Lifestyle Uroda Zdrowie

Już wiem, kto jest winny temu, że nie chudniemy! I to wcale nie my

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
9 października 2015
Fot. iStock
 

Odchudzałaś się kiedyś? A może marzyłaś, by ważyć o te minimum trzy kilogramy mniej? Próbowałaś różnych diet? Zaczynając od znanej chyba niemal wszystkim kobietom MŻ (Mniej Żreć), która nakazuje nakładanie sobie na talerz połowę porcji tego, co jadłaś dotychczas, aż po wizyty u dietetyczek, które rozpisywały mądre diety.

Próbowałaś łączyć dietę z ruchem, co nawet przynosiło efekty? Jednak po utracie  pierwszych dwóch kilogramów i euforii, że oto znalazłaś sposób na chudnięcie, przychodziło magiczne zatrzymanie wagi, a ciebie dopadała w końcu rezygnacja, a myśli zaczynały krążyć tylko wokół jednego: „Jakby tu się najeść.”

Trafiłam ostatnio na ciekawą teorię*. Wiecie, dlaczego tak ciężko zgubić nam znienawidzone kilogramy, choć ściśle przestrzegamy diety?

Fot. Pixabay/fancycrave / CCO

Fot. Pixabay/fancycrave / CCO

Silna wola to jakiś mit

Za to, ile jemy odpowiedzialny jest mózg. Czy zdajecie sobie sprawę, że z dziennego zapotrzebowania cukru, które wynosi dla człowieka 200 gram, mózg „przejada” 130 gram – czyli małą filiżankę do kawy? Co więcej okazuje się, że u osób zagłodzonych, choćby u anorektyczek waga wszystkich narządów wewnętrznych spada o 40% – o tyle mniej waży przykładowo wątroba czy żołądek. Jest jednak jeden wyjątek – mózg, tu wahania wagi wynoszą zaledwie 2%. Okazuje się, że to mózg pochłania w dużym stopniu energię naszego organizmu.

I co się dzieje, gdy się odchudzamy? Mózg, który potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania masę cukru, dotychczasowe dostarczane porcje czerpie z całego organizmu, korzysta z rezerw. To prawdopodobnie wtedy tracimy kilogramy. Niestety, wszystko się zmienia, kiedy rezerwy się kończą.

Znamy winnego

Metoda wygląda na prostą: kto się odchudza, powinien unikać sytuacji stresowych.  Wiem,  mało prawdopodobne.  Ale to właśnie w stresie mózg domaga się, jak najwięcej energii w postaci cukru. Nie znajduje go już w organizmie, uruchamia więc sygnał: JEŚĆ! Pewnie często nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo na co dzień funkcjonujemy w stresogennym środowisku. Jednak, to wyjaśniać może, że kiedy jesteśmy na diecie nagle będąc w pracy myślimy o czekoladzie, a w domu szukamy lodów w zamrażalce. To mózg wysyła komunikat: CHCĘ CUKRU, CHCĘ CUKRU. Efekt uboczny? Niezużyta już przez mózg energia odkłada się nam na boczkach lub udach. Niestety.

Co więcej, ograniczenie ilości kalorii wiecie do czego prowadzi? Do zwiększenia stresu w organizmie. A jak już wiemy: stres=więcej energii. Mózg nie wie, że się odchudzamy, nie rozróżnia głodzenia od diety. I kiedy na początku udaje się nam utrzymać kontrolę na mózgiem i jego potrzebą energii, to ostatecznie przegrywamy z najprostszym wysyłanym przez mózg komunikatem: Jesteś głodny, idź kup coś do jedzenia. A kiedy już uda się skończyć dietę osiągając wymarzoną wagę, mózg dopuszczony do głosu domaga się więcej i więcej cukru, by uzupełnić zapasy. Co się dzieje z nadwyżką – już wiemy, kto by nie słyszał o efekcie jojo.

To stres, a dokładnie ściśle związany z nim kortyzol, który w stresie rządzi naszym organizmem jest przyczyną wilczych napadów głodu. Jest także powodem nocnego jedzenia. Obiecujemy sobie, że nie będziemy jeść po godzinie 18:00, a tymczasem około 22:00 krążymy wokół lodówki?  Walczymy z chęcią podjedzenia, jeśli się nam udaje, jesteśmy zachwyceni. Kiedy jednak nasz mózg nie wytrzymuje już braku energii, a kortyzol wskutek stresu osiąga niebezpieczny poziom, wówczas porzucamy dietę, co oczywiście uważamy za swoją porażkę.

Mało pocieszające? Cóż, zawsze, jak ktoś się spyta, jak tam twoja dieta, możesz powiedzieć,  że twój mózg nie dał rady. „Wiesz, poziom kortyzolu niestety wzrósł zbyt mocno. Mój mózg pracuje na takich obrotach, że potrzebuje dużo energii, dieta mu nie służy”. I co? Mina rozmówczyni – bezcenna.

Tyle tylko, że pewnie nie o tę minę nam chodzi. Przecież będąc na diecie chcemy schudnąć, to jest główny cel. Drogi są dwie. Albo odpuścimy i oswoimy się z myślą, że optymalna dieta do normalnego funkcjonowania naszego organizmu i mózgu jest kilka kilogramów wyższa, niż byśmy chciały. Ważymy co prawda nawet pięć kilogramów więcej, za to organizm świetnie funkcjonuje, dzięki czemu więcej już nie tyjemy. To trudne, znaleźć tę równowagę?

