Dania główne Gotowanie Przepisy

Ziemniaki pieczone na 5 różnych sposobów. Idealne przepisy na obiad

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
12 marca 2021
ziemniaki pieczone w piekarniku, rękawie, folii
Fot. iStock
 

Ziemniaki pieczone to jedna z najchętniej wybieranych sposobów na dodatek do obiadu. Mają one wielu fanów ze względu na różnorodność przygotowania, jak i wyjątkowy smak. Nie potrzeba wielu składników i wielkiego zachodu, by wyczarować ze zwykłych ziemniaków pyszne i sycące danie. Przepisy na ziemniaki pieczone z piekarnika cieszą się niesłabnącą popularnością i warto wypróbować najciekawsze z nich.

Ziemniaki pieczone — przydatne rady

Pieczone ziemniaki to propozycja na obiad, która cieszy się niesłabnącym powodzeniem. Niewprawionym jeszcze miłośnikom kuchni może się wydawać, że przyrządzenie ich zajmuje za dużo czasu lub wymaga zachodu. Istnieje jednak wiele prostych przepisów, które nie wymagają dużego nakładu czasu i zaangażowania, by wyczarować pyszne pieczone ziemniaki z piekarnika. Wystarczy im poświęcić kilka minut przed pieczeniem, by po upieczeniu otrzymać gorący i pyszny dodatek do obiadu.

Do pieczenia najlepiej wybierać twarde ziemniaki, np. Ditta, Denar, Lord Sante Velux, Vineta. Te odmiany mają niewiele skrobi, dlatego nie rozpadają się i nie kruszą. Zawierają także mniej kalorii od innych odmian, co będzie istotną informacją dla osób stosujących diety.

Nie musisz obierać ziemniaków ze skórki do pieczenia, o ile skórka jest ładna, bez skaz. Wystarczy, że je umyjesz. Konieczne jest także pozbycie się kiełkujących oczek, o ile takie są. Zdecydowanie lepiej unikać zazielenionych ziemniaków, które zawierają sporo szkodliwej solaniny. Żeby ziemniaki szybciej zmiękły możesz je pokroić na połówki, ćwiartki lub większe kostki. Można je również przed pieczeniem podgotować przez 10 minut, by piekły się szybciej.

Ziemniaki pieczone z pałkami kurczaka — przepis

ziemniaki pieczone w piekarniku, rękawie, folii

Fot. iStock

Ziemniaki pieczone z pałkami kurczaka — składniki:

  • 1 kg pałek kurczaka
  • 1 kg ziemniaków
  • łyżeczka curry
  • łyżka oleju
  • przyprawa do kurczaka
  • sól
  • pieprz
  • masło

Przygotowanie:

  1. Pałki umyj, osusz (możesz usunąć skórkę) i posyp przyprawą do kurczaka.
  2. Na blachę wyłóż papier do pieczenia i poukładaj pałki. Na każdej z nich połóż nieco masła.
  3. Ziemniaki obierz, pokrój w większą kostkę i wrzuć do miski. Wlej olej, dodaj sól, pieprz, curry — całość wymieszaj dobrze.
  4. Ziemniaki połóż na blachę obok kurczaka.
  5. Piecz ok. 50 minut w temperaturze 190 º.

Młode ziemniaki pieczone z ziołami w rękawie — przepis

pieczone ziemniaki

Fot. iStock

Młode ziemniaki pieczone z ziołami w rękawie — składniki:

  • 1/2 kg młodych ziemniaków
  • 1/2 łyżeczki soli
  • przyprawa do ziemniaków
  • 1/2 łyżki posiekanego koperku
  • ew. 2-3 ząbki czosnku
  • łyżka oleju

Przygotowanie:

  1. Młode ziemniaki oskrob, umyj, osusz i włożyć do rękawa do zapiekania. Dodaj do nich przyprawę, koper, ewentualnie czosnek przeciśnięty przez praskę, olej i 3 łyżki wody.
  2. Zawiąż rękaw i włóż do piekarnika nagrzanego do 170º na 30-40 minut.

