Lifestyle Związek

Przestańmy tak kurczowo trzymać się mężczyzn, bo zrobimy sobie krzywdę

Redakcja
Redakcja
28 lipca 2019
Każdy z nas potrzebuje odrobiny przestrzeni tylko dla siebie, nawet gdy kocha całym sobą
Fot. Pixabay / Unsplash / CC0 Public Domain
 

Rozglądam się wokół i przecieram oczy ze zdumienia. Większość moich znajomych – mądrych, zdolnych i naprawdę fajnych kobiet uwikłana jest (tak, dokładnie to słowo przychodzi mi na myśl) w relacje z mężczyznami, w których obie strony nie są sobie równe. To układy, w których ona bierze na siebie całą odpowiedzialność za związek, a on tylko trwa obok jak wisienka na związkowym torcie. I trochę tak jest traktowany. Dobrze, że jest bo bez niego byłoby jakoś tak niepełnie…

Z. poznała właśnie P., bardzo fajnego chłopaka, innego niż wszyscy dotychczasowi jej znajomi. Główna różnica polega na tym, że on ma „jakieś” zainteresowania. Że książki czyta, podróżuje. Ma swoje zdanie na prawie każdy temat. To na Z. robi bardzo duże wrażenie. Takie, że angażuje się w ten związek prawie natychmiast. Prawie natychmiast wyobraża sobie także wspólny dom z ogródkiem i kota i psa. I może jeszcze dzieci. Minął miesiąc, odkąd się spotykają, a P. nie przestał być interesujący. Ale Z. się stresuje, że ona nie jest wystarczająco interesująca dla niego. Mija następny miesiąc, a ona wymyśla ciągle nowe rzeczy, które mogliby robić razem. „Fajnie nam, prawda?” – dopytuje na weekendowym kursie fotografii czarno-białej. „Fajnie” – potwierdza on, wcale tego nie analizując. Fajnie to fajnie. Kropka. Dobrze się bawią, odkrywają razem nowe hobby, seks jest wspaniały, a do tego Z. świetnie gotuje. Co kilka dni zaskakuje go nowym daniem, przygotowuje kolacje, P, czuje się wyjątkowo. Nie ma tu o czym rozprawiać. No może ona trochę za bardzo się stara, ale najwyraźniej to lubi, więc po co sprawiać jej przykrość.

Mija pół roku, ona przedstawia go rodzicom.  P. jest wyluzowany, ona umiera z niepokoju.  „Taki chłopak to skarb- mówi jej mama – pilnuj, żeby od ciebie nie uciekł”. I Z. wpada w panikę. Bo co będzie, rzeczywiście, jeśli on pozna kogoś ciekawszego niż ona? To się zdarzy na pewno, więc trzeba kuć żelazo póki gorące. Z. przebąkuje o wspólnym mieszkaniu, mówi, że mogliby wziąć tego psa. I wtedy wydarza się „katastrofa”.

P. odpowiada: „może byśmy trochę zwolnili? Po co przyspieszać, teraz jest dobrze”. Z. jest przerażona. Bo z całą pewnością okazało się, że on się już znudził i teraz ucieknie. Ucieknie na amen, a może już kogoś ma? A tak w ogóle, to co to znaczy, zwolnić? Przecież pół roku regularnego spotykania się zobowiązuje? Przecież gotowała mu te cholerne kolacje, przecież się starała, przecież nawet przyjaciół odstawiła na boczny tor. Wszystko dla niego. Czy on w ogóle coś dla niej poświęcił? „Nie” – zabrzmiała jej w głowie odpowiedz.

A potem przyszło opamiętanie, że jest trochę jakby głupia (refleksja osobista) i tak jakby trochę za mocno zdesperowana. I że to widać, bardzo. Więc całą siłą woli i mocno wbrew sobie oddala się od P.. Dla własnego dobra, jak mówi. Nie biega już na targ ekologiczny po ekologiczną rybę. Nieco zdziwiony P. dzwoni pierwszy, pierwszy raz,  rozmawia z nim nonszalancko, ale uprzejmie. Układ sił się zmienia, zaczynają wszystko od nowa. Na nowych zasadach. To działa.

K, bierze rozwód z mężem. Ale, chociaż sama odeszła,  nie może się pogodzić z tym, że on już „nie jest jej”, cokolwiek to znaczy. Taki absurd. Nie chciała go, teraz nagle znów chce. Ale nie dlatego, że kocha. Chora z zazdrości przegląda portale społecznościowe w poszukiwaniu zdjęć, na których z kimś go „przyłapie”. Co jakiś czas chwyta ją żal i tęsknota. A najbardziej to strach, że bez niego nie da rady. Żyją trochę jak na huśtawce. On wraca, potem K. każe mu pakować walizki. W końcu on ma już dość.

