Lifestyle

Mistrz i uczennica? Czego możemy się nauczyć od starszych facetów?

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
15 października 2016
fot. iStock/Milovan Knezevic
 

„Powinnam dzisiaj upiec ciasto z okazji Dnia Nauczyciela” – rzuciła wczoraj moja przyjaciółka, która etap edukacji już dawno ma za sobą. Przewertowałam w głowie wszystkie bliskie jej osoby, ale żadnego nauczyciela nie znalazłam. Dopiero po chwili widząc moje zakłopotanie wytłumaczyła, że chodzi o jej ukochanego. Są parą z kategorii tych, co to przetrwają każdy kryzys i pięknie razem wyglądają. Gdzie więc tkwi haczyk? Mikołaj jest starszy od Marty o piętnaście lat. Są dla siebie jak mistrz i uczennica, choć czasem role się zmieniają. Związki ze znaczną różnicą wieku ciągle są tematem tabu, a to przecież miłość, z której można się wiele nauczyć!

Pasją można się zarazić, trzeba tylko dać jej szansę

Nawet jeżeli jest to piłka nożna, której wcześnie nie znosiłaś. „Mikołaj jest ogromnym fanem piłki nożnej. Jeździ na mecze swojej ukochanej drużyny, nawet jeżeli są one na drugim końcu Polski. Na początku myślałam, że kocha piłkę bardziej niż mnie!” – Marta dziś potrafi się z tego śmiać, choć na początku wcale tak nie było. Pierwsze weekendy związku mijały im na kłótniach. Bo on szedł na mecz, a ona wolała do kina. „W końcu zaśpiewałam mu, żeby się o mnie nie martwił. Odpuściłam w czasie Euro. Zabrał mnie na mecz Polski do Francji, i wiesz co? Poczułam to! Zaraziłam się tą jego cholerną pasją. Może trochę dlatego, że potrafi mnie przegadać. Faceci w moim wieku tego nie potrafili. Nie mieli cierpliwości. A Mikołaj znosił nawet pytania o to, kto jest kim, w jakich koszulkach grają nasi i co to jest ten osławiony spalony. Nie obchodziły go śmiechy polskich kibiców za naszymi plecami. Uzbroił się w cierpliwość i zaraził mnie swoją pasją – w końcu!”

Seks ma być przyjemnością, nie obowiązkiem

Jak ważny w związku jest seks wie każda z nas. Nie ma co się oszukiwać, jeśli w łóżku dobrze się nie dzieje, poza nim lepiej nie będzie. Wiele z nas zapomina jednak, że seks ma być przyjemnością, a nie obowiązkiem. Olę, trzydziestoczterolatkę z Warszawy takie myślenie wpędziło w ogromne kompleksy. „Już przy pierwszym razie ówczesny partner, który był moim rówieśnikiem, zaczął się ze mnie śmiać, że taka jestem nieporadna, że nie potrafię go zaspokoić. Wiem, wieku tutaj nie ma znaczenia. Jednak w moim przypadku dopiero Kacper, 18 lat starszy ode mnie, pokazał mi czym tak naprawdę jest orgazm.” Ola nie mogła się oprzeć urokowi Kacpra. „Był prawdziwym gentelmanem, jakich w moim pokoleniu można szukać ze świeczką i dziesięcioma latarkami. W łóżku był jak młody bóg! Troszczył się o mnie, ale nie zapominał o sobie. Komplementował, dotykał, pieścił… Zachowywaliśmy idealny balans, dzięki któremu oboje czuliśmy się jak w niebie!”

Trzeba walczyć o siebie

Marysia to przebojowa dwudziestotrzylatka, która swoją karierę zawodową rozpoczęła bardzo wcześnie, bo już w wieku siedemnastu lat. „Każdy mój chłopak był starszy co najmniej o dwa lata. To tak na wyrównanie, bo faceci dorastają później. Jednak problemy zaczynały się w momencie, kiedy ja stawiałam na karierę, a przykładowy chłopak zarzucał mnie tekstami o nieodpowiedzialności i zbytniej przebojowości. To zabawne, bo wcześniej właśnie dlatego mnie 'kochał’.” Dwa lata temu spotkała na swojej drodze Łukasza, 43-letniego wtedy rozwodnika z dzieckiem na koncie. „Miłość od pierwszego wejrzenia może to nie było, ale pożądanie już z pewnością. Pracujemy w tym samym środowisku, więc doskonale znamy realia. Kiedy zachorowałam, a moi 'przyjaciele’ postanowili wywalić mnie ze wspólnego biznesu za moim plecami, to właśnie on kazał mi walczyć. Wcale nie o firmę, ale o siebie. Tłumaczył, że biznes mogę założyć w każdym momencie, a zdrowia nie odzyskam tak łatwo. Nie byłam łatwym przeciwnikiem, ale w końcu uległam. Walczyłam o siebie, dla nas. Dziś mam świetną pracę, cudownego faceta i jestem zdrowa. Miał rację – zrobiłam krok wstecz, ale zaraz po wyleczeniu postawiłam trzy kroki do przodu.”

