Lifestyle

On – przystojny, lat 25 szuka pilnie żony, bo… ślub niedługo. Takiego ogłoszenia matrymonialnego jeszcze nie widziałyśmy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
29 lipca 2017
Fot. Kolaż iStock /Screen z Facebooka
 

Czasami okazja czai się tuż za rogiem, a nawet za rogiem Facebooka i może szkoda przegapić taką szansę. Postanowiłyśmy pokazać wam matrymonialne ogłoszenie, bo kto wie… Może któraś z was, waszych przyjaciółek, koleżanek, sióstr szuka pilnie męża. Ten chłopak pilnie szuka żony, bo… ślub niedługo. Nie wiemy tylko, czy goście zaproszeni z obu stron będą? Czy jeszcze zdążycie swoich najbliższych poinformować i zaprosić.

W końcu miłości trzeba pomagać. 😉 🙂

Fot. Unsplash/Scott Webb / CCO

Fot. Unsplash/Scott Webb / CCO


Lifestyle

Święte Dzieci i Ich Mości Matki. Czyli świętość trzeba święcić

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 lipca 2017
Święte Dzieci i Ich Mości Matki. Czyli świętość trzeba święcić
Fot. iStock/romrodinka
 

Świętości się nie tyka. Świętość się czci i wielbi. Dlatego dziecku wolno wszystko – hałasować, krzyczeć, biegać i zakłócać spokój innych. Oraz przeszkadzać w czasie przeznaczonym na relaks, za który, zapewne, zapłacili. A to wszystko pod bacznym okiem matek, które tylko łypią okiem na to, kto chce zaatakować ich świętość. I w każdej chwili są gotowe do ataku.

Ich misją życiową, odkąd zostały matkami, jest obrona dziecka przed całym złem tego świata i przed innymi, czyli złymi(?) ludźmi. Niebezpieczeństwo czyha wszędzie – w autobusie, tramwaju, metrze, restauracji, sklepie i na ulicy. Bo tu najczęściej ktoś może zwrócić uwagę, że zachowuje się ono za głośno lub jest niegrzeczne.

Niejeden odważył się poprosić o ciszę. Jak wtedy najczęściej reagują matki? Atakują, używają mocnych słów i zaczynają kazanie, w którym podkreślają, że to przecież TYLKO dziecko. I ma prawo być niegrzeczne, ma prawo hałasować i biegać.

Bo dziecku wolno wszystko. A jeśli coś ci przeszkadza, to twój problem. Jeśli tego nie rozumiesz, to zdaniem Ich Mości Matki nie masz serca, jesteś gburem, nie lubisz dzieci lub ich nie masz – bo przecież inny rodzic rozumie.

Dlatego, zdaniem matek, słuchając hałaśliwego dziecka powinniśmy być wyrozumiali. I musimy zrozumieć, że wtedy, kiedy na cały głos pyta się nas lub matki: „dlaczego ta pani ma wąsy? Przecież wąsy ma dziadek!” lub: „dlaczego pani jest gruba? Będzie miała dzidziusia?”, powinnyśmy zareagować śmiechem. Bo niekoniecznie musi być to oznaka złego wychowania, a jedynie ciekawość, która wynika z wieku lub etapu rozwoju.

Święte Dzieci i Ich Mości Matki. Czyli świętość trzeba święcić

Fot. iStock/snapphoto

Ale ja nie chcę słuchać krzyków obcych dzieci. Tak jak i wiele innych osób, które cenią sobie spokój.

Dlatego popieram właścicielkę jednej z włoskich restauracji, która wprowadziła zakaz wstępu dzieci poniżej 5. roku życia. I czekam, aż właściciele w Polsce wezmą z niej przykład. Im też to się opłaci, bo po tej decyzji liczba klientów w jej lokalu zwiększyła się o 50 proc.. I chyba nie muszę dodawać, że ten pomysł nie spodobał się matkom. Skończyło się puszczanie dziecka samopas, by w tym czasie pić kawę i plotkować z innymi matkami.

