Lifestyle

Piękny list ukraińskiego chłopca w krakowskiej księgarni. Wzruszenie! ❤

Redakcja
Redakcja
14 marca 2022
fot. MamikaStock/iStock
 

Do krakowskiej księgarni wszedł chłopczyk, z uśmiechem zostawił napisany odręcznie – może przez niego, może przez mamę -list i wyszedł. List został przetłumaczony i brzmi tak:

„Nazywam się Bohdan, mam 9 lat. Jestem z Ukrainy. Kiedy zaczęła się wojna, mama powiedziała, że musimy jechać, żeby przeżyć. Teraz jesteśmy w Polsce, w pięknym mieście Krakowie. Dziękujemy Polsce, Polakom za to, że nas nie zostawili. Dziękujemy za to, że pomagacie w tym ciężkim czasie. Dziękujemy za wasze wsparcie. Dziękujemy za waszą gościnność. Dziękujemy za człowieczeństwo. Bardzo chcę do domu i kiedy dorosnę, będę robić tak, żeby na świecie nie było już więcej wojen. A my nigdy nie zapomnimy, jak nam pomogliście. W Polsce są bardzo dobrzy ludzie. Chwała Ukrainie!”

Historię na Facebooku opisuje Jacek Dehnel, który jest znajomym właścicieli krakowskiej księgarni Mocak-Bookstore-Bunkier, znajdującej się w Pałacu Potockich, poszukują nadawcy listu. Zdecydowali się na publikację jego treści w mediach społecznościowych.

„Ponieważ każdego dnia pracujemy ze słowem, wiemy jak wielką ma ono moc i znaczenie. Czujemy się zobowiązani do przekazania wiadomości od Bohdana. W końcu jest nas, adresatów i adresatek tych słów, o wiele, wiele więcej niż tylko zespół naszej księgarni” – napisali.


Lifestyle

Wzdrygasz się na sam dźwięk słowa „pochwa”? 9 rzeczy, które powinnaś o niej wiedzieć

Redakcja
Redakcja
14 marca 2022
fot. Adene Sanchez/iStock
 

Chociaż połowa światowej populacji ma pochwę, to prawdopodobnie niewielka część tej  połowy, o drugiej połowie nie wspominając, wie  wszystko o tym podstawowym elemencie mechanizmu rozrodczego. Cóż, przygotuj się na naukę, ponieważ przedstawimy Ci 10 zaskakujących faktów na temat twojej pochwy.  Jeśli na sam dźwięk słowa „pochwa” ​​wzdrygasz się ze wstydu, nie jesteś sama.

Badanie z 2016 r. wykazało, że aż 65 procent młodych kobiet ma problemy z powiedzeniem na głos „pochwa”, a wiele z nich woli używać innych terminów, takich jak „kobiece miejsca”, czy „tam na dole”. Jakkolwiek to nazwiesz, jest jedna rzecz, z którą wszyscy możemy się zgodzić: pochwa jest niezbędna dla reprodukcji człowieka i odgrywa główną rolę w satysfakcji seksualnej. Ale w pochwie jest o wiele więcej, niż wielu z nas zdaje sobie sprawę. Przyjrzyjmy się 9 rzeczom, których prawdopodobnie nie wiedziałeś o swojej waginie.

1. Pochwa prawdopodobnie nie jest tym, o czym myślisz

To rzecz, którą musimy wyjaśnić. Kiedy mówisz o pochwie, możesz mieć na myśli zbiorowe intymne części kobiety – ale mylisz się. Zamiast tego słowo pochwa w rzeczywistości odnosi się do określonej części kobiecego układu rozrodczego. Jest to rurka mięśniowa biegnąca od sromu — co odnosi się do zewnętrznych żeńskich narządów płciowych, w tym warg sromowych i łechtaczki — do szyjki macicy. Jeśli zastanawiałaś się nad jej rozmiarem, badania wykazały, że głębokość pochwy może wynosić od 6,8 do 7,8 cm. Podczas podniecenia seksualnego szacuje się, że jej głębokość może wynosić od 10,9 do 11,9  cm.

Fot. iStock/Jak wygląda pochwa

2. W pochwie nie można zgubić tamponu

Być może słyszałaś jakieś przerażające historie tego typu, ale spokojnie, nie da się zgubić tamponu w pochwie. Otwór w górnej części pochwy jest po prostu zbyt mały, aby tampon mógł przez niego uciec. Możliwe jest jednak utknięcie tamponu. W takim przypadku powinnaś skontaktować się z lekarzem, aby go usunąć. Pozostawienie go tam zbyt długo może zwiększyć ryzyko wystąpienia zespołu wstrząsu toksycznego.

