Lifestyle Psychologia

Leworęczne osoby myślą i czują inaczej. Tak twierdzi nauka

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
2 grudnia 2016
Fot. iStock / webphotographeer
 

Leworęczność niegdyś postrzegana była jako swego rodzaju ułomność, którą starano się na siłę i wbrew naturze „wyprostować”. Gdy tylko zauważano, że dziecko przejawia cechy leworęczności, zapobiegliwi rodzice od pierwszych chwil, starali się wyćwiczyć posługiwanie się prawą ręką, karcąc za naturalne predyspozycje dziecka.

Problem wynikał z faktu, że porażająca większość ludzkości, ok. 90 procent całej populacji, posługuje się prawą ręką. To właśnie dla praworęcznych, pomyślana została znaczna większość przedmiotów codziennego użytku jak np. nożyczki, klawiatury, skrzynie biegów w aucie czy choćby zwyczajne pióro z nabojami atramentowymi. Leworęczni mogą wykonywać lewą dłonią jedynie pewne czynności, np. pisanie, wykazując tendencje do oburęczności lub posługiwać się przez cały czas dominującą, lewą ręką.

Niewinna odmienność, która wpływa na życie

To, którą ręką będziemy się posługiwać, nie zależy od naszej woli. Dominacja danej ręki jest cechą uwarunkowaną genetycznie, za którą odpowiada m.in. gen PCSK6. Dominująca strona ciała jest określana już w życiu płodowym. Wszystko zależy od połączeń nerwowych pomiędzy półkulami mózgowymi a rdzeniem kręgowym. Połączenie to ma charakter krzyżowy – lewa półkula zawiaduje prawą stroną ciała, a prawa półkula lewą stroną ciała. Nie wiadomo, co wpływa na ustalenie dominującej strony dla każdego z nas, ale jedno jest pewne — tego ustalenia natury nie da się zmienić.

Co ciekawe, dominująca półkula odpowiada nie tylko za to, którą ręką piszemy, ale określa również inne umiejętności, np. zdolności matematyczne i artystyczne, widzenie przestrzenne oraz myślenie abstrakcyjne.

Leworęczni mają wyjątkowe predyspozycje i uzdolnienia. Dzięki temu mogą: 

1. Myśleć szybciej

Osoby leworęczne łatwiej i skuteczniej wykorzystują obie półkule mózgu, co przekłada się na procesy myślowe. Szybsze połączenia między prawą i lewą półkulą mózgu, prowadzą do szybszego przetwarzania informacji, co potwierdziły badania opublikowane w 2006 r., w czasopiśmie Neuropsychology. Jedno z badań polegało na obserwacji monitorów, na których spontanicznie pojawiały się kropki — po lewej lub prawej stronie dzielącej ekran linii. Zadaniem badanych (80 praworęcznych i 20 leworęcznych) było naciśnięcie guzika w chwili, gdy dostrzegą kropkę. Osoby leworęczne wykazały się większym refleksem — szybciej dostrzegały kropkę, a więc ich mózgi szybciej przetwarzały informację.

2. Łatwiej się uczyć

Naukowcy z Australijskiego Uniwersytetu Narodowego zajęli się badaniami, które miały celu wskazanie różnic w przetwarzaniu informacji słownych (głównie mowy) przez osoby zarówno leworęczne, jak i praworęczne. Okazało się, że osoby piszące lewą ręką, szybciej przyswajają nowe informacje, lepiej dostrzegają niuanse, a nawet myślą bardziej „efektywnie”.

3. Być bardziej kreatywni

Przeprowadzone badania sugerują związek pomiędzy leworęcznością i kreatywnością. Wynika z nich, że mają większą zdolność do tworzenia wielu rozwiązań do jednego problemu, co traktuje się jako znak rozpoznawczy twórczości. Bardziej rozwinięta prawa półkula, sugeruje  umiejętność większego zaangażowania w twórcze myślenie. Leworęczni działają intuicyjnie i częściej wybierają zawody artystyczne niż karierę naukową.

4. Posiadać lepsze predyspozycje do pewnych sportów

Leworęczni świetnie sprawdzają się w sportach wymagających szybkiego podejmowania decyzji i działania. Krótszy czas reakcji mózgu na zdarzenie sprawia, że dobrze odnajdują się oni w grach takich jak boks, szermierka, tenis czy baseball.