Argument, którego używały, brzmiał: przecież płacą! I mają w tym momencie prawo do chwili odpoczynku od dziecka. Ha, ha. Ale my, obce osoby, które płacą, musimy wysłuchiwać wrzasków i uważać, żeby nie wpaść na malucha, który biega po restauracji.

Aha. I kolejna sprawa. W dzisiejszych czasach zabawiacie swoje dziecko włączając im bajki na tabletach i telefonach. Co gorsza – nie dajecie im słuchawek. Wy macie wtedy spokój, w przeciwieństwie do osób w waszym otoczeniu. Wy jesteście szczęśliwe, bo wasze dziecko się czymś zajęło, a reszta jest skazana na słuchanie banalnych dialogów. Zrozumcie, naprawdę nie chcemy tego słuchać.

Krytykujemy zachowanie dzieci. Ale nie wiem, czy jesteście świadome, jak wiele słów pada także pod waszym adresem. Bo w sumie to przecież większość z nas rozumie, że może ono nie wiedzieć, jak się odpowiednio zachować. Bo skąd ma to wiedzieć, skoro mama stoi z boku i nie reaguje, albo co gorsza, się z tego śmieje? Jak mamie się podoba, to przecież wszystko jest w porządku…

Dlatego wielu niezadowolonych z waszego towarzystwa zwraca uwagę właśnie wam. A wy, zamiast zrozumieć i przeprosić, atakujecie. Moja przyjaciółka była świadkiem reakcji matki, która dała naprawdę „dobry przykład”. Otóż w szatni na basenie szalała, bo inaczej nie można tego określić, ok. 4-letnia dziewczynka. Skakała po ławkach, biegała, wpadała na ludzi. A kobieta stała z boku i się śmiała. Uwagę zwrócił jej ochroniarz, który chciał zadbać o spokój i komfort innych ludzi. Grzecznie zwrócił się do niej, a ta naskoczyła na niego i używając przykrych słów, zwyzywała go. To prawdziwy przykład Jej Mości Matki. A może Madki?

Nie zawsze takie byłyście. Dlatego zastanawiam się, dlaczego z normalnych osób przed ciążą, stajecie się matkami-kwokami. Wcześniej same narzekałyście na obce dzieci, ale odkąd na świecie pojawiła się świętość, tracicie rozum. Nie potraficie realnie ocenić sytuacji. Nie interesujecie się innymi ludźmi i nie przestrzegacie ich prawa do spokoju w przestrzeni publicznej.

Naprawdę, to jest takie ciężkie dla was, żeby delikatnie zwrócić uwagę swojemu dziecku?

Ile trzeba apelować, ile pisać artykułów, żebyście, drogie matki, wreszcie zrozumiały, że wasze hałasujące dziecko jest urocze tylko dla was i waszych bliskich? A obcy ludzie patrzą na nie jak na małego potworka, który im po prostu przeszkadza?

Drogie matki, uświadomcie sobie, że wasz brak reakcji jest przygnębiający. Dlaczego pozwalacie maluchom na wszystko? Przecież w ten sposób narażacie je na niebezpieczeństwo, przed którym tak chcecie je chronić. Dlatego przestańcie traktować swoje dzieci jak świętość, której nie można ruszyć. Uszanujcie także inne osoby, które nie mają ochoty wysłuchiwać krzyku i robić uników przed nadbiegającym dzieckiem.

PS. I nie zwracam się do matek, które nie są w stanie zapanować nad swoim dzieckiem – takim kobietom naprawdę współczuję. Ale to już inny temat.


Lifestyle

TOP trendy w gastronomii w 2017 roku

Redakcja
Redakcja
29 lipca 2017
Fot. iStock / KuzminSemen

Trendy gastronomiczne co roku ulegają przeobrażeniom. Wpływ na te występujące w Polsce ma kultura Zachodu, otwartość konsumentów na nowe doznania, jak również ważne, światowe wydarzenia. Znamy już prądy, które będą szczególnie ważne w 2017 roku.