Wiek to tylko liczba

„Wcześniej myślałam, że nigdy nie zakocham się w kimś starszym od siebie. Bo jakby to wyglądało? Ja – młoda, atrakcyjna naukowiec i stary dziad, który większość życia ma już za sobą?! Zawsze tkwiło mi w głowie, że zasługuję na coś lepszego.” I wtedy Wida, trzydziestoletnia mieszkanka Australii, która na codzień prowadzi rezerwat dzikich zwierząt, poznała Fabia – Włocha, lat 56. „Przyjechał do Australii na urlop. Był po rozwodzie, chciał odreagować. Przyszedł do rezerwatu zobaczyć koale. Jak typowy turysta. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Zakochałam się w jego duszy, choć może to brzmieć banalnie. To ktoś, do kogo chcę wracać, z kim chcę dzielić swoje życie. A wiek? Dla nas to tylko liczby. Dobrze wiem, że za kilka lat ja będę bardziej sprawna niż on. Jednak czas, który jest nam dany jest po prostu tego wart! Wolę spędzić życie ze swoją bratnią duszą, niż żyć zastanawiając się, czym jest szczęście.”


Lifestyle

„To twoja wina”. A właśnie, że nie! 7 rzeczy, o które partner nigdy nie może mieć pretensji

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
16 października 2016
fot. iStock/gilaxia
 

Można mieć pretensje o niedopilnowane dzieci, kolejne spóźnienie się na umówione spotkanie, skarpety niedbale rzucone na środku pokoju, brak prezentu w rocznicę ślubu albo jawne zlekceważenie naszej prośby. Można kogoś obwiniać o to, że o czymś zapomniał, czegoś nie zrobił lub odwrotnie – zrobił, choć nie powinien. W każdym związku toczy się gra pt. „to twoja wina”, a każdy z graczy mniej lub bardziej świadomie zbiera punkty, zalicza upomnienia, a gdy humor wybitnie nie dopisuje, to nawet i nagany. Są jednak rzeczy, o które nawet najbardziej zacięci gracze pretensji mieć nie powinni, bo to wbrew zasadom wszelkim i dobru relacji wybitnie nie służy.

Stres w pracy

Winienie ciebie za stres w JEGO pracy to tak jakby Eskimosi mieli pretensje o upały w Afryce. Przecież to nie ty wydajesz mu służbowe polecenia, nie ty masz wymagania, co do efektywności wykonywanych zadań, nie ty wyznaczasz terminy i przydzielasz (lub nie) premie. Życie zawodowe należy oddzielić grubą krechą od osobistego i postawić wyraźne granice. Przynoszenie do domu złych emocji i wyżywanie się na domownikach z powodu niepowodzeń w pracy, nie spowoduje rozwiązania kłopotów i tego, że stres zniknie – wręcz przeciwnie, dołoży tylko dodatkowych problemów i frustracji.

Niespełnione marzenia

To bardzo wygodne wyjście z sytuacji – nie spełniłem swoich marzeń przez ciebie, to ty ponosisz winę, na ciebie zrzucam całą odpowiedzialność. Łatwiej jest mieć przecież pretensje do kogoś niż do samego siebie, prawda? Nie daj sobie jednak wmówić, że to prawda – jeśli ktoś czegoś naprawdę chce i o czymś gorąco marzy, to nic i nikt go nie powstrzyma przed realizacją celu! Marzenia same się nie spełniają – czasami potrzeba do tego ogromu pracy i wysiłku. Może komuś zabrakło determinacji?

Twoje potrzeby i uczucia

Wszyscy czegoś chcemy, czegoś w danym momencie potrzebujemy. Czasami w związku potrzeby twoje i partnera nieco się rozmijają, ale nie oznacza to, że można mieć o to pretensje – zamiast bezsensownie się obwiniać spróbujcie znaleźć rozsądny kompromis. Podobnie jest z uczuciami – nawet jeśli nie zawsze są one zrozumiałe dla drugiej strony i czasami wydają się irracjonalne, to nie do końca mamy nad nimi kontrolę (ach, te hormony!). Zamiast wymówek i pretensji przyda się odrobina zrozumienia, cierpliwości, a czasami po prostu duży przytulas i bycie obok.

