Lifestyle

Nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co może dać ci… futerko między nogami!

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
6 października 2016
Nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co może dać ci... futerko między nogami!
Fot. iStock / M_a_y_a
 

Jesień zagrała z nami w nierówne karty, i tak z tropikalnego słońca września wskoczyła w październik z przytupem. W kaloszach, wełnianym szaliku i z parasolką nasuniętą na późną, działkową opaleniznę. Kiedy czujesz się samotnie, jest ci wyjątkowo zimno, albo najprościej w świecie potrzebujesz sympatycznego futerka między nogami (świntuchy! Nie tego futerka!), przeczytaj co może dać ci zwierzę w domu. Dla niezdecydowanych mężów, opornych rodziców i nieprzekonanych współlokatorek – kilka powodów, dla których powinno się poważnie rozważyć decyzję o przygarnięciu do serca psa. Albo kota. Albo najlepiej jednego i drugiego.  

Nikt nie słucha tak uważnie, jak pies

Jeżeli nie masz komu opowiedzieć o przełomie w historii miłosnej ulubionej bohaterki wieczornego serialu, z kim podywagować o podjętych decyzjach i kogo się poradzić czy sukienka w wyciskane rąby jest jeszcze w trendach – pies to coś dla ciebie. Idealnie wczuwa się w wypowiadanie zdania, o ile odpowiednio je zaintonujesz. Jak zaczniesz do tego płakać i popiskiwać jak ulatujące z balona powietrze, pies pokręci łbem na wszystkie strony, po czym wskoczy ci na kolana. Wzrusz gwarantowany.

Wyjście ewakuacyjne

Jeżeli nie wiesz, jak się wyplątać z nudnej imprezy, a wypity alkohol zamiast ratować podjęte konwersacje, coraz mocniej ciągnie cię do łóżka, wstajesz i oznajmiasz, że Mańkowi zaraz pęknie pęcherz, a Lusia nie jadła od 15:00. Z głowy! To są tak mocne argumenty, jak „Sorry, ale wstaję do pracy o piątej” i „Przepraszam, ale muszę nagrać ostatni odcinek Sułtanki Kosem na DVD”. Z takimi armatami nikt nie ma prawa polemizować.

Grzejnik

Dla przypadków bardziej jesiennych, preferujących ciepły szlafrok, kapcie z puszkiem i wino. Tych, które umiłowały koty, a najdalej gdzie się po pracy wybierają, to ręką po parapecie zeskrobując zziębnięte futerko pokryte wilgocią. To właśnie oni wchodzą w perfekcyjną symbiozę z funkcją grzania. Jeżeli nie masz jeszcze milusińskiego, a poważnie się nad tym zastanawiasz, pamiętaj, że już za chwilę możesz mieć pod kołdrą nieskoordynowaną ruchowo farelkę, która jest w stanie okazać miłość. Dużo miłości. Dodatkowo bardziej uzdolnione przypadki mruczą, co przy pełnym relaksie może wepchnąć cię w hipnozę. Kuszące, nieprawdaż?

Swat

Pies, kot, cokolwiek, co daje się wyprowadzić na smyczy, jest idealnym narzędziem w pielęgnowanych przez singli jesiennych planach zmiany stanu cywilnego. Nie oszukujmy się! Kochamy się przytulać do kogoś ciepłego szczególnie, gdy za oknem zimno, a pies może i grzeje, ale nie zagra z nami w scrabble. Dlatego oprócz zwierząt poszukujemy miłości, a czworonożny druh idealnie się do tego nada. Długie spacery wokół bloku potencjalnego męża, przypadkowe spotkania na górce za szkołą, skrupulatnie planowane zbiegi okoliczności. Kto tego nie przerabiał, niech pierwszy rzuci kamień.

Nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co może dać ci... futerko między nogami!

Fot. iStock / Yuri_Arcurs

Polepszacz nastroju

Częściej się uśmiechasz, kiedy widzisz wyciućkane i obdarte ze skóry szpilki w butach za marsjańskie dolary. Porcję wołowiny wcale nie tańszej niż te szpilki, odmrażanej przez noc na kuchennym blacie, którą właśnie żongluje kot pod zlewem w kuchni. Wtedy to raczej śmiech przez łzy, ale bywa zabawniej. Na przykład, kiedy o czwartej rano milusiński zaczyna bawić się dużym palcem u stopy, grzechotką z pozytywką waszego niemowlaka albo zasłoną w sypialni, nie dając wam spać. Kiedy to wy wychodzicie do pracy z worami pod oczami wielkości jutowych toreb na ziemniaki, spogląda z satysfakcją zakopany w pieleszach łóżka. Waszego łóżka. I te dzwoneczki na szyi, kiedy biegają maraton na pięćdziesiąt kilometrów z salonu do kuchni, z kuchni do sypialni, z sypialni do pokoju dzieci. Przed wschodem słońca… Zaraz po tym, jak próbowały zeżreć wasz duży palec u stopy. No, nie fajnie? 😉

