Lifestyle

Rusza wirtualna budowa – na czele Kasia Cichopek

Redakcja
Redakcja
23 listopada 2016
Fot. iStock / PeopleImages
 

„Spotykamy się online i budujemy…” – Kasia Cichopek opowiada o nowym projekcie, w który się zaangażowała. Projekt nosi tytuł „Najlepsze Miejsce dla Rodziny” – aktorka wspólnie z Piotrem Lichotą ze Stowarzyszenia Delta, przedstawią projekty budowy miejsca z mnóstwem edukacyjnych atrakcji dla całych rodzin. To rodzice zaangażowani w akcję zdecydują, jak to miejsce będzie wyglądać. Na pytanie, dlaczego aktorka dołączyła do akcji, odpowiada:  „Rola rodzica polega na wspomaganiu rozwoju dzieci. Pokazujmy im w formie zabawy, jaki niesamowity jest nasz świat, a będziemy zaskoczeni, jak szybko będą się rozwijać”. Do akcji można dołączyć na najlepszemiejscedlarodziny.pl. 

Akcja „Najlepsze Miejsce dla Rodziny” to wirtualna budowa, do której zaproszeni są wszyscy rodzice, którym zależy na rozwoju swoich dzieci. Chociaż na tym etapie wszystko odbywa się online, akcja dotyczy konkretnego miejsca, które już istnieje na mapie Polski. To plany jego rozbudowy. „O tym, co to za miejsce i jakie mamy pomysły, dowiedzą się rodzice, którzy dołączą do akcji. A to akcja zamknięta. Chcemy rozmawiać o szczegółach tylko z osobami, dla których tak jak dla nas, dzieci są najważniejsze.” – twierdzi Piotr Lichota, prezes Stowarzyszenia Delta.

tworzymy_najlepsze_miejsce_dla_rodziny

„Rodzice, którzy dołączą do akcji zobaczą projekty, które jeszcze nie ujrzały światła dziennego. Stowarzyszenie przygotowało dla nich również wiele niespodzianek w zamian za poświęcony czas, a nawet konkurs, w którym można wygrać rodzinną wycieczkę do USA” – zdradza Kasia Cichopek, aktorka wspierająca akcję. „Przygotowaliśmy z Piotrem materiał video, w którym pokazujemy bardzo krótką zajawkę z tego, co powstanie, i opowiadamy o tym, na czym polega akcja. Można go zobaczyć i dołączyć do nas pod adresem najlepszemiejscedlarodziny.pl”.

Coraz częściej mówi się o tym, że bawienie się jest nie tylko sposobem na nudę i przeżywanie pozytywnych emocji, ale także na szybką i skuteczną naukę.  Z roku na rok coraz większą popularnością w naszym kraju cieszy się na przykład pedagogika Montessori zorientowana wokół wszechstronnego rozwoju dziecka za pomocą naturalnych mechanizmów wspierających spontaniczną i twórczą aktywność. Według tej metodologii stymulowanie rozwoju dziecka poprzez różnego rodzaju materiały, pozwalające na zwiększanie horyzontów myślowych są bardzo ważne. Właśnie w taki sposób przygotowywane są projekty Najlepszego Miejsca dla Rodziny, a rodzice, którzy dołączą do akcji, otrzymują autorskiego e-booka Stowarzyszenia Delta na temat nauki poprzez zabawę.

nauka_przez_zabawe_to_najlepsza_metoda

Piotr Lichota w odpowiedzi na pytania o charakter akcji: „To największe przedsięwzięcie realizowane przez stowarzyszenie, chociaż mamy na koncie bardzo wiele projektów edukacyjnych. Tym razem chcemy zbudować dosłownie najlepsze miejsce dla polskiej rodziny, dlatego liczymy się ze zdaniem innych rodziców i chcemy zrobić to razem z nimi, poznać ich opinie na temat naszych koncepcji i zapytać o ich własne pomysły”. Razem z Kasią Cichopek zgodnie twierdzą, że liczą na spory odzew wśród internautów, którzy także są rodzicami, a przede wszystkim serdecznie zapraszają do udziału w akcji. Akcję wspiera również Hanbright S.A – twórca edukacyjnych aplikacji dla dzieci, takich jak Duckie Deck, Ciufcia.pl i Zosiaikevin.pl.