5. Mieć lepszą orientację w terenie

Badania udowodniły, że leworęczni mają przewagę nad praworęcznymi podczas prowadzenia pojazdów. Lepsza orientacja w przestrzeni ułatwia podróżowanie i orientację na mapie. Co więcej, mańkuci mogą swobodnie rozmawiać podczas jazdy (nie polecamy korzystać z tej umiejętności!), nie tracąc skupienia na drodze oraz łatwiej jest im korzystać z różnego rodzaju kas np. wjazdu na autostradę.

Emocje leworęcznych są inaczej rozmieszczone w mózgu

U osób leworęcznych, motywacja wiąże się z większą aktywnością w prawej półkuli mózgu, podczas gdy u osób praworęcznych jest odwrotnie.  Może to mieć znaczenie w leczeniu zaburzeń nastroju, które są niekiedy leczone za pomocą stymulacji mózgu w celu zwiększenia aktywności neuronowej w lewej półkuli.

Niespodzianka! To nie leworęczni są „odmieńcami”

Jeśli choć raz wpadło wam do głowy, że mańkuci są „inni”, to pora na przytoczenie naukowych dowodów na tezę, że to właśnie leworęczni są pomimo mniejszości, tymi „normalniejszymi”. Najnowsze badania nad genem PCKS6 wykazały, że uszkodzenie tego genu, może leżeć u podłoża preferencji prawej strony ciała. To nie osoby leworęczne noszą w genach jakąś wyjątkową mutację, ale te uważane za „normalne”, czyli praworęczne. Podczas ewolucji u człowieka musiał się pojawić wariant genu kodujący prawostronność, bo u większości zwierząt preferencje te są rozłożone po równo. Osoby leworęczne są najwyraźniej pozbawione ludzkiego genu „prawostronności”, dlatego asymetria jest u nich mniejsza. Praworęczni mają silniejszą preferencję posługiwania się prawą ręką niż osoby leworęczne do posługiwania się ręką lewą, którzy są częściej oburęczni.

Osoby leworęczne, posiadają predyspozycje, które nie tyle czynią ich lepszymi czy bardziej inteligentnymi, ile które dzięki odpowiedniej stymulacji, mogą zwiększyć ich naturalne możliwości do szybszej nauki czy odnoszenia sukcesów w pewnych dziedzinach sportu. Mogą, choć wcale nie muszą.


źródło: www.huffingtonpost.com, odkrywcy.plwww.newsweek.pl


Lifestyle Psychologia

6 typów kobiecego orgazmu. Który z nich lubisz najbardziej?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
2 grudnia 2016
Fot. iStock / sakkmesterke
 

Orgazm jest fantastyczną nagrodą za energię włożoną w łóżkowe igraszki. Niezależnie, czy przeżywany z partnerem lub samodzielnie, jest wyjątkowo pożądanym zakończeniem rytuału przyjemności. Nie da się ukryć, że panowie mają o wiele łatwiej. U nich orgazm osiągany jest praktycznie za każdym razem, a w większości przypadków wystarczy impuls, by zawrzało w męskiej głowie. 

Widok nagiej partnerki, a nawet oglądanie zdjęć czy filmów pornograficznych wyjątkowo panom w tym pomaga. Czasem wystarczy kilka ruchów, by mężczyzna czuł się usatysfakcjonowany przyjemnością, jakiej za każdym razem doświadcza. Męski orgazm jest bardziej naturalny i wdrukowany w ich naturę reproduktora. Kobiety mają w tej materii odrobinę pod górkę.

Dobry kochanek czasem nie wystarcza

No właśnie, nawet najprzystojniejszy facet, cudowny kochanek nie zaprowadzi kobiety na szczyt przyjemności, jeżeli on nie zna dobrze jej ciała, a ona, jako strona bierna nie potrafi mu pokazać, czego pragnie w łóżku. Jeśli trafią się kochankowie otwarci na siebie, świadomi swoich ciał i preferencji, mogą wzajemnie doprowadzić się do rozkoszy bez przeszkód. Te mniej świadome z nas, powinny najpierw poznać swoje ciała i zrozumieć, jaki typ przyjemności będzie najkrótszą i najprzyjemniejszą ścieżką do orgazmu.

Różne techniki, różne orgazmy u kobiet

Ile kobiet, tyle ulubionych form i siły dotyku, stref erogennych, pozycji, które opóźnią lub przyspieszą orgazm. Jedna kobieta będzie pragnęła delikatnego, klasycznego seksu, druga przejmie inicjatywę i zdominuje w łóżku swojego partnera. Jeszcze inna najlepiej przeżywa rozkosz w samotności, przy pomocy akcesoriów erotycznych, które umożliwiają zabawę z samą sobą na wiele fantazyjnych sposobów. Jedną pobudzą pieszczoty piersi, a inna z rozkoszą odda się zabawom oralnym.

