Lifestyle Uroda

Kosmetyki z arszenikiem i smarowanie twarzy smalcem… Urodowe triki naszych babek

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
11 września 2016
Fot. iStock / Klubovy
 

Od starożytności kobiety troszczyły się o piękny wygląd na miarę ówczesnych możliwości. Wykorzystywały dostępne naturalne produkty, by zadbać o stan włosów i skóry, zatuszować niedoskonałości i podkreślić piękno wg obowiązujących w tamtym czasie kanonów urody. Już Kleopatra była znana z zamiłowania do regularnych kąpieli w kozim mleku, więc te proste zabiegi musiały przynosić dobre rezultaty. 

W zgodzie z naturą dbano o urodę przez wiele stuleci. Do czasu, gdy nadszedł czas na masową produkcję fabrycznych kosmetyków, które powoli trafiały pod dachy wielu kobiet. Zdecydowanie ich receptury i skuteczność różniły się od tego, co współczesne kobiety znajdują w swoich kosmetykach do zadań specjalnych.

Czy wiesz, czym dysponowały nasze prababki i babki?

Rtęć w natarciu

Przed półwieczem była ona rozpowszechnionym składnikiem wielu produktów kosmetycznych. Kobiety, które stosowały np. puder z tym składnikiem, skarżyły się na problemy skórne takie jak wysuszanie się i łuszczenie. Nasze babki nie wiedziały o tym, że związki rtęci, których jony wiążą się z białkami, upośledzają funkcjonowanie tkanek i narządów, a także wpływają na powstawanie zmian zwyrodnieniowych w ośrodkowym układzie nerwowym. Opary rtęci mogą przedostawać się przez skórę czy płuca do organizmu, wyrządzając w nim szkody.

Arszenik we włosach

Włosy to duma nie jednej kobiety. Dziś mamy do dyspozycji przeróżne szampony, maseczki, odżywki, olejki, które dbają o kondycję czupryny. Nasze babki również sięgały po szampony do włosów, które czasem miewały dość osobliwy skład. Np. preparaty do likwidowania siwego odcienia we włosach zawierały zabójczą truciznę — arszenik (tlenek arsenu). Jego duże stężenie może być bardzo niebezpieczne dla zdrowia, ponieważ arsen wiąże się z czerwonymi krwinkami, oraz wnika do organów wewnętrznych. Co prawda w ludzkim organizmie są naturalne śladowe ilości arsenu, ale wchłaniamy więcej tego związku, toksyczność z czasem rośnie. W efekcie uszkadzamy centralny układu nerwowy, układu pokarmowy i oddechowy, przy okazji sprzyjając rozwojowi nowotworów, zwłaszcza skóry, płuc i wątroby.

Tłuste pokarmy na suche włosy

Innym sposobem na pielęgnację, szczególnie włosów suchych, było ich ponad trzytygodniowe niemycie i jedzenie tłustych potraw. To miało natłuścić włosy, podobnie jak wcieranie w skórę głowy oliwy z oliwek.

Czerwień koszenilowa na ustach

Już nasz babki korzystały z barwników, o których pochodzeniu lepiej nie rozmyślać. Czerwień koszenilowa, czyli naturalny barwnik pozyskiwany z mszycy o nazwie koszenila z Ameryki Południowej i Centralnej, nie jest uznawany za substancję szkodliwą, jednak u osób wrażliwych może powodować astmę, nadpobudliwość i reakcje alergiczne. Barwnik stosowany do dziś w kosmetyce może również negatywnie wpływać na płodność, stan wątroby czy nerek.

Fot. iStock / CSA-Printstock

Fot. iStock / CSA-Printstock

Woda i ocet na potliwość

Jeśli kobieta miała kłopot z nadmierną potliwością i niemiłym zapachem ciała, polecano jej codzienne kąpiele w wodzie z octem. Dla lepszego efektu należało praktykować to dwa-trzy razy dziennie.