Popełnione błędy

A kto ich nie popełnia! Każdy z nas ma na koncie niemałą ich ilość, a pewnie jeszcze co najmniej drugie tyle przed sobą. Zamiast szukać winnego w partnerze, lepiej wyciągnąć odpowiednie wnioski na przyszłość i odrobić lekcje, jakie daje nam los. Nie daj sobie wmówić, że błąd partnera jest twoim błędem i to ty ponosisz odpowiedzialność – to z jego strony próba wybielenia siebie i zrzucenia winy na kogoś innego, a że jesteś najbliżej i pod ręką, to wypadło na ciebie. Bardzo nieładna i niedojrzała zagrywka.

Choroba

W szczęściu i w nieszczęściu, w bogactwie i w biedzie, w zdrowiu i w chorobie – czy nie taki powinien być związek dwojga kochających się ludzi? Jeśli partner ma do ciebie pretensje o chorobę, to albo jest nieczułym draniem, albo nie dojrzał do relacji z drugim człowiekiem. Kochający partner w sytuacji choroby służy wsparciem, pocieszeniem, radą i pomocą, a jedyne pretensje, jakie może mieć, to pretensje do losu.

Twoja rodzina

Rodziny się nie wybiera- nawet jeśli twoja osobista nie wygląda jak z obrazka, to nie wszystko potrafisz w tej kwestii zmienić. Możesz jedynie zadecydować o tym, jak będą wyglądać twoje i twojego partnera relacje z bliskimi ci osobami, na ile „wpuścisz” ich do waszego związku i wspólnego życia. Jeśli robisz, co możesz, starasz się i stawiasz jasne granice, to pretensje są bezzasadne – na osobowość i charakter innych nic nie poradzisz. Albo partner przyjmuje cię z dobrodziejstwem inwentarza, zaakceptuje i nauczy się tolerować twoich bliskich (uwaga, ta zasada działa także w drugą stronę!), albo czeka was nieustanna przepychanka, kłótnie i sprzeczki.

Wszystko, nieustannie i bez przerwy

Jeśli partner obwinia cię o wszystko, zawsze ma jakieś pretensje i żale, to z pewnością nie jest w porządku. Wieczne obwinianie jednej osoby za każde zło tego świata i każdą osobistą porażkę to oznaka poważnych problemów. I to nie twoich, tak dla jasności! Porozmawiaj z partnerem i wyjaśnij otwarcie, co czujesz i co chciałabyś zmienić, a jeśli to nie naprawi sytuacji, może warto poszukać kogoś, kto dla odmiany będzie widział w tobie same dobre rzeczy i źródło szczęścia? Przecież właśnie na to zasługujesz!

Zapisz


Lifestyle

Byłyśmy razem tak krótko, choć dla mnie było to całe moje życie… Dziękuję ci Mamo…

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 października 2016
Fot. iStock/ Horst Gerlach

Kochana Mamo,

Pamiętam jak cieszyłaś się, kiedy usłyszałaś, że zostaniesz mamą, że pod twoim sercem jestem ja. Jeszcze taka mała, nie większa od główki szpilki. To niesamowite jak taka mała istota może wywołać tak ogromną radość, obudzić tyle szczęścia w dorosłym człowieku. Jak można tak bardzo kochać kogoś, kogo się jeszcze nie widziało, nie poznało, nie przytuliło. Czułam tę miłość, mamo. Czułam, jak mocno bije ci serce, jak wiele jest w tobie obaw, ale też nadziei na to wszystko co miało być przed nami.

Pamiętam, jak zastanawiałaś się, czy jestem dziewczynką, czy chłopcem. Jak planowałaś urządzenie pokoju. Każdy ci mówił: „Nie spiesz się, to za wcześniej”, ale nie mogłaś czekać. Przecież ja już byłam. Głaskałaś brzuch i mówiłaś: „Kocham cię najbardziej na świecie, jesteś moim największym cudem”. A ja czułam ten spokój, który od ciebie płynął, miałam pewność, że wszystko się ułoży. Że będzie dobrze. Że za jakiś czas przytulisz mnie i nauczysz tych wszystkich piosenek, które mi śpiewałaś. Opowiesz te wszystkie bajki, które szeptałaś wieczorami.

