Lifestyle

Brak motywacji, znużenie, stres – jak w naturalny sposób sobie z tym poradzić?

Redakcja
Redakcja
12 maja 2021
Fot. istock/kupicoo
 

Tobie też coraz częściej zdarza się być znużoną i pozbawioną motywacji? Miewasz problemy ze skoncentrowaniem uwagi, na pracy? Godziny mijają, a Ty wciąż odwlekasz wykonanie zadania? Nie jesteś sama. Winne tych problemów są stres i tempo, w jakim żyjemy. Jak możemy sobie pomóc?

Trzeba pamiętać, że stres jest naturalną reakcją naszego organizmu. Wywołują go trudności i przykre doświadczenia, ale też to, co nowe i nieznane nam wcześniej. Ze stresem zmaga się każdy z nas – niezależnie od wieku, płci czy statusu materialnego. Zestresowani są przedsiębiorcy, studenci, gospodynie domowe i emeryci.

Stres pozytywny – brzmi dziwnie, prawda? Tymczasem jest on dla nas niezwykle ważny. To dzięki niemu mamy energię do działania, czujemy mobilizację do działania i potrafimy sprostać codzienności, czy to w pracy, czy w prywatnym życiu. To dzięki niemu, po wykonaniu obowiązków, przeżywamy ulgę czy radość, czując, że nasz czas oraz energia zostały dobrze spożytkowane.

Stres negatywny powoduje, że czujemy się źle i niekomfortowo, nasza sprawność umysłowa staje ograniczona – któż nie zna uczucia pustki w głowie w obliczu jakiejś stresującej sytuacji. Stresowi negatywnemu mogą towarzyszyć najróżniejsze przypadłości natury fizjologicznej – ból brzucha, uczucie ściśniętego gardła, drżenie rąk, pocenie się czy biegunki. W dłuższej perspektywie taki stres po prostu nas wyniszcza. Jak sobie z nim radzić? Jest całe mnóstwo technik i jeszcze więcej dobrych rad, jak zminimalizować stres czy też złagodzić jego skutki. O jednym trzeba pamiętać, narażone na niego jesteśmy cały czas, więc warto poza dobrymi radami, postawić na coś sprawdzonego, co działać będzie na nas holistycznie.

Co może nam pomóc? Oczywiście najlepiej skierować się w stronę… natury. To w niej drzemie najwięcej dobra i to właśnie naturalne składniki najlepiej „znają” nasz organizm i najlepiej na niego wpływają.

 

 

 

Siła płynie z natury. Jakie składniki pomogą nam zachować równowagę i zdrowie?

Bakopa drobnolistna

Aktywne bakozydy bakopy drobnolistnej są przeciwutleniaczami, które wzmacniają inne przeciwutleniacze w mózgu. To synergistyczne działanie przeciwutleniające pomaga chronić komórki mózgowe przed działaniem wolnych rodników, które przyspieszają proces starzenia.

  • badania wykazały, że może spowalniać tempo zapominania nowo zdobytej wiedzy
  • ma silne powiązanie z wydajnością pamięci i zapamiętywaniem
  • sprzyja relaksacji

Wyciąg z kory sosny nadmorskiej

Wyciąg z kory sosny morskiej dostarcza kompleks przeciwutleniaczy proantocyjanidynowych, które mogą przekraczać barierę krew-mózg i pomagać neutralizować szkodliwe działanie toksycznych wolnych rodników skoncentrowanych w mózgu.

  • związki proantycyjanidynowe ekstraktu z kory sosny zwiększają energię psychiczną, uwagę, usprawniają procesy uczenia się i skupienia w perspektywie krótkoterminowej
    zachowanie pamięci, jasności umysłu i zdrowia mózgu w zaawansowanym wieku

Różeniec górski

Różeniec górski stymuluje neuroprzekaźniki, które są kluczowe dla funkcji poznawczych, w tym: norepinefrynę, dopaminę i serotoninę.

  • jako ziołowy adaptogen pomaga wzmocnić odporność na stres psychiczny i fizyczny
  • wspiera energię mózgu wzmacniając jasne, spokojne myślenie w obciążających warunkach
  • usprawnia procesy umysłowe, pamięć, uczenie się, koncentrację i zdolność do pracy

Spolówka jeżowata

Wyjątkowy grzyb stosowany w medycynie chińskiej od wieków, który wspiera zdrowie mózgu przez dostarczanie aktywnych nootropów, zwanych hericenonami i erinacynami.