Smalec na twarz

Posiadaczki suchej skóry mogły radzić sobie z tym problemem w dość oryginalny sposób. Wystarczyło przecierać twarz czystym, świeżym smalcem. Po przetarciu należało usunąć tłuszcz z twarzy, a następnie przemyć skórę naparem ze ślazu lub siemienia lnianego.

Śnieg zamiast kremu przeciwzmarszczkowego

Aby utrzymać jędrność skóry, zalecano zbieranie świeżego śniegu lub lodu, owijania tych bryłek w czystą chusteczkę lub inny materiał i przykładanie kawałek po kawałku, do twarzy. Zabieg należało powtarzać kilkakrotnie, uważając by nie odmrozić sobie twarzy. Na szczęście, kiedyś środowisko było mniej zanieczyszczone jak dziś i bezpieczniej było stosować specyfiki wprost od natury.

Gorący wosk na rzęsach

Ta metoda miała na celu stworzyć wrażenie gęstszych, sztucznych rzęs wokół oczu. Aby rozjaśnić spojrzenie, zakrapiano do oczu cytrynę lub napar z trującej belladonny.

Fot. iStock / Greg Cooksey

Fot. iStock / Greg Cooksey

Wyciąg ze skóry młodych zwierząt

Miał na celu zniwelować zmarszczki i odmłodzić twarz kobiety. Ten cenny wyciąg z komórek skórnych, miał posiadać skład identyczny z żywotnymi składnikami zawartymi w skórze młodej, zdrowej dziewczyny. Grzechem było nie skorzystać!

Ale żeby nie było tego złego…

Sięgano po zupełnie bezpieczne, naturalne środki prosto z grządek przydomowych i pól. Znane były maseczki z siemienia lnianego, ogórka oraz wielu innych warzyw czy owoców. Bywało, że zamiast tracić czas na obkładanie twarzy specyfikami, po prostu przecinano warzywa w pół i masowano nimi twarz, np. rzepą czy surowymi ziemniakami. Stosowano także chętnie olejek różany, który po dziś dzień, w przeciwieństwie do wyżej wymienionych metod, nadal cieszy się powodzeniem.


źródło: kobieta.wp.plkobieta.onet.pl


Lifestyle Uroda

10 drobnostek, które sprawią, że zaczniesz jeść mniejsze porcje i zrezygnujesz z podjadania

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
11 września 2016
10 drobnostek, które sprawią, że zaczniesz jeść mniejsze porcje i zrezygnujesz z podjadania
Fot. iStock / stevanovicigor
 

Kobiety, które są na diecie, wiedzą, że najtrudniej jest opanować pociąg do jedzenia. A gdy pilnie liczymy kalorie, każda dokładka czy sięgnięcie po nieplanowaną przekąskę, oddala od celu. Nie tylko ze względu na przyjęte kalorie, ale sam fakt, że bez silnej woli, mało prawdopodobne jest dotrwać do samego końca.

Aby łatwiej kontrolować apetyt, warto wypróbować kilka sprawdzonych sposobów, które skutecznie oszukają mózg, aby czuł się bardziej syty i powstrzymają przed sięgnięciem po dokładkę.

Dzięki sprytnym i prostym sztuczkom, zaczniesz jeść mniejsze porcje (i oszukasz „mózg na diecie”)

1. Apetyt kontra woda

Najbardziej oczywisty i przez wiele osób chętnie praktykowany sposób, czyli jesz mniej, pijesz więcej. Najlepiej by pić kilka szklanek wody 15-30 minut przed głównym posiłkiem (śniadanie, obiad lub kolacja). Dzięki temu można oszukać głód i tymczasowo zająć żołądek, a w konsekwencji zjeść mniej podczas posiłku. Woda nie dostarcza kalorii, ale jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania organizmu oraz zachowania urody.

2. Jedzenie na mniejszych talerzach

Wiele osób przejawia tendencji do nakładania potrawy po same brzegi talerza. Jeśli zamienisz większy talerz na mniejszy, automatycznie nałożysz mniej jedzenia. Mimo tego widok wypełnionego talerza (nawet mniejszego) może skutecznie oszukać twój mózg w kwestii sytości. Przecież je się także oczami.