Miłość bezwarunkowa

Zwierzę, przykład bezwarunkowej miłości. Tu się nie ma co malować z samego rana albo, co zabawniejsze, nie trzeba ścierać oka, zanim pójdzie się spać. Na spokojnie, bez stanika możesz sunąć przez metry mieszkania, chuchać po piwie prosto w nos i kruszyć w pościeli paprykowymi chipsami na potęgę. Nic nie ma prawa popsuć tej relacji. To się po prostu nie ma prawa nie udać. Mało tego. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że im więcej okruszków, tym większa miłość. Układ idealny!

Uleczy skołatane nerwy – udowodnione naukowo!

Głaskanie uspokaja. Podobno. Zaraz obok dotykania damskich piersi, co udowodnili już starzy, dobrzy amerykańscy naukowcy. Więc skoro masz już co dotykać, ewentualnie na co patrzeć, to według nauki tak zwane „mizianie” powinno doprowadzić cię do pełni szczęścia. Rytmiczne ruchy wyzwolą w twoim organizmie pokłady oksytocyny, hormonu miłości, który z kolei zmniejszy wydzielanie kortyzolu, powodującego stres i niepokój. Domowa terapia na wyciągniecie ręki. Idealna na jesień i na resztę życia.

Jeżeli jeszcze nie macie na sobie butów i płaszcza, nie stoicie w blokach startowych po psa, to nie wiem na co czekacie. Uratujcie siebie na nadchodzące życie. Dajcie pożyć komuś, kto na was czeka. Więcej o adopcjach dowiecie się w schroniskach dla zwierząt w każdym mieście. W razie pytań, pozostaję do dyspozycji. Tymczasem uciekam wypieścić Mariana. Mariana kota z wesela.


Lifestyle

5 sprawdzonych, modowych sposobów na jesienną szarość

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
6 października 2016
5 sprawdzonych, modowych sposobów na jesienną szarość
Screen Instagram/steffihuber_
 

Złota polska jesień – kto jej nie kocha?! Z czasem jednak za oknami więcej będzie szarości niż złota, a pogoda przestanie nas dopieszczać. Jesień to czas, kiedy każda z nas może wpaść w depresyjny nastrój. Nic w tym dziwnego! Nie dość, że szybko robi się ciemno, to jeszcze na ulicach ludzie w szarościach i czerniach. Żeby poprawić humor sobie i innym, wcale nie musisz zbawiać świata. Wystarczy, że wykorzystasz jeden z patentów Instagramowiczek, które udowadniają, że jesień wcale nie musi być nudna! Wystarczy podkręcić swoją garderobę.

Kalosze lepsze niż bambosze!

Nie ma co się oszukiwać, deszczu jesienią nie unikniemy. Na szczęście od kilku sezonów, jesienną porą w modzie królują kalosze. Warunek? Muszą być kolorowe! Oczywiście te czarne są najbardziej klasyczne i pasują do wszystkiego, nawet do sukienek, ale czy czasem nie warto zaszaleć? Czerń śmiało możemy zastąpić czerwienią, beżami czy swoim ulubionym kolorem. To modele, które nigdy nie wyjdą z mody. Wersja dla bardziej odważnych zakłada wybór kaloszy w szalone wzory; kotki, kwiatki, kratka, wszystko zależy od ciebie.
Jednak żeby nie było zbyt banalnie, w chłodniejsze dni do kaloszy warto dołożyć wysokie skarpety, które będą wystawały kilka centymetrów nad cholewkę. Największą popularnością cieszą się te zakończone wstążką lub koronką, ale najważniejsza jest ich funkcja – nigdy nie będzie ci zimno!

 

I hunted down an amazing sale on rain boots for you. These boots sell out FAST so hurry! Use code FRIENDS at checkout. Shop by signing up for @liketoknow.it , like this picture and you will get an email with links to my exact boots OR if you dont have a liketoknow.it account use the „shop my feed” tab on my blog OR copy and paste this exact link into your browser http://liketk.it/2pjfk #liketkit . . . . . . #boots #tuesdayshoesday #hunterboots #red #shoes #fallstyle #fallfashion #fall #fallinspo #mylook #lookforkess #yougotitright #texasblogger #houstonblogger #streetstyle #trend #photooftheday #outfitpost #trending #ltkunder50 #ltkunder100 #ltksalealert #ltkshoecrush #ltkstyletip #styleoftheday #aboutalook #whatiwore #whatiworetoday #lookbook

