Lifestyle

Naukowcy zbadali, co pociąga kobiety, a co mężczyzn. Wyniki zaskakują?

Redakcja
Redakcja
24 maja 2021
Photo by Sharon McCutcheon on Unsplash
 

Temat, wydawać by się mogło, eksploatowany wyłącznie podczas towarzyskich spotkań, okazuje się być interesujący dla naukowców. Ci z Queensland University of Tehnology postanowili zbadać, jakie cechy u płci przeciwnej wskazujemy za najbardziej atrakcyjne. Kobiety doceniają wiek, wykształcenie, inteligencję, zaufanie i więzi emocjonalne. Dla mężczyzn natomiast ważniejsza jest atrakcyjność fizyczna. Co ważne, priorytety zmieniają im jesteśmy starsi.

Przebadano ponad 7 tys. kobiet i mężczyzn między 18 – 65 rokiem życia. Kluczowym okazał się pociąg seksualny, co uczeni tłumaczą oczywiście instynktem podtrzymania gatunku.

Każda z osób, biorących udział w badaniu, miała uszeregować w skali od 0 do 100 dziewięć cech.

Na liście znalazło się dziewięć cech związanych z pociągiem seksualnym: wiek, atrakcyjność, budowa ciała, inteligencja, wykształcenie, dochody, zaufanie, otwartość i chęć do angażowania się” – wyjaśnia dr Stephen Whyte, autor badania opublikowanego w czasopiśmie „Plos One”.

Oczywiście wygląd jest ważny dla wszystkich, ale to mężczyźni przypisywali mu w badaniu wyższy priorytet.

Badająć kobiety i mężczyzn w tak dużym przedziale wiekowym, uczeni chcieli sprawdzić,  czy preferencje dotyczące wyboru towarzysza życia zmieniają w miarę upływu czasu. Dr Whyte zrobiłto też dlatego,  że większość takich badań przeprowadza się na świecie na grupqch młodych ludzi.

Okazało się, że trop był dobry. Im.starsi uczestnicy, tym mniejsza waga przywiązywana do atrakcyjności fizycznej. W przypadku kobiet i młodsze,  i starsze wysoko stawiały osobowość partnera.

W miarę starzenia się mężczyzn i kobiet ich preferencje zbliżają się do siebie, przy czym obie płcie zaczynały kłaść większy nacisk na otwartość i zaufanie – wynika z badań.

Co wy na to?


Lifestyle

Jak zmienia się Twoje ciało, gdy odpuszcza stres?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
24 maja 2021
Photo by Rodolfo Sanches Carvalho on Unsplash
 
Ruszyłyśmy z akcją „30 dni detoksu emocjonalnego”.  To bardzo dla nas ważny temat, ponieważ chcemy pomóc Wam wrócić do rzeczywistości w lepszej kondycji psychicznej. Tyle się mówi o konieczności dbania o ciało a dzisiaj równie ważny, jak nie ważniejszy jest nasz umysł. To idealny czas, żebyśmy zaczęli traktować się holistycznie. Zapraszamy Was do dzielenia się swoimi doświadczeniami.

Piszcie do nas ([email protected]), o tym, co Was boli, z czym sobie nie radzicie, a może właśnie poradziliście i Wasza historia będzie budująca dla innych! Każdy opublikowany list będzie nagrodzony!

 

Zestresowani opowiadają:

– Byłam już taka zmęczona, że żadna drzemka ani nawet wylegiwanie się w łóżku z książką, nie potrafiły dodać mi sił. Bolało mnie całe ciało – mięśnie w karku i coś brakach. Najgorszy był ból głowy, bo dosłownie odcinał mnie od życia. Musiałam natychmiast położyć się spać. A w pracy? Tam uśmiechałam się przyklejonym do ust sztucznym uśmiechem, który nie zapalał blasku w moich oczach. Wiecznie gderanie szefowej, że jako zespół nie wyrabiamy się. Wiadomo, pandemia, redukcja etatów i tym samym wyśrubowane wymagania – opowiada mi Aldona i dalej narzeka, że ma kłopoty z zasypianiem, częste łapie infekcje i po pracy objada się dosłownie wszystkim, co znajdzie w lodówce. Każdy z nas rozpoznaje w opowieści Aldony pewnie kilka własnych objawów. Co zatem możemy zrobić, by w naszym ciele nie gromadziły się negatywne emocje?