Moje serce przestało bić bardzo szybko, za szybko. Nie umiałam ci tego powiedzieć, przekazać, że odchodzę. Nie zdążyłam złapać się za rękę, uspokoić, że wszystko będzie dobrze, że zawsze będę przy tobie.

Przepraszam Mamo, nie chciałam, żeby tak się to wszystko potoczyło. Myślałam, że będę przy tobie dorastać, zakochiwać się, opowiadać o swoich przyjaciołach, sukcesach i porażkach. Mogłam tylko obserwować twoją rozpacz z boku, dotykać cię niewidzialną ręką, kłaść swoją głowę na twoich kolanach…

Tak bardzo płakałaś. Tak bardzo nie mogłaś pogodzić się z moją stratą. Jakby ktoś wyrwał ci kawałek serca już na zawsze. Ten kawałek bije we mnie, Mamo. Zabrałam go ze sobą. Nie umiałam ukoić twojego bólu, twojej rozpaczy. Chciałam ci powiedzieć, że wszystko się ułoży, że zawsze będę nad tobą czuwać i nad moim rodzeństwem. Że już na zawsze będziesz mieć swojego anioła stróża.

Przepraszam, że nie umiałam tego zrobić.

Ale dzisiaj chciałam ci podziękować.

Za twoją miłość, którą czułam i czuję nadal. Wiem, że jestem dzięki tobie, dzięki twojej miłości, że przytulasz mnie czasami tak mocno w sercu. Tak bardzo ci wtedy chcę powiedzieć: dziękuję.

Dziękuję ci za to, że miałaś siłę wstać. Że po żałobie, po wylanych łzach, po czasie, kiedy nie miałaś siły się podnieść, uniosłaś głowę do słońca i postanowiłaś, choć zbolała, iść dalej. Wiem, że to nie było łatwe, że rozpacz zawładnęła twoimi emocjami, że smutek, pustka zdawały się nie mieć dna… Zobacz Mamo, jaka jesteś silna. Jak potrafiłaś kochając mnie wziąć to, co jeszcze na ciebie czekało.

Dziękuję ci za to, że spróbowałaś żyć na nowo. Dla mnie, dla siebie, dla wszystkich tych, którzy cię kochają.

I tak, jak dziękuję ci za każdą łzę, choć nigdy nie chciałam być ich powodem, tak dziękuję ci za każdy twój uśmiech. Za każą drobną radość, która wywołuje drżenie twojego serca.

Dziękuję ci, że wzruszasz się, że kochasz swoje dzieci tak samo mocno, jak mnie pokochałaś. Dzięki temu mogę patrzeć, jak wyglądałoby nasze życie, wyobrażać je sobie i być jego częścią.

Dziękuję ci za to, że dzisiaj o mnie myślisz. Że twoje myśli uciekają do dnia, kiedy pojawiłam się w twoim życiu. Tak wiem, na krótko, na zbyt krótko, ale byłam i nadal jestem jego częścią. Dziękuję ci za to, że nadal mnie kochasz, że nie chciałaś zapomnieć, odsunąć od siebie tej straty, ale uwierz, zrozumiałabym, gdybyś tak zrobiła. Ten ból, który w sobie nosisz nigdy nie zniknie. Teraz już zbladł. Schował się głęboko, ale wraca w taki dzień jak dzisiaj. Wraca pomieszany z miłością i smutkiem, a czasami też żalem.

Ale Mamo, proszę, nie żałuj niczego. Nie żałuj, że się nie spotkałyśmy. W końcu wszystko dzieje się po coś. Ja mogę nad tobą czuwać, a ty możesz sięgać po nowe.

Proszę, idź uśmiechnięta przed siebie. Nie oglądaj się. Jesteś cudowną kobietą, która pokochała mnie, a ja pokochała ciebie i na zawsze będziemy nosić siebie nawzajem w sercu. Zawsze będzie w nim miejsce dla nas.

Proszę cię jeszcze o jedno. Czasami, przez malutką chwilkę zwróć głowę ku niebu i uśmiechnij się do mnie. Wtedy będę wiedzieć, że jesteś szczęśliwa, że twoje życie wypełnione jest miłością.

Byłyśmy razem tak krótko, choć dla mnie było to całe moje życie…

Dziękuję ci Mamo, że mogłam się pojawić, że mogłam poczuć, jak bardzo jestem kochaną. To jest wartość największa…

Kocham cię.


Zobacz także

Pięć wskazówek, jak wytrwać w postanowieniu i nie rezygnować z treningu

Jedynacy mają większy kłopot z wiernością. Na to wskazują badania

Regulamin akcji „Napisz nam swoją historię”