Ziemniaki pieczone w mundurkach z masłem czosnkowym — przepis

ziemniaki pieczone w piekarniku, rękawie, folii

Fot. iStock

Ziemniaki pieczone w mundurkach z masłem czosnkowym — przepis

  • kilka ziemniaków — ilość zależna od ilości osób i wielkości ziemniaków
  • oliwa z oliwek
  • miękkie masło
  • ząbki czosnku
  • koperek

Przygotowanie:

  1. Ziemniaki zostaw w skórkach, dokładnie je tylko wyszoruj. Pokrop oliwą z oliwek i włóż do piekarnika rozgrzanego do 200° C. Zapiekaj ok. 40 min, co jakiś czas obracając ziemniaki, by się zarumieniły odpowiednio z każdej strony.
  2. W międzyczasie przygotuj masło czosnkowe: kilka łyżek miękkiego masła zmieszaj z kilkoma ząbkami czosnku na gładką pastę — ilość czosnku zależna od smaku.
  3. Miękkie ziemniaki rozetnij wzdłuż na pół prawie do końca, ale nie rozdzielaj połówek. Do środka włóż przygotowane masło czosnkowe i jeszcze na chwilę włóż do piekarnika, by masło się rozpuściło.

Ziemniaki pieczone po szwedzku — przepis

Fot. iStock

Ziemniaki pieczone po szwedzku — składniki: 

  • 1 kg ziemniaków
  • 4 łyżki masła
  • sól
  • łyżka oleju

Przygotowanie: 

  1. Ziemniaki obierz ze skórki i ponacinaj w wąskie plasterki tak, by ich od siebie nie pooddzielać do końca. Poukładaj je w żaroodpornej formie posmarowanej olejem i piecz 20 minut w temp ok. 180 st.
  2. Po upływie tego czasu na ziemniakach rozsmaruj masło i zapiekaj jeszcze 25 minut.

Ziemniaki pieczone w folii — przepis

Fot. iStock

Składniki:

  • kilka młodych ziemniaków — ilość wedle uznania
  • gałązki koperku
  • gałązki pietruszki zielonej
  • oleju
  • sól
  • pieprz

Przygotowanie:

  1. Ziemniaki wyszoruj, natnij na krzyż. Natkę pietruszki i koperek umyj i osusz.
  2. Rozwiń folię aluminiową, rozłóż na niej koperek i pietruszkę, ułóż ziemniaki, polej olejem, posyp solą i pieprzem. Folię zawiń od góry.
  3. Wstaw do rozgrzanego piekarnika i piecz ok. 40-50 min w temp 180ºC.

źródło: www.przyslijprzepis.pl, beszamel.se.pl

 

 


Dania główne Gotowanie Przepisy

Anya Pinczykowska: Historia to czas. To nagromadzone przez 20, 30, 40 lat warstwy emocjonalnych ubrań

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
13 marca 2021
Fot. iStock
 

„Budzenie kobiecości to proces, w którym niecierpliwość i szybkie osiągnięcie celu należy schować do kieszeni. Kobiecość nigdy nie budzi się pod presją” – mówi Anya Pinczykowska, life coach, która pracuje z kobietami i ich kobiecą energią. Rozmawiamy o tym, jak pokochać i zaakceptować swoją kobiecość ubraną w bardzo wiele emocji i co to znaczy „czuć swoje ciało”.

Melisandra: Kim jest life coach ?

Anya Pinczykowska: To ktoś, kto przy pomocy swoich kompetencji i wielu narzędzi prowadzi i wspiera osoby w dążeniu do celu, który sobie założyli. Dodatkowo od paru lat pracuję indywidualnie z klientami na  poziomie mindsetu, emocji i energii pomagając im przepracować ograniczające ich uwarunkowania.

Anya, gdy przychodzi do Ciebie kobieta. Jeszcze się nie odezwie, po prostu widzisz ją, co czujesz i co możesz wyczytać z jej ciała ? Jaką historię?

Dobre pytanie. Wiesz, czytanie czyjejś historii po 5 minutach może być po pierwsze bardzo mylące, a po drugie raczej niemożliwe. Historia to czas. To nagromadzone przez 20, 30, 40 lat warstwy emocjonalnych ubrań, siatka uwarunkowań, przekonań czy etykiet. Mogą być dobrze zakamuflowane, wręcz są. Czytam jej energię, bo tej nigdy nie da się ukryć. W mojej pracy poruszam się w trzech obszarach  – mindsetu, emocji i energii.

To jest trochę tak, jak widzisz na ulicy kobietę, która jest piękna, ma świetne ciało, jest dobrze ubrana – generalnie wow! Zmysły buzują. A mimo to, wszystko ginie. Zlewa się za chwilę z innymi. Kolejnego dnia mijasz inną kobietę, też fajną ale nie jak z żurnala, i co? I nie możesz oderwać od niej oczu. To jest właśnie to „coś” różnie nazywane –  energią, magnetyzmem, blaskiem… Tego nie zastąpi żadna sukienka, medycyna estetyczna czy eksponowane nad wyraz walory. To też nie ma nic wspólnego z typem urody.

