Uroda Zdrowie

Napoje wprost stworzone dla kobiet. Dzięki nim zadbasz o swoje zdrowie i ciało

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
14 czerwca 2016
napoje
Fot. Pixabay / stokpic / CC0 Public Domain
 

Z reguły doskonale wiemy, czego nie jeść lub nie pić, by nie szkodzić swojemu zdrowiu i urodzie. Ale nie wiemy dokładnie, co pić nie licząc wody, by czerpać z napojów cenne substancje, które szczególnie służą kobiecemu organizmowi.

Tych napojów nie żałuj sobie w codziennej diecie

1. Sok z buraków

To bogate  źródło kwasu foliowego, który zapewnia prawidłowy przebieg procesów metabolicznych, oraz dobrze wpływa na kondycję układu nerwowego, wpiera produkcję hormonów szczęścia -serotoniny i noradrenaliny.W burakach znajduje się dużo potasu, koniecznego w transporcie składników odżywczych do wnętrza komórek, oraz przyspieszającego usuwanie z organizmu produktów przemiany materii. Sok buraczany oczyszcza i odkwasza organizm, dostarcza często brakującego kobietom żelaza, spożywany codziennie zapobiega nowotworom.

Fot. Pixabay / Desertrose7 / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / Desertrose7 / CC0 Public Domain

 

2. Sok pomidorowy

Te smaczne warzywa są bogate w likopen, będący jednym z najsilniejszych naturalnych antyutleniaczy.  Likopen mi.in  zapobiega powstawaniu komórek nowotworowych, zapobiega gromadzeniu się zbędnych płynów w organizmie, chroni skórę przed poparzeniami słonecznymi, pobudza syntezę prokolagenu, który odpowiada za sprężystość skóry i jej młody wygląd. Zmniejsza ryzyko wystąpienia osteoporozy, poprawiając gęstość mineralną kości.

3. Sok z ogórków

Ogórki  zawiera minerały takie jak potas, magnez i krzem, które poprawiają wygląd cery, nadają jej młodzieńczego blasku, łagodzą podrażnienia, tonizują i odświeżają. Doskonale nawilżają organizm od środka, ponieważ aż w 90% składają się one z wody.

Fot. Pixabay / Kaz / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / Kaz / CC0 Public Domain

4. Warzywno-owocowe koktajle

Samo zdrowie. W jednej szklance koktajlu możesz połączyć kilka owoców i warzyw, czego nie zjadłabyś zapewne za jednym posiedzeniem przy stole. To bomba witaminowa, zawiera także przeciwutleniacze, błonnik, wodę. Zielone koktajle wzmacniają organizm i oczyszczają go, dodają energii, pomagają zachować szczupłą sylwetkę, przedłużają młodość i znakomicie wpływają na samopoczucie i urodę. Zalety pitnego miksu owoców i warzyw są nie do przecenienia.

Fot. Pixabay / ImagesBG / CC0 Public Domain

5. Woda kokosowa

Woda z kokosa świetnie nawadnia organizm, uzupełnia niedobory elektrolitów, obniża poziom sodu i podnosi poziom potasu we krwi. Znakomicie gasi pragnienie i w porównaniu do innych napojów jest niskokaloryczna, więc przysłuży się zachowaniu szczupłej sylwetki.

kokos

Fot. Pixabay / mrk_dsignz / CC0 Public Domain

6. Fermentowane przetwory mleczne

Kefiry i jogurty wyjątkowo służą zdrowiu i sylwetce. Przetwory mleczne zawierają bakterie probiotyczne, które wzmacniają odporność i ułatwiają trawienie. Znajdziemy w nich także dużą ilość fosforu, potasu, wapnia, cynku, witaminy B2 i B5, B12. Są doskonałym zamiennikiem dla mleka, jeśli ktoś cierpi na nietolerancję laktozy, lub po prostu nie lubi smaku surowego mleka.

Fot. Pixabay / kaboompics / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / kaboompics / CC0 Public Domain

7. Mleko sojowe

Soja zawiera fitoestrogeny łagodzące objawy menopauzy, takie jak: uderzenia gorąca, kołatania serca, bóle głowy, obniżenie nastroju, rozdrażnienie. Soja posiada duże ilości izoflawonów, stymulujących skórę do produkcji kolagenu, co pozwala zachować młody wygląd skóry. Mleko sojowe pite regularnie zmniejsza zmniejsza ryzyko zachorowania na miażdżycę, choroby serca oraz nowotwory. Możesz samodzielnie zrobić mleko sojowe, tutaj znajdziesz przepis także na inne mleka roślinne.