3. Omijaj miejsca, gdzie można dobrze zjeść

Posiłki jedz w domu, gdzie masz pełną kontrolę nad ilością i wielkością dania. W restauracjach, barach szybkiej obsługi dostaniesz porcję z góry ustaloną, której raczej się nie oprzesz a w dodatku nie masz wpływu na to, w jaki sposób była przygotowywana. Nawet gdy nie jesteś specjalnie głodna, omijaj takie miejsca, w których apatyt zawsze się wzmaga.

4. Przeżuwaj dokładnie kęsy

Mała rzecz, a ma naprawdę duże znaczenie. Żołądek informację o sytości wysyła dopiero po ok. 15 minutach jedzenia, gdzie przez ten czas można naprawdę dużo zjeść. Dokładne żucie jedzenia pozwala nie tylko lepiej rozdrobnić pokarm i przyspieszyć jego trawienie, ale też rozsmakować się w nim. Dzięki temu zyskasz na czasie, do momentu, gdy żołądek nie „uzna”, że już jest pełen.

5. Warzywa mają pierwszeństwo 

Warzywa są nie tylko pełne witamin i innych cennych składników odżywczych, ale zawierają dużo błonnika. Błonnik znakomicie reguluje apetyt i zmniejsza wahania cukru we krwi, więc warto włączać go do każdego posiłku. Jedząc pokarmy z błonnikiem, który pęcznieje w układzie pokarmowym, szybciej się najesz.

10 drobnostek, które sprawią, że zaczniesz jeść mniejsze porcje i zrezygnujesz z podjadania

Fot.iStock / Donald Gruener

6. Pozbądź się zapasów słodyczy

Najczęściej słodycze schowane są gdzieś w szafce, na wypadek nagłej ochoty, czy też przyjęcia gości. Jednak skoro masz świadomość, że one tam są, łatwiej się oddać pokusie i sięgnąć po ten zakazany owoc. Gdy opróżnisz szafkę i dopadnie cię chęć na coś słodkiego, raczej nie ubierzesz się specjalnie po to, by kupić batonik w sklepie dwie ulice dalej.

7. Sztuczną słodycz zamień na naturalną

Jeśli musisz mieć coś pod ręką słodkiego, to niech to będą przynajmniej owoce. Zamiast niezdrowego, rafinowanego cukru, dostarczysz do organizmu trochę naturalnej słodyczy, a wraz z nią, duże ilości witamin i minerałów. Fakt, owoce również potrafią być bardzo kaloryczne, ale biorąc pod uwagę wszystkie ich zalety, zdecydowanie zdrowiej sięgać po słodki owoc, niż bezwartościowy batonik.

8. Kontrola i planowanie ilości posiłków

Planuj swoje posiłki oraz składniki, jakie do nich wykorzystasz. Będziesz miała czas przemyśleć wartość dania, zamiast wrzucać na szybkiego do garnka to, co wpadnie ci w ręce. Przy dzisiejszym pędzie trudno znaleźć czas na wszystko, więc planowanie, oraz gotowanie i zabieranie części posiłków do pracy, pozwoli na kontrolowanie ilości i jakości tego, co jesz, a także oszczędzi twój czas.

9. Jedz tylko wtedy, gdy jesteś głodna

Niby rzecz oczywista, a jednak wiele z nas wrzuca w siebie niemałe ilości przekąsek np. przebywając w towarzystwie przyjaciół. Siedząc wspólnie przy stole i rozmawiając, ryzykujesz tym, że przestaniesz skupiać się na jedzeniu i zjesz o wiele więcej niż powinnaś. Podobnie w domu, jeśli siedzisz i oglądasz film, a przy tym podgryzasz coś dobrego dla przyjemności, trudno ci będzie utrzymać w ryzach ilość zjedzonych przekąsek. Skupiaj się na czynności, jaką jest jedzenie i sięgaj po nią nie z nerwów, dla towarzystwa czy zabicia czasu, ale wtedy gdy naprawdę poczujesz głód.


