Lifestyle

Spiesz się powoli. Dlaczego pośpiech w codziennym życiu jest niewskazany?

Redakcja
Redakcja
14 października 2019
Fot. Materiały prasowe
 

W pracy, w domu, w trakcie urlopu, podczas odpoczynku czy nawet w czasie  posiłku. Jak często czujesz, że ciągle się gdzieś spieszysz i masz wrażenie, że tracisz kontrolę, a każda chwila ucieka Ci przez palce? Nieustający pośpiech staje się niemalże domeną życia w XXI wieku. Jak z tym walczyć? Podpowiadamy, dlaczego w życiu warto po prostu zwolnić. Radzimy czytać bez pośpiechu!

Pośpiech często bywa źródłem konfliktów i nieporozumień. Z badania „Czas ma znaczenie. Opinie i zwyczaje Polaków związane z czasem”, zrealizowanego dla marki Lorus[1], wynika, że pospieszanie stanowi – obok spóźnień, siedzenia „w telefonie” czy szeroko pojętego nieszanowania czyjegoś czasu – najczęściej wskazywane przez badanych irytujące zachowanie innych.

– Często nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale nie lubimy być pospieszani, a jednocześnie lubimy pospieszać innych. Na życie w ciągłym pędzie składa się mnóstwo czynników. To m.in. rosnące oczekiwania społeczeństwa względem innych oraz samych siebie, gonitwa za samorealizacją i upatrywanie w innych konkurentów i zagrożenia na drodze do sukcesu. Chcemy być postrzegani jako ci najlepsi, skuteczni, sprawni, zdolni. Przy tym wszystkim zapominamy, że doba i czas, którym dysponujemy, powinny służyć nam, a nie my im – mówi Bartosz Pietrzak, ekspert marki Lorus.

Pośpiech powoduje stres

Stres i pośpiech są bardzo dobrymi przyjaciółmi. To układ doskonały – jeden napędza drugiego. Przez życie w napięciu ciągle się spieszymy, a przez wieczny pośpiech – nieustannie stresujemy. Warto rozróżnić dwa rodzaje stresu – pozytywny eustres oraz negatywny distres. Pierwszy stanowi świetny bodziec, motywuje do działania, wzmacnia koncentrację i daje nam paliwo np. do wysiłku fizycznego. Słowem – wydobywa z naszego ciała i umysłu najlepsze cechy. Zdecydowanie jednak powinniśmy wystrzegać się tego drugiego – ten bowiem bywa wręcz toksyczny. Częste narażanie się na sytuacje stresowe – w domu, w pracy czy w drodze do niej – jest na dłuższą metę szkodliwe i sprzyja wielu zaburzeniom czy jednostkom chorobowym – w tym bezsenności, nadciśnieniu, miażdżycy, a nawet… zapaleniom stawów. Żyj więc w mniejszym biegu, dzięki czemu łatwiej będzie Ci unikać stresujących sytuacji. Twój organizm na pewno Ci za to podziękuje.

Problemy w pracy

Jeśli działasz w pośpiechu, powiększasz swoje szanse na popełnienie pomyłki. Zamiast sprawdzić coś dwa, trzy razy albo dogłębnie przemyśleć, jedyne, czym się kierujesz, to tempo pracy, które przedkładasz nad staranność i dokładność. „Jeśli oddam projekt szybciej, szef na pewno to doceni” – myślisz sobie. Ale na biurku szefa ląduje coś, czym nie jest zachwycony. Wręcz przeciwnie – jest rozgniewany, bo dał Ci mnóstwo czasu na zajęcie się zadaniem, a to, co mu przesłałeś, roi się od pomyłek, błędów i niedokładności. Skutek? Musisz dokonywać poprawek i wykonywać to samo zadanie… praktycznie od nowa. To rodzi dodatkowy stres, że Twoje notowania u szefa spadają. Każda kolejna pomyłka sprawia, że tracisz również zaufanie współpracowników. Kiedyś widzieli w Tobie solidnego i rzetelnego pracownika, a dziś to jedynie wspomnienie. A to wszystko przez… pośpiech.

