziś może być uznane za nietaktowny wybryk. Często też nie wyobrażamy już sobie wyjścia z domu bez płynu czy żelu do dezynfekcji. Podobnie możemy powiedzieć, że pandemia wygrała dla nas mydło i papier. Teraz nie ogłaszamy już, że w klubie czy na stacji benzynowej znowu nie było mydła – ten produkt w obecnej rzeczywistości jest uzupełniany na bieżąco we wszystkich publicznych toaletach.
Spotykamy się, ale na mieście
Pierwsze dni ponownego otwarcia gastronomii pokazały, że ludzie o wiele chętniej spotykać się będą na zewnątrz, pod tzw. chmurką, niż wewnątrz klubów czy restauracji. Takie miejsca są bezpieczniejsze pod kątem ewentualnej transmisji wirusa, dlatego z pewnością mając wybór, wielu z nas chętniej skusi się na spotkanie ze znajomymi na świeżym powietrzu, niż w zatłoczonym barze. Nauczyliśmy się także formować cywilizowane kolejki – czy obrazek ludzi przepychających się przy barze jeszcze powróci?
Warto zwrócić uwagę, że choć wiele miejsc na nowo się otwiera, to społeczeństwo nadal dba o zachowanie dystansu między sobą. Można zaobserwować, że mimo upragnionego powrotu do większej aktywności społecznej, wciąż unikamy tłumów i bardzo zatłoczonych miejsc. – Nie podlega dyskusji, że większość osób z utęsknieniem czekała na możliwość spotkania się z bliskimi w restauracji czy swobodnego poruszania się po mieście bez maseczek. Pewne jest jednak, że nie zapomnimy tak szybko o nawykach wykształconych podczas pandemii. Dystans społeczny, dezynfekcja rąk czy unikanie zatłoczonych miejsc i skupisk z pewnością będzie nam nadal towarzyszyć – komentuje Anna Grabowska, psycholog z nowo otwartego Centrum Zdrowia Psychicznego we Wrocławiu (ul. Włodkowica 1).
Zweryfikowaliśmy grono znajomych
W okresie zaostrzonych obostrzeń kontakty społeczne zostały ograniczone. Ciekawym zjawiskiem jest to, że podczas pandemii grono osób, z którymi się spotykaliśmy, było zdecydowanie mniejsze niż przedtem, a to w naturalny sposób zweryfikowało jakość naszych relacji. Nie zmienia to jednak faktu, że dla większości były to bardzo trudne miesiące. Rozmowy poprzez komunikatory społeczne dały nam wiele, jednak nigdy nie zastąpią rozmowy twarzą w twarz. Właśnie dlatego społeczeństwo jest spragnione kontaktu – uśmiechów, dotyku, pozytywnych emocji, które towarzyszą spotkaniom. Jednak czy wszyscy tęsknili za tym równie mocno?
Musimy pamiętać, że wśród nas są tacy, dla których mniejsza aktywność społeczna była swego rodzaju oddechem. Mówię o introwertykach, a szczególnie o osobach z fobiami społecznymi czy z agorafobią, którzy po niemal roku dużo spokojniejszego życia znów będą musieli przystosować się do tłumów, hałasów i zdecydowanie większej liczby bodźców, które często są dla nich źródłem ogromnego stresu. Z czasem powrócimy do etapu, w którym lokale  gastronomiczne są pełne, ulice gwarne a ludzi krzykliwi – wtedy weźmy pod uwagę, że nie każdy dobrze odnajduje się w takiej sytuacji – dodaje psycholog Anna Grabowska z Centrum Zdrowia Psychicznego (CM Damiana) we Wrocławiu (ul. Włodkowica 1).
Covid-19 i przebieg pandemii miały jeszcze jeden skutek. Ogromny stres, obawy o zdrowie i o przyszłość sprawiły, że więcej i bardziej otwarcie zaczęliśmy mówić o zdrowiu psychicznym. Korzystanie z pomocy terapeuty przestało być tematem tabu, dzięki czemu pojawiła się większa odwaga, by o problemach mówić głośno i nie wstydzić się ich. Z pomocą specjalisty zdecydowanie łatwiej jest poradzić sobie z trudną życiową sytuacją. Jeśli można mówić więc o jakichkolwiek plusach pandemii, to właśnie większa troska o zdrowie psychiczne jest jednym z nich.

Lifestyle

Świet(l)ny pomysł na… chwilę dla siebie

Redakcja
Redakcja
25 maja 2021

Czymś, o czym każda z nas marzy jest chwila tylko dla siebie. Taka, kiedy możemy naprawdę się oderwać od codzienności i odpłynąć w chmurę prawdziwego relaksu. Dla każdego będzie to coś innego, ale dobry film, spektakl teatralny, a także wciągająca gra komputerowa, sesja jogi czy wspólne kibicowanie podczas transmisji meczu są na pewno mocnymi faworytami na liście. Do realizacji tych pomysłów potrzebny jest sprzęt, który wyświetli jak najlepszy obraz.

Wielki obraz- wielka frajda!

W większości na co dzień korzystamy z monitorów i telewizorów, natomiast w kontekście naprawdę niesamowitych wrażeń warto pomyśleć o projektorze. Duży obraz o wysokiej jakości, mobilność, możliwość obsługi i przesyłania treści z urządzeń mobilnych to tylko kilka z listy zalet takiego sprzętu. To czyni z niego domowe centrum rozrywki, zapewniające dużo radości zarówno dorosłym jak i najmłodszym członkom rodziny.