  • znaczna poprawa funkcji poznawczych u dorosłych w wieku 50-80 lat z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi
  • równoważenie nastroju

L-teanina

L-teanina pomaga zwiększyć aktywność fal mózgowych alfa, które związane są ze stanem rozluźnienia i wzmożonej kreatywności. Wydaje się, że uspokaja pobudliwe neuroprzekaźniki, jednocześnie wzmacniając neuroprzekaźniki uspokajające, takie jak: serotonina, dopamina i gaba.

  • wycisza, odpręża
  • wyostrza uwagę, czujność i skupienie
  • usprawnia proces nauki, kreatywnego rozwiązywania problemów i innych zadań, które wymagają dynamicznej pracy mózgu
  • pomaga zmniejszyć drażniące skutki uboczne kofeiny

Witamina B6, B9, B12

Wszystkie witaminy z grupy B przyczyniają się do zdrowego funkcjonowania mózgu, jednak większość badań, ze względu na kluczową rolę w metabolizmie homocysteiny, koncentruje się na witaminach B6, B9, B12.

  • pomagają w problemach z wydajnością umysłową, związanych z osłabieniem funkcji poznawczych
  • równoważą nastrój
  • wzmacniają energię psychiczną
  • wspomagają produkcję monoamin
  • katalizują metabolizm energii mózgu
  • korzystnie wpływają na produkcję mieliny – otoczki tłuszczowej, chroniącej wszystkie komórki mózgowe i nerwy

Cytykolina

Cytykolina wspomaga procesy energetyczne komórek mózgowych, optymalizując jednocześnie przesyłanie impulsów elektrycznych w mózgu.

  • energetyzuje i poprawia sprawność umysłową
  • równoważy nastrój, wspomaga pamięć i koncentrację
  • pomaga w utrzymaniu zdrowego funkcjonowania mózgu w czasie nastąpienia zmian strukturalnych, związanych z wiekiem i osłabieniem umysłowym

Fosfatydyloseryna

To związek fosfolipidowy, który stanowi 15% tłuszczów w mózgu. Jest skoncentrowany w błonach komórkowych, gdzie pomaga utrzymać płynność, optymalizuje receptory i wspomaga neuroprzekaźniki, takie jak acetylocholina i dopamina.

  • wyostrza pamięć, spowalnia pogorszenie funkcji poznawczych
  • wzmacnia pozytywnie nastawienie
  • wykazuje obiecujące wyniki u osób starszych ze zwyrodnieniem mózgu (spowalnia postęp utraty pamięci, pomaga utrzymać nastrój i jasność umysłu)
  • zmniejsza ryzyko spadku zdolności poznawczych

L-tyrozyna

Jest związkiem aminokwasowym, używanym do syntezy neuroprzekaźników katecholamin, zaangażowanych w pamięć, nastrój i przetwarzanie umysłowe – w tym dopaminy, adrenaliny i noradrenaliny.

  • badania kliniczne na ludziach sugerują, że L-tyrozyna może wspomagać pamięć roboczą w warunkach wielozadaniowości i optymalizacji sprawności umysłowej w czasie dużego
  • stresu, zmęczenia i braku snu
  • optymalizuje uwagę i skupienie

Wszystkie te składniki znajdziemy w wyjątkowym suplemencie diety Cognitiv. Dzięki Cognitiv Pro® dostarczysz aż 11 nootropów skoncentrowanych w jednej formule, które poprawiają pamięć, kreatywność, motywację, skupienie, jasność umysłu oraz ogólną wydajność całego wachlarzu funkcji poznawczych.


Lifestyle

Sandra Kubicka choruje od trzech lat. „Nigdy w życiu nie słyszałam o takiej chorobie”

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
12 maja 2021
 

”Teraz kiedy przytyję, czy na twarzy pojawi się trądzik, każdy wie, co jest powodem. Wcześniej uważali, że poimprezowałam, popiłam, nawpieprzałam się fast foodów i mam za swoje”– mówi znana na całym świecie modelka, Sandra Kubicka. Kobieta, która od trzech lat choruje na PCOS.