3. Twoja wagina lubi trenować

Nie mamy na myśli „treningu” w sensie seksualnym — chociaż badania wykazały, że regularna aktywność seksualna może pomóc w utrzymaniu zdrowej pochwy. Nie, mówimy o ćwiczeniach dna miednicy, które są inaczej znane jako ćwiczenia mięśni Kegla. Zwykle robi się je, aby pomóc w radzeniu sobie z nietrzymaniem moczu, ale badania wykazały, że mogą również pomóc w poprawie satysfakcji seksualnej. W jaki sposób? Trening mięśni dna miednicy polega na intensywnym, rytmicznym skurczaniu i rozkurczaniu mięśni krocza. Skurcze i rozkurcze wykonujemy 10 razy, po 3 serie, z przerwą na krótki odpoczynek (w sumie 30 skurczów i rozkurczów). Jeśli nie mamy pewności co zacisnąć, pierwszy raz próbujemy tego podczas oddawania moczu. W trakcie, z całej siły zatrzymujemy strumień. To pozwoli nam zlokalizować mięśnie, które mamy trenować. Ćwiczymy „na sucho”co najmniej 3 razy dziennie, a najlepiej w każdej wolnej chwili. Nie każda z nas potrafi jednak tak pamiętać o ćwiczeniach. Na szczęście i na to znalazł się sposób. Na rynku dostępne są gadżety wspierające trenowanie mięśni dna miednicy. Najprostszym i najbardziej dostępnym są kulki waginalne, zwane też kulkami gejszy.

Fot. iStock/bombardir

4. Twoja pochwa jest jak wino

Zdziwiona? Normalne pH pochwy wynosi mniej niż 4,5, co jest zbliżone do pH wina. Lactobacilli to „dobre” bakterie, które dominują w pochwie; pomagają utrzymać normalny poziom pH w naszych „kobiecych miejscach” i zapobiegają rozwojowi bakterii wywołujących infekcje. Kiedy poziom pałeczek kwasu mlekowego spada, poziom pH pochwy może wzrosnąć powyżej 4,5, co jest idealną pożywką dla drożdżakowych i bakteryjnych zapaleń pochwy.

5. Pochwa nie lubi przesadnej higieny

To nie oznacza, że mamy myć się rzadko! Powinnyśmy natomiast unikać używania pachnących mydeł i innych perfumowanych produktów do mycia pochwy. Stosowanie takich produktów zaburza naturalną równowagę bakterii pochwowych, co może być przyczyną wspomnianych wyżej infekcji. W rzeczywistości nie musimy w ogóle przejmować się czystością pochwy, dba o siebie sama. W pochwie znajdują się gruczoły, które wydzielają płyn, co pomaga utrzymać ją w czystości. Nasze waginy to obszary wrażliwe. Polecam myć raz dziennie wodą. Nie pucujmy pochwy w środku, zajmijmy się tym, co na zewnątrz.

6. Twoja łechtaczka ma tysiące nerwów

Chociaż łechtaczka nie jest częścią pochwy, po prostu nie mogliśmy przegapić okazji, aby porozmawiać o tej niesamowitej części kobiecych genitaliów. Łechtaczka jest uważana przez wiele kobiet za sedno przyjemności seksualnej i nic dziwnego; sam czubek łechtaczki ma aż 8000 zakończeń nerwowych – ponad dwukrotnie więcej niż w penisie – co czyni ją najbardziej wrażliwą częścią strefy erogennej kobiety. A gdyby tego było mało, badania Trusted Source wykazały, że łechtaczka może powiększyć się nawet o 300 procent podczas podniecenia seksualnego.

fot. dvulikaia/iStock

7. Twoja pochwa nie „pierdzi”

Wszystkie kobiety doświadczyły tego w takim czy innym momencie: zawstydzającej, ale niekontrolowanej emisji powietrza z pochwy, która jest powszechnie znana jako „pierdzenie”. Ale te dźwięki są być mylące. Te małe obłoczki powietrza, które wyłaniają się z naszych wagin, to po prostu to — uwięzione powietrze, które jest uwalniane z kanału pochwy. Nie są „pierdkami” w tradycyjnym sensie, ponieważ nie są gazami odpadowymi, ani nie wydzielają nieprzyjemnego zapachu. W niektórych, rzadkich, przypadkach wzdęcia pochwy mogą być spowodowane przez przetokę pochwową, która jest nieprawidłowym otworem z pochwy do pęcherza, okrężnicy lub odbytnicy.

