Lifestyle

Czy wiara w siebie jest uzależniona od płci? Weź udział w ogólnopolskim badaniu pewności siebie kobiet i mężczyzn!

Redakcja
Redakcja
9 czerwca 2021
 

Największa w Polsce firma badawcza NEUROHM przeprowadziła badania w ponad 20 państwach na świecie i okazało się, że niezależnie od kraju – pomimo trudności – to kobiety a nie mężczyźni pod wieloma względami lepiej radzą sobie z nową rzeczywistością.

Kobiety są bardziej empatyczne. Nie tylko troszczą się o zdrowie bliskich i innych, ale również są bardziej zdyscyplinowane, jeśli chodzi o przestrzeganie obostrzeń. Są bardziej otwarte na zmiany, elastyczne i podchodzą do nowej rzeczywistości bardziej optymistycznie. Widzą, że rodzi się nowa normalność.

Na ich podejście i otwartość wpływ ma przede wszystkim inteligencja emocjonalna, która w porównaniu z mężczyznami jest zdecydowanie wyższa. Występuje jeden wyjątek, gdzie dane odwracają się na niekorzyść kobiet. Z badań NEUROHMu wynika, iż mężczyźni są z siebie bardziej zadowoleni. Kobiety nie tylko mniej wierzą w siebie, ale są również bardziej samokrytyczne. Niezwykle utalentowane, ale niestety… zbyt skromne.

Dlatego musimy zmienić myślenie kobiet i dostarczyć im argumentów i rozwiązań do skutecznej pracy nad wiarą w siebie, swoją sprawczość i możliwości. A te są ogromne!

Pomóż nam zatem przygotować narzędzia jakich jeszcze nie było! Wypełnij test, zaproś do badania wszystkie bliskie sobie kobiety i mężczyzn. Niech się dzieje! Wyniki badań będą punktem wyjścia do opracowania projektu dedykowanego kobietom, o którym będziemy informować na łamach portalu na bieżąco.

POD TYM LINKIEM MOŻESZ WYPEŁNIĆ TEST!


Lifestyle

#KażdaZNas – ruszyła nowa kampania społeczna Avon na rzecz kobiet

Redakcja
Redakcja
9 czerwca 2021
 

Każda z nas chce, by ją usłyszano. Każda z nas chce dbać o siebie i mieć kosmetyki dopasowane do swoich potrzeb. Każda z nas – bez względu na stan zdrowia. To właśnie pod hasłem „Każda z nas” Avon startuje z nową kampanią społeczną, która ma wspierać kobiety przechodzące przez raka.


W ofercie marki pojawił się też unikalny produkt do pielęgnacji szczególnie delikatnej skóry głowy. Partnerem akcji jest Stowarzyszenie „Amazonki” Warszawa–Centrum. #KażdaZNas jest wyjątkowa i zasługuje na to, co najlepsze. Avon w swojej nowej kampanii społecznej zwraca uwagę na potrzeby kobiet, które przechodzą lub przeszły przez nowotwór, i odda im głos na swoich kanałach social mediowych, gdzie podzielą się one swoimi historiami i doświadczeniami.

Marka stworzyła również specjalny balsam dbający o delikatną skórę głowy, który powstał we współpracy z osobami doświadczającymi choroby nowotworowej.

Już od 23 lat współpracujemy z marką Avon w ramach kampanii „Avon Kontra Rak Piersi” i programu profilaktycznych badań USG piersi w „Gabinetach z Różową Wstążką”. To naturalne, że dołączyliśmy również do tej inicjatywy. Akcja „Każda z nas” pozwala lepiej zrozumieć osoby chore i ich szczególne potrzeby – również te pielęgnacyjne. Cieszymy się, że Avon pamięta o wszystkich kobietach i stara się pokazać, jakie jesteśmy naprawdę – mówi Ewa Grabiec- Raczak, Prezes Zarządu Stowarzyszenia „Amazonki” Warszawa– Centrum.

Szczególny produkt na szczególne potrzeby

Jesteśmy różne i niepowtarzalne, więc używamy kosmetyków dopasowanych do indywidualnych potrzeb. Dlatego Avon stworzył łagodny balsam na skórę głowy, który ma pomagać w pielęgnacji wyjątkowo wrażliwej skóry, a jego
naturalne składniki nawilżające pozwalać utrzymać właściwy poziom jej nawilżenia. Dbamy o wszystkie dziewczyny, również te przechodzące przez chorobę nowotworową. Odpowiadamy na ich potrzeby z taką samą uwagą, jak na potrzeby wszystkich kobiet. Chcieliśmy pokazać, że nasz stan zdrowia „nie wykreśla nas” z życia i nas nie definiuje, że każdej z nas należy się wyjątkowa troska i pielęgnacja, bez żadnych wyjątków – dodaje Agnieszka Isa, Dyrektor Generalna Avon Cosmetics Polska.