6 typów orgazmów, które kobiety przeżywają najczęściej

Tylko jedna trzecia kobiet doświadcza orgazmu regularnie podczas stosunku, podczas gdy jedna trzecia potrzebuje dodatkowej stymulacji do jego osiągnięcia. To jest normalne, dlatego pary chętnie poświęcają czas grze wstępnej. Warto spróbować choć raz różnych typów orgazmów, by wiedzieć, który daje największą przyjemność.

1. Orgazm łechtaczkowy

To jeden ze sposobów na osiągniecie ekspresowego i bardzo przyjemnego doznania. I to nie jeden raz, bez udziału partnera oraz różnych akcesoriów erotycznych. Pobudzanie łechtaczki np. poprzez mocniejszy nacisk czy delikatny dotyk prowadzi do szybkiego orgazmu, ponieważ jest to miejsce, na którym znajduje się 8000 wrażliwych zakończeń nerwowych, czyli więcej niż w prąciu. Jedyne, na co powinny uważać kobiety dopiero poznające swoje możliwości, to zbyt mocny, bezpośredni ucisk łechtaczki, który może przynieść ból. Lepiej na początku delikatnie odkrywać przyjemność z jej stymulacji.

2. Orgazm pochwowy

Tu potrzeba odrobinę więcej czasu poświęconemu kobiecie i dobrania odpowiedniej techniki penetracji przez partnera czy np. wibrator. Różne pozycje, a także siła pchnięć, wybitnie wpływają na to, czy kobieta będzie szczytować, czy nie. Orgazm pochwowy nie musi pojawiać się za każdym razem i czasem udaje się go osiągnąć tylko poprzez jedną ulubioną pozycję. 30% kobiet aktywnych seksualnie twierdzi, że pobudzanie ich punktu G, o którego istnienie sprzeczają się naukowcy, gwarantuje i efektywnie przyspiesza orgazm pochwowy.

3. Orgazm łączony

Tu potrzeba już ciut większych umiejętności i doświadczenia, by bez kłopotu osiągnąć orgazm jednocześnie poprzez stymulowanie łechtaczki i pochwy. Wymaga on dobranej gry wstępnej, by osiągnąć wysoki poziom pobudzenia jeszcze przed stosunkiem — niektóre z kobiet potrzebują aż 30 minut wstępnej zabawy, by w pełni gotowe mogły przystąpić do ostatecznego działania. Synchronizacja działań partnera oraz własnych są tu kluczem do sukcesu.

4. Orgazm sutkowy

Przynosi satysfakcję poprzez pieszczoty poświęcone piersiom, a w szczególności sutkom. Jego osiągnięcie zależy od predyspozycji kobiety, panie z bardziej wrażliwymi piersiami mogą pieszczoty odbierać jako nieprzyjemne, bolesne. Takie pieszczoty prowadzą do orgazmu, jak w przypadku pobudzania genitaliów, ponieważ stymulacja sutków i łechtaczki pobudza tę samą część mózgu, zwanej korą czuciową genitaliów.

5. Orgazm analny 

Typ orgazmu, którym nie każda z nas jest zainteresowana. Potrzeba tu dużego pobudzenia seksualnego i zaufania do partnera, by odnieść z pieszczot analnych wielką przyjemność. Do głosu mogą dochodzić opory kwestii moralnej czy estetycznej, związanej z funkcją jelita. Orgazm jest jednak jak najbardziej możliwy do osiągnięcia, ponieważ łechtaczka ma kształt wahacza, który u wielu kobiet rozciąga się aż do odbytu. Podczas penetracji analnej, łechtaczka również jest stymulowana. Innymi słowy, orgazm analny odbywa się poprzez pośrednią stymulację punktu G, poprzez wspólną ścianę pomiędzy pochwą a odbytem.

Każda z kobiet ma szanse na osiągniecie satysfakcji seksualnej, jeśli naprawdę ma na to ochotę, i żaden z osiągniętych orgazmów nie będzie z założony ani lepszy, ani gorszy. Jedyny orgazm, którego nikt nie chce, to ten udawany.