Klaudia Kierzkowska: O tym, że chorujesz na zespół policystycznych jajników dowiedziałaś się w 2018 roku. Jakie objawy wskazywały, że w Twoim organizmie dzieje się coś niepokojącego?

Sandra Kubicka: W okolicach kości szczęki zaczęły pojawiać się ogromne bulwy podskórne. Czułam się spuchnięta, przytyłam 17 kg, organizm zatrzymywał wodę dosłownie wszędzie. Klatka piersiowa obsypała się czerwonymi pryszczami, a moje samopoczucie pogarszało się z dnia na dzień. Pomyślałam, że to wina tarczycy. Przebadałam się pod tym kątem, ale wszystkie wyniki były w normie. Badania krwi nie wskazywały na nic niepokojącego. Zaczęły opadać mi ręce, nie wiedziałam co robić, gdzie szukać pomocy.

Mieszkałaś wtedy w Stanach Zjednoczonych, to tam poszłaś po pomoc do ginekologa?

Tak, od lat chodziłam do tego samego lekarza. Przez wiele lat przyjmowałam tabletki antykoncepcyjne, by mieć gładką cerę bez trądziku. Odkąd pamiętam, miałam problemy z okresem. Miesiączkowałam nieregularnie, czasami było to kilkanaście miesięcy przerwy. Dużo podróżowałam, prowadziłam intensywny tryb życia, byłam szczupła co dla ginekologa
było wytłumaczeniem pojawienia się nietypowych objawów. Odnoszę wrażenie, że potraktował mnie dość powierzchownie, wsadził do szufladki modelek, bo to nimi najczęściej się zajmował.

W takim razie gdzie została postawiona diagnoza, jak dowiedziałaś się o chorobie, skoro w Miami Twoje dolegliwości zostały zaszufladkowane?

Moja mama poleciła, abym zbadała się pod kątem PCOS. Nigdy w życiu nie słyszałam o takiej chorobie. Wygooglowałam i wtedy miałam już jakieś wstępne pojęcie. Problemy z zajściem w ciążę, nieregularne miesiączki, niedoskonałości skórne – przeczuwałam, że to jest właśnie to. Przyjechałam do Polski i umówiłam się na wizytę. Ginekologowi nie chciałam
nic sugerować, opisałam mu swoje objawy i poprosiłam o wykonanie badania USG. Niemalże od razu usłyszałam diagnozę – zespół policystycznych jajników.

Co wtedy poczułaś? Lęk, strach, przerażenie, czy może ulgę, że wreszcie wiadomo co ci dolega?

Popłakałam się. Nie byłam w stanie powstrzymać łez. Pocieszał mnie, że na tę chorobę jest mnóstwo sposobów – rozpoczniemy leczenie, zmienię styl życia i powinno być dobrze.
Usłyszałam, że jak nie będę mogła zajść w ciążę to jest na to jeszcze mnóstwo innych sposobów. Uwierz mi, nie takie słowa chciałam usłyszeć na pierwszej wizycie. Dobiło mnie to.

Miałaś 23 lata, byłaś jeszcze młodą kobietą. Jednak odnoszę wrażenie, że już wtedy myślałaś o macierzyństwie.

Zgadza się. Byłam wtedy ze swoim byłym narzeczonym, który jest ojcem. Mieszkaliśmy razem z jego córką i w 100 proc. byłam gotowa, żeby zajść w ciążę. Od dawna czuję w sobie
instynkt macierzyński. Kocham dzieci, z wzajemnością. Uwielbiam spędzać z nimi czas i po prostu marzyłam już o swoim maluszku.

Jesteś modelką, pracujesz ciałem, „musisz” być piękna. Aż tu nagle, w bardzo krótkim czasie przytyłaś, na cerze pojawiły się niedoskonałości. Jak branża modowa zareagowała na te zmiany?