Dynamika tej energii, jest tym, co jestem w stanie odczytać widząc kobietę po raz pierwszy.

I co widzisz najczęściej? Ile jest tego blasku, „czucia” we współczesnych kobiet?

Mają olbrzymi potencjał w sobie, ale często są mocno odcięte od czucia, a co za tym idzie i od ciała. Wynika to z wielu tendencji i uwarunkowań rodzinnych, społecznych, braku świadomości czy traum z dzieciństwa, kiedy zamrażamy swoje emocje, aby nie czuć bólu i cierpienia.

A kobiecość to czucie. To czucie życia. To przepływ energii.

Świat uczy kobiety bardzo silnego funkcjonowania w stylu racjonalnym, planowania, kontrolowania, analizowania, pchania do przodu, wykazywania się, osiągania celów itd.. Przez takie tendencje karmią jeszcze mocniej w sobie męską energię.  Chce się krzyknąć STOP. Zwolnij.

Kobieta ma BYĆ, a nie DZIAŁAĆ. Ma zejść z poziomu głowy do serca.

Ma odżywiać swoje wnętrze, osiąść tam i rozpakować siebie. Ma honorować swoją jakość wyjątkowość, ma rozwijać miłość do siebie samej.

Im większa ekspresja na zewnątrz, tym mniejsze smakowanie swojej kobiecości w środku. Świat zewnętrzny to domena mężczyzn, kobiety powinny skupić się na wnętrzu.

Poziom serca, świat wewnętrzny, czyli…? Co przez to rozumiesz?

Najprościej mówiąc, zadawanie sobie często  pytania – jak ja się z tym, czy z tamtym czuję? Nieważne, czy to jest praca, relacja czy obowiązki. Jeżeli kobieta operuje z poziomu swojego wnętrza, nie robi nic na siłę, czy wbrew sobie. Nie staje do walki i nie wchodzi na ring.

Potrafi skutecznie odpuszczać, poddawać się biegowi losu, uruchomić pokłady swojej wrażliwości, to pomaga w ten sposób  wykasować jednym ruchem większość niepotrzebnego stresu w  życiu.

Odpuszczać nie oznacza rezygnować. Jeżeli czuje, że coś jej nie służy potrafi wycofać się, by nabrać sił i energii, aby potem znów stanąć do zadania. Nie wali głową w ścianę, by za wszelką cenę coś udowodnić.

Czasem zapominamy o tym, co naprawdę jest w życiu ważne i wiele wysiłku wkładamy w osiągnięcie rzeczy niepotrzebnych. Dlatego zachęcam do zadawania sobie pytań –  czy to naprawdę jest ważne? Czy to na pewno jest Twoje pragnienie? Czy spełnianie oczekiwań kogoś innego?

Na tym polega kontakt ze swoim sercem.

A jak poczuć swoje ciało?

Aby poczuć ciało trzeba poczuć swoje emocje. A my albo je chowany, a w najlepszym wypadku tylko obserwujemy. Kobieta ma przepuścić przez siebie emocje. Jak przychodzi szczęście, to czuj je całą sobą, ale jak przychodzi smutek pozwól mu się przetoczyć. Pozwól sobie go poczuć, pozwól sobie wypłakać się. Każdy płacz to jest oczyszczenie, jak woda obmywająca skały. Nie bójcie się emocji, nie bójcie się czucia. Strach przed emocjami, to strach przed samą sobą i swoją głębią.

Jednym z większych błędów, które zafundowali nam rodzice w okresie dzieciństwa, a później okresie dojrzewania – karanie nas za nasze emocje, krzyczenie jak płakaliśmy, mówienie kiedy dojrzewałyśmy, że jesteśmy zbyt emocjonalne. To powoduje wpisanie programów w podświadomości m.in.  „poczucia winy, że mam emocje/ emocje są złe/ jesteś zbyt emocjonalna”.

Ale przecież my, kobiety, w kółko słyszymy, że jesteśmy „zbyt emocjonalne”, a Ty mówisz, że to właśnie nasza kwintesencja kobiecości?

