Lifestyle

Tych rzeczy nigdy nie zmienisz w bliskiej osobie. Nawet nie warto próbować

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
31 grudnia 2021
fot. skynesher/iStock
 

Temperament. Inaczej cechy osobowości, które ujawniają się już u bardzo małego dziecka. Jedne lubią przytulanie, drugie nie, jedne płaczą często, inne wcale. Dzieci różnią się też poziomem energii, dominującym nastrojem oraz wrażliwością na stymulację. O tym, że ludzie mają różne cechy osobowości mówił już Hipokrates. Dlaczego my tak często zapominamy o tym, gdy się zakochujemy?

Tak, teoretycznie wiemy, że ktoś jest cholerykiem, ktoś sangwinikiem, czy flegmatykiem. Ale na początku związku wielu z nas dostosowuje się do drugiej osoby albo sądzimy, że ktoś inny (zupełnie różny od nas) będzie idealnym uzupełnieniem. Tak bywa, ale pewne sprawy powinny być dla nas sygnałem alarmowym.

Sposób działania

Jeśli jesteśmy energiczni, pełni szalonych pomysłów, mamy w sobie moc– do pasji doprowadzi nas osoba, która lubi robić wszystko powoli. Okej, możemy uznać, że nam to pasuje, ale naprawdę nie możemy liczyć, że za parę lat ktoś, kto dziesięć razy pomyśli, zanim coś zrobi, zmieni się w faceta lub kobietę, która porwie nas spontanicznie do innego miasta, czy w sekundę podejmie decyzję o wyprowadzce w Bieszczady tylko dlatego, że my ją podjęliśmy. To się nie uda.

Podejście do ludzi

Jedni są po prostu nastawieni do innych dobrze, inni nie. Owszem, pod wpływem różnych wydarzeń może dochodzić do minimalnych wahnięć. Mamy gorszy humor, za dużo bodźców, ktoś nas zawiódł. Ale jeśli twój partner (partnerka) wybucha w knajpie, bywa obcesowy (obcesowa) i nie cierpi spotykać się z innymi– raczej niskie prawdopodobieństwo, że przejdzie metamorfozę. Owszem, praca nad sobą może zmniejszyć wybuchy, ale nie zmieni tego, czy ktoś np. odpoczywa przy innych, czy woli samotność. Jest towarzyski, czy nie.

Rodzaj spędzania wolnego czasu

Jeśli on/ ona relaksuje się na kanapie i w ciszy, raczej małe prawdopodobieństwo, że nagle zamieni się imprezowicza, czy demona sportu. A nawet jeśli… to nie do końca będzie naturalne.

Podejście do porządku

Konia z rzędem temu, kto zamienił pedanta w bałaganiarza, czy osobę, która ma chaos– w uporządkowanego perfekcjonistę. Nawet, gdy nad sobą pracujemy, bywają momenty, gdy natura wygrywa.

Sposób okazywania uczuć

Jedni potrzebują mniej, drudzy więcej czułości. Dla jednych ważne są słowa, dla drugich czyny. Jasne, możemy być w związku z osobą, która ma inną potrzebę okazywania uczuć od nas, ale nie możemy liczyć, że czegoś ją nauczymy… bo nawet jeśli, to w sumie po co? To nigdy nie będzie dla niej naturalne.

Poziom empatii

Z różnicami można żyć, zachowania można zmienić, ale empatii ciężko się nauczyć w dorosłości. Jedni mają zdolność do rozumienia stanów psychicznych innych ludzi, potrafią przyjąć ich sposób myślenia. Drudzy są emocjonalnie „ślepi”. Empatia jest podstawowa cechą, która umożliwia jakikolwiek dialog, jeśli ktoś jej nie ma trudno z nim żyć. Na początku może nas fascynować silna osobowość nieuznająca argumentów drugiej strony, niedopuszczająca do swojej świadomości tego, że może się mylić, ale na dłuższą metę dla osoby empatycznej to może stać się nie do zniesienia.