„Najlepsze Miejsce dla Rodziny” to projekt Stowarzyszenia Delta, organizacji zarządzającej trzema parkami edukacyjnymi w Polsce: Bałtowskim Kompleksem Turystycznym, Parkiem Nauki i Rozrywki w Krasiejowie oraz Juraparkiem w Solcu Kujawskim. Według prezesa stowarzyszenia, Piotra Lichoty: „Nauka przez zabawę to wspaniały zabieg edukacyjny, który tak naprawdę działa na wszystkich, niezależnie od wieku, dlatego – chociaż rozmawiamy z rodzicami o naszych dzieciach –  także im gwarantujemy dobrą zabawę”.


Artykuł powstał we współpracy z  najlepszemiejscedlarodziny.pl


Lifestyle

Trzy kryzysy, które musi przejść każdy związek

Karolina Krause
Karolina Krause
23 listopada 2016
kryzysy, które musi przejść każdy związek
Fot. iStock/domoyega
 

Od pierwszego mrugnięcia jego powiek, od zaspanego „dzień dobry”, wyszeptanego zza pleców, kiedy siedzi na krawędzi waszego łóżka, wiesz, że ten dzień wcale nie będzie dobry. Bo niby jak mógłby być, skoro wszystkie poprzednie z minionego tygodnia chciałabyś wyrzucić z pamięci? Jak co dzień miniecie się tylko w biegu rozmawiając wyłącznie o tym, co macie do załatwienia: dzieci do odebrania, kasę do przelania i tym podobne papiery, które trzeba wypełnić…Uważając przy tym, by przypadkiem nie zahaczyć o któryś z drażliwych tematów. Bez zbędnych spojrzeń w oczy rozchodzicie się w końcu, każde w swoją stronę. Kiedy w końcu docierasz do samochodu, zatrzaskujesz drzwi i głośno wybuchasz płaczem. „Co się z nami stało?” – zastanawiasz się na próżno szukając odpowiedzi.

Bo kryzys nigdy nie jest wynikiem tylko jednej, oczywistej przyczyny. To synergia. Wypadkowa wielu wydarzeń. To także szansa na nowy początek. Bo rozwiązany kryzys staje się początkiem nowego, głębszego etapu związku. Jego przejście zbliża nas do siebie. Jest mostem do nowego rozdziału. W waszym wspólnym życiu czeka was jeszcze kilka takich mostów. Najtrudniejsze do przejścia są pierwsze trzy z nich.

Trzy kryzysy, które musi przejść każdy związek

Most pierwszy: Po roku związku

Im bardziej dorastamy, tym bardziej wydaje nam się, że jesteśmy „ponad to”. Ponad te wszystkie błahe miłostki, które przydarzyły nam się w przeszłości. Zapominamy jednak, że związki rządzą się swoimi prawami i że chcemy czy nie, nie unikniemy pewnych problemów. Choć doświadczenie zdobyte z poprzednich związków pomoże nam w szybszym pokonaniu tych przeszkód. Pierwsze z nich mogą pojawiać się już po pierwszym roku od rozpoczęcia relacji. Emocje opadają i zaczynamy postrzegać naszego partnera takim, jaki jest naprawdę. Dostrzegamy jego wady, a pewne nawyki, na które wcześniej nie zwracałyśmy uwagi, zaczynają działać nam na nerwy. On przestaje przesadnie wysilać się z pamiętaniem o opuszczeniu deski w toalecie, a tobie odechciewa się malować w sobotni poranek. I tak jak wcześniej rozśmieszaliście się wzajemnie, żartując sobie z problemów, tak teraz wcale nie jest już wam do śmiechu. Samo życie.

kryzysy, które musi przejść każdy związek

Most drugi: Po trzech latach

Kiedy każdy dzień zaczyna przypominać poprzedni. Kiedy pomysły na weekend zamykają się między wyjściem do kina, na spacer lub spotkaniem z tymi samymi znajomymi. Kiedy przestajemy się nawzajem rozśmieszać, zaskakiwać. Kiedy pozwalamy, żeby codzienność zdominowała naszą relację. Doprowadzamy do kolejnego kryzysu. Wszechobecna rutyna zaczyna podsuwać ci złe pomysły. Chciałabyś uciec. Na nowo poczuć, że żyjesz. Nagle kolega z pracy staje się niezwykle atrakcyjny. Zaczynasz zastanawiać się, czy z nim nie byłoby ci lepiej. Zapominając przy tym, że cała jego atrakcyjność wynika z jego świeżości, z tego co niepoznane, obce. Tymczasem kłótnie między wami stają się nie do wytrzymania. Nie ma już tematu tabu. Ranicie siebie dogłębnie. I nie ma tu żadnego „przepraszam”. Zdrada wisi na włosku. I tylko od ciebie zależy, w którą stronę pójdziesz.