8. Jest związek między waginą a rekinami?

Chociaż normalnie nie porównywałabyś swojej pochwy do szczęki (i zanim zapytasz, nie, ząbkowanie pochwy nie jest prawdziwym stanem), twoje części damskie mają więcej wspólnego z rekinami, niż myślisz. Lubrykant wytwarzany przez pochwę zawiera związek zwany skwalenem, który jest tym samym związkiem, który znajduje się w wątrobie rekinów. Skwalen jest również stosowany w wielu produktach kosmetycznych, takich jak balsamy nawilżające, filtry przeciwsłoneczne i produkty do włosów.

9. Nie chodzi tylko o punkt G

Wszyscy słyszeliśmy o punkcie G — strefie erogennej pochwy, która po stymulacji może prowadzić do podniecenia seksualnego i orgazmu. Ale czy słyszałaś o punkcie A? Uważa się, że punkt A, znany również jako strefa erogenna przedniego sklepienia, znajduje się głęboko w pochwie, między szyjką macicy a pęcherzem. Punkt A to stosunkowo nowe odkrycie dokonane przez malezyjskiego badacza dr Chua Chee Ann. W badaniu stwierdził, że 10-15 minut stymulacji punktu A doprowadziło do natychmiastowych orgazmów i nawilżenia pochwy u 15% kobiet, które zgłaszały ból i suchość podczas stosunku płciowego.

 


Lifestyle

Dobra, zła matka. A ty jaką jesteś?

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
14 marca 2022
fot. syolacan/iStock

Jestem złą matką. Jestem dobrą matką. Jestem matką przeciętną, taką jak tysiące innych kobiet. Jak większość z nas. Dlatego tak rozwalił mnie film „Córka” (reż. Maggie Gyllenhaal). Idźcie, zobaczcie, dotknijcie swojego macierzyństwa. Poczujcie, że nie jesteście same.

Oto ona. Leda (w tej roli genialna Olivia Colman). Jest profesorką literatury i przyjeżdża na wakacje do Grecji. To tu wynajęła dom. Ma tonę walizek, książek, notatek. Jest samotna i chyba też tej samotności szuka. Liczy na spokój, dostaje ekscentryczną rodzinę, która rozbija się wokół niej na plaży i zagarnia cichą przestrzeń przemieniając ją w scenę rodzinnego teatru dramatycznego. Uwagę Ledy zwraca Nina (Dakota Johnson), piękna, młoda matka opiekująca się kilkuletnią córką. Obserwując ją Leda konfrontuje się z wspomnieniami o własnym macierzyństwie. Ale nie tylko, konfrontuje się z tym jaką była kobietą, żoną, kochanką. W historii innych, młodszych widzi kawałki siebie.

Mamy lat kilka i jedyne czego pragniemy to bliskości matki

Jest w „Córce” kilka rozwalających scen. Tak mocnych, że chcemy wskoczyć do tego filmu i zaopiekować się wszystkimi bohaterkami. Przytulić rozhisteryzowaną kilkulatkę, uspokoić jej piękną matkę. Chcemy też zaopiekować się samą bohaterką, 48– latką, która katuje się wspomnieniami i rozliczaniem siebie jako matki, choć bardzo udaje, że tak nie jest. Która wydaje się tak stabilna i poukładana, a potem robi coś absolutnie nierozsądnego albo dziwnego (nie chcę spoilerować, więc nie napiszę szczegółów).

Jeśli jesteśmy po czterdziestce rozumiemy każdą z tych kobiet– od tej najmłodszej po tą najstarszą. Jeśli jesteśmy młodsze– Leda może wydać nam się ekscentryczną dziwaczką, ale to nieważne, bo będziemy rezonować z innymi bohaterkami.

Która z nas nie była dziewczynką, którą ktoś kiedyś się nie zaopiekował. Dziewczynką z rozbitym kolanem, szukającą zagubionej lalki, z ukłutym przypadkowo palcem. Dziewczynką, na którą ktoś krzyczał zamiast ją po prostu przytulić i powiedzieć, że wszystko jest okej. W porządku, że płacze, ma prawo. Zaraz przestanie boleć. Serce albo palec.

Która z nas nie była dziewczynką, która usłyszała: „później, potem, za chwilę”, „A zobacz, jak świetnie sobie radzi inna dziewczynka. Czy ty też byś nie mogła?”. Która z nas nie doznała choć chwili chłodu emocjonalnego ukochanego rodzica.