 Fot. Pixabay / Jing / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / Jing / CC0 Public Domain


źródło: kobieta.wp.plkrokdozdrowia.pl


Uroda Zdrowie

7 zasad miłości własnej, która nie rani innych

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 czerwca 2016
Fot. iStock / AZarubaika
 

Pojęcie „miłości własnej” ciągle jeszcze kojarzy nam się źle. Kochać siebie, to być trochę egoistą. Boimy się takiej oceny, wolimy by inni widzieli nas jako zdolnych do poświęceń altruistów. Ale altruista też może pokochać siebie, zadbać o swoje potrzeby i marzenia. Przestańmy się bać być dla siebie kimś ważnym. To ten lęk blokuje nam drogę do poczucia równowagi z samym sobą, do spełnienia na drodze osobistego rozwoju, do wartościowych, partnerskich związków.

Jak więc kochać siebie bez obawy, że ktoś to źle odbierze lub że możemy zranić innych? Poprzez konsekwentnie stosowanie kilku życiowych zasad. To nie są spektakularne kamienie milowe, które zmienią wszystko. To drobne, codzienne gesty i nawyki, które mogą sprawić, że ujrzysz w sobie kogoś wartego twojej miłości.

Po pierwsze: przede wszystkim nastawienie

Zaczynaj każdy dzień od powiedzenia sobie czegoś pozytywnego. Przypomnij sobie jak poradziłeś sobie z trudną sytuacją, jak wyglądałeś w ważnym dla ciebie dniu, jak opanowałeś stres i ruszyłeś po swoje. Albo jak, mimo złego samopoczucia, wstałeś, zjadłeś śniadanie i wyszedłeś z domu. Cokolwiek, co wywoła uśmiech na twojej twarzy i poczucie dumy. Nawet cicha, ledwo dostrzegalna twojej twarzy radość rozleje się ciepłem na twoim sercu. Jesteś dla siebie bohaterem.

Po drugie: marzenia

Niekoniecznie spektakularne. Czasem marzymy o tym, by zrobić sobie wolny dzień, albo nawet kilka godzin. Wygospodarować czas, który możemy poświęcić w całości sobie, swoim potrzebom. Ale niewielu z nas potrafi powiedzieć bliskim: to jest moja chwila, chciałbym pobyć sam.

Znajdowanie czasu dla siebie nie ma nic wspólnego z zaniedbywaniem domowych i związkowych obowiązków. To raczej kwestia uwzględnienia w naszych napiętych planach miejsca „tylko dla nas”. Taka zasada powinna obowiązywać oboje partnerów.

Jeśli masz możliwość, rozwijaj swoje pasje. Wchodząc w relację z drugą osobą wnosisz wówczas coś „swojego”, coś co cię wyróżnia. Ten, kto pokocha cię szczerze, pokocha cię właśnie takiego. Z czasem pewnie kilka rzeczy trzeba będzie ograniczyć (zwłaszcza gdy założysz rodzinę) ale nie rezygnuj z nich zupełnie, bo będzie ci ich brakowało.

Po trzecie: odrzuć wewnętrzny głos krytyki

Nie wierz tak łatwo we wszystko co pojawia się w twojej głowie na twój temat. Ten wewnętrzny, uciążliwy krytycyzm, próbuje trzymać nas w szachu i pilnować, żebyśmy nie poczuli się „zbyt dobrzy”. Ale to nie jest dobry głos, bo zbyt często odwodzi nas od realizacji naszych życiowych planów. Sprawia, że zaczynamy widzieć je jako zbyt odważne dla „kogoś takiego jak my”. Brak wiary we własne siły również wypływa z braku umiejętności pokochania i zaakceptowania siebie samego. Ten, kto się kocha prawdziwie, będzie starał się sięgać po swoje marzenia, żeby być szczęśliwym. I przestań się porównywać. Ludzi nie można zmierzyć tą samą miarką.