Nie ma emocji dobrych i złych. Wszystkie emocje są wartościowe i potrzebne. Każda niesie jakąś informację, zwłaszcza te nieprzyjemne. Są jak list polecony.

Przed emocją jest zawsze jakaś myśl, która ją wywołała. W budzeniu kobiecości ważna jest praca z tymi myślami i przekonaniami. Generalnie z mindsetem. Emocje są takim pomostem do naszych ograniczeń, które powodują że nie jesteśmy szczęśliwi tak, jak byśmy tego chciały.

Czym jest w dzisiejszych czasach kobiecość? Można ją w ogóle zdefiniować?

Według moich obserwacji kobiecość wyraża się głównie poprzez manifestację zewnętrzną. Wykorzystuje kult ciała, siłę medycyny estetycznej, modę, osiągnięcia. Kobiety mnóstwo swojej energii tracą na tym, aby dobrze wypaść na zewnątrz. Im mniej czują się piękne i akceptowane w środku, tym bardziej będą perfekcyjne na zewnątrz, także w seksie, czy w pracy.

Traktują obsesyjnie swoje ciała, jako narzędzie do osiągniecia szczęścia. Wyrzeźbione ciało, nieskazitelna twarz, tatuaże, dobra kiecka, a do tego ciągłe wykazywanie się jako matka, kochanka, partnerka czy w obszarze zawodowym. Na  wszelkich polach szukają docenienia i zachwytu. Najbardziej oczywiście w oczach mężczyzny, ale też i u innych kobiet.

Meli, ale czy tędy droga ? Czy kobieta w tym wydaniu będzie czuła się najbardziej spełniona?

Kobiety skupiają się przede wszystkim na swoim ciele, jednocześnie kompletnie tego ciała nie czując.

Kobieta, która zna smak swojej autentycznej kobiecość, która kocha siebie i swoje ciało, czuje swoje emocje i jest osadzona w swoim wnętrzu wie, że niczego nie musi udowadniać na zewnątrz, ani o nic zabiegać. Wie, że największą jej mocą jest ta emanująca z niej energia, która nie ma konkurencji. Cała reszta, o której mówiłam wcześniej może być jedynie smakowitym dodatkiem.

Jak to osiągnąć ? Gdzie jest nasze centrum mocy i jak o nie dbać ?

Zacznę od tego, że kobieta jest największym zasilaczem energii dla innych. Jest jak wielki generator, który doładowuje świat mężczyzn, całe otoczenie. Oczywiście pod warunkiem, że ma dostęp do swojej mocy. A gdzie ona jest ?  W ciele kobiety są dwa potężne centra mocy – serce i miednica.

Miednica (łono) to jest nasze ugruntowanie, tam jest pewność siebie, pierwotna kreacja, dzikość, sensualność, żywotność, centrum seksualności. Serce natomiast jest miejscem radości, miłości, ciepła, nawigator komunikowania się ze światem. Tutaj myśli nie mają dostępu. Tutaj jest kraina odczuwania. Jeżeli kobieta nie ma dostępu do tych miejsc – to znaczy, że jest w męskiej energii, jest w głowie, nie ma kontaktu z ciałem.

Nawet jak uprawia seks i uważa, że jest świetną kochanką, to na głębokim poziomie nie odczuwa przyjemności, nie doświadcza ekstazy i tej obłędnej dawki prawdziwej rozkoszy. Często nie ma też orgazmu albo go udaje.

Największa namiętność kobiety i mężczyzny wydarza się kiedy kobieta jest w unii z ciałem i sercem, a mężczyzna jest na tyle osadzony w męskiej energii, że będzie wiedział jak ją poprowadzić, aby mogła dać ujście swojej największej rozkoszy.

Tutaj ważna jest rola mężczyzny, aby zapewnił jej poczucie bezpieczeństwa, wówczas jej kobiecość będzie mogła się rozlać.

Świadomy mężczyzna w męskiej energii wie, że mając przy sobie przebudzoną kobietę wygrał, ma największy dar. W innym przypadku czuje lęk i zagrożenie. Ucieknie 😉

Hahaha czyli mężczyźni mają nie tylko „ szósty zmysł”, ale i dziesiąty😊  No dobrze to powiedz: kobieta to rozum czy serce ?

Oj tak, oni poruszają się po innej skali intuicyjnej niż my  Zdecydowanie serce. To jest nasz kobiecy GPS w kontakcie ze światem.