Balsam do skóry głowy od Avon to coś więcej niż zwykły produkt. To symbol tego, że #KażdaZNas ma własne potrzeby i należy jej się wyjątkowa troska. Co więcej, ma on „magiczne” działanie – pomaga podwójnie! Za każdy sprzedany balsam marka przekaże 1 dodatkowy słoiczek osobom chorym na raka i, co najważniejsze, cały zysk z jego sprzedaży trafi na konto kampanii Avon Kontra Rak Piersi, dzięki której finansowane są USG piersi dla kobiet w całej Polsce. Dodatkowo w ramach kampanii „Każda z nas” Avon przekaże 10 tysięcy sztuk tego produktu na rzecz Stowarzyszenia „Amazonki” Warszawa– Centrum oraz Fundacji Rak’n’Roll, skąd trafią one do osób chorych.

Informacje o Avon Products Inc.

Misją Avon od ponad 130 lat jest wspieranie kobiet i utwierdzanie ich w przekonaniu, że są wspaniałe takimi, jakimi są. Firma pomaga im w wyrażania siebie, w rozwijaniu swoich kompetencji oraz w drodze do spełnienia zawodowego. Avon daje możliwość pracy na własnych warunkach. Ponad 200 tysięcy Polek zarabia i rozwija się zawodowo jako Ambasadorki Piękna Avon oferując wysokiej jakości kosmetyki w świetnych cenach oraz pokazując, że każdy może pozwolić sobie na luksus. Avon troszczy się również o zdrowie i bezpieczeństwo kobiet, realizując kampanie takie, jak Avon Kontra Rak Piersi czy Avon Kontra Przemoc. Avon w ostatnim roku zdobył m.in. tytuł najsilniejszej marki kosmetycznej według raportu „Top Marka 2020” oraz Superbrands 2021, przyznawany najsilniejszym i najlepiej postrzeganym przez konsumentów markom na polskim rynku.


Lifestyle

Ona jest porywcza, on zamknięty w sobie – przejmująca opowieść o samotności i smutku

Redakcja
Redakcja
9 czerwca 2021
Photo by Ryan Brisco on Unsplash

Wyjątkowy literacki portret jednego z największych malarzy dwudziestego wieku. Cape Cod, 1950 rok. Dziesięcioletni Michael spędza lato ze swoim rówieśnikiem Richiem i jego rodziną. Kiedy pozostawieni sami sobie chłopcy poznają mieszkające w pobliżu małżeństwo artystów, Jo i Edwarda Hopperów, rodzi się między nimi niezwykła przyjaźń. Ona jest porywcza, obsesyjnie zazdrosna o męża. On, zamknięty w sobie, borykający się z kłopotami zdrowotnymi, sfrustrowany brakiem weny twórczej, zadurza się w pięknej Katherine, ciotce Richiego, której pozostało niewiele życia. To zauroczenie staje się również udziałem Michaela.

Wąski pas lądu to przejmująca opowieść o samotności i smutku, a także wizja „amerykańskiego snu” w świecie po drugiej wojny światowej. Jest to zarazem literacki portret jednego z największych malarzy dwudziestego wieku i poruszające studium jego małżeństwa. Powieść została uhonorowana w 2020 roku prestiżową Walter Scott Prize.

Fragment książki „Wąski pas lądu”, Wydawnictwo Prószyński

Co roku wydaje się, że jest coraz trudniej, musi włożyć w to więcej wysiłku na miarę wchodzenia pod górę z plecakiem kamieni, a za każdym razem jest tych kamieni o kilka więcej. Jeździ po znanych drogach, przecina małe i schludne miasteczka, pokonuje odcinki, które je ze sobą łączą.

W lusterku widzi wzgórza nagie i te gęsto porośnięte sosnowymi lasami, które pojawiają się i znikają, długie płowe trawy falują mu na pożegnanie. Albo widzi ciemne ogony kotów machające nad znikającymi stawami. Próbuje na równinie i na wzgórzach, od strony oceanu i od zatoki. Staje za turystami i usiłuje patrzeć na to wszystko ich oczami. Staje sam i przygląda się zmierzchowi zapadającemu nad portem Pamet. Nie widzi nic, czego by już wcześniej nie widział. I też niczego nie odczuwa, chyba że bliżej niesprecyzowane doznanie w trzewiach.