Po czwarte: ludzie

Otaczaj się takimi, którzy cię kochają i inspirują. Niech to będzie miłość, czy sympatia, bezwarunkowa. Z tej miłości, przyjaźni, uznania, czerp dla siebie przekonanie, że jesteś kimś wyjątkowym. Odrzuć potrzebę bycia lubianym przez wszystkich – od dawna wiadomo, że to jedno z najbardziej szkodliwych dążeń, jakie można sobie samemu zafundować. Ono tłumi w tobie wszystko czym naprawdę jesteś.

Po piąte: różnice

Zaakceptuj rzeczy, które różnią cię od innych. I tez je kochaj. Nie ma nic wspanialszego w człowieku niż pogodna świadomość swojej odrębności, swoich słabości i ponadprzeciętnych zalet. Taka umiejętność to wielka cegła w budowaniu miłości własnej. Miłość własna zbudowana na takiej cegle, to solidna wartość, która nie jest łatwo w człowieku zniszczyć.

Po szóste: doceń siebie

Świętuj swoje małe i duże sukcesy w gronie bliskich. Przyzwyczajaj ich od samego początku, że potrafisz się cieszyć, z tego, że ci się udaje. Że twój sukces to nie przypadek, ale wynik ciężkiej pracy, konsekwencja zdolności i wiedzy. Nie krępuj się fałszywą skromnością.

Po siódme: piękno to coś więcej

Nie tylko uroda i wysportowane ciało. Kochać siebie, to uznać, że piękno jest niedefiniowalne, uznaniowe. I wierzyć w to, że samemu jest się pięknym, tak jak piękny może być człowiek poprzez swoją życiową postawę, stosunek do innych i odwagę życia „po swojemu”.

I jak tu siebie nie pokochać?


Uroda Zdrowie

Miłość, młodość i motyle w brzuchu… Pierwszy poważny związek: oczekiwania kontra rzeczywistość

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
14 czerwca 2016
Fot. Flickr / EMILIE RHAUPP / CC BY

Według bajek, które czytały nam mamy od najmłodszych lat, najtrudniejsze w całej historii miłości to zakochać się. Kiedy już to nastąpi, powinno pójść z górki. Najpierw kilka miesięcy sielanki, a potem już tylko „żyli długo i szczęśliwie”.  Mówi się, że cechą młodości jest niecierpliwość; do młodości, dodałabym jeszcze pierwsze poważne związki.

„Poważny”, czyli jaki?

Mówi się, że w związku najważniejszy jest pierwszy rok. Wtedy zakochanie jest najsilniejsze, a my – chcąc nie chcąc – ciągle patrzymy na wszystko oderwani od rzeczywistości. Oczywiście najpierw związek musi przetrwać ten rok, co czasami może być poważnym wyzwaniem.

W tych wszystkich słodkich komediach romantycznych, którymi żyje moje pokolenie, scenarzyści zapominają wspomnieć o czymś tak ważnym, jak życie – czyli mniej atrakcyjne wątki drugoplanowe: praca nad związkiem i samym sobą. Jeżeli masz szczęście, wyniesiesz to jako nawyk z domu, bo rodzice pokazali ci, co oznacza prawdziwa miłość, o którą trzeba dbać każdego dnia. A jeśli nie… No cóż, nawet niepodlewany kaktus może uschnąć.

Love, love, love! Czas nie ma znaczenia, liczy się uczucie 

Każde wakacje spędzałam w towarzystwie pewnego przystojnego Ukraińca, przyjaciela na dobre i złe. Piotrek – romantyk i podrywacz w jednym. Półtora roku temu, usłyszałam, że znalazł tą jedną jedyną i chce się jej oświadczyć. Ukraińska Piękność początkowo odrzuciła jednak romantyczną propozycję bycia razem do końca życia. Dla romantyka, czas nie ma znaczenia, liczy się uczucie. Znali się pięć miesięcy, a on chciał mieć wszystko już, teraz, natychmiast. Młodzieńcza niecierpliwość doprowadziła odrzucenia i zranienia.