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Sara Oberton (@hauteandhumid)

Kapelusze, co mają dusze

Z dużymi rondami, kowbojskie, z daszkiem, dżokejskie… Kapelusze to najmodniejsze okrycie głowy tego sezonu! Czapki będą miały sporą konkurencję, gdy nadejdą większe chłody. Tym razem mogą przegrać rywalizację. Dlaczego? Bo kapelusze mają w sobie elegancję i niepowtarzalny charakter. A do tego łatwiej zapanować nad włosami. Powróciły rok temu i nie wygląda na to, żeby gdziekolwiek się wybierały. Naprawdę nie ma się co dziwić, kapelusze każdej stylizacji dodadzą odrobinę pieprzyku, a ty poczujesz się jak prawdziwa dama. Pani Hanka Bielicka byłaby z nas dumna! Pamiętaj, że na jesień warto zainwestować w odrobinę grubsze kapelusze, które ochronią cię przed chłodem, ale także deszczem. Choć modystek w Polsce jak na lekarstwo, w sieciówkach znajdziesz każdy możliwy rodzaj nakryć głowy. A gdy raz spróbujesz, nie będziesz chciała przestać!  

Fall layers in the most beautiful poncho || Did we mention it’s reversible?! #anthropologie #ootd #anthrops #friyay Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Anthropologie Chevy Chase (@anthro_chevychase)

Wcale nie taka „mała” syrenka

A może tak przenieść na ulicę trochę bajkowego świata? Tym razem pora na syreny! Legendarne postacie inspirują kobiety na całym świecie. I choć trend na syrenie paznokcie powoli odchodzi do lamusa, przyszła pora na garderobę! Co cechuje „syreni styl”? Opalizujące kolory i łuski, które pojawiają się w formie wzoru na ubraniach. I tak oto możesz zaszaleć zakładając legginsy „z łuskami”, które mają imitować syreni ogon. W ciągu dnia postaw na lekko prześwitującą bluzkę, wykonaną z opalizującej organzy. Gdybyś jednak wolała poczuć się jak Mała Syrenka w mniej odważny sposób, swoją zwykłą torebkę zamień na tę w kształcie… muszelki! Gwarantujemy, że chociaż przez chwilę wywołasz czyjś uśmiech na ulicy!
A gdyby tak świat był zły i chciałabyś się schować w swoim domowym zaciszu… koc-syreni ogon na pewno ci w tym pomoże.

Mermaid Fashion ? #mermaidcompany#TalesInATailCo#Mermaidsareforreal#Mermaidtrends#Gettailed#Mermaidtailblankets#FashionInspiration

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Tales In A Tail Co™ (@talesinatailco)

OBSESSED with my Mermaid Blanket. Shop this and more things at up to 70% off Link in my bio! #mermaidblanket #goneshopping #lovesales Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Fit Beauty Tips (@fitbeautytips)

Swetrowe rewolucje

Mówisz jesień, myślisz swetry. I bardzo dobrze! Niektórzy na jesień czekają właśnie po to, by w końcu wyciągnąć z zagłębi szaf swoje ogromne swetrzyska. Tym razem pora trochę odnowić sposób ich noszenia. Do legginsów? Super! Ale może tak… do spódniczki? Projektanci, blogerki i tysiące zwykłych kobiet na całym świecie rozpoczęli trend noszenia ogromnych swetrów do zwiewnych spódnic, najlepiej tych plisowanych. Jak to poprawi nasz humor? Będziesz wyglądać zjawiskowo, a jednocześnie nie zmarzniesz w chłodniejszy dzień. Czy to nie idealny deal? Jedyne zastrzeżenie sprowadza się do typu sylwetki. Zanim na dobre zakochasz się w tym trendzie, dobierz odpowiedni sweter dla siebie. Szczupłe i wysokie dziewczyny nie będą miały problemu, jeżeli do nich nie należysz, postaw na spódnice z wysokim stanem i krótszy, ciepły sweter. Voila, problem rozwiązany!

Love love love ?

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Nirvana (@fashion_whispers)

Szale, nie tylko na bale

Miłośniczki szali cierpią, gdy kończy się chłodniejsza pora roku. Ale za to radość, kiedy znów mogą je założyć jest niesamowita! Dlaczego ta część garderoby ma tyle fanek? Bo nie można wyobrazić sobie dodatku, który lepiej ochroni nas przed mrozem, wiatrem, a przy okazji pozwoli się ukryć w czasie czekania na tramwaj czy inny środek lokomocji. No i są jeszcze jego walory estetyczne, może nawet te najważniejsze. Piękny kolor szala może poprawić humor za każdym razem, kiedy będziesz go zakładać. A co ważne, za każdym razem możesz stosować inny sposób wiązania! Wszystko zależy od twojej kreatywności. W sklepach trudno oderwać się od wszelkiego rodzaju szali, szalików czy chustek, ale i tak nic nie przebije tego, który zrobisz sama!