źródło: www.lifehack.org


Lifestyle Uroda

Chcesz odepchnąć od siebie szczęście? Krótki poradnik dla życiowych męczennic i pesymistek

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
11 września 2016
Fot. iStock / lovell35

Dookoła pełno dobrych rad i metod na to, jak znaleźć szczęście, gdzie go szukać, gdzie się ukrywa i co możemy zrobić, by w końcu je – kolokwialnie mówiąc – dorwać. A co jeśli ktoś nie ma ochoty na baśniowy happy end, chce pozostać smutasem, malkontentem i uniknąć mimicznych zmarszczek od szerokiego uśmiechu? Jest i na to rozwiązanie – by szczęście skutecznie od siebie odepchnąć, musicie po prostu pielęgnować w sobie kilka myśli.

Jestem beznadziejna

Podstawowa myśl, która szczęście odepchnie skutecznie i na bezpieczną odległość. Powtarzaj to jak najczęściej, uczyń z tego codzienną mantrę, aż w końcu w to uwierzysz i będziesz mogła pogrążyć się w swojej rozpaczy i smutku. Mów, że jesteś beznadziejna, gdy popełnisz nawet najmniejszy błąd – nic to, że masz do tego prawo, bo jesteś tylko człowiekiem, nie daj sobie wmówić, że perfekcja nie istnieje! A jeśli wyjdzie ci coś idealnie… no cóż, przypadek, zdarzyło się, sprzyjający splot okoliczności – bo przecież to nie ty, ty jesteś beznadziejna.

Zawsze mam pecha

Kot zawsze przebiega mi drogę, samochód zawsze ochlapie w deszczowy dzień, a policja zawsze stoi tam, gdzie noga mocniej naciska na gaz. Wypatruj znaków pecha dookoła siebie, a pewnie znajdziesz ich całe mnóstwo. Na to, co miłe, dobre i przyjemne zamykaj oczy i uszy – ty jesteś pechowa, więc nie wiesz, co to szczęście!

Na pewno mi się nie uda

Mówisz tak? Dobra pesymistka, oby tak dalej! Zapomnij o wysokiej samoocenie, pozytywnym nastawianiu się i wierze, we własne możliwości – wszyscy powtarzają, że to ważne, ale idź pod prąd i nie daj się „modzie” na pewność siebie i przebojowość. Z góry zakładaj niepowodzenie i porażkę, do tego rób smutną i zrezygnowaną minę, angażuj się na pół gwizdka (bo po co więcej, skoro i tak się nie uda) i demotywuj na każdym kroku. Tylko ta strategia pozwoli na zduszenie szczęścia w zarodku i zapobiegnie wszelkim sukcesom.

Inni zawsze mają w życiu lepiej

Porównuj się z innymi zawsze i wszędzie i w ogóle nie patrz na to, że jesteście różni, macie odmienne doświadczenia, możliwości i potrzeby. Skoro twierdzisz, że inni mają w życiu lepiej to tak pewnie jest – w końcu zawsze masz rację. Nawet, jeśli dobrze kogoś nie znasz, to przyjmuj założenie, że w porównaniu z tobą ma on sielskie życie, zero problemów, opływa w luksusach, kąpie się codziennie w mleku i śpi na płatkach róż (albo na pieniądzach, jak wolisz). Inni mają super życie, ty masz swoją marną egzystencję bez odrobiny szczęścia, radości i uśmiechu.

Z nimi nie mam szans wygrać

Stawiaj się zawsze niżej od innych i broń Boże nie myśl, że w czymś możesz być od nich lepsza- to takie… optymistyczne i trąci wiarą w siebie, fuj! Idealizuj osiągnięcia innych osób, dodawaj im zalet, koloryzuj ich cechy, a przy tym zawsze mów o sobie jak najgorzej, nie przyjmuj komplementów, rób z siebie męczennicę i wiecznego pechowca. Zakładaj z góry, że mniej umiesz, mniej wiesz i poradzisz sobie znacznie gorzej – to najlepszy sposób ochrony przed szczęściem i powodzeniem.