Nigdy w życiu nie byłam zwolniona z pracy, nigdy nikt na mnie nie narzekał i nie słyszałam złych słów na swój temat. W tym trudnym dla siebie okresie poleciałam na sesję do
Meksyku, na której wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Podczas sesji usłyszałam „Sandra to było twoje ostatnie zdjęcie. Możesz wracać do Miami, albo zostać
tutaj jak chcesz. Hotel masz opłacony, ale to jest twoja ostatnia minuta tutaj z nami.” Weszła nowa modelka na plan. Po czym zadzwoniła do mnie agentka i poinformowała, że zostałam zwolniona bo przytyłam i źle wyglądam. Moje życie zaczęło się walić, wtedy jeszcze nie wiedziałam co mi jest. Kiedy już miałam postawioną diagnozę, zaczęłam mówić o chorobie głośno. I właśnie wtedy osoba, która mnie zwolniła, sama została zwolniona. Teraz kiedy przytyję, czy na twarzy pojawi się trądzik, każdy wie, co jest powodem. Wcześniej uważali, że poimprezowałam, popiłam, nawpieprzałam się fast foodów i mam za swoje.

Kiedy dowiedziałaś się o chorobie zrobiłaś sobie dłuższą przerwę w pracy, potrzebowałaś odpoczynku?

Zrobiłam sobie przerwę, przez cztery miesiące nie miałam żadnej sesji. Później zadzwonili do mnie z „Tańca z gwiazdami”. Ucieszyłam się, od razu przyjęłam propozycję. Mogłam
opowiedzieć światu o tym co przeszłam. Treningi wpłynęły na mój wizerunek, dużo schudłam i czułam się naprawdę świetnie. Dopiero po roku, z czystą głową, wróciłam do modelingu.

Rok to chyba długa przerwa jak dla modelki, niejedna kobieta by się poddała. Ty jednak zawalczyłaś o swoje, jesteś chora, ale nie jesteś „niewidzialna”. Skąd w Tobie ta siła?

Cały czas jestem modelką. Jednak sytuacje, które miały miejsce siedzą we mnie głęboko. Wyrządziły mi mnóstwo przykrości i w pewnym sensie się zbuntowałam, wkurzyłam. Jestem
bardzo pamiętliwą osobą. Nie wiem czy chcę kontynuować modeling, bo zachowania, które miały miejsce mnie obrzydziły. Zbudowałam sobie swój mały wszechświat – mam swoje
kosmetyki, mam swoje firmy. Jeśli robię sesje to robię je dla siebie. Nie pozwolę sobie, żeby ktoś powiedział, że źle wyglądam i nie będę dla niego pracować. Jak mnie ktoś kopie to ja
wstaję, ale dwa razy silniejsza. Na początku to bardzo przykre i bardzo łatwo się załamać. Obrzydza mnie takie zachowanie, bo choroba może zdarzyć się każdemu.

Załamałaś się?

Tak. Zaczęłam krzywdzić ludzi wokół siebie. Wiedziałam, że dzieje się ze mną coś złego. Sama zadecydowałam i powiedziałam wszystkim, że potrzebuję pomocy. Poszłam na terapię. Gdyby nie psycholog i rozmowy, wszystko mogłoby się inaczej potoczyć. Teraz jestem spokojną, ciepłą i świadomą osobą. Decyzja o przeprowadzce do Polski była też wynikiem terapii. Zdałam sobie sprawę co sprawia mi przykrość, gdzie chcę być. Musiałam zmienić otoczenie i środowisko.

Nie wstydzisz mówić się o chorobie?

Na początku ukrywałam chorobę, od dłuższego czasu mówię o niej otwarcie. PCOS powstaje w wyniku zaburzenia hormonów, które przyczyniają się do depresji. Nie ma się czego wstydzić. Czekałam na odpowiedni moment, żeby móc o tym powiedzieć, jednak mój były partner zrobił to pierwszy. Choć zrobił to w złości, chwili i żałuje tego po dziś dzień, czasu nie da się cofnąć.

Bolało, że zrobił to za Ciebie?

Bolało mnie, bolało moją rodzinę. Kiedy zobaczyłam moją rodzinę we łzach, zabolało jeszcze bardziej.

Zapewne jeszcze nie wszyscy wiedzą, że chorujesz. A czasami nawet ci co zdają sobie z tego sprawę, potrafią specjalnie, na złość powiedzieć coś niemiłego. Często spotykasz się z przykrymi komentarzami?