Kiedy pomyślicie o obdarowaniu kogoś (a czemużby nie siebie!?) takim prezentem, warto zwrócić uwagę na projektory japońskiej firmy Epson – jednego z czołowych producentów tych urządzeń na świecie.

Jeden z najpopularniejszych budżetowych projektorów: EH-TW740 – łatwy w obsłudze, intuicyjny sprzęt o rozdzielczości Full HD i dużej jasności 3300 lumenów. Dzięki kompaktowej budowie można go łatwo przenieść i urządzić kino na tarasie albo w ogrodzie. Pozwala uzyskać obraz o przekątnej do  386 cali a to już naprawdę duuuużo.  Dwa wejścia HDMI (w tym jedno MHL) zapewniają również łatwy dostęp do rozrywki, umożliwiając podłączenie odtwarzaczy płyt DVD, konsol do gier i innych urządzeń. Inwestycja w taki projektor to gwarancja rozrywki na lata – przykładowo oglądając codziennie 1 film w trybie eco, jego lampa wystarczy aż na 18 lat bezawaryjnej pracy.

Uwolnij emocje – zabierz je w plener!

Maj w tym roku może nie jest najcieplejszy w historii, ale do drzwi puka już czerwiec, kiedy na pewno z przyjemnością będziemy spędzać więcej czasu na zewnątrz. A spotkanie z przyjaciółmi, kino letnie dla dzieci (Twoich i sąsiadów) czy mecz piłkarski to świetne okazje do tego, by skorzystać z projektora. Niech nic Cię nie ogranicza – nie musisz przecież oglądać filmów tylko w salonie. Projektor to wolność. Inaczej niż tradycyjny telewizor możesz łatwo przenieść go do innego pomieszczenia, zabrać ze sobą na spotkanie towarzyskie, rodzinne, a nawet… na wakacyjny wyjazd. Jedyne, czego potrzebujesz by cieszyć się emocjami w wielkiej skali to dostęp do prądu i kilka metrów powierzchni żeby wyświetlić obraz.

Jeśli jednak bardziej niż w ogródku marzy Ci się relaks z drinkiem na kanapie i dobrym filmem oglądanym w najwyższej jakości, to warto spojrzeć uważniej na projektor ultrakrótkiego rzutu Epson EH-LS300 Android TV. Urządzenie tego typu pozwala na wyświetlanie dużego obrazu przy ustawieniu w odległości zaledwie kilkunastu cm od powierzchni projekcyjnej.

To laserowe urządzenie Full HD ma elegancki wygląd, jest wyposażony w system Android TV oraz wbudowane głośniki YAMAHA i został zaprojektowany, by wyświetlać jasny, kontrastowy obraz o przekątnej do 120″. Używana we wszystkich projektorach Epson technologia 3LCD, także i tu gwarantuje obraz najlepszej jakości dzięki takiemu samemu nasyceniu światła białego i barwnego. Dzięki mocy światła wynoszącej 3600 lumenów, współczynnikowi kontrastu na poziomie 2 500 000:1 oraz funkcji Detail Enhancement generuje realistyczny obraz i wyraziste cienie w głębokiej czerni. Dodano tu też nowy tryb koloru  dostosowujący jasność obrazu do otoczenia.

Projektor do… kosmetyczki?

No, może nie całkiem, ale do torebki już jak najbardziej. Trzeba powiedzieć, że Epson EF-11 to naprawdę zgrabne, miniaturowe (wielkości średniej książki Remigiusza Mroza) i leciutkie (1,2 kg) cacko, które można przenosić z miejsca na miejsce. To laserowy projektor, który wyświetla błyskawicznie na dowolnej powierzchni obrazy o przekątnej do 150 cali. Wbudowana funkcja Miracast pozwala przechwytywać ekran telefonu, laptopa czy tabletu i wyświetlać go za pomocą projektora. Automatyczna korekcja geometrii obrazu sprawia, że przy dowolnym ustawieniu względem ściany czy ekranu już po kilku sekundach jest gotowy do pracy – wystarczy uruchomić pilotem przewodnik powitalny, który przeprowadzi Cię w zrozumiały sposób przez kilka kroków niezbędnej konfiguracji. Laserowe źródło światła zapewnia nie tylko wysoką jasność, ale także obliczoną na co najmniej 10 lat niezawodność. Ten wydajny i niedrogi miniprojektor laserowy wyświetla wyjątkowo czytelne i nasycone obrazy, dzięki współczynnikowi kontrastu 2 500 000:1 zapewnia również wyraźne odwzorowanie cieni i głębokie czernie. Wyjście HDMI umożliwi oglądanie najnowszych programów i filmów, zaś dźwięk jest odtwarzany przez wbudowany głośnik, co uniezależnia go od zewnętrznych systemów audio i sprawia, że jest on prawdziwie mobilny.


Zobacz także

„Nie byłeś ze mną, nie będziesz z żadną”. Chęć zemsty może przynieść satysfakcję?

Brzydka prawda o „prawie związkach” i dlaczego nigdy więcej tego nie zrobię

Fast loose weight

Fast loose weight jest jak jedzenie mrożonek w lecie – bez sensu