źródło: www.medicaldaily.com


Lifestyle Psychologia

Zauważyłaś u siebie te zmiany po trzydziestce? Spokojnie, my też! Po prostu bądź z nimi szczęśliwa

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
2 grudnia 2016
Zauważyłaś u siebie te zmiany po trzydziestce? Spokojnie, my też! Po prostu bądź z nimi szczęśliwa
Fot. iStock / gollykim

Prawdziwe życie zaczyna się podobno po trzydziestce,  ale dla słabnącego poziomu kolagenu i elastyny właśnie wtedy nadchodzi zimny front emerytury, co w głowach większych wizjonerek skutkuje efektem znalezionego za łóżkiem balona z lekko spuszczonym powietrzem. Wprawdzie trzydziestolatki nie wyglądają stanowczo inaczej niż ich dwudziestoletnie odpowiedniki, to w głowie i w postrzeganiu potrzeb następuje absolutna rewolucja. Myślimy inaczej, czujemy inaczej, chcemy inaczej, a najlepsze jest to, że spokojne wersje nas, to na prawdę nic złego. Ba! Nowe my – to całkiem fajne my. Zanim zaczniecie się zastanawiać kiedy straciłyście wigor i błysk w oku uspokajam – jest nas więcej, a w dojrzałym obliczu całkiem nam do twarzy. Więc, co się tak naprawdę zmienia i czy warto z tym w ogóle walczyć? 

Ciepłolubna

Zacznijmy od korzeni, a dokładniej nerek, które większość z nas nosiła dumnie na wierzchu w czasach świetności Mc Hammera. Kurtki kończyły się na pępkach, a spod spodni wystawały obowiązkowo gołe kostki. Adidasy stały się obuwiem całorocznym, przemoknięte suszyły się na żeberkach żeliwnych grzejników. Spryskane lakierem włosy nie znały ciepłego dotyku kaptura z pierza nawet przy halnym i opadach śniegu. Widok naciągniętych na plecy i wystających zza spodni rajstop  z klinem był na tyle odpychający, że wolałyśmy wracać do domu z sinymi ustami i czerniejącymi od mrozu małżowinami, niż pozbawić się zainteresowania ze strony płci przeciwnej i wyjść nawet jedną stopą z modowych trendów.

Teraz kiedy przeglądając pospiesznie szuflady z bielizną w poszukiwaniu najdroższych przyjaciółek 60 DEN czarne – kryjące natrafiacie na męskie kalesony z dziurą na pędzel, to zbyt długo nie zastanawiacie się nad estetyką wykonania zanim do głosu dopuścicie chęć długoletniego trzymania moczu i brak problemu szczypiącej muszelki. Co jak co, ale zapalenie pęcherza nie jest na waszej liście marzeń. Wychodząc na sprawdzony wcześniej autobus zaczynacie szykować się dziesięć minut wcześniej niż zawsze, bo zanim założycie wszystkie warstwy i podopinacie suwaki mogłybyście  zapomnieć po co się w ogóle zaczęłyście ubierać. Czapka zaraz obok lajkry staje się trzecią ręka, a ostatnio w barze mlecznym to nawet nie zdjęłyście jej do obiadu w obawie przed zdeformowanym włosiem. Nareszcie wiecie o co chodziło matce, która z podniesionym ciśnieniem wrzeszczała za wami z balkonu – Eee! CZAPKA!, a przed wyjściem do szkoły skrupulatnie dopytywała czy macie pod spodniami coś jeszcze.

Domatorka  

Jeszcze tak niedawno od weekendu do weekendu i od wyjścia do powrotu z pierwszym pianiem koguta. Buty zawieszone na palcach, bosy galop zmęczonych stóp od przystanku do łóżka i życiowa bateria, która ładowała się w dwie godziny. Na hasło „Wyjeżdżamy do Maroka Mariola za trzy godziny, pakuj się” wyjmowałaś z torebki podręczny zestaw podróżny – szczotka do zębów i pasta, strzepywałaś walizkę na kółkach i wyciągałaś paszport, który od pokazywania celnikowi dorobił się wytartego orła. Stawiałaś się w miejscu umówionej zbiórki przed czasem i bez połowy potrzebnego wyposażenia.

Odkąd wskoczyłaś w magiczne trzydzieści żaden przewodnik turystyczny nie jest cię w stanie tak dopieścić jak twoja własna rogówka i książka, a zapach mieszkania zakodowałaś w zwojach na wieki wieków. Wyjście na miasto, to skomplikowane logistyczne przedsięwzięcie, nie wiedzieć czemu rozwinęło umiejętność szacowania jak bardzo ci się taki wypad nie opłaca. Początkowo kusi żeby finalnie podać się do dymisji. Po pierwszym entuzjastycznym zrywie zaczynasz coraz bardziej topić się w ikeowej wersalce zastanawiając się, o której masz ostatni nocny i że chyba jednak wolisz taksówką. Na miejscu przy drugim drinku walczysz z grawitacja, głowa stara się wyjść z gracją i nie przybić gwoździa. Jak na zbawienie czekasz na dwudziestą trzecią zanim ziewaniem pozbawisz dopływu tlenu całego baru. „Przepraszam, późno już, dzieci płaczą, mleko na gazie, mąż nie wie gdzie klucz nasadowy jedenastka, sami rozumiecie… lecę.” W ciepłym kącie salonu z głową zanurzoną pod wełnianym kocem przeżywasz swoje wewnętrzne katharsis i jak Bóg ci świadkiem – nigdzie nie czujesz się tak dobrze jak tu.