Kobiety potrafią mieć  fantastycznie rozwiniętą inteligencję emocjonalną. Mają potężny kompas w postaci intuicyjnej mądrości, to wielka pozytywna wartość.

Kiedy czuć, że kobieta jest szczęśliwa ?

Kiedy kocha siebie, wybiera siebie i akceptuje siebie na każdym poziomie.

Miłość do siebie na najgłębszym poziomie wcale nie oznacza kupowania sobie prezentów, chodzenie na masaż,  branie kąpieli z bąbelkami. To są pewne ekspresje, mocno skomercjalizowane, oczywiście też ważne.

Jednak najgłębszą ekspresją miłości do siebie to jest to JAK TRAKTUJESZ SIEBIE I SWOJE WNĘTRZE. Na co się zgadzasz.

Jeśli jesteś w związku, w którym czujesz się nieszczęśliwa, który cię niszczy, jeśli jesteś w pracy która Cię wykańcza – to nie kochasz siebie.

Jeśli jesteś w otoczeniu ludzi, którzy na Ciebie negatywnie wpływają emocjonalnie czy mentalnie i tkwisz tam, robisz coś wbrew sobie – to nie jest miłość do siebie.

Miłość do siebie to traktowanie siebie i swojego wnętrza z największą troską 😊

Czy miłość do siebie przyciąga tego jedynego i ukochanego ?

Czy jedynego to nie wiem, ale takiego, który będzie spójny z Twoimi przekonaniami – TAK.

Jeśli masz szacunek do siebie, kochasz siebie, żyjesz w zgodzie i harmonii ze sobą, zaczynasz i kończysz dzień z pozytywnymi myślami, masz wysoką wibrację, to przyciągniesz mężczyznę z tej samej półki świadomości. Swój przyciąga swojego.

Jeśli kobieta szanuje samą siebie i szanuje innych przyciągnie mężczyznę, który będzie ją szanował. To tak działa.

Jeśli jesteś w żeńskiej energii jest duża szansa, że przyciągniesz męskiego mężczyznę. I nie mam tutaj na myśli wyglądu zewnętrznego, tylko jego dynamikę jaką emanuje. Jego siłę, mądrość, aktywność,  wolność. Inaczej mówiąc przyciągniesz lwa. A lwy są najfajniejsze 😊

Jak kobieta znajduje swoje szczęście? Istnieje droga, którą ją dobrze poprowadzi?

W budzeniu kobiecości ważna jest droga. Tutaj nie ma magicznej tabletki, która zadziała na drugi dzień. Budzenie kobiecości to proces, w którym niecierpliwość i szybkie osiągnięcie celu należy schować do kieszeni. Kobiecość nigdy nie budzi się pod presją 😉

– podejmij szczerą decyzję, że chcesz zmienić swoje życie

– następnie zwolnij

– znajdź przestrzeń w swoim życiu na zmysłowość i przyjemność

– wyjdź ze świata zewnętrznego i coraz częściej schodź do swojego wnętrza

– zejdź z poziomu głowy,  niech czucie będzie Twoją nawigacją

– wybieraj wspierające myśli

– bądź lojalna dla samej siebie

– i najważniejsze rozkochaj się sama w sobie

Bądź jak prawdziwa belgijska czekolada na widok, której każdy (również ona sama) ma dreszcze 😉

… i tej miękkiej i słodkiej czekoladki kobiecości życzę wszystkim kobietom.

Anya Pinczykowska – Life Energy Coach

Przy pomocy wielu talentów i narzędzi transformacyjnych skuteczne prowadzi kobiety i mężczyzn do celu, który sobie założyli. Od wielu lat pracuje indywidualnie z Klientami na poziomie mindsetu, emocji  i energii kompleksowo pomagając im przepracować i uwolnić się ze starych, ograniczających uwarunkowań oraz przekonań. Pomaga ludziom stać się najlepszą wersją siebie samych.