Most trzeci: Magiczna siódemka

To prawdopodobnie najpoważniejszy kryzys. Najczęściej pojawia się po urodzeniu pierwszego dziecka. Wszystko zaczyna obracać się wokół tej jednej, najważniejszej dla was istoty. Macie dla siebie coraz mniej czasu. Zaczynacie żyć obok siebie, a nie z sobą. Do standardowych kłótni, dochodzą nowe. O to, kto teraz powinien zająć się dzieckiem. Jak powinniście je wychować i kto powinien zostać w domu.

Kryzys siedmiu lat, to także problem zmiany charakterów. Każdy z was jest już w tym momencie inną osobą niż,  którą był, kiedy związaliście się ze sobą. Inaczej bowiem myślimy o życiu w wieku 25 lat, a inaczej mając 32. Zmieniają się nasze wartości. Nasze plany na przyszłość. Pewne cechy charakteru zaczynają się bardziej uwidaczniać. Zastanawiamy się, czy cokolwiek jeszcze łączy nas z naszym partnerem. Wiele par dochodzi wtedy do wniosku, że niestety, ale chyba już chyba nic…

Niezależnie od etapu związku, na którym aktualnie jesteś pamiętaj, że kryzys nie zawsze musi kończyć się rozstaniem. Podjęcie decyzji o naprawie związku wiąże się z ogromny nakładem pracy. I niezliczoną ilością rozmów. Do każdej z nich powinniście podchodzić jednak z opanowaniem. Pamiętaj, że silne emocje nigdzie was nie doprowadzą. Ustalcie, co w danym momencie, stanowi dla was podstawowy problem i wyznaczcie, w którym kierunku powinna podążać wasza praca nad związkiem. Musi to jednak działać w dwie strony. Nie powinnaś zgadzać się na przyjęcie całej winy na siebie, ani też zrzucać na niego. Nie szukaj winnego. Każdy jest winny. Mniej lub bardziej, ale jest. Nie bój się także poszukać pomocy u kogoś z zewnątrz (psychoterapeuty, mediatora). Pomoże to spojrzeć na sytuację obiektywnie i nazwać głośno swoje problemy.

Jeśli jednak nie uda wam się przetrwać kryzysu, być może rozstanie byłoby dla was najlepszym rozwiązaniem. Nie wszystkie związki powinny trwać wiecznie. Niektóre mają nas w życiu jedynie czegoś nauczyć. Najważniejsze to żyć w zgodzie z samym sobą. Może następnym razem uda się dojść dalej. Może będzie to droga na całe życie…


Lifestyle

Chcesz zmieniać świat? Fajnie, ale… zacznij od siebie!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
23 listopada 2016
Chcesz zmieniać świat? Fajnie, ale... zacznij od siebie!
Fot. iStock/ Creativeye99

Niejedna z nas wchodząc w dorosłość i zaczynając życie na własną rękę, chciała czegoś więcej poza pracą, „ustawieniem się” i ogólną satysfakcją życiową – chciałyśmy zmienić świat, zawojować go, obrócić o 180 stopni. Głowa pełna ideałów, zapał charakterystyczny dla młodych, nieznających jeszcze do końca realiów, pamięć o słowach i mądrych zdaniach powtarzanych nam przez lata, czy na studiach – naprawdę wierzymy w to, że możemy wszystko, a nasze działania mają większy sens. Często jednak zapominamy o podstawie – jeśli chcesz zmieniać świat i uczynić go lepszym, musisz najpierw przyjrzeć się swojemu życiu i zacząć zmiany od samej siebie!

Więcej życzliwości!

Stara zasada mówi, że to, co światu od siebie dajemy, kiedyś do nas powróci. Dawajmy zatem jak najwięcej dobra, sympatii i życzliwości. Nie jest to dla nas łatwe i nie każdemu przychodzi naturalnie – często  o wiele prościej jest nam fuknąć na kogoś lub wytknąć mu błąd i urządzić scenę, niż postawić się na jego miejscu, okazać empatię i zachować życzliwie. Najwyższy czas to zmienić i od dzisiaj nerwy do konserwy, pozytywne podejście i uśmiech! Od razu świat będzie wyglądał przyjaźniej, a my poczujemy się o niebo lepiej.