Mamy dwadzieścia parę, trzydzieści lat i sądzimy, że my będziemy genialnymi matkami

A ile z nas było młodą matką, która sobie nie radzi, której wyobrażanie o macierzyństwie nijak nie pasują do rzeczywistości. Bo za dużo zmęczenia, troski, próbowania łączenia wielu ról.
Która choć na chwilę nie chciała zostać na plaży sama, bez budowania zamków, foremek i szarpania za rękę.
Która z nas choć na minutę nie zostawiła krzyczących dzieci, i nie pomyślała: „Oszaleję”. Która nie toczyła wewnętrznej walki– jestem bardziej matką czy jednak sobą? Mam prawo jeszcze iść za swoimi marzeniami, czy już powinnam tylko podążać za dzieckiem.

Jeśli są wśród nas takie, które tego nie czuły– szczęściary.

Leda powie później Ninie: Nie miałam instynktu macierzyńskiego.
Ale wiele z nas, matek ten instynkt ma, ale i tak to niewiele zmienia.

Ile z nas zrozumiało, że czasem tak trudno dać dzieciom rzecz najważniejszą– uwagę. Szczególnie, gdy same toczymy swoje prywatne wojny i jedyne o czym marzymy to cisza, spokój. Albo żeby ktoś zaopiekował się nami.

Wiele z nas właśnie jako młode matki przeżywa renesans własnej relacji z matką. Albo chociaż przebacza jej, szczególnie jeśli matka nie była do szpiku kości zła, narcystyczna, czy nieczuła, a była tylko człowiekiem. Czasem nieuważna, niereagująca tak jakbyśmy chciały.

Zaczynamy ją bardziej rozumieć, patrzeć na nią jak na całość, a nie wyrwaną ze swojej historii życiowej. Widzimy, że popełniała błędy, bo sama nie miała idealnej matki albo idealnych warunków do realizowania siebie, widzimy jej marzenia, pomyłki. Jesteśmy łaskawsze, bo tej łaskawości chcemy dla siebie.

No chyba, że idziemy w wyparcie, wtedy najbardziej nienawidzimy innych kobiet i ich macierzyństwa, oceniamy je, żeby tylko nie ocenić siebie. Ta za mało uwagi poświęca swoim dzieciom, ta jest nadopiekuńcza, siedzi w domu za mało, za dużo, zapłaci za to cenę.

Nie wiemy, że każda z nas zapłaci cenę, a nasze dzieci rozliczą nas ze wszystkiego i nawet do głowy nam dziś nie przychodzi, co wymyślą i o co będą miały pretensje.
Jak mówi Leda o swoich dorosłych córkach. „Starsza ma do mnie żal, że ma za małe piersi, to przeze mnie, odziedziczyła je w genach, młodsza wścieka się, że piersi ma za duże i starszej oddałam to, co miałam najlepsze”.

Mamy czterdzieści lat. Bardziej rozumiemy macierzyństwo?

Większość z nas przejdzie w życiu moment, że będzie sobie wyrzucać „nieidealność”. Będzie, jak Leda, którą wzruszy widok małej dziewczynki i jej matki. Bo mogłyśmy bardziej, mocniej, inaczej. I podświadomie zazdrościmy kobiecie na początku tej drogi.

Oglądając „Córkę” myślałam, ile razy coś mruknęłam, zbagatelizowałam, dla mnie to było zajęcie się sobą, dla mojego dziecka być może mały koniec świata. Ile razy zawaliłam, nie sprawdziłam się. Może gdybym była inna moje dziecko też byłoby inne?

Ta spirala poczucia winy może być straszna, szczególnie, gdy dzieci już się od nas odcinają, mniej potrzebują, idą własną drogą.

Wtedy wiele z nas tęskni za tą ich bezwarunkową miłością, potrzebą bliskości, za tym, jak ciągnęły za rękę na plaży, czy zagarniały całą przestrzeń. Chciałybyśmy to wytłumaczyć młodym matkom, ale to droga, która nie ma żadnego sensu.

Leda też by pewnie chciała wytłumaczyć młodszej Ninie wiele rzeczy, ale wie, że to nie ma sensu.

Lubię rozmawiać z moimi świadomymi siebie koleżankami. Matkami nastolatków, czasem już dorosłych dzieci. Matkami, które już wiedzą, że „dobra matka” i „zła matka” to archaizm, to szuflada do której chcą nas włożyć inni. Bliscy, dalsi, czasem my same. Jestem lepszą matką od ciebie, gorszą od ciebie. Lepszą niż moja własna matka, gorszą niż moja własna matka. Te oceny, które też fundujemy sobie nie mają żadnego sensu.


Zobacz także

5 zachowań, które pomagają podtrzymać dobre relacje w związku

Ponad 60% dorosłych pije alkohol, bo tylko tak potrafi poradzić sobie ze stresem

Regulamin konkursu „Dobre komplementy”