Wiedzę z zakresu pracy ze świadomością i podświadomością oraz wpływem  energii na  życie zdobywała od nauczycieli na międzynarodowych konferencjach i szkoleniach  m.in. w Polsce, we Włoszech, Indiach czy w Australii. Jest absolwentką wielu kursów aktywowania i ucieleśniania kobiecości oraz pracy z energią seksualną. Aktualnie kończy pracę nad autorskim kursem „Zanurz się w siebie i uwolnij wszystko to co Ci nie służy”, który powstał z myślą o tych, którzy zapomnieli co to jest wolność w wyrażaniu siebie, a słowa takie jak:  wewnętrzny balans, szczęście i moc znają jedynie z teorii

 

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście, to autorski pomysł fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melissandra, czyli ta mityczna która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Fundacja jest szczególnym miejscem dla ludzi, którzy po różnych związkach pragną ponownie doświadczyć szczęścia i znaleźć ukochanego i jedynego partnera. Ludzi, którzy, w czasie organizowanych przez Fundację warsztatów, chcą zrozumieć do czego były im potrzebne poprzednie związki, a potrzeba miłości i zrozumienia staje się ich drogą do światła. Warsztaty są miejscem tak dla singli, jak i dla par, które chcą jeszcze zobaczyć czy coś zostało jeszcze z ich miłości i jak tę miłość odnaleźć.


Dania główne Gotowanie Przepisy

Nikogo się na da zatrzymać na siłę… Zgodziłabyś się na wolność w seksie?

ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
12 marca 2021
Fot. iStock/stock_colors

„Jest bardzo dużo związków, że kobieta „przymyka oko”, dając ukochanemu się wyszaleć, bo wie że i tak wróci i to z lepszą energią. Mało kto się do tego przyznaje. To jak wypuszczenie psa, pobiega i wróci zadowolony. Trzymanie na siłę może doprowadzić do pogryzienia…” – zapraszamy na #RozmówkiNieobyczajne – o seksie i nie tylko, damsko-męskie pogaduchy. Odcinek 11

Melisandra: Marcinie, czym jest dla Ciebie wolność w związku? Na co byś pozwolił partnerce? Jak dalekie są Twoje granice ?

Marcin Michał Wysocki: Wolność, droga Meli, to zachowanie integralności. W skrócie rozumiem to w ten sposób:

  • mam swoich przyjaciół i to nie tylko facetów (o toksycznej zazdrości kiedy indziej);
  • mam swoje pasje, które możemy dzielić, byłoby wspaniale, ale nie musimy. Nic na siłę. Ja nie zacznę uczęszczać do cerkiewnego chóru, tak jak i Ty nie zagrasz z chłopakami w palanta😊;
  • mam swoje zdanie, opinie, preferencje, gust, poglądy, wiarę itp.;
  • mam swoje przyzwyczajenia, marzenia, plany, tęsknoty…
  • MAM SWOJE ŚRODKI, abym nie musiał pożyczać od żony/męża ani na moje potrzeby, ani na lody;
  • najchętniej: mam własne locum. Może coś, co zostawili mi rodzice, może zarobiłem na to przed małżeństwem. Wiem, że to trudna sprawa, lecz JEŚLI TYLKO dałoby się zachować MOJE kawalerskie MIESZKANIE i je np. wynajmować, to dałoby mi to olbrzymie, niepowtarzalne poczucie komfortu. Świadomość, że nic nie muszę i że mogę być ZAWSZE SOBĄ.

Zbyt wiele, szczególnie kobiet, które znam, po burzy wokół swojego małżeństwa, tak po 7, a często i po 20 latach od ślubu, zostawało po rozwodzie BEZ NICZEGO. Widziałem tyle osób, które znowu funkcjonowały w toksycznym związku tylko dlatego, że NIE MIAŁY GDZIE UCIEC, bo np. oddały cały swój majątek do wspólnego gospodarstwa, a potem zostawały z niczym. Ech, jeśli to możliwe, to takiego losu sobie nie fundujcie, kochani!

M: Z moich obserwacji wynika, że ludzie lubią sobie zawłaszczać drugą osobę. Obejrzałam teraz serial „Bazaar de la Charite”, gdzie mężczyźni uważali swoje żony za własność, byli ich panami życia i śmierci. To było dwieście lat temu, natomiast te przypadki nie są odosobnione i dzisiaj. Wolność to podstawa związku partnerskiego, czas dla siebie, wolność decyzji i wyboru, przestrzeń dla swoich pasji, przyjaciół i rodziny, zaufanie, brak zazdrości. Im więcej jest wolności i też własnego egoizmu, a nie zajmowanie się partnerem, tym miłość może być bardziej bezwarunkowa, a związek bliższy i trwalszy. Wolność to też przestrzeń na przemijanie, jeśli partner chce odejść, to pozwala się na to, nie przywiązuje do siebie, a daje wolność i zgodę na odejście z miłości.

Nikogo się na da zatrzymać na siłę, a życie to też sztuka i zgoda na zmiany.