Odstresowani opowiadają:

– Wystarczył tydzień wylegiwania się na plaży, nic nie robienia, a wróciła mi ochota na seks. W dodatku podczas tego urlopu dzięki przyjaciółce zaczęłam medytować. Ona nauczyła mnie skanować swoje ciało od czubka głowy po koniuszek paluszka i powiem ci, że dzięki temu staram się rozluźnić zaciśniętą pod wpływem stresu szczękę. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że w tym miejscu jest u mnie takie napięcie – opowiada zadowolona Klaudia i za chwilę dziwi się, że choć jadła na tej Maderze tyle pysznych dań, to o dziwo schudła. Klaudia po urlopie faktycznie promienieje i na pierwszy rzut oka widać, że coś się w niej zmieniło. Nie reaguje już tak nerwowo na hasło, że za pięć minut jest zebranie. Nawet po korytarzach w pracy chodzi jakby trochę wolniej. Wszystkie koleżanki mówią, że emanuje z niej zupełnie inna bardziej pozytywna energia.

Sport, łzy, natura i ludzie

A co jeśli akurat nie możemy pojechać na wakacje z warsztatami jogi, masażem lub nauką medytacji? Co zrobić, by w naszej głowie zniknęła burza myśli i rozprężyły się nam mięśnie karku, a kolana zyskały sprężystość? Czasem faktycznie nie jest to takie trudne: wystarczy sport, natura, ludzie i łzy.

  • Spróbuj umówić się z przyjaciółkami, pośmiać w miłym towarzystwie z toksycznej szefowej, by trochę odreagować i nie czuć się samotnym wobec jej idiotycznych komentarzy.

  • Możesz też położyć się z książką na świeżo skoszonej trawie, przespacerować się boso i poczuć pod stopami miękkie zielone listki.

  • Albo iść na rower i wylać z siebie siódme poty, by zapomnieć na chwilę o kłopotach syna w szkole, nabrać do nich dystansu.
  • 
Warto też czasem popłakać. Alexander Lowen w swoim bestselerze „Duchowość ciała. Bioenergetyka w terapii ciała i duszy” pisze:

„Płacz jest jak deszcz: czasami delikatny, czasami gwałtowny. Jeśli nie potrafimy płakać, odcinamy się od innych ludzi. (…) Często słyszę jak kobiety po głębokim płaczu mówią, że muszą wyglądać okropnie. To prawda, że ich twarze są trochę niepozbierane, lecz często wyglądają mimo wszystko promiennie.”

Ile osób tyle pomysłów, by ciało nabrało sił, miękkości, ciepła, na twarz wrócił nam łagodny pogodny uśmiech.
 

Kumulacja!

Wyobraź sobie kogoś, kto latami zmuszony jest popychać swoje ciało siłą woli do działania i ciężkiej pracy, w której towarzyszy mu bezustannie stres. To może narażać jego organizm na ból, choroby, a nawet deformacje. Sztywność kręgosłupa, chroniczne napięcia mięśni, wdowi garb, pochylone do przodu ramiona, albo cofnięta miednica, otyłość…

Tego niestety nie da się „naprawić” nawet w ciągu najwspanialej relaksujących wakacji.

 Jeśli przez lata ktoś powoli z dnia na dzień przestawał słuchać płynących z ciała znaków, że jest przepracowany i wbrew zdrowym instynktom ignorował fakt mobbingu w pracy albo upokarzania w domu… cóż taka osoba ma kłopot. Bo oznacza to, że straciła kontakt ze swoim ciałem. „Jak to ujmuje podstawowa zasada bioenergetyki, człowiek traci kontakt z każdą częścią ciała, w której istnieje chroniczne napięcie mięśniowe. Im sztywniejsze jest ciało, tym mniej ma czucia i tym bardziej upodabnia się do maszyny”, mówi Alexander Lowen. Twierdzi też, że chowając bolesne uczucia głęboko w ciele poddajemy swoje narzędy wewnętrzne olbrzymiemu stresowi. Na przykład osoba, która zaprzecza długotrwale smutkowi i gniewowi związanemu z wczesną utratą miłości, jest szczególnie narażona na choroby serca.