Zapominalstwo i brak koncentracji

Zaspałeś, bo chciałeś się powylegiwać w łóżku. Szybki prysznic, poranna toaleta, ubranie się. Na śniadanie nie masz już czasu. Chcesz wyjechać wcześniej do pracy, żeby uniknąć stania w korkach. Kiedy już wychodzisz z klatki, zapominasz o telefonie. Wracasz po niego i czujesz, że tracisz cenne sekundy, dzięki którym mogłeś dotrzeć wcześniej do pracy. Nagle pojawia się myśl: „Chwila! Czy ja zamknąłem mieszkanie?”. Nie jesteś sobie tego w stanie przypomnieć – gdy przekręcałeś klucze w zamkach, zajmowały Cię zupełnie inne myśli. Jeśli się nie upewnisz, nie da Ci to spokoju przez resztę dnia. Wracasz i  znów tracisz czas… A gdy już stoisz w korkach, uświadamiasz sobie, że nie zabrałeś ze sobą lunchu.

Zapominalstwo, spowodowane brakiem koncentracji i pośpiechem, to też przecież pomyłka. Oczywiście, nie zawsze musi nieść ze sobą bolesne konsekwencje, ale może się przecież zdarzyć, że przez pośpiech, związany z drogą do pracy, spowodujesz stłuczkę.

Pęd spowalnia samorozwój

Chcesz stale się doskonalić. Uczyć się nowych języków, poszerzać swoje kompetencje, stawać się lepszym. Myślisz o zadbaniu o swoją kondycję fizyczną i „wzięciu się za siebie”. Czujesz, że warto znaleźć wreszcie czas na pójście do muzeum, teatru, sięgnięcie po dobrą książkę czy obejrzenie filmu, który chcesz obejrzeć już od dawna. Tylko kiedy, skoro wiecznie brakuje Ci na wszystko czasu? To jedna z bardzo ważnych strat wiążących się z życiem w ciągłym pośpiechu i swoisty paradoks, bo życie w ciągłym biegu sprawia, że na drodze do samorozwoju stajemy w miejscu… A potem zaczynamy się cofać. Najpierw nie znajdujemy czasu na poświęcenie uwagi samemu sobie i swojemu rozwojowi, później wręcz przestajemy mieć na niego ochotę – bo życie w wiecznym pędzie i stresie wysysa z nas całą pasję i przyjemność.

Zwolnij, a docenisz czas

Fot. Materiały prasowe

Mamy też czysto praktyczną poradę – przestań obsesyjnie zerkać na godzinę w telefonie i myśleć w kategoriach: „Ile czasu mi jeszcze zostało do ukończenia zadania lub wyjścia z pracy?”. To tylko negatywnie Cię nastawia i zniechęca – bo czas nie płynie tak szybko, jak byś sobie tego życzył. Pomyśl o kupnie zegarka – często zaopatrzenie się w niego pomaga lepiej panować nad swoim czasem i dyscyplinuje do lepszej organizacji swojego dnia. Męski model Lorus RT321HX9 o wyraźnej, jasnej tarczy z kontrastującymi wskazówkami i na eleganckim, skórzanym pasku będzie doskonałym wyborem.

Fot. Materiały prasowe

Wśród modeli damskich szczególnie polecamy klasyczny zegarek Lorus RH910LX9 o minimalistycznym designie przełamanym efektownym, złotym kolorem.

Czas ma znaczenie, ale od Ciebie zależy, jak go wykorzystasz. Dopiero, gdy zaczniesz go szanować, zyskasz niezbędną równowagę i uświadomisz sobie, że pośpiech w wielu aspektach życia jest po prostu zbędny!


[1] Raport Lorus „Czas ma znaczenie. Opinie i zwyczaje Polaków związane z czasem”, sierpień 2019, Zymetria.

Artykuł powstał we współpracy z marką Lorus


Lifestyle

Moja babcia zawsze mówiła – jeśli możesz ułatwić sobie życie – zrób to!

