Lifestyle

„Pigułka po” znowu na receptę. Dlaczego? Brak konkretnych wyjaśnień. Koniec z powszechną dostępnością do antykoncepcji awaryjnej

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 lutego 2017
Fot. iStock/alvarez
 

Żyjemy w kraju, w którym rząd często z obrzydzeniem wymawia magiczne słowo ANTYKONCEPCJA, gdzie edukacja seksualna wraca do ciemnogrodu, a eksperci decydujący o tym, jaka wiedza na temat seksu, publicznie głoszą bzdury nie poparte naukowym dowodami.

Żyjemy w kraju, któremu zależy na wzroście dzietności, na wmówieniu kobietom, że ich najważniejszą rolą jest bycie matką i próbuje co jakiś czas odebrać prawa o samostanowieniu.

W końcu żyjemy w kraju, gdzie po raz kolejny, po cichu, bez wprowadzania do porządku obrad sejmu, rząd wycofał sprzedać antykoncepcji awaryjnej, czyli tak zwanej „pigułki po” bez recepty. Dlaczego? Wie o tym tylko Ministerstwo Zdrowia, które na swojej stronie podaje lakoniczną wypowiedź:

Tabletki ellaOne powrócą do grupy leków, których wydawanie będzie się wiązało ze ściślejszą kontrolą lekarską. Uzasadniają to względy medyczne. Wydawanie leku na receptę to procedura, która ma na celu zapewnienie pacjentom maksymalnego bezpieczeństwa farmakoterapii. Tymczasem obecnie już bardzo młode osoby (nawet po 15. roku życia) mogą bez kontroli lekarskiej kupić i stosować ten środek. (źródło: Ministerstwo Zdrowia)

Czy Ministerstwo posiada jakiekolwiek dane dotyczące sprzedaży i wieku kupujących pigułki elleOne, które przypomnijmy: powodują HAMOWANIE LUB OPÓŹNIANIE owulacji i NIE POWODUJĄ przerwania istniejącej ciąży.  Tego nikt nie wie? Przypomnijmy – od 2015 roku „pigułkę po” osoby powyżej 15. roku życia mogły kupić bez recepty. W 2009 roku Unia Europejska dopuściła pigułki ellaOne do obrotu w UE.


Lifestyle

Pięknie wyglądamy ubrane w sukces, jak więc zaprojektować sukces szyty na miarę?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
15 lutego 2017
Fot. iStock/zeljkosantrac
 

My kobiety o sukcesie mówimy z pewną nieśmiałością. Długo natomiast pamiętamy to, co nie wyszło, nasze porażki. Wynikać to może z kultury kraju, w jakim żyjemy oraz wychowania na „grzeczne dziewczynki”. Warto zmienić nieco sposób myślenia. Celebrować to, z czego jesteśmy dumne i co osiągnęłyśmy. Natomiast to, co nie wyszło potraktować jako cenną lekcję, która sprawiła, że dziś jesteśmy silniejsze.

Każda z nas ma na swoim koncie wiele sukcesów tych małych i dużych… Warto mieć tego świadomość, doceniać i czerpać z nich, ile się da 😉

Słowo „sukces” jest pojęciem wielowymiarowym, dotyczyć może życia osobistego, zawodowego, pasji czy wartości.

Sukces – jak go zdefiniować i osiągnąć?

  1. Zachęcamy do refleksji nad tym, czym dla ciebie jest sukces. Jaka jest Twoja definicja tego słowa? Bo przecież ile kobiet na świecie, tyle definicji „sukcesu”…

  2. Przypomnij sobie i zapisz na kartce swoje sukcesy te małe i duże, momenty kiedy byłaś szczęśliwa i dumna z siebie. Warto czasem do nich zajrzeć i przypomnieć sobie co osiągnęłaś. Takie działanie zmotywuje cię i pomoże ruszyć z miejsca.

  3. Zastanów się czy to, do czego dążyłaś przez ostatnie tygodnie, miesiące, a może lata jest zgodne z twoją definicją sukcesu i twoimi wartościami?