Natrafia na sceny, które już sobie pobrał, poskręcał, ułożył, sprzedał. Sceny, które kiedyś przyspieszały obieg krwi, powodowały, że ręka poci mu się tak bardzo, że nie jest w stanie utrzymać pędzla. Teraz przejeżdża obok, a one nic dla niego nie znaczą. Jest wilkiem, który kiedyś zwykł wypatrywać swoich ofiar w biurze, a teraz mija dział sekretarek, nawet się za nimi nie oglądając. Jasne, zdarzają się różne momenty. Momenty nadziei, kiedy wjeżdża do miasteczka, zapuszcza się w boczne uliczki czy spogląda ponownie na sklep spożywczy, bo może poprzednim razem, albo jeszcze poprzednim, coś przeoczył. Musi tu przecież coś być. Zatrzymuje się, wysiada i chwilę spaceruje, czasem wysiada i spaceruje długo. Mierzy wzrokiem witrynę sklepu, budę, ganek domu, próbuje sobie wyobrazić, jak przyjmują czy odrzucają światło. Przechodzi na drugą stronę ulicy, żeby sprawdzić, gdzie ukrywa cień.

O zmierzchu już nie jest taki wybredny, wtedy prawie wszystko się nada. Front stodoły czy nieoczekiwany szczyt dachu wystający spomiędzy drzew wystarczą, by go zwabić na jakąś starą nieutwardzoną drogę. Koła walczą z nieprzyjazną nawierzchnią, żywopłoty chwytają w swoje szpony boki samochodu, a jego ogarnia nagłe uczucie, że być może to jest to, to może być – nie, na pewno to, i wtedy… Wtedy przekonuje się, że mimo wszystko nic tam nie ma.

Z nastaniem nocy jedzie wyboistą piaszczystą drogą dla wozów końskich, prowadzącą do domu. W świetle reflektorów nocne owady wykonują swój taniec pogardy. Dom rzuca blask ze wzgórza. W podświetlonym lampą oknie pojawia się mała niespokojna głowa żony. Bez pośpiechu kładzie samochód spać, powoli zamyka drzwi garażu i wykonuje ostatnich kilka kroków po schodach do domu, oto myśliwy wraca do obozowiska z pustymi rękoma i pustym umysłem.

Żona, kiedy jest z nim, zawsze coś potrafi powiedzieć.
– Nie czujesz się dumny? – pyta.
– Nieszczególnie.
– Będzie już na zawsze wisiał na ścianie, na dole widnieje twój podpis, coś, co stworzyłeś,
czego nikt inny nie umiałby stworzyć. I nie jesteś z tego powodu… Jak to możliwe?
– Może dlatego, że inaczej postrzegam różne rzeczy niż ty.
– Nie kochasz tego? Dobrze więc, że nie mieliśmy dzieci, skoro tworzysz coś, a potem tego nie kochasz.
– Co masz na myśli, mówiąc „tego”?
– No wiesz, stodoły, gospodarstwa, domu, tego, co zostało uwiecznione.
– No to chyba nie kocham.

Nie mówi jej, że gdy znajdzie to coś, wtedy owszem, towarzyszy mu to uczucie. Wtedy, kiedy nosi to w głowie i spokojnie czeka, aż nabierze kształtu. Kiedy nieśmiało spogląda na wykonane szkice i czuje w sobie to pragnienie. Gdy jest w jego głowie, wyłaniając się z półmroku. Tak, wtedy to faktycznie jest miłość. Dużo silniejsza niż ta, którą kiedykolwiek odczuwał do niej albo jakiejkolwiek innej kobiety. Ona lubi z nim jeździć, kiedy zaczyna poszukiwania, o ile nie trwają one w nieskończoność. Nazywa to „asystą przy poczęciu”. Lubi też rozmawiać w samochodzie, siedzieć obok niego, zadawać pytania. Sama lubi na nie odpowiadać. Będzie wpatrywać się w niego i naciskać, aż coś znajdzie, i dlatego przeważnie stara się spełnić jej oczekiwania.