Lifestyle

Przesuszone, raz oklapnięte, a raz napuszone. Istna masakra! Jak dbać o włosy zimą?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
3 stycznia 2022
fot.Alex Potemkin/iStock
 

Ta zima, która nadeszła niespodziewanie, zaskoczyła nie tylko drogowców. Mróz, niskie  temperatury, wiatr, ale także przegrzanie domów i elektryzowanie się włosów od czapek to dla włosów fatalny czas. Widzę to po moich. Przesuszone, raz oklapnięte, a raz napuszone. Istna masakra. Szczęśliwie jest na to kilka sposobów. Oto sprawdzone sposoby na ochronę i prawidłową pielęgnację włosów zimą.

Autorka: Agnieszka Prokopowicz, Bellateca.pl

Zakładamy czapki

Tak, ja z okresu liceum czyta to i nie wierzy. Nie znosiłam czasek, dziwnie podejrzewając,  że zabierają mi spory procent urody. Niestety nie byłam w tym odosobniona. Większość  koleżanek chodziła bez czapek, marznąć okrutnie w przekonaniu, że w czapce wygląda   się nieatrakcyjnie. Było w tym też coś z głupiego buntu. Skoro mama każe nosić czapkę –   to ja z pewnością jej nie włożę! Dziś chce mi się z tego śmiać. Kiedy każdego roku  oglądam „To właśnie miłość” i zjawia się tam Claudia Schiffer zakutana w czapkę… to   wciąż wygląda pięknie. Zatem – czapka niczego nie ujmuje, a przeciwnie – dodaje urody naszym włosom. Kiedy atakuje zima, włosy i skóra głowy wymagają szczególnej ochrony.

Mróz i wiatr jest szczególnie groźny dla cebulek włosowych. Ale uwaga: czapka czapce nierówna. Jeśli jest za ciepła, przegrzewamy gruczoły łojowe i pracują one zbyt intensywnie, co powoduje nadmierne wydzielanie łoju i prowadzi do powstania łojotoku. Jeśli czapka jest zbyt cienka, nie zabezpiecza głowy przed utratą ciepła. Najlepiej postawić na czapki wełniane, w których głowa się nie przegrzewa, a gruczoły łojowe pracują prawidłowo.

„Zimne powietrze mocno wpływa na unaczynienie. Kiedy nie nosimy  nakrycia głowy kapilarki, których bardzo ważną funkcją jest odżywienie włosa kurczą się i zostaje ograniczony przekaz substancji odżywczych do mieszka. Może to skutkować  osłabieniem włosów, a nawet ich wzmożonym wypadaniem. Chłód sprawia także, że   gruczoły łojowe pracują wolniej, w efekcie włosy są pozbawione naturalnej, ochronnej warstwy tłuszczu i stają się bardziej podatne na uszkodzenia”, przestrzega Anna Mackojć,  trycholog z Instytutu Trychologii.

Elektryka ma znaczenie

fot. NikolaZivic/iStock

Elektryzowanie i puszenie się włosów zimą to moja zmora. Mając cienkie włosy potrafię nagle zobaczyć wokół głowy stojącą brązową aureolę. Skoki temperatur, większa wilgotność na zewnątrz i przegrzewająca się pod czapką skóra głowy sprawiają, że razimy prądem. I nie jest to porażające piękno. Włosy elektryzują się zwykle, gdy są pocierane o syntetyczny materiał, na przykład podczas noszenia czapki czy o kołnierz kurtki, ale także   przy szczotkowaniu oraz zdejmowaniu i wkładania ubrań przez głowę. Jak sobie pomóc?  Możemy stosować specjalne preparaty i maski antystatyczne. Ważne jest również   nawilżenie włosów, ponieważ suche są bardziej podatne na elektryzowanie się. Niestety także bardziej się puszą. To zwykle wynik złej pielęgnacji włosów, nadużywania suszarki i prostownicy, a także warunków pogodowych. Tym bardziej warto zadbać o kondycję włosów, oraz zwrócić uwagę na poziom ferrytyny oraz witamin z grupy B12.

