Lifestyle

Tylko tyle… system

J.Piekarska /OKrelacje
J.Piekarska /OKrelacje
4 kwietnia 2016
 

Każdy ma swój system wartości, własne poglądy, które ma prawo zmieniać. System edukacji dopuszcza poznawanie innych kultur, religii, mniejszości  też większych.

Nikt nikogo nie ocenia,  bo ocena stanowi subiektywne zdanie poparte jedynie szczątkiem dostępnych informacji. Można wyrażać swoje myśli, wolność słowa pisanego i wypowiadanego jest wartością prawnie chronioną i przestrzeganą.

Nikt nikomu nie nakazuje  mówić, czynić, zaniechać.

Są zasady pozwalające nie szkodzić innym zachowując prawo do własnych ocen.
Są zasady, których nikt nie musi łamać, by pozostać sobą.

Każdy ma prawo do ochrony własnego ciała, własnych przekonań i racji. Nawet słowo ochrona nie musi być używane, bo nie ma ataku więc nie musi być obrony.

Sumienie to sprawa indywidualna, nie podlega dyskusji, nie stanowi przedmiotu nacisku, presji i nie zajmuje forum. Nikt nie wnika w żaden organ nikogo bez jego zgody. Ciało stanowi własność jedynego właściciela, który to ciało nosi, czuje, odczuwa, podobnie jak sumienie.

Nie ma wymuszeń, nadużyć, presji. Jest wolna wola. A obok niej jest jedna z ważniejszych zasad: żyjesz, daj żyć innym.

A życie to wybór. Ty wybierasz – pozwól wybierać innym. Tylko tyle, pozwala na tak wiele.

Możliwe? Chciałabym, aby było możliwe. Aby za działaniem jednostki stał przede wszystkim jej wybór. Bez ocen, ryzyka, z bezpieczeństwem, prawem do własnych myśli i przekonań w poszanowaniu siebie i innych.

Nie rozumiem dlaczego ktoś chce zajmować się moim sumieniem, moimi zasadami, moim ciałem, duszą. Zajmować się na tyle, by zająć moją przestrzeń, mnie. To chyba jakaś pomyłka. Jakaś aktualizacja z błędem przez pomyłkę została uruchomiona. No to teraz trzeba….chyba przeinstalować system. Mam nadzieję, że to wystarczy.


Lifestyle

Może POTEM jest TERAZ?

J.Piekarska /OKrelacje
J.Piekarska /OKrelacje
6 maja 2016
 

Spotkałam na zimnym szpitalnym korytarzu cień człowieka.

Patrzył mętnym, zmrużonym spojrzeniem udawał, że trzyma się pionu. Nie pytałam, chyba nie musiałam wiedzieć, a może nawet nie chciałam.

W sali za drzwiami na metalowym łóżku leżała młoda kobieta. Przykryta spranym, brązowo – zielonym kocem spała głębokim snem. Zauważyłam ją szybkim spojrzeniem, w obawie o przeciąg zatrzasnęły się drzwi.

Pozostałam teraz sama w białym zimnym korytarzu. Cień człowieka za drzwiami wydawał jakieś niezrozumiałe dźwięki… w sumie to może zapytam, czy mogę jakoś pomóc? Skoro jestem i czekam i pewnie będę czekać jeszcze dobrą godzinę, zanim skończy się obchód, to może na coś moje czekanie się przyda?

Wyszedł z sali z przekrwionym oczami, siedział prawie nieruchomo i czekał… ale chyba już nie na wyniki.

– Może pani pomóc… sobie! – usłyszałam  w odpowiedzi na oferowaną pomoc.

– Ona miała tyle planów, tyle marzeń, których nawet nie dotknie i wszystko chowała na Potem. Mówiła żebym poczekał, bo teraz ma ważniejsze sprawy – usłyszałam podając całą paczkę chusteczek.

Na najważniejsze nie wystarczyło czasu. Jedna chwila, jeden trzask, zbyt gwałtowany hamulec  i … nawet litry wtłaczane przez kroplówki nie pomogą.

Gdy wychodziłam  z białego budynku oślepiło mnie majowe słońce odbite od zielonej kwitnącej nadziei.

Zabrałam ze sobą wskazówkę, z której na pewno skorzystam.


Lifestyle

Intuicja – zmora czy podpora?

J.Piekarska /OKrelacje
J.Piekarska /OKrelacje
5 marca 2016
Intuicja – zmora czy podpora?

Znasz to uczucie? Coś podpowiada, że lepiej tego nie robić, a jednak zagłuszasz irracjonalną wskazówkę i … potem żałujesz.

Albo odwrotnie, jak kto woli – odwaga wewnętrzna podpowiada ci – zrób to!

Nic nie stracisz – działaj! A tu wycofanie i rezygnacja.

Czemu nie słuchamy naszej intuicji? Często wskazuje niestandardowe rozwiązania i trudno jest zaufać czemuś, czego nie widać!

Istnieją przesłanki prawne, twarde zasady, normy, o które można się bezpiecznie oprzeć i jest irracjonalny głos, który podpowiada jednak nie zapewniając.

– Jak brzmi uzasadnienie podjętych działań?

– Czułam, że muszę tak zrobić.

wobec

– Zgodnie z §…, ust…

Brzmi nieprofesjonalnie, niezasadnie, nieodpowiedzialnie i tego chyba boimy się najbardziej… nietrafionych konsekwencji niepopartych niczym mierzalnym.

Od dzisiaj zamierzam słuchać intuicji, nie po to żeby później nie żałować, ale po to, by jej nie zawieść, by sobie w końcu zaufać.

Zdobywając doświadczenie, wiedzę, budując różne relacje tak naprawdę każdego dnia wzbogacamy bazę danych, z której to właśnie intuicja czerpie, pozwólmy jej więc nas wspierać.

A jeżeli coś pójdzie nie po naszej myśli? A skąd wiadomo, że inne rozwiązanie byłoby trafne? Nie wiadomo, nie ma pewności więc nie ma co gdybać.

Trzeba iść dalej budując bazę własnych doświadczeń z intuicją, która zwykle wspiera.