– Przypuszczam, że jeśli kocham, to ideę – mówi on. – Wiesz, kiedy jest u mnie w głowie, nabiera kształtu. Ale wtedy…
– Co? Co wtedy? Powiedz mi, co?
– Kiedy już zaczyna nabierać… To znaczy, kiedy jest już tego więcej na płótnie niż w mojej głowie, jakoś zawsze tak się dzieje, że w sumie wychodzi mniej, niż się spodziewałem. Im dłużej to robię, tym bardziej to zabijam. I wtedy widzę już jedynie… rozkład, chyba tak bym to nazwał.
– Rozkład?
– Jak ta idea gnije.

Ona wierci się na swoim siedzeniu, jej koński ogon podskakuje z irytacją.
– Przecież to niedorzeczne! W życiu nie słyszałam takiego… No nie! Nie pozwolę ci tego mówić. Po prostu nie pozwolę.
Kiedy tak się zachowuje, przypomina sobie, że ją kocha.
Rano żona wychodzi z nim na zewnątrz i prowadzi go wokół domu.
– Rozejrzyj się tylko – mówi. – Wszystko, co wokół widzisz, to piękno.
– Ale nie mój typ piękna.

Wieczorem też to robi. Teraz pokazuje mu poświatę schyłku lata na ziemi wszędzie wokół, zachód, który roztapia się niczym barwna żarówka w morzu, morze przypominające zgniecione aluminium.
On kręci głową.
– Nic – mówi do niej. – Nic, nic, i jeszcze raz nic.

Wracają razem do domu, szykują kolację i siedzą w milczeniu, które w jego odczuciu jest towarzyską ciszą – radio cicho gra, słychać odgłos przewracanych przez niego kartek.
Ona delikatnie dzierga swój chodniczek. Nie można powiedzieć, że chodzą koło siebie na paluszkach i absolutnie nie siedzą jak na szpilkach, ale oboje starają się bardzo, by nie zaburzyć tego spokoju, by trwał maksymalnie długo.

We wtorkowy wieczór, kiedy wrócili z Orleans, powiedział do niej:
– Nie mogę pracować, kiedy wokół jest tyle zajadłości. Nie zniosę kolejnej bójki.
– Ty nie możesz? Ty? Jesteś tu sam? A ja? Co ze mną? Ja też jestem artystką, gdybyś
zapomniał. Całe lato przez te kłótnie nie mogłam wziąć do ręki pędzla i…
– Te wszystkie krzyki, oskarżenia, prowokacje. Po prostu nie mogę.
– Mnie to też boli.
– Domyślam się, że na pewno.
– Nie, mnie boli bardziej! – krzyknęła i oparłszy się plecami o ścianę, osunęła się po chwili na podłogę, po czym objęła dłońmi głowę. – Po tych wszystkich latach to takie odrażające, że w ogóle nie zwracasz na mnie uwagi, i moje serce uschło z samotności. Dlatego moje obrazy rodzą się martwe i dlatego nie jestem w stanie stworzyć żadnego.

Kiedy tak mówi, już nie pamięta, w jaki sposób ani dlaczego kiedykolwiek ją kochał. Ale przecież wie, jak trudne i dla niej są te jego posępne chwile milczenia, to, jak bardzo pragnie uznania, którego nigdy nie dostanie. Kiedyś nazywała to uznaniem „autonomicznego prawa”, ale on przypuszcza, że dzisiaj zadowoliłaby się jakimkolwiek uznaniem.

Prędzej czy później to wszystko znowu się nagromadzi – rozczarowania, wzajemne oskarżenia, obwinianie. Nagromadzi się i wybuchnie. To tak, jakby nosiła w środku skrzynkę z wężami, które syczą, by je wypuszczono, wystarczy, że ktoś nachyli się i otworzy. Tymczasem jednak w ten spokojny wieczór na zewnątrz rozciąga się morze, rozchodzi się uspokajający zapach nafty, światło lampy.

Czeka, przyglądając się jej nieruchomej nachylonej głowie, pod którą poruszają się zwinne palce.
– Chciałabyś, żebym ci poczytał? – odzywa się w końcu.
Podnosi wzrok, w kąciku jej oka błyszczy łza.
– Żałuję… – zaczyna.
On kiwa głową.
– Wiem, wiem… – mówi.

Wydawnictwo Prószyński


Zobacz także

35 zastosowań sody oczyszczonej. Musisz je wypróbować!

Nie rzeczy są ważne, ale to, że choć obcy, ale jednak drugi człowiek o tobie pomyśli…

Pięć mądrości o małżeństwie, które można włożyć między bajki...

23 oznaki „zdrowego związku”. Sprawdź, czy twoja relacja zmierza w dobrym kierunku