Nie narzekaj, skończ z marudzeniem

Bo narzekanie jest nieatrakcyjne, złe i na dodatek szkodliwe dla naszego mózgu – to udowodnione naukowo! A poza tym jest zaraźliwe i jeśli ty zaczniesz się żalić i marudzić, to twoim śladem pójdzie koleżanka, dołączy do niej kolejna i kolejna, i tak, efektem domina, pesymizm rozprzestrzeni się na większą ilość osób, niczym zaraźliwy wirus. Zamiast narzekać i siać dookoła siebie negatywizm, dajmy światu radość, iskierkę nadziei i pozytywne wibracje. A jak naprawdę jest ci z czymś źle, to nie mów o tym wszem i wobec, tylko zmień coś tak, by było lepiej!

Doceniaj to, co (i kogo) masz

Wiem, to banał, ale naprawdę warto cieszyć się z małych rzeczy i doceniać to, co w swoim życiu mamy. A przede wszystkim to, kogo mamy blisko siebie, z kim dzielimy chwile radosne i te nieco mniej wesołe. Ale nie wystarczy sobie o tym pomyśleć, warto powiedzieć głośno, że kogoś lubimy, kochamy i go doceniamy – w ten sposób zapoczątkujemy falę pozytywnych uczuć i emocji, którą przekazywać będą dalej kolejne osoby! A im więcej zmotywowanych i radosnych osób, tym lepszy świat dookoła nas, prawda?

Nie mów o planach – realizuj je

Bo skoro chcesz zmieniać świat, to nie możesz jedynie mówić o swoich potencjalnych działaniach i planować hipotetyczne aktywności, czekając, aż słowo samo stanie się czynem. Tutaj potrzeba konkretnych akcji, ogromu pracy i wysiłku – jeśli myślałaś, że wystarczy genialny pomysł i błyskotliwa idea, to byłaś w poważnym błędzie. Dosyć z lenistwem, prokrastynacją (czyli zwlekaniem, odkładaniem na później) i czekaniem na odpowiedni moment – pomyśl sobie, że oto właśnie nadszedł, ta dam! Do dzieła, świat czeka!

Bądź pewna siebie

Tylko pewna siebie i swoich umiejętności będziesz mogła osiągnąć zamierzony cel i naprawdę czegoś dokonać. Porzuć strach i obawy – to twoi najwięksi wrogowie! Nie jest łatwo podejmować ryzyko i wychodzić ze swojej ciepłej, miłej i bezpiecznej strefy komfortu, ale to jedyna droga do zmieniania świata. Życie to jedno wielkie ryzyko, a kto nie próbuje, nie pije szampana. Ewentualnie herbatkę w domowych pieleszach, na kanapie przed telewizorem.

Żyj w zgodzie z naturą

Jesteśmy na tej planecie jedynie na gościnnych występach i stanowimy zaledwie maleńki ułamek tego świata – może to okrutne, ale prawdziwe! Życie w zgodzie z naturą, to coś znacznie więcej niż kupowanie modnych produktów bio i eko – to głęboki szacunek do świata przyrody, przekonanie o współodpowiedzialności za jego stan, dbanie o to, by swoją działalnością nie wyrządzać mu szkody. Bądź dla innych przykładem, niech uczą się od ciebie i biorą za wzór. Pojedyncze działania mają sens i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej – jeśli dodamy je do siebie, to uzyskamy całkiem sporo!

Żyj w zgodzie z sobą

Bądź dla siebie dobra, bądź swoim najlepszym przyjacielem, znajdź swój indywidualny rytm życia. Nie oglądaj się na innych, nie porównuj z kimkolwiek, pokochaj siebie taką, jaką jesteś. Daj sobie prawo do błędów, chwil słabości, wahania i niepewności – każda z nas miewa takie momenty i to jest jak najbardziej w porządku! Pamiętaj, nie ma ideałów, a perfekcja istnieje tylko w wirtualnej rzeczywistości i na ekranach telewizorów. Żyj tak, byś była szczęśliwa i każdy dzień stanowił dla ciebie radość – w końcu masz tylko jedno życie, więc wykorzystaj je na maxa. Gdy pokochasz siebie, pokochasz i świat dookoła, a wtedy zmienisz go bez problemu.

Zapisz


Zobacz także

Misie wracają na święta… Ten filmik pokazuje, że najwspanialszym prezentem są powroty

10 rzeczy, które robi (naprawdę) zakochany mężczyzna

Podaruj najbliższym i sobie to, co dla was najcenniejsze. Akcja „A co ty byś sobie podarowała w prezencie?”