  4. Warto skupić się na tym, do czego dążysz, o czym marzysz. Zapisanie celu głównego oraz celów mniejszych (pośrednich) pozwoli uporządkować
    i zaplanować Ci drogę do realizacji tego, czego pragniesz.

  5. Jeśli na ten moment nie jesteś gotowa na rozpisanie celów daj sobie czas. Unikniesz w ten sposób frustracji. Nie warto robić tego na siłę.

  6. Warto doceniać drobne rzeczy, które przybliżają cię do sukcesu. Ciesz się małymi osiągnięciami i nagradzaj się za nie. Pomoże ci to utrzymać motywację,
    a momentami nawet ją zwiększy. Pamiętaj o wszystkim innym, co się dzieje
    w twoim życiu. Nie skupiaj się tylko na efekcie końcowym, bo łatwo stracić radość z samego dążenia do mety. Dajmy sobie przyzwolenie na lenistwo, chwilowy brak kreatywności czy spadek motywacji.

  7. Czerp inspirację i motywację z otaczającego cię świata. Spotykaj się
    z pozytywnymi ludźmi i dbaj o swój psychiczny dobrostan. Bądź otwarty na to, co przyniesie ci życie, ciesz się z sukcesów, a ograniczenia, które napotykasz na swojej drodze potraktuj jak wyzwanie.

Powodzenia

PROJEKTANTKI SUKCESU


_32A8081_LMarta Osuch i Agnieszka Rejowska Projektantki Sukcesu – absolwentki psychologii, trenerki rozwoju osobistego i zawodowego, autorki cyklu warsztatów „Sukces w Wielkim Mieście” oraz organizatorki akcji społecznej „Jestem KOBIETĄ SUKCESU. Sama definiuję swój SUKCES”


Lifestyle

Zatracasz siebie? 14 niepokojących objawów, które mogą doprowadzić do depresji. Nie ignoruj ich

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 lutego 2017
Fot. iStock/AkilinaWinner

Znasz to? Marzysz o odpoczynku, może o wyprowadzeniu się za miasto i oddaniu się swojej pasji. Czujesz to całą sobą. W momentach, kiedy dopuszczasz do siebie twoje prawdziwe pragnienia i potrzeby wiesz, masz pewność, co chciałabyś w swoim życiu robić, jak je zmienić, by być szczęśliwą. Ale bardzo szybko sama sprowadzasz siebie na ziemię i to nie z powodu własnych przekonań. Najczęściej robisz to, ponieważ skupiasz się na opinii innych, ważne jest, co najbliżsi od ciebie oczekują. Brzmi znajomo? Co dzieje się dalej? Nie mówisz o swoich uczuciach, stajesz się sfrustrowana, nerwowa, niecierpliwa. Obwiniasz innych za swoje niepowodzenia, za to, jak wygląda twoje życie. Spada na łeb i szyję twoja samoocena, bo wydaje ci się, że nie masz nic do powiedzenia, że inni nie akceptują cię takiej, jaką naprawdę jesteś.

Jak wielu z nas to jest scenariusz? Jak wielu żyje według tego tak naprawdę nietrudnego do rozgryzienia schematu? Zatracamy siebie, tracimy część swojej duszy, która przecież składa się na naszą osobowość. Nie zdajemy sobie sprawy, że to wyparcie prowadzi do obniżonego nastroju, braku pewności siebie, frustracji, a w efekcie toczy nas od środka tak bardzo, że doprowadzić może do depresji.

Nie ignorujmy objawów, bo jeśli pójdziemy za tym głosem zatracenia, to im więcej czasu upłynie, tym trudniej będzie nam stamtąd wrócić.