Zdarza się. Nawet teraz, kiedy znowu trochę przytyłam, pod zdjęciami na Instagramie pojawiają się komentarze. Nie muszę się tłumaczyć nikomu dlaczego tyję, to jest moja sprawa. Dwa dni temu wdałam się w dyskusję z trollem internetowym, który napisał – ale masz spuchnięty ryj. Nikomu nie wolno z góry oceniać ludzi, nie wiem skąd to się bierze. To paskudne i okropne, bo nigdy nie wiemy jaką walkę człowiek toczy.

Bolą Cię takie komentarze?

Nie bolą, ale irytują. Cały czas zastanawiam się, jak bardzo komuś musi przeszkadzać moja spuchnięta twarz, że poświęca swój wolny czas by napisać taką wiadomość. To jest hejt, coś
z czym walczę.

Odnoszę wrażenie, że bardzo świadomie mówisz o swojej chorobie. Traktujesz ją jeszcze jak wroga, czy może pogodziłaś się z tym, że tak jest?

Jestem bardzo świadoma tego, co się ze mną dzieje, żyję z chorobą, nie walczę z nią. Oprócz PCOS zdiagnozowano u mnie również insulinooporność. Choroby te łączą się ze sobą, powodują że tyjemy i czujemy się jeszcze bardziej zmęczeni. Ćwiczę, stosuję odpowiednią dietę, wiem na co mogę sobie pozwolić, a czego powinnam unikać. Ale czasami jestem tylko człowiekiem i cholera nie chce mi się. Nie powinnam jeść glutenu, ale zamówię sobie pizzę. Nie powinnam jeść nabiału, ale wezmę sobie z podwójnym serem. Wiem, że na drugi dzień będę spuchnięta i będę miała pryszcze, ale nie będę się katować tylko dlatego, żeby pięknie wyglądać i uszczęśliwiać świat dookoła.

Z tego co mówisz, prowadzisz zdrowy styl życia (o pizzy z podwójnym serem chwilowo zapominamy), przyjmujesz leki. I to wystarczy? Tak wygląda leczenie PCOS?

W pierwszej kolejności lekarz zadaje pytanie – czy chcę teraz starać się o dziecko, czy chcę po prostu unormować swoją sytuację. Obecnie nie posiadam partnera, więc o ciąży nie ma
mowy. Przyjmuję hormony i leki na insulinooporność. Dopiero w momencie, w którym zadecyduję, że chcę starać się o dziecko, pójdziemy z lekarzem inną drogą. Choć przyjmuję leki, moje pęcherzyki nie znikają i jeden jajnik jest dwa razy większy od drugiego. Tam jest taki syf, że ręce mi opadają (śmiech). No ale takim przypadkiem już jestem. Trzeci miesiąc nie mam okresu. Zdaję sobie sprawę, że zajście w ciążę będzie bardzo trudne, ale staram się nie stresować. Bo stres przy tej chorobie jest bardzo szkodliwy.

Jak znajdziesz wymarzonego mężczyznę i oboje będziecie gotowi, rozpoczniesz walkę o dziecko?

Oczywiście. Jestem świadoma upływającego czasu i tego, że po „30” nawet zdrowej kobiecie jest trudniej zajść w ciążę. Im będę starsza tym bardziej będę musiała się oszczędzać, istnieje większe ryzyko poronienia. Wszystko to przez cały czas mam z tyłu głowy.

Zdajesz sobie sprawę z tego, że może nie uda Ci się zajść w ciążę i zostać mamą?

Jak najbardziej. Byłam już na tym etapie, że z byłym partnerem byłam w klinice in vitro, bo wiem, że naturalnie nie zajdę w ciążę. Chyba, że zdarzy się cud. Jeśli nie będę miała owulacji, nie wydobędę z siebie jajeczek, to w Stanach jest jeszcze jedna metoda – surogatki. To kobiety, które rodzą dla ciebie dziecko. Ostatnim wyjściem jest adopcja. Jednak na razie zapominam o planie B,C,D a skupiam się na A. Mam nadzieję, że dzięki in vitro uda mi się zajść w ciążę. To nie jest dla mnie żaden wstyd, to sposób dla kobiet, które mają problem z naturalnym zajściem w ciążę.