MMW: To ciekawe… Przestrzeń na przemijanie, odejście. Bardzo altruistyczne to, co mówisz. Naprawdę mi zaimponowałaś. Nie wiem czy byłbym zdolny, do takiego poświęcenia własnego ja. Nie ma w tym krztyny egoizmu, własnego interesu, nawet miejsca na własny żal, godność, dumę, które oddajemy komuś w ramach szacunku dla jego wolności. To jest PRAWDZIWA miłość…

M: Podkręcę Ci tempo i przyspieszę tętno… A co powiesz na wolność w seksie? Na pozwolenie na swoich dodatkowych partnerów? Pozwolenie na trójkąt lub czworokąt, bo para nie lubi się ograniczać, a chciałaby spróbować czegoś nowego? Dajesz wolność ukochanej osobie po to, aby spróbowała czegoś, o czym marzy…

MMW: Hmm. Moim zdaniem, dwie osoby mogą robić w łóżku, co im się tylko żywnie podoba i nikomu nic do tego, pod warunkiem jednak, że obojgu sprawia to przyjemność. Trochę piszę o tym w nowej powieści, z cyklu „# Portal randkowy”, pod roboczym podtytułem „Miguel”, gdzie bohaterowie mają bardzo wyszukane gusta erotyczne. Mawiam: „Jak dla mnie, to mogą skakać z szafy”, o ile oczywiście nikomu nie dzieje się krzywda.

Osobiście lubię eksperymentować w seksie, rozumiem też różne klimaty, związane z BDSM, z którym staram się oswoić Czytelników w swojej najnowszej książce😊. Jednak w życiu, do takich poszukiwań trzeba mieć właściwego partnera, którego te eksploracje także pociągają. Dla mnie seks – nazwijmy go „urozmaiconym” – to bezpiecznik, że w łóżku, a za tym i w związku, nigdy nie powieje nudą, a w konsekwencji nie dojdzie do rozkładu. Przynajmniej z tej przyczyny, a wierz mi, że to jeden z piątki głównych powodów rozstań. Brak namiętności – znaczy się.

Pytanie, czy daję wolność partnerce, żeby, jak rozumiem, próbowała czegoś innego na własną rękę – to już pójście znacznie dalej. Dla mnie, zbyt daleko. Razem, tak, ale osobno, już nie. Bo tak jak wspólne poszukiwania łączą, o czym mówiłem wcześniej, to osobne niszczą. Ale to jedynie mój pogląd… A Ty, pozwoliłabyś facetowi eksperymentować seksualnie poza Waszą sypialnią? Nawet jeśli byłaby to cena Twojej wolności w tym względzie, to nie bałabyś się, że mu to nie wystarczy i któregoś dnia zniknie?

M: Tak, w długotrwałym związku czasem namiętność gdzieś gaśnie, seks staje się smutnym obowiązkiem, ale są inne wartości lub … zobowiązania wrrrrr. I może nasz partner być szczęśliwy też z kimś innym. Nawet na chwilę. Poszukać swojej przygody. To jest właśnie bardzo wysoki level zaufania do siebie, a gdy my ufamy sobie to i też partnerowi. O zaufaniu mówimy, kiedy sobie wierzymy. Nie kontrolujemy, nie krytykujemy, nie osądzamy, nie jesteśmy zaborczy. Te lekcje zaczynamy od siebie, nie od partnera. Wówczas związek płynie lekko i z fantazją, jest odkrywaniem i smakowaniem życia. Pojawia się fajne napięcie, ciągła fascynacja, odkrywania siebie na nowo. Bo nikt nie należy do nikogo. Nie jest niczyją własnością. I błagam nie rób na mnie takich oczu…

MMW: Okej, myślę, że to nie jest do zaakceptowania przez zdecydowaną większość społeczeństwa…

M: Jest bardzo dużo związków, że kobieta „przymyka oko”, dając ukochanemu się wyszaleć, bo wie że i tak wróci i to z lepszą energią. Mało kto się do tego przyznaje. To jak wypuszczenie psa, pobiega i wróci zadowolony. Trzymanie na siłę może doprowadzić do pogryzienia.

MMW: Tak, mówisz o prowincjonalnej hipokryzji. Kobiety udają, że faceci nie biegają po wsi.

M: Ludzie w związkach, szczególnie z tym długim stażem, domawiają się na pewne „rozwiązania”, które mogą uatrakcyjnić związek i stworzyć znowu zainteresowanie sobą, jednak miłość jest zawsze ponad to. Prawdziwa miłość zawsze wybacza i nie ocenia.