Wilgotne, ale nie na zewnątrz

Zwykle nie polecamy suszarek, by włosy mogły schnąć po umyciu naturalnie. Trzeba jednak pamiętać, aby zimą przed wyjściem z domu dokładnie dosuszyć włosy, ponieważ wilgotny lub mokry włos, który przemarznie jest bardziej podatny na złamania oraz  uszkodzenia mechaniczne. Niestety jednocześnie jest tak, że wysoka temperatura  powietrza suszarki (prostownicy i lokówki również) może wpływać negatywnie na kondycję łodygi włosa. Jest na to rozwiązanie – regulujmy temperatuę nawiewu, nie wybierając z ustawień najwyższej pozycji, a w trakcie suszenia włosów korzystajmy z preparatów zapewniających im termoochronę. Jeśli mamy taką możliwość skorzystajmy także z suszarki wyposażonej w funkcję jonizacji, która pomoże nam zminimalizowanie efekt elektryzowania się włosów.

Nawilżamy i odżywiamy

Mycie włosów odżywką

Fot. iStock

Zimą włosom zarówno nie sprzyja niska temperatura na zewnątrz, ale także suche powietrze w naszych domach podczas sezonu grzewczego. W związku z tym w zimowej pielęgnacji włosów powinniśmy je dodatkowo nawilżać. Jak to zrobić? Włączyć do   pielęgnacji produkty, które zawierają humektanty i emolienty, przywracające nawodnienie i elastyczność włosom. To czas na maski, które odżywią cebulki i zamkną łuski, jednocześnie nawilżając łodygę włosa. Emolienty chronią włosy przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych, a humektanty – przed wysuszeniem.

Poprawiamy dietę

Na kondycję włosów wpływa także odpowiednia dieta. Jeśli jest bogata w witaminy i mikroelementy, nasze kosmyki są silniejsze. Podstawą są tu witaminy A, D, E, K jak również B6 i B12 oraz cynk i miedź. Ważne jest także regularne monitorowanie poziomu ferrytyny, potocznie nazywanej „magazynem żelaza”, wyraźnie wpływającej na jakość włosa. Jeśli poziom ferrytyny jest zbyt niski, włos staje się słabszy i łamliwy. Jednym słowem zimowa pielęgnacja to działanie kompleksowe, ale jeśli postaramy się i dołożymy starań, to nasze włosy będą piękne i lśniące, a zima i późniejsze wiosenne przesilenie nie odbiją się na ich wyglądzie.


Agnieszka Prokopowicz

 


Lifestyle

Ilu partnerów seksualnych to za dużo, by ktoś chciał stworzyć z tobą stały związek? Są na to badania!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
31 grudnia 2021
Fot. iStock/oneinchpunch

Dziś duże miasta i internet dają nam większą anonimowość. Z pokolenia na pokolenie, statystycznie, mamy coraz więcej partnerów. Dlatego naukowcy postanowili zbadać, czy wolimy łączyć się w pary z osobami bardziej doświadczonymi seksualnie, czy może przeciwnie – nadal jesteśmy ostrożni i konserwatywni, zwłaszcza jeśli w grę wchodzą długotrwałe związki? Czy wyniki opublikowane w „The Journal of Sex Research” zaskakują?

Steve Stewart-Williams i Andrew G. Thomas poprosili 188 uczestników z Wielkiej Brytanii, aby powiedzieli im, czy zdecydowaliby się na długotrwały związek z osobą X, znając jej poprzednią liczbę partnerów seksualnych. Pierwsze pytanie brzmiało: „Co jeśli ta osoba jest dziewicą?” i dalej „Gdyby miała tylko jednego poprzedniego partnera?”, „A co, jeśli spotykała się z 19-22?”, „A co, jeśli z ponad 60?” Uczestnicy oceniali łącznie 16. różnych sytuacji, za każdym razem wskazując swoją chęć w dziewięciostopniowej skali od „bardzo chętnych” do „bardzo niechętnych”.