Muzyka i rozumienie sztuki

Przepastny temat, który w ramach testu należałoby rozpracowywać w dowolnym sklepie z odzieżą dla młodzieży. Czyli nie dla ciebie już, spokojnie. Spróbuj na miejscu skoncentrować myśli i dokładnie odtworzyć powód, dla którego przyszłaś właśnie tam, kiedy z głośników nawala rzeźnik przy pracy i jakiś bliżej nieopisany zlep dźwięków bolących w uszy. „Wychodzimy” pada częściej niż „wchodzimy”, a widok twojej ongiś najbardziej imprezowej koleżanki mierzącej nowe jeansy z zatkanymi uszami przechodzi do historii. Tak, ona też jest po trzydziestce. SWAG, YOLO, TROLOLOLO znaczą dla ciebie tyle samo co przypisy w podręczniku do fizyki molekularnej w hiszpańskim ogólniaku i nie wiesz o czym śpiewa Justin Bieber.

Zostając w temacie muzycznym warto zajrzeć do klubów, z których korzystasz. Kiedy już jakimś cudem odpicujesz lico na weekendowy szał  trafiasz do najbardziej stetryczałego miejsca w mieście, w którym na pewno poleci Urszula i Modern Talking. Cieszysz się od wejścia, że nie trzeba dreptać na stojąco, bo właściciel zadbał o mnogość krzeseł. Do przyjaciół rzucasz pełne podniecenia „Fajnie tu. Tak kulturalnie i jest czym oddychać”, co zupełnie nie przeszkadzało ci dziesięć lat temu, kiedy na metr kwadratowy przypadało dziesięciu nawalonych tańczących, szklanka napoju w łapie każdy i szlugi jarane jak na zakładowej portierni. Dwa obroty, trzy przeskoki z prawej na lewą i… „Przepraszam, późno już, dzieci płaczą, mleko na gazie, mąż nie wie gdzie klucz nasadowy jedenastka…”. Pełna zrozumienia własnych potrzeb zmierzasz do domu, w którym ciepły prysznic, pachnące świece i wino w kieliszku na cienkiej nóżce.

Umiejętności

Do perfekcji opanowane wklepywanie kremu z koenzymami w twarz. Ruchy koliste, faliste, opukiwanie i strzepywanie. Zaczynasz zachowywać się jak twoja własna matka dwadzieścia lat temu i mało tego – jest ci z tym bardzo dobrze. Niedoceniony dotąd poziom miękkości szlafroka w kolorze królewskiej purpury idealnie zgrywa się z namaszczonym ciałem i puchatym klapkiem na lekkiej platformie. Możliwość położenia się w świeżej, zmienionej pościeli, wtulenie do własnego starego i sprawdzony, dobry seks daje ci obecnie dużo więcej satysfakcji niż późne powroty w płaszczu bez dwóch guzików i kac z kosmosu. Jesteś inna, co nie znaczy, że gorsza.

Oczywiście ile ludzi tyle zachowań i bardzo możliwe, że po drugiej stronie ekranu siedzi teraz jakaś dama i puka się  w głowę. Jakaś pani, której nie przeszła młodość, krótkie kurtki i zerwanie z łańcucha przy najnowszych nutach lokalnych rozgłośni. Taka, która nadal goni za modą, jest w tym świetna, a do autobusu na wysokim obcasie biegnie jak łania. Najważniejsze, żebyśmy czuły się na maksa zaspokojone własnymi wyborami i z podniesionym czołem były w stanie podpisać się pod wybraną rzeczywistością. Skoro kochasz swoje kapcie to je noś, wklepuj kremy i czytaj książki na kilogramy. Jeżeli wolisz blichtr i rozmach tam brnij. Po prostu bądź szczęśliwa. Szczęśliwa po trzydziestce.


Zobacz także

15 znamion toksycznej miłości

Jak poradzić sobie w sytuacji, gdy nasze dziecko ma złamane serce? Nie wiecie? Wybierzcie się do kina na „Synalka”

Marylin Monroe – dziewczyna, która umiała być szczęśliwa nawet wtedy, gdy była smutna