MMW: Zgoda: uatrakcyjnić, ale nie w osobnych sypialniach z osobami trzecimi. Hmm… Jestem cholernie otwarty, wierz mi, ale nawet dla mnie to dużo. Chyba bym nie dźwignął, o ile mówimy o poważnym związku.

M: Znam wielu mężczyzn i kobiet, którzy cenią sobie niezależność, wolność w związku, to napięcie i cieszenie się na swój widok. Nie siedzenie w rutynie domowej, a posiadanie własnego świata pasji, wyzwań, realizacji. Jestem jak najbardziej za tą kawalerką lub inną skrytką, bo zwyczajnie cudownie jest posiedzieć samemu, lub samemu wybrać się na miasto. Poeksplorować. Mieć czas na męskie czy babskie wypady i znikanie na jakiś czas bez smyczy na komórce. Wówczas budzi się w nich ta dzikość, tęsknota za partnerem, ciekawość.

Kiedy mówi się na temat zobowiązań, oczekiwań, wkładania w pudełka schematów, to im się robi duszno. Uciekają. Muszą mieć czas aby sobie poobserwować i oswoić się, a nie wpadać w rolę. Czy taki związek, w ogóle, czy może dojść do związku w życiu takich wolnych ptaków? Tak. Wtedy, gdy znajdą partnera, który ich wiecznie inspiruje, jest nieuchwytny, że wiesz co zawsze do końca myśli, tworzy to kreatywne napięcie, żyje swoim życiem, a nie poświęceniem. Play, a nie od razu wkłada rzeczy do szafy. To otworzenie przestrzeni dla partnera i bez względu na staż, uwodzenie go. Wówczas oddają z miłością jej/jemu kawałek swojej wolności. Związek to też sztuka. Przez duże „S”.

MMW: Widzisz, każdy ma swoje imponderabilia, i w tym miejscu trafiłaś na moje…

O autorach:

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście, to autorski pomysł fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melissandra, czyli ta mityczna która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Fundacja jest szczególnym miejscem dla ludzi, którzy po różnych związkach pragną ponownie doświadczyć szczęścia i znaleźć ukochanego i jedynego partnera. Ludzi, którzy, w czasie organizowanych przez Fundację warsztatów, chcą zrozumieć do czego były im potrzebne poprzednie związki, a potrzeba miłości i zrozumienia staje się ich drogą do światła. Warsztaty są miejscem tak dla singli, jak i dla par, które chcą jeszcze zobaczyć czy coś zostało jeszcze z ich miłości i jak tę miłość odnaleźć.

Archiwum prywatne

Marcin Michał Wysocki

Urodzony w 1965 roku w Warszawie, absolwent kilku fakultetów na uczelniach krajowych i zagranicznych, doktor nauk humanistycznych UŁ. Był m.in. asystentem oraz tłumaczem Jeffa Goffa i Jacka Wrighta w musicalu Narzeczona rozbójnika (Teatr Popularny). W Teatrze Ateneum asystował takim osobowościom teatru polskiego, jak: Laco Adamik, Krzysztof Zaleski, Wojciech Młynarski czy Janusz Warmiński. Współpracował z TVP w programach: LUZ, Sportowa apteka, Kawa czy herbata?. Był autorem muzyki do programów Mur, Sportowa Apteka oraz nagrał autorską płytę Head. Próbował swych sił w roli speakera w Radio Zet u Andrzeja Wojciechowskiego. Dotąd wydano sześć pozycji jego autorstwa: pracę naukową Wyznaczniki tożsamości etnicznej […]; wyróżnioną monografię żołnierza AK, Michał Wysocki. Wspomnienia z lat 1921–1955; impresję historyczną Remedium na śmierć – historie prawdziwe; relacje kombatantów z okresu Powstania Warszawskiego, A jednak przeżyliśmy. Niezwykłe wspomnienia, powieść obyczajową Baku, Moskwa, Warszawa oraz zbiór historii o poznawaniu się przez internet #Portal randkowy.


Zobacz także

Inka mleczno-korzenna – przepis na kawę marzeń

Karp w galarecie - przepis babci, faszerowany, tymbaliki

Karp w galarecie na wigilijny stół. Jak przygotować to danie na 3 sposoby?

Cuda w kuchni… prosto od Katarzyny Bosackiej