Jak zatem walczyć ze zbędnymi kilogramami, kiedy masz wrażenie, że spróbowałaś już wszystkiego i nic nie skutkuje? Zgodnie z teorią, którą próbuje w naprawdę wielkim skrócie wam przytoczyć, jeśli chcesz schudnąć, a wszystkie środki zawodzą, zacznij pracować najpierw nad radzeniem sobie ze stresem. To może być o tyle trudne, że to jak panujemy nad stresem jest ściśle związane z naszym dzieciństwem, doświadczeniami. Ale może warto spróbować?

Chcesz schudnąć, a nie możesz? Przyjrzyj się sobie. Może to jest jakiś sposób.


 

*Jeśli chcecie więcej dowiedzieć się o tym, jak na otyłość i nieskuteczność dieta wpływa nasz mózg, sięgnijcie po książkę „Samolubny mózg. Dlaczego diety nie działają” Achim’a Peters’a.

 


Lifestyle Uroda Zdrowie

XII kampania Fundacji Hospicyjnej „Hospicjum to też Życie”

Redakcja
Redakcja
9 października 2015
 

XII ogólnopolska kampania społeczna Fundacji Hospicyjnej „Hospicjum to też Życie” prowadzona jest pod hasłem „Dzieci radzą sobie same tylko w bajkach. Pomóż osieroconym dzieciom”.

Odwołujemy się do pamięci zbiorowej znanych bajek, których bohaterami są dzieci pozbawione przynajmniej jednego rodzica. Kopciuszek, Jaś i Małgosia, sierotka Marysia, dziewczynka z zapałkami, królewna Śnieżka – na ich losy, często dramatyczne, strata najbliższych osób w przeszłości miała istotny, choć niejednorodny wpływ. Obniżyła status materialny, usunęła poza nawias lokalnej społeczności, w sposób znaczący zaważyła na kształtowaniu się osobowości. Co pół godziny ktoś poniżej 20. roku życia staje się w Polsce sierotą! Najczęściej osierocone dziecko ze swoją żałobą pozostaje samo. I ta bajka nie zawsze dobrze się kończy. Dlatego tak ważna jest pomoc, okazana w sposób profesjonalny i na czas. Bogate doświadczenie hospicjów z pracy nad osieroconymi dziećmi pacjentów, dzięki współpracy z powstałym 9 lat temu Funduszem Dzieci Osieroconych, wykorzystane zostanie do pomocy wszystkim małoletnim żałobnikom.

Jak możesz pomóc? Dowiedz się więcej.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Lifestyle Uroda Zdrowie

Kawa opóźnia nasz zegar biologiczny

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
9 października 2015
Fot. Pixabay / CC0 Public Domain

O ile mała czarna rano to dobry pomysł na udany początek dnia, wieczorna kawa, to już ryzykowna przyjemność. A co ryzykujemy? Bezsenność. Zostało to w końcu potwierdzone naukowo.

Kofeina zaburza funkcjonowanie naszego zegara biologicznego i przeszkadza nam w nocy spać. To, co podejrzewaliśmy od dawna, potwierdziły w końcu wyniki badań naukowców z Uniwersytetu w Colorado.

Kofeina zawarta w podwójnym espresso opóźnia nasz zegar biologiczny (wskazujący organizmowi kiedy trzeba się położyć i kiedy można już wstać) o 40 minut! Podobny efekt ma przebywanie w ostrym świetle przed pójściem spać. Nawet, jeśli przebywaliśmy w mocno oświetlonym pomieszczaniu trzy godziny przed planowanym odpoczynkiem, opóźnimy nasz sen o ok 1,5 godziny. Jeszcze gorzej będzie, gdy dodatkowo wypijemy kawę. Wtedy zaśniemy średnio 1 godzinę i 45 minut później. 

Do takich właśnie wniosków doszli naukowcy z Uniwersytetu w Colorado i Uniwersytetu Harvarda. Badali oni komórki krwi pięciu ochotników, zamkniętych w warunkach laboratoryjnych na 49 dni. Badani nie wiedzieli, kiedy jest noc, a kiedy dzień. Obserwowano kolejno wpływ mocnego i słabego światła, kofeiny oraz placebo na cykl snu. Okazało się, że kofeina blokuje przewodzenie adenozyny, czyli neuroprzekaznika wspomagającego zasypianie i sen.

Odkrycie to pomaga wytłumaczyć naukowo, a nie jedynie po samych doświadczeniach kawoszy, dlaczego ci, którzy piją dużo kawy mają częsty problem z zasypianiem. Ale także pozwala opracować oparty o właściwości kofeiny program leczenia niedogodności związanych z przekraczaniem granic czasowych w trakcie podróży oraz regulować zaburzenia rytmu dobowego organizmu.

To pierwsze takie badanie tej najpopularniejszej substancji psychoaktywej pod kątem jej wpływu na nasz zegar biologiczny.

Pamiętajcie, jeśli chcecie dobrze spać, ostatnią kawę wypijcie o 17:00!


 

Źródło: Medical Research Council

 


Zobacz także

Dlaczego tak trudno nam otworzyć się na ludzi, których kochamy, kiedy jesteśmy na nich zdenerwowani?

Dlaczego tak trudno nam otworzyć się na ludzi, których kochamy, kiedy jesteśmy na nich zdenerwowani?

Fryzury idealne na lato, czyli Pytanie na Śniadanie znowu rozbawiło nas do łez. Po sylwestrowym makijażu, kolejny hit specjalistów TVP

Hej, kobieto! Zatrzymaj się. Odpuść. Bez wyrzutów sumienia pozwól sobie na dzień inny niż zawsze