Lifestyle

Powinnaś się wstydzić! Serio? Co robi z nami wstyd

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
6 października 2016
Fot. iStock / Petar Chernaev

Nie lubimy tego uczucia. Gdy się pojawia, płoną policzki, nie potrafimy skleić poprawnie sensownego zdania. Niezależnie od przyczyny, wstyd wpędza nas w zakłopotanie, czasem w poczucie winy. Sprawia, że nie łatwo jest przejść spokojnie obok sytuacji, która go wywołała. 

Uczucie zawstydzenia jest jednym z najgorzej przez nas tolerowanym. Odkrywa nasze słabe strony, nieumiejętność wybrnięcia z trudnej sytuacji.

Przyczyn zawstydzenia może być wiele. Począwszy od kłamstwa, na którym ktoś nas złapał w prywatnej rozmowie, skończywszy na publicznej kompromitacji, gdy dociera do naszej świadomości, że to, co zrobiliśmy/powiedzieliśmy, nie spotkało się z powszechnym zrozumieniem. Wstyd jest reakcją obronną na zagrożenie dla poczucia godności, ale trudno myśleć o nim inaczej, niż ze ściskiem w sercu, nie chcąc nigdy więcej wracać do upokarzającej chwili.

Reakcje na zawstydzające sytuacje 

Każda z nas, przynajmniej raz w życiu, była w tej mało komfortowej sytuacji. Reakcje na wstyd są różne. Możemy chcieć zapaść się pod ziemię, zmienić temat, a nawet unikamy miejsc i osób, które kojarzą się nam z przykrą sytuacją. A już najbardziej, chcielibyśmy o tym zapomnieć i nie ma w tym nic dziwnego.

Nie przyznajesz się do błędu

Trudno jest przyznać się do błędu głośno, a jeszcze trudniej zrobić to na forum publicznym, i powiedzieć — sorry, przepraszam, to moja wina. Mało komu „przepraszam” przechodzi przez gardło spokojnie, tym bardziej że wiąże się to z pewnym wycofaniem ze swoich słów, czynów, a taki krok do tyłu nie jest łatwy. Trochę brakuje nam krytycyzmu wobec siebie i zamiast spojrzeć chłodnym okiem, szukamy winnych wokół, choćbyśmy mieli wskazać, że za wszystko odpowiada np. złośliwość rzeczy martwych. „Coś” się zepsuło, rozlało, przez „coś” nie zostało wykonane zadanie. Wycofujemy się ze strachu, by nie narazić na szwank zagrożonego honoru. Widmo porażki tak nas przeraża, że wolimy iść w zaparte i ryzykować relacją z innymi, byleby nam samym włos z głowy nie spadł. W końcu, co złego, to nie my. Osoby pewne siebie nie mają tego problemu — potrafią przeprosić, bo pozwala im na to wewnętrzna siła.

Odkładasz konfrontację na później

Szczególnie dzieje się tak, gdy czeka cię zadanie, na którym kiedyś zdążyłaś się rozczarować, któremu nie podołałaś. Popełniać błędy jest rzeczą ludzką, ale niechęć przed ponownym odczuwaniem wstydu powoduje, że wolisz nie dotykać znów tego samego tematu, nie narażając dumy na szwank. Twoje samopoczucie jest ważniejsze od potrzeby stawienia czoła wyzwaniu, co pozwala czuć się bezpiecznie, ale bardzo ogranicza. Owszem, poczucie ulgi, że nie trzeba z czymś się mierzyć jest kojące, ale chwilowe, a odkładanie rzeczy na przyszłość potrafi całkowicie odebrać motywację do działania.

Nie pozwalasz sobie na kolejny błąd

Dążysz uparcie do ideału, próbując kontrolować wiele spraw profilaktycznie. Niestety, trudno jest przewidzieć wszystko, co może cię spotkać, a dążenie do perfekcji i odmawianie sobie prawa do pomyłek a tym samym chwili zawstydzenia, wykańcza i pozbawia sił. Trwając cały czas w sztywnych ramach i pilnując się na każdym kroku, zapominasz o jednym — sama siebie ograniczasz, choć nie można być na tyle idealnym, by nikt cię nie skrytykował i zawstydził.


źródło: psychocentral.comcharaktery.eu


Zobacz także

Czas na rozmowę – Rozmowa na czas

Moje wielkie, albańskie wakacje

„Nie jestem dobry w życiu, bo życie to dla mnie za dużo”