Redakcja
Redakcja
15 października 2019
Fot. iStock

Dzisiaj żałuję, że nie wcielałam w życie tego prostego powiedzenia konsekwentniej, wiadomo nie od dzisiaj, że najprostsze nauki naszych babć są najlepszymi na świecie.

Latem jest niewidoczny. Nie zauważam go na opalonej buzi tak wyraźnie. Ale kiedy tylko zbliża się jesień totalnie deprymuje i zawstydza. Wąsik. Dosyć długo radziłam sobie z nim na poziomie głowy – ignorując, maskując make-upem, ale dłużej już nie dam rady. Coraz gorzej się z nim czuję. Mam poczucie, że to jeden z tych defektów, którego nie oswoję już nigdy i będzie tylko gorzej. – To się nie męcz, leć, wypróbuj – zaleciła nasza redaktorka naczelna Ewa. Miesiąc bez kompleksów to zdecydowanie akcja dla każdej z nas, a ja przy okazji zrobię coś dobrego dla innych kobiet – na własnej skórze poczuję ten ból eksperymentu. Dlatego też od razu zastrzegłam na dzień dobry podczas rozmowy z miłą Panią z Depil Concept, że jak będzie bolało, to dziękuję serdecznie… Niektóre z Was pewnie mnie zrozumieją – nie dam sobie niczego świadomie zrobić, co boli. Tak już mam. I cierpię, bo już dawno poprawiłabym co nie co.

To po pierwsze, a po drugie, zrażona laserami, uprzedziłam się, co do niektórych zabiegów depilacyjnych bezpowrotnie. Po dosyć długiej rozmowie z kosmetyczką, która szczegółowo wypytała mnie na użytek pierwszej fotodepilacji, uznałam, że to raczej niemożliwe, żeby nie dość, że nie bolało, trwało bardzo krótko, to jeszcze efekty przyniosło już po kilku zabiegach. Ale z pełnym zaufaniem poddałam się zabiegowi – pani ręczyła głową.

Nie dość, że w rezultacie nie bolało, trwało kilkanaście sekund, przyznaję, podbudowało nadzieję, że mogę się tego męczącego wąsika pozbyć na zawsze! Dziewczyny warte to jest wszystkiego, a na szczęście w aktualnych promocjach spokojnie na naszą kieszeń.

Fot. Materiały prasowe

Obiecuję wrócić ze zdjęciem – przed i po kuracji. Przede mną jeszcze kilka spotkań, w odstępie dwu-tygodniowych.

Warto w tym momencie napisać mądrych słów kilka – dlaczego to jest skuteczne i totalnie bezbolesne. A dlatego, że sieć Depil Concept korzysta z technologii SHR i wykorzystuje najnowocześniejsze rozwiązania z zakresu fotodepilacji. Fotodepilacja SHR zawdzięcza swoją skuteczność zasadzie stopniowego podgrzewania mieszka włosowego za pomocą wielu nakładających się impulsów. Każdy impuls ma jednostkowo niską energię, w efekcie czego skóra jest podgrzewana tylko do momentu dostarczenia jej wystarczającej, łącznej energii potrzebnej do uszkodzenia mieszka włosowego.

Przyznaję, nie miałam pojęcia, że tak komfortowo mogłam już dawno pozbyć się deprymującego kompleksu. Precz z laserami i bólem, precz z ciągłym goleniem!

Bardzo dziękuję przy okazji, za ciepłe przyjęcie personelu wystraszonej histeryczki w gabinecie przy ulicy Nocznickiego 25 w Warszawie, która od razu zastrzegła, że ma mało czasu na zabieg i jeszcze musi lecieć dalej na spotkanie…

 


Recenzja powstała w ramach współpracy z Depil Concept


Lifestyle

Wytańcz kalorie! 3 rodzaje tańca, których musisz spróbować tej jesieni

Redakcja
Redakcja
14 października 2019
Fot. Materiały prasowe

Nie masz pomysłu na spędzenie długich, jesiennych wieczorów? Nigdy nie jest za późno, aby rozpocząć przygodę z… tańcem! Rozładujesz całotygodniowe napięcie, obniżysz poziom stresu i zafundujesz sobie dawkę pozytywnej energii, zabawy, a przy okazji treningu. Czy to nie brzmi świetnie? Podpowiadamy, co warto zatańczyć w tym sezonie i jak odważyć się zrobić ten pierwszy, taneczny krok!