Lifestyle

Masz dość kanapek z wędliną i serem? Spróbuj tych od Mateusza Zielonki

Redakcja
Redakcja
12 maja 2021

Lubisz pieczywo, ale nie masz pomysłu na kanapkę? Nudzą cię już bułki z serem i wędliną? Marzysz o tym, by odkryć nowe smaki i zaszaleć w kuchni? Z pewnością pomoże ci w tym
zwycięzca MasterChefa – Mateusz Zielonka, który wydał niedawno multimedialny e-book z kilkudziesięcioma przepisami na to, co można wyczarować między dwoma kromkami pieczywa „Jeśli o mnie chodzi, kanapka jest jedną z moich ulubionych form jedzenia – prosta, szybka i daje nieskończenie wiele kombinacji. Zazwyczaj jest to potrawa, którą jemy rękoma, co czyni ją jeszcze bardziej zmysłową” – podkreśla. Wybierz się w kulinarną podróż razem z Mateuszem Zielonką, odkryj świat jego kanapek i przekonaj się, co to znaczy czuć niebo w gębie.

Makrela ● słonecznik ● kolendra

fot. Mateusz Zielonka

Receptura

  • wędzona makrela – 200 g
  • ziemniaki fioletowe – 4 szt.
  • pieczarka portobello – 1 szt.
  • ziarna słonecznika, prażone – 1 łyżka
  • kolendra, świeża – pół pęczka
  • jajko ugotowane na twardo – 2 szt.
  • cebula szalotka – 1 szt.
  • limonka – 1 szt.
  • majonez – 2 łyżki
  • oliwa z oliwek
  • sól
  • pieprz
  • piklowana czerwona cebula (najlepsza zrobiona w domu)
  • bagietka

Przepis

  1. Mięso makreli dokładnie oddzielamy od ości i wkładamy do miski.
  2. Dodajemy pokruszone i ugotowane fioletowe ziemniaki, posiekaną w drobną kostkę pieczarkę portobello, szalotkę, ziarna słonecznika, posiekaną kolendrę i pokrojone w grubą
    kostkę ugotowane jajko.
  3. Dodajemy sok z limonki, oliwę z oliwek, domowy majonez.
  4. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Wszystko dokładnie mieszamy.
  5. Pastę układamy na małych, lekko grillowanych kromkach bagietki. Dekorujemy słonecznikiem i piklowaną czerwoną cebulą.

Jajko ● tortilla ● awokado

fot. Mateusz Zielonka

Receptura

  • jajka – 2 szt.
  • cebula zielona dymka
  • sezam – 1 łyżeczka
  • olej do smażenia
  • syrop klonowy – 1 łyżka
  • awokado – 1 szt.
  • pomidor – 1 szt.
  • sałata lodowa
  • keczup – 1 łyżka
  • majonez – 2 łyżki
  • musztarda – 1 łyżka
  • chrzan tarty – 1 łyżka
  • cytryna
  • pestki dyni
  • ser mozzarella – 1 szt.
  • sól
  • pieprz
  • tortilla razowa 1 szt.

Przepis

  1. Robimy sos: mieszamy 2 łyżki majonezu, łyżkę musztardy, łyżkę keczupu, łyżkę chrzanu, sól, pieprz, sok z ćwiartki cytryny.
  2. Warzywa kroimy na łatwe do zjedzenia porcje.
  3. Do miski wbijamy jajka, dodajemy łyżkę syropu klonowego, sól, pieprz. Całość dokładnie mieszamy.
  4. Na dużą patelnię (powinna mieć wielkość zbliżoną do średnicy placka tortilli) wlewamy łyżkę oliwy i wsypujemy łyżkę sezamu oraz pokrojoną nie za cienko dymkę. Od razu wlewamy też masę z rozbełtanych jajek. Po kilku sekundach przykrywamy jajka plackiem tortilli. Smażymy 2–3 minuty na średnim ogniu i obracamy za pomocą szpatułki na drugą stronę, czekamy, aż placek się zarumieni.
  5. Na placku od strony jajek układamy warzywa, poszarpaną mozzarellę, prażone pestki dyni, no i oczywiście sos. Zawijamy i smacznego.