Nawet nie próbuję, bo i tak nic z tego

Od razu skreślaj się już na starcie i pod żadnym pozorem nie dopuść do tego, byś zauważyła nawet najmniejszą swoją zaletę. Nie próbuj i nie podejmuj ryzyka, kategorycznie zapomnij o realizowaniu celów i spełnianiu swoich marzeń – jeszcze się uda, osiągniesz sukces i będziesz miała powody do szczęścia. Pozostań bezczynna, bez motywacji, w nic się nie angażuj – szczęście zazwyczaj omija ludzi z taką postawą szerokim łukiem.

Nie jestem tego warta

Ooo, tego zdania szczęście nie lubi, tak trzymać! Nie zasługujesz przecież na nic dobrego, nie ty. Dla ciebie jedynie marność nad marnościami, resztki ze stołu pańskiego i byle co. Na dobre trzeba zasłużyć perfekcją i ideałem, a tobie do tego bardzo daleko. Wbrew temu, co powtarzają ci inni dookoła i co starają się ci wmówić w popularnej reklamie, trwaj w przekonaniu, że warta jesteś niewiele, w skali od jednego do dziesięciu – mniej niż zero.

Gdybym była chudsza/ ładniejsza, byłoby inaczej

Tak jest, takie myślenie z pewnością doprowadzi cię do nieszczęścia, a kto wie – może nawet rozpaczy i depresji. Nie dawaj sobie pozwolenia na radość dopóki nie pozbędziesz się wałeczków i cellulitu. Nie myśl, że możesz cieszyć się życiem, skoro w kącikach oczu masz dwie zmarszczki, nos trochę za duży, biust za mały, a na torcie więcej niż osiemnaście świeczek. Przecież nie od dziś wiadomo, że szczęśliwi są tylko ci z idealnie symetryczną twarzą, wymiarami 90-60-90 i bez najmniejszych skaz na urodzie, prawda? Nie próbuj też czegokolwiek zmieniać, by poczuć się lepiej we własnej skórze i zyskać na atrakcyjności – po prostu marudź, narzekaj i trwaj w swoim niezadowoleniu.

A tak całkiem na serio…

…to nie dajcie się takim myślom – one mogą się pojawiać w waszych głowach, ale jedynie na gościnnych występach, i to bardzo krótkich! W psychologii znane jest od dawna zjawisko samospełniającej się przepowiedni (lub samospełniającego się proroctwa), które polega na tym, że nasze oczekiwania i przypuszczenia dotyczące jakichś zachowań wpływają na nie w sposób, który doprowadza do ich spełnienia. Nasze zachowanie zmienia się pod wpływem tego, co same sobie wmawiamy – jeśli więc oczekujemy porażki, nieszczęścia i przegranej, to same do niego doprowadzimy, zgodnie z naszymi założeniami. Ale działa to także w drugą stronę – myśląc pozytywnie, wierząc we własne cele i zakładając sukces, łatwiej będzie nam go osiągnąć! Nie umiesz przestawić się na dobre myślenie o sobie i bycie pewną siebie? Fake it till you make it – udawaj, aż stanie się to prawdą i twoim nowym nawykiem. Jedyne, czym tutaj ryzykujesz, jest zyskanie odrobiny szczęścia i poprawa twojej samooceny.


Zobacz także

Dieta probiotyczna dr. Perricone'a

Śniadanie – najważniejszy posiłek w ciągu dnia? Obalamy mity! Krótkie za i przeciw jedzeniu śniadań

W Święta nie musisz tylko wydawać. W prezencie możesz zadbać o swoje finanse z inPZU

Co słychać ? Co u ciebie? Wszystko ok?