Lindy Hop

To taniec wywodzący się ze Stanów Zjednoczonych. Zapoczątkowany został przez Afroamerykanów w nowojorskim Harlemie w 20. oraz 30. latach XX wieku. To taniec pełen improwizacji, wykorzystujący naturalne ruchy ludzkiego ciała, a przy tym niewyczerpujący – ma bowiem sprawiać czystą przyjemność. Zazwyczaj odbywa się przy muzyce jazzowej. W dużych miastach grupy swingowe organizują się w różnych lokalach – niekoniecznie szkołach tańca. Prawdziwi fani swingu pojawiają się na wieczorkach tanecznych w charakterystycznych strojach dla lat 50. Nie musisz być ekspertem w tej dziedzinie i trenować z filmikami instruktażowymi przed odwiedzeniem takiego wieczorku tanecznego – większość uczestników to również amatorzy, którzy uczyli się w tym miejscu od podstaw, więc z pewnością pokażą ci pierwsze kroki. Nie jest również przeszkodą brak partnera – na takim wieczorku często pojawiają się osoby bez pary, więc z łatwością odnajdziesz osobę, z którą przetańczysz tę noc!

Na taki wieczorek zabierz ze sobą przekąski dla siebie i nowych tanecznych znajomych. Przełamiesz w ten sposób pierwsze lody, a przy okazji wspólnie uzupełnicie energię, którą łatwo jest spalić na parkiecie.

Pole dance

Od niedawna ten rodzaj tańca o czysto sportowym charakterze przeżywa prawdziwy renesans. Choć zajęcia skierowane są zarówno do kobiet, jak i do mężczyzn, na zajęciach przeważa płeć żeńska. To świetny sposób na to, aby podnieść świadomość własnego ciała – podczas tańca angażuje się wiele partii mięśniowych potrzebnych do wykonania akrobacji. Oprócz tego stosowane są również elementy tańca oraz fitnessu. To świetny sposób na wzmocnienie elastyczności i wytrzymałości ciała oraz doskonała forma spalania kalorii. Aby w przerwie dodać sobie energii, sięgnij po pożywną przekąskę. Idealnie sprawdzą się orzechy w porcji „na raz”, np. prażone orzechy laskowe Bakalland Chwyć&Jedz. Po takiej dawce naturalnego paliwa będziesz miała więcej energii na coraz bardziej zaawansowane figury.

High Heels

High Heels, z angielskiego „wysokie obcasy” to po prostu… taniec na obcasach! Opiera się na technice jazzu, ale korzysta także z akcentów hiphopu, dancehallu czy latino. To świetna lekcja zmysłowych ruchów i niezwykle kobiecych choreografii. Dzięki pozornej trudności, jaką oznacza dynamiczny taniec na wysokich obcasach, będziesz mieć możliwość, aby lepiej możliwości własnego ciała. Poprawisz również swoja kondycję fizyczną, zwinność, a także koordynacje ruchową. Wybierając się na zajęcia High Heels kilka razy w tygodniu, z łatwością zgubisz kilogramy i poprawisz wygląd swojej sylwetki! Pamiętaj jednak o tym, że po każdym treningu powinnaś dostarczyć organizmowi posiłek. Sięgnij po garść bakalii, które zaspokoją apetyt i dostarczą ci wielu składników odżywczych. Na zajęcia High Heels możesz zapisać się w szkołach tańca, które mają tę technikę w ofercie. Na zajęcia zabierz koleżanki – w grupie zawsze raźniej!

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Bakalland


Zobacz także

Często wystarczy mały gest, dobre słowo, dla wielu znaczy to bardzo dużo. Świąteczna Akademia 5.10.15.

Byle czego nie weźmiesz, znasz swoją wartość. List do męża, którego utrzymuję od kilku lat

Niezbędnik jesienny – 5 topowych produktów od wystawców Slow Fashion #10 – Wrocławska Jesień