Lowen zachęca więc, by te negatywne odreagowywać na bieżąco. Oczywiście w bezpieczny sposób. Swoim pacjentom podczas terapii zaleca bicie pięściami lub rakietą tenisową w poduszkę. Warto też obserwować siebie i wyłapywać wczesne sygnały ostrzegawcze. Większość rozpoznasz bez trudu: napięcie mięśni, zaciskanie szczęk, przyspieszone bicie serca, płytszy oddech. Są też bardziej subtelne jak: odrętwienie, zdekoncentrowanie, ucisk w żołądku, gula w gardle. Jeśli je rozpoznasz i spróbujesz swoimi sposobami obniżyć chwilowy stres, nie dopuścisz do kumulacji w organizmie.

***
Lowen twierdzi, że większość ludzi nie zdaje sobie jednak sprawy, że stres psychiczny powoduje w ciele takie same zniszczenia, co siły fizyczne. Przykład? Jeśli złamiesz rękę, trudno ci zaprzeczyć, że musisz iść do chirurga. Ale jeśli masz wrednego szefa, który źle cię traktuje, myślisz sobie: „jakoś dam radę!” Niestety możesz być w błędzie.

Każdy opublikowany list w akcji #30 dni detoksu emocjonalnego” nagrodzony będzie jedną z poniższych nagród:

Książką profesora Rafa Ohme z autografem „Emo Sapiens” lub ” SPA dla umysłu”;

Cognitiv Pro – suplement diety, które wspiera wszystkie najważniejsze ścieżki mózgowe uwalniając w pełni potencjał umysłu;

Zaproszenie od serwisu uPacjenta.pl na kompleksowe badania krwi umożliwiające poszerzoną ocenę stanu zdrowia i umożliwia identyfikację aktualnie pojawiających się stanów chorobowych.

 


Lifestyle

Liczba rozwodów rośnie. Ale nie w Polsce – u nas w czasie pandemii zmalała

Redakcja
Redakcja
24 maja 2021
Fot. iStock/golero

Wiosną zeszłego roku nagłówki portali grzmiały o nadchodzącej fali rozwodów. Wypowiadali się socjologowie, terapeuci i prawnicy. Jak jeden mąż wróżyli kryzys i dramatyczne wzrosty w statystykach rozwodowych. Po roku mamy już konkretne dane. 

Najnowsze dane Eurostatu nie pozostawiają wątpliwości – w ostatnich latach w Europie jest coraz więcej rozwodów. Miniony, pandemiczny, rok to zdecydowany trend wzrostowy. Zgodnie z przewidywaniami socjologów pandemia tylko uwydatniła ten trend. Najwyraźniej widać to na przykładzie Włoch, gdzie liczba rozwodów wzrosła aż o 60 proc. A już przed pandemią sytuacja nie wyglądała tam najlepiej, bo rozpadało się tam prawie połowa małżeństw. Dodatkowo we Włoszech zmalała też w tamtym roku liczba zawieranych małżeństw.

Wzorst liczby rozwodów, acz nie tak duży jak we Włoszech, widać też w Wielkiej Brytanii. Tamtejsze sądy przyjęły około 8 proc. więcej wniosków rozwodowych. Co ciekawe, zakończenie małżeństwa częściej inicjowały kobiety. Zainteresowanie rozwodami potwierdza też wiodąca brytyjska firma prawnicza Stewarts – w okresie od lipca do października 2020 roku odnotowała o 122 proc. zapytań dotyczących rozwodów w porównaniu z tym samym okresem przed pandemią.

Polska wypada wyjątkowo korzystnie. Według danych GUS w 2020 r. rozwodów było znacznie mniej niż w minionych latach. W Polsce przed pandemią rozpadało się niemal co trzecie małżeństwo i z roku na rok ta liczba rosła. Tym bardziej zaskakują dane opublikowane przez GUS. Według wstępnych szacunków w minionym roku rozwiodło się około 51 tys. par, czyli o około 14 tys. mniej niż rok wcześniej. Trzykrotnie częściej rozwodzili się mieszkańcy miast niż wsi. W Polsce zanotowano też znaczny spadek separacji – z około 1500 w 2019 roku do zaledwie 700 w minionym, epidemicznym roku.

Warto jednak pamiętać, że przez sporą część ubiegłego roku sądy nie pracowały, a więc nie orzekały rozwodów i nie przyjmowały nowych pozwów. Polscy prawnicy też spodziewają się, że ten rok przyniesie falę rozwodów.


Zobacz także

Domowy samoopalacz – zobacz, jakie to proste!

„ZDROWIE INTYMNE”, co powinniśmy o nim wiedzieć?

40 rzeczy, które powinniśmy powiedzieć chociaż raz, zanim nas już tu nie będzie