Mija kolejne kilka miesięcy i mąż K. rzeczywiście zaczyna się z kimś spotykać. Nie zobowiązująco, ale kogoś poznał. K. dostaje szału. Chce wycofać pozew, robi sceny zazdrości. Jak on tak może?! Wydzwania do niego, robi mu awantury. Zdziwiony mąż odpowiada: „Przecież odeszłaś, to czego ty jeszcze chcesz?”. K. chce, żeby był. Po prostu. Żeby można było pójść razem na spacer, a w sobotę na zakupy. Żeby jak dawniej chodzili do jej znajomych i do rodziców na obiad. Jakoś zaczyna zapominać, że wcale nie byli razem szczęśliwi, że się zupełnie nie rozumieli. Może nie mieli o czym rozmawiać. Ale BYŁ. A teraz nie ma nikogo. I jak ona teraz przetrwa? Jak sobie poradzi? Mąż K. już nie wróci, powiedział jej to definitywnie. K. chodzi na terapię, już go nie podgląda na Facebooku. Ale nadal cierpi, bardzo. Bo tyle poświęciła, tyle z siebie dała. I ten kredyt na mieszkanie i te wakacje, takie jak lubił – zawsze na Mazurach, nigdy tam, gdzie wolałaby K. I nawet to, że nie chciał dzieci, bo bał się konkurencji do jej miłości. Zrezygnowała z macierzyństwa dla niego.

„Prawda jest taka, że faceci są jak koty” – mawia przyjaciółka Z.. Kot zawsze spadnie na cztery łapy. Ale my już nie. My zostajemy nieco mocniej poranione, nasze emocje tłumimy wewnątrz i coraz trudniej uwierzyć, że przecież samemu można bardzo dobrze żyć. Że związek z mężczyzną to nie „konieczność”, ale wolny wybór. Przestańmy tak kurczowo trzymać się mężczyzn. Bo zrobimy sobie krzywdę.


Lifestyle Związek

4 sposoby na zaparcia u dziecka

Redakcja
Redakcja
29 lipca 2019
Fot. iStock / globalmoments
 

Lekarze pediatrzy alarmują: zaparcia są jedną z najczęstszych dolegliwości przewodu pokarmowego, jakie występują u dzieci. Co podać dziecku na zatwardzenie, by szybko i skutecznie pozbyło się kłopotu?

Diagnostyka problemu

O zaparciu mówimy wówczas, gdy przez co najmniej miesiąc dziecko wypróżnia się rzadziej niż dwa razy w tygodniu. Wypróżniania wymagają od dziecka wysiłku, są bolesne, a stolec zbity, o dużej objętości.

Co na zatwardzenie u dziecka?

1. Zacznij od zmiany diety na bogatobłonnikową

Najlepszym źródłem błonnika są produkty zbożowe: kasze (gryczana, jęczmienna), otręby, ryż brązowy, płatki zbożowe pszenne i żytnie oraz orzechy, suszone owoce (brzoskwinie, śliwki). Sporo błonnika mają świeże warzywa (groch, pietruszka, seler, chrzan, botwina) i owoce (maliny, porzeczki, czarne jagody) oraz wiórki kokosowe.

Pamiętaj, żeby błonnik podawać z płynami. Błonnik znacznie ułatwia oddawanie stolca, a poprzez nasilanie fermentacji i zwiększenie ilości wody w przewodzie pokarmowym w znacznym stopniu poprawia rytm wypróżnień.

Nie podawaj białego pieczywa, marchwianki i kleiku ryżowego oraz kaszy manny i kukurydzianej, pieczywa cukierniczego (słodkie bułki), rogali i lodów.

Odstaw sklepowe ciastka i słodycze, szczególnie czekoladę, która działa zapierająco. Zredukuj kakao. Na deser, zamiast gotowych słodyczy, podawaj galaretki przygotowane z owoców i owocowe musy.

Wybieraj chudy nabiał i jego przetwory (mniej niż 2 proc. tłuszczu).

Na śniadanie podawaj owsiankę na wodzie z owocami (wszystkie gatunki zawierajace pestki: winogrona, jabłka, kiwi, truskawki, czarne jagody). Dobrą przekąską jest kubeczek jogurtu lub kefiru ewentualnie maślanki z garścią owoców (rodzynki, pół jabłka, łyżeczka wiórków kokosowych). Ogranicz spożycie tłustego mięsa i wędlin. Lepsze jest mięso gotowane lub duszone: chudy drób, wołowina i polędwica.

Zachęcaj do częstszego picia. Najlepsza jest woda mineralna, ale dzieciom rzadko ona smakuje. Lepsze są rozwodnione soki, owocowe lub warzywne oraz kompot. Napoje możesz słodzić miodem.

Rano podawaj dziecku po wypicia pół szklanki ciepłej wody z cytryną, a wieczorem herbatkę z kopru włoskiego. Płyny rozwadniają stolec i ułatwiają wypróżniania.

2. Zachęcaj dziecko, by regularnie chodziło do toalety lub siadało na nocnik

Powinno się to odbywać o stałych porach w ciągu dnia, najlepiej po głównych posiłkach. Dzięki temu wzmocni odruchy i wyćwiczy regularny rytm wypróżniania się.

3. Zadbaj o regularną gimnastykę, która pobudza pracę jelit

Raz dziennie zafunduj dziecku dłuższy spacer. W ciągu dnia zachęcaj dziecko, by oderwało się od telewizora czy komputera i pograło w piłkę, czy pobiegało z rówieśnikami.