Wystarczyło kilka miesięcy, że Piękność przyjęła ponowne oświadczyny. Czas i prawdziwe poznanie drugiej osoby, to jednak niesamowita wartość. W ciągu kilku miesięcy widzimy tylko to, co chcemy widzieć. Dopiero kiedy opadnie pył wielkiego pożądania, zauroczenia, a motyle w brzuchu w końcu się uspokoją,  zauważamy, że ten idealny facet jednak nie jest taki idealny, bo ma obsesję na punkcie prasowania, a do tego nie potrafi gotować.

Teraz, już, natychmiast! 

Pierwszy poważny związek to zazwyczaj pragnienie bycia z kimś non-stop, przynajmniej na początku, dopóki nie pojawi się pierwszy problem. Praca, pasja, wyjazdy, rodzice, dzieci z poprzedniego związku… Według większości seriali, taki problem to nie problem.  Przecież są nianie (i sądy), pracę można zmienić, rodziców przegadać, a pasję podzielić na dwoje. Nikt nie ma prawa zmienić twojego idealnego planu na ten związek, który ma przetrwać do końca waszych dni! Też tak myślałam, do czasu kiedy sama rozpoczęłam swój pierwszy, poważny związek.

Jak rozśmieszyć Boga?

Po pierwszym miesiącu sama wpadłam w machinę planowania. Wszystko miało być idealnie. Wspólne wyjazdy, wypady na piknik, kino, w późniejszej perspektywie mieszkanie i idealne życie dwójki zakochanych ludzi. Dość szybko na ziemię sprowadziła mnie tak zwana proza życia.

Nagle okazało się, że różnica wieku, pomimo tego, że nieodczuwalna na co dzień, pokazała nasze patrzenie w tym samym kierunku, ale w odczuwalnie odmienny sposób. W końcu dzieci z poprzedniego związku zawsze będą najważniejsze, bo są dla niego całym światem, a ja nie mam zamiaru z tym walczyć. Praca, pomimo tego, że podobna do mojej, zabiera ogrom czasu.  Woody Allen powiedział, że Pana Boga możemy rozśmieszyć opowiadając mu o swoich planach. Musiał się bardzo śmiać, kiedy słyszał moje…

Walka z wiatrakami

Poza niecierpliwością, my – młodzi, mamy jeszcze jedną poważną wadę; chcemy, żeby wszystko było po naszej myśli, nawet kosztem zmieniania kogoś czy czegoś, co wiąże się z jego przeszłością. Może nie chciałam walczyć z dziećmi, ale na pewno chciałam stać się integralną częścią jego życia szybko, nawet za szybko. Nieraz powtarzałam, że mógłby zrobić coś inaczej, patrzeć na świat pozytywniej, a najlepiej nosić najmodniejsze okulary przeciwsłoneczne, które idealnie podkreślą jego rysy twarzy! Nie wiem, co wywołało zimny prysznic, ale pewnego dnia po prostu się zatrzymałam i pomyślałam, że coś jest nie tak.

Moja chęć posiadania wszystkiego ‚na wczoraj’, zaczynała przypominać niszczącą walkę z wiatrakami.  A przecież chodzi o to, żeby kochać za to, jaki ktoś jest, bez zmieniania go na milion sposobów.

Matczyne mądrości

Doskonale pamiętam słowa mojej mamy, która nauczona swoim doświadczeniem (mój tata był od niej starszy o 11 lat) delikatnie, acz dobitnie powiedziała, że to nie będzie najłatwiejszy związek z możliwych, ale dla miłości warto poświęcić wiele rzeczy.  I wtedy ja, 20-latka, chcąca wszystkiego na już (bo przecież zawsze dostawałam to, czego chciałam, a związek musi być perfekcyjny), zrozumiałam jedną, najważniejszą tajemnicą związków, zwłaszcza tych pierwszych – poważniejszych. O miłość trzeba dbać każdego dnia, nauczyć się kompromisów i nie oczekiwać, że wszystko będzie tak, jak ty sama zaplanować sobie w swojej głowie. Jeśli kochasz naprawdę, nie poddasz się nawet, kiedy jest bardzo źle, a życie nie przypomina słodkich komedii romantycznych.


Zobacz także

Ćwiczenia wzmacniające na odcinek szyjny kręgosłupa

Inwestycja w zdrowie w otoczeniu stuletniego lasu. Regeneracja w wersji all inclusive w Columna Medica

Jakie działanie mają suplementy na poprawę stanu włosów? Chcesz wiedzieć, zapytaj kobietę