Rośnie moda na śniadania i desery poza domem. W tym roku rynek gastronomiczny zwiększy się nawet o 5 proc., wzrosną również wydatki na rynku lodów. Tylko 36 proc. Polaków nie korzysta z żadnych usług gastronomicznych. Eksperci zaznaczają, że zwiększenie wydatków na posiłki poza domem idzie w parze z podniesieniem się poziomu życia. Jakie trendy w gastronomi zdominują 2017 rok?

Trumpizm

O restauracjach należących do Donald Trumpa mówiło już nie jedno medium. Nie zawsze w kontekście pozytywnym. Niejednokrotnie jedzenie zostało uznane za niesmaczne, kiepskiej jakości, a do tego drogie. Klientów lokali jednej z najpopularniejszych osób w Stanach Zjednoczonych jednak nie brakuje. Prawdziwym magnesem okazują się bogato wyposażone pomieszczenia czy sama świadomość, że z talerza, z którego będziemy jeść zupę, korzystał najpotężniejszy człowiek na świecie. Szykowne ozdoby mogą zacząć pojawiać się także na polskim rynku restauracji. Unikalne zestawienia potraw w połączeniu z informacją o inspiracji restauratorów lokalami samego prezydenta, mogą przyciągnąć tłumy.

Kawa na śniadanie

Coraz więcej Polaków odwiedza restauracje nie tylko wtedy, kiedy chce zjeść obiad z rodziną. Popularny staje się trend jedzenia śniadań „na mieście” oraz zaopatrzania się w kawę przed rozpoczęciem dnia pracy.

Polacy zjedzą więcej lodów

Klienci są coraz bardziej otwarci na nowe smaki, a producenci coraz śmielej je oferują. – Polacy lubią być zaskakiwani nowymi smakami lodów. Oprócz ulubionych tradycyjnych smaków tj. śmietanka, truskawka czy czekolada, lubią być zadziwiani nowymi, nawet egzotycznymi kompozycjami tj. słony karmel czy masło owocowe – mówi Piotr Gąsiorowski, Dyrektor Marketingu PPL Koral. – Z tego powodu w naszej ofercie znajduje się wiele nowych smaków – dodaje.

Perfumowane koktajle

Koktajl na bazie zapachu Givenchy? Czemu nie! Jako pierwszy ten niezwykły pomysł zrealizował londyński bar w Hotelu Cafe Royal. Powszechnie mówi się o tym, że to dopiero początek eksperymentów z wykorzystaniem oryginalnych zapachów. Na ogół perfumowane desery serwowane są w restauracjach premium, a także miejscach, do których dostęp jest możliwy tylko dla wtajemniczonych.

Lokale bez szyldu

Zaczęło się od Krakowa. W ukrytych miejscach tylko dla wtajemniczonych serwowane są ekskluzywne koktajle, podpalane drinki i napoje, których nie sposób znaleźć w innych miejscach. Patrząc na nie z zewnątrz, do głowy nam nie przyjdzie, że w środku znajduje się tajemniczy lokal. Można do nich trafić po rozwiązaniu gry miejskiej lub dzięki poinformowanemu znajomemu. Jak przewidują kulinarni eksperci, tajemnicze lokale niedługo mogą pojawić się w wielu innych miastach.


Źródło: infowire


Zobacz także

Gwiezdną misję czas zacząć! Świetna zabawa dla dorosłych i dzieci. Zapraszamy do kina na „Super Spark: Gwiezdna misja”

Przyjrzyj się tym obrazkom. Potrafisz dostrzec różnice? Udaje się to tylko geniuszom

Bez zobowiązań to można „uprawiać seks”, pogadać przy winie. Ale kochać się nie da