Fot. Materiały prasowe

Co dać dziecku na zatwardzenie?

4. Apteczne leki

Apteczne leki zalecane na zaparcia mają różny mechanizm działania. Mogą być podawane doustnie lub doodbytniczo. Czopki na zaparcia dla dzieci Eva/qu Bambini są bezpieczne, łagodne i sprawdzone. Składają się z substancji nieprzyswajalnych przez organizm człowieka, dlatego są w pełni bezpieczne, nie odwadniają organizmu, nie przeczyszczają i nie powodują uzależnienia.

Polecane są dla dzieci od 13 miesiąca życia. Można je stosować często i długotrwale. Warto po nie sięgać, gdy zaparcia występują sporadycznie lub powtarzają się opóźnienia w rytmie wypróżnień. Czopki dają efekt już kilka minut od zastosowania. Warto pamiętać, by dziecko (dzieci starsze) po wprowadzeniu czopka starało się pochodzić, gdyż leżenie lub siedzenie może osłabić działanie preparatu.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Eva/qu Bambini


Lifestyle Związek

Nie mów „przepraszam” za te kilka rzeczy, a będziesz zasypiać z poczuciem, że jesteś na właściwej życiowej drodze

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
28 lipca 2019
Fot. iStock / pixdeluxe

Jeśli pod koniec każdego dnia czujesz, że jesteś szczęśliwa i kochasz życie, którym żyjesz, to znaczy, że postępujesz zgodnie ze sobą, zgodnie ze swoją prawdą, nie wstydzisz się i nie musisz za nic nikogo przepraszać. Wiesz już, że są ludzie, którzy chcieliby dyktować ci jak masz żyć, że łatwo im przychodzi przejmowanie kontroli nad innymi. Ale ty jesteś od tego wolna. Bo wiesz, że jesteś na właściwej, życiowej drodze.

Jak tam trafić? Nie przepraszaj za:

1. Za to, że postawiłaś siebie na pierwszym miejscu

Jeśli wzięłaś swoje życie w swoje ręce zamiast czekać na to, aż ktoś się tobą zaopiekuje, to opanowałaś ważny aspekt samorozwoju. Powinniśmy brać 100% odpowiedzialności za to, w jaki sposób zdecydujemy się żyć, i tylko poprzez stawianie naszych potrzeb na pierwszym miejscu, możemy dotrzeć do miejsca, w którym możemy próbować pomóc innym w potrzebie. W końcu, jak możemy pomóc innym, jeśli nie umiemy pomóc sobie samym? Poza tym, życie uczy nas tego, że nikt nie zadba o nas tak, jak my dbamy o siebie.

2. Wartości, które wyznajesz w życiu

O ile nie krzywdzisz innych, to, jakimi zasadami się kierujesz, jest wyłącznie twoją sprawą i nikomu nic do tego. Ludzie zawsze będą „gadać” i oceniać za twoimi plecami, ważne, by cię to nie raniło.

 3. Podążanie za marzeniami

Pragnienie, by osiągnąć coś więcej w życiu nie czyni cię niewdzięczną za to, co już masz, ani egoistyczną, ani rozkapryszoną, lecz ambitną. Oznacza to, że masz cele,  marzenia i chcesz je realizować. Oznacza to, że nie zadowalasz się tym, co masz, jeśli wiesz, że jesteś w stanie zajść dalej. Inni mogą postrzegać cię jako nierealistyczną marzycielkę, która nigdy naprawdę nie znajdzie szczęścia, ale to nie ma żadnego znaczenia. Nie przepraszaj za marzenia. Podążaj za nimi.

4. Za to z kim się spotykasz

Nikomu nic do tego. Jeśli się sparzysz, nauczysz się czegoś nowego o miłości i o sobie samej. Nie pozwól, aby ktokolwiek inny sprawił, że będziesz się wstydzić za to, z kim angażujesz się w romantyczny związek.

5. Za twoją przeszłość

Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie popełnił błędów w przeszłości… Niektórzy uwielbiają wypominać ci i przypominać twoje życiowe „omyłki”. Ale wiesz co? Pod koniec naszego życia będziemy dysponować tylko naszymi doświadczeniami i wspomnieniami, więc nie pozwól nikomu sprawić, byś żałowała swojej przeszłości. Żyjemy tu i teraz i stale się czegoś uczymy, a to, co było nie musi nas definiować.

Tylko tyle i aż tyle. Uczmy się od najwcześniejszych lat odpowiedzialności za własne życie. Wtedy prościej będzie nam powiedzieć innym, żeby zamiast krytykować, zajęli się własnymi sprawami.


Na podstawie: www.powerofpositivity.com


Zobacz także

Jak odróżnić prawdziwy miód od sztucznego?

Od niego nie usłyszysz „kocham” tak często jak byś chciała. Związek z introwertykiem może być pięknym wyzwaniem, jeśli na to pozwolisz

Świat zwariował: jeśli „nie zrobisz oka” nie wyjdziesz z domu