14 niepokojących objawów zatracania siebie

Uciekanie od wspomnień, a nawet blokowanie pewnych etapów swojego życia

– byleby o nich nie rozmyślać, nie wracać, bo trudno nam się zmierzyć z przeszłością, zostawiliśmy jakieś niezałatwione sprawy. To jak nieodrobiona lekcja, która jest jak wyrzut sumienia

Obniżenie nastroju

– a właściwie długotrwały stan złego samopoczucia, kiedy nic nas nie cieszy. Niby uśmiechamy się na zewnątrz, ale w środku nie czujemy się w ogóle szczęśliwi

Odrętwienie

– ale nie tyle ciała, co emocji, chęci do działania. Masz świadomość, że stoisz w miejscu, że brak ci bodźca do tego, żeby ruszyć, coś zrobić, więc nie robisz nic i niemal nic nie czujesz.

Uczucie ciągłego strachu i niepokoju

– które nieustannie tobie towarzyszy. Budzisz się ze ściśniętym żołądkiem, z gulą gardle, nie potrafisz znaleźć przyczyny strachu, nie umiesz nad nim zapanować, ani go w sobie zwalczyć.

Bezsenność

– przez długi czasu masz problemy ze snem, to twój organizm daje ci sygnał: „hej, dzieje się z nami coś złego”.

Poczucie osamotnienia

– niby masz ludzi wokół siebie, ale nagle zdajesz sobie sprawę, że z nikim tak naprawdę nie jesteś blisko, że nie masz z nikim silnych więzi, przez co doświadczasz głębokiego poczucia osamotnienia.

Bezsilność wobec problemów

– każdy problem, z czasem nawet najbardziej błahy, urasta do dużego, z którym kompletnie nie potrafisz sobie poradzić, stajesz się bezsilna wobec trudności, które napotykasz.

Zawiedzenie życiem

– robisz sobie jakieś rachunki sumienia, by rozliczyć się z samą sobą, by ustalić, co ci się udało i ten bilans jest zawsze na minusie. Nie potrafisz znaleźć jasnych stron, jesteś rozczarowana swoim życiem.

Poczucie bycia niegodnym do kochania

– to wynik obniżenia, a właściwie upadku własnej wartości. Dla siebie samej jesteś kimś tak mało znaczącym, że aż niegodnym tego, by ktoś cię kochał. Za co? Pytasz siebie o to czasem?

Poszukiwanie sensu życia

– zaczynasz rozkładać swoje życie na czynniki pierwsze, zastanawiać się nad swoją przyszłością, by ustalić, co dziś jest dla ciebie ważne, czego ty chcesz. Zamiast cię to motywować do działania, popadasz w jeszcze większą apatię.

Poczucie bezsensu

– masz wrażenie, że każdy twój dzień wygląda tak samo, niczym się od siebie nie różni, każdy pozbawiony jest sensu, a tylko napędzany kolejnymi zadaniami do wykonania.

Unikanie innych ludzi

– nie pozwalasz ludziom zbliżyć się do siebie, a wręcz ich unikasz, bo nie chcesz z nimi rozmawiać o sobie, nie chcesz słyszeć, co im się w życiu udało. Wolisz zamknąć się w czterech ścianach swojego domu, nawet w relacji z dziećmi jesteś gdzieś daleko.

Ucieczka

– uciekasz od zmierzenia się z samą sobą. Ucieczką może być alkohol, telewizja, internet, praca – coś co odciąga cię od rzeczywistych twoich problemów.

Zmęczenie

– najpierw tłumaczysz to przesileniem, później pogodą w ogóle, a tak naprawdę jesteś nieustannie zmęczona psychicznie i fizycznie. Wizyta u lekarza, badania nic nie wyjaśniają – to powinno cię zastanowić.

Zatrzymaj się, bądź przez chwilę uważna na siebie, nie na innych, bo tylko ty możesz odpowiedzieć sobie na pytanie, w jakim miejscu jesteś i w porę poprosić o pomoc.


Zobacz także

Agnieszka Lingas-Łoniewska: „Tworzę bohaterów romantycznych, którzy zmieniają się z tych złych w dobrych, ale pod wpływem miłości do kobiety”

Regulamin akcji „7 dni dla siebie”

Samotne macierzyństwo to często wybór kobiety. Czy mężczyzna zawsze ma prawo wiedzieć, że został ojcem?