Łosoś ● rzepa ● wasabi

Receptura

  • łosoś, wędzony na zimno – 3 plastry
  • serek typu philadelphia – 200 g
  • wasabi – 1 łyżeczka
  • pomidor – 1 szt.
  • żółta rzepa do sushi – 20 g
  • sezam do posypania
  • roszponka – do ułożenia na kanapce
  • ogórek zielony – 1 szt.
  • sos sriracha mango mayo – 1 łyżka (do zrobienia samemu)
  • limonka – 1 szt.
  • szczypiorek – pęczek
  • koperek – pęczek
  • bajgiel – 1 szt.

Przepis

  1.  Japońską marynowaną rzepę do sushi można kupić, ale można ją również zrobić samemu – do czego pysznie zachęcam. Składniki do zamarynowania rzepy: woda, ocet ryżowy, sól, cukier, trawa cytrynowa, imbir, kurkuma.
  2. Marynowaną rzepę kroimy na cienkie plastry.
  3. Zielonego ogórka, pokrojonego na plastry, można podać na surowo lub szybko zamarynować w soku z limonki, soli, brązowym cukrze i odrobinie chili.
  4. Serek typu philadelphia mieszamy z wasabi – jeśli używamy gotowej pasty, na 200 g serka dajemy jedną jej łyżkę.
  5. Dolną bułeczkę smarujemy serkiem z wasabi. Następnie kładziemy roszponkę, dwa cienkie plastry pomidora, kilka plasterków ogórka, łososia, japońską rzepę, szczypiorek, koperek. Wszystko posypujemy sezamem. Wnętrze górnej części bajgla smarujemy sosem sriracha mango mayo. Smacznego!

Pomidor ● cebula ● ser


Receptura

  • ser cheddar – 30 g
  • ser mozzarella – 30 g
  • ser parmezan – 30 g
  • pomidor czerwony – 1 szt.
  • cebula biała – 1/2 szt.
  • tymianek – gałązka
  • czosnek – 1 ząbek
  • sól
  • pieprz
  • masło – 1 łyżka
  • pietruszka, świeża – pęczek
  • olej
  • białe wino Herbowe Solaris – 1 lampka
  • cukier – łyżeczka
  • chleb tostowy

Przepis

  1.  Na patelni rozgrzewamy oliwę i zaczynamy smażyć pokrojoną w grube plastry cebulę z łyżeczką cukru. Dodajemy cały ząbek czosnku, najlepiej w lekko rozgniecionej łupince, i rozmaryn. Po 6 minutach solimy cebulę. Po kolejnych 3 minutach wlewamy lampkę białego wina Herbowego Solaris. Gdy cebula zmięknie i nabierze przyjemnego koloru, dodajemy łyżkę masła i świeżo zmielony pieprz. Smażymy na małym ogniu jeszcze kilka minut i zdejmujemy cebulę z patelni.
  2. Na tej samej patelni podsmażamy w wysokiej temperaturze grube plastry pomidora. Warzywo wcześniej doprawiamy solą i pieprzem. Po zrumienieniu z obu stron zdejmujemy je z patelni. Patelnię przecieramy papierowym ręcznikiem i stawiamy na średnim ogniu.
  3.  Dwie kromki chleba tostowego smarujemy masłem z obu stron. Na jedną kromkę układamy mieszankę serów, najlepiej startych na tarce o grubych oczkach. Na sery kładziemy cebulę, pomidory i kolejną warstwę serów. Przykrywamy drugą kromką i lekko ugniatamy.
  4. Kanapki smażymy na patelni, zmieniając stronę co minutę. Gdy kanapki będą zarumienione z obu stron, posypujemy je drobno startym parmezanem i zostawiamy, aby się przysmażył. Zdejmujemy tosta z patelni i kroimy od razu na dwie części, posypujemy posiekaną pietruszką. Smakówa!

Więcej przepisów na autorskie kanapki Mateusza Zielonki znajdziesz w e-booku „#Kanapki” dostępnym wyłącznie na platformie How2.


Zobacz także

Nosi w sobie potwora, który zmienia ją i wzbudza lęk. Potwora zwanego schizofrenią

Udajemy dobre życie zbyt długo i zbyt starannie. Pułapki tłumionych, zawieszonych emocji czekają na każdego

Rozwiązanie akcji „List do dziecka”

Dorota Wellman: „Przyjaźń to nie jest prosta relacja, ale jak się już ją ma i ma się fajną, to trzeba ją chronić jak najcenniejszy klejnot”