Celem naukowców było między innymi zorientowanie się, ilu partnerów seksualnych uważa się dziś za „zbyt wielu” i czy ten wzorzec był podobny dla obu płci. Dość powszechnie uważa się bowiem, że istnieje podwójny standard. Mężczyźni z dużą liczbą partnerek seksualnych są cenieni jako ci bardziej doświadczeni. Natomiast kobiety z identyczną ilością kontaktów seksualnych oceniane są negatywnie. Czy to prawda?

 

Fot. iStock/MilosStankovic

Co wynika z tych badań?

Po pierwsze, okazuje się, że ludzie są mniej skłonni do rozważenia związku z dziewicą lub prawiczkiem niż z osobą z odrobiną doświadczenia. Skąd więc niechęć do bardzo niskich liczb? W Wielkiej Brytanii, gdzie zasadniczo nie oczekuje się, że długoletni partnerzy będą dziewicami lub prawiczkami, brak historii seksualnej może być sygnałem, że potencjalny partner jest nieatrakcyjny w oczach innych.

Po drugie, badacze stwierdzili, że dziś nie ma dowodów na to, by kobiety i mężczyźni z dużą ilością kochanków, byli oceniani inaczej. Mężczyźni nieco chętniej wybaczali obszerną historię seksualną niż kobiety, ale różnica była bardzo niewielka. Krótko mówiąc, nie ma dowodów na „podwójny standard”.

Po trzecie, obie płcie wykazywały niechęć do uprawiania seksu z kimś, kto miał większą liczbę partnerów seksualnych. Kiedy ktoś miał czterech partnerów, to 6 na 9 badanych  poszłaby z nim na randkę. Ale jeśli tych partnerów miał ponad sześćdziesięciu – już tylko 2 na 9 osób byłaby zainteresowana. Dlaczego? To od zawsze wiąże się z ryzykiem. Tym najbardziej oczywistym są choroby przenoszone drogą płciową. Poza tym może to być odczytywane jako dowód na to, że potencjalny partner jest mniej chętny (lub zdolny) do zaangażowania się w związek. I to myślenie od wieków nie ulega zmianie.

Fot. iStock/Alina555

I teraz najważniejsze: ile partnerów seksualnych to w sam raz?

Brytyjczycy uznali, że najbardziej pożądana jest osoba, która przyznaje się do dwóch lub trzech partnerów. Im więcej partnerów, tym gotowość na stały związek systematycznie malała.

„Wydaje się, że współcześni ludzie nadal mają preferencje epoki kamienia łupanego, jeśli chodzi o liczbę partnerów!”, pisze na łamach „Psychology Today” dr Andrew G. Thomas, wykładowca psychologii na Uniwersytecie Swansea. „Idealna liczby są dość niskie, z pewnością wystarczająco niskie, aby umieścić je w zakresie, którego mogli doświadczyć nasi przodkowie. Dzieje się tak pomimo faktu, że dostęp do partnerów jest dziś łatwiejszy”, dodaje.

Mamy przecież portale randkowe, antykoncepcję oraz rozwiniętą opiekę zdrowotną.

Co jeśli masz bogatą przeszłości albo nie masz jej wcale?

Czy powinieneś się martwić o swoje perspektywy małżeńskie?

„Nie martwiłbym się zbytnio”, twierdzi dr Andrew G. Thomas. „Badanie wykluczyło wiele innych przesłanek, którymi kierujemy się przy wyborze partnerów. Ilość partnerów może być dla niektórych ważna, ale w realnym życiu mogą ją niejako wyprzeć jeszcze inne ważniejsze cechy. I te fizyczne i psychiczne. Potrzebne są dalsze badania, ale podejrzewam, że obszerna historia seksualna może mieć mniejsze znaczenie niż zwykłe bycie: ładnym, miłym, inteligentnym i ambitnym zalotnikiem”, dodaje.


Zobacz także

Finał akcji Mocne Strony Kobiety 2019

„Nauczyłam się nie zakładać, że czegoś się nie da, że nie potrafię, bo tego się nigdy nie wie, dopóki nie spróbuje”

Perfekcyjną dziewczynę i jej idealne życie śledzi na Instagramie 75 tyś. osób. Nikt nie zauważył jej tajemnicy… A ty ją widzisz?