Lifestyle

Laptop to laptop? Nic z tych rzeczy. Jak wybrać dobrze i nie dać się nabić w butelkę? Oswajamy się ze sprzętem

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
20 grudnia 2019
Fot. iStock

Załóżmy, że potrzebujesz nowego komputera, co robisz? Prawdopodobnie zaczynasz przeglądać oferty laptopów lub zlecasz to zadanie… mężczyźnie. Bratu, partnerowi, tacie… A nawet jeśli sama bierzesz sprawy w swoje ręce, bo przecież „sprzęt to sprzęt i cóż to za filozofia iść do sklepu i kupić”, usłyszysz milion dobrych rad, właśnie od panów. Zastawiałam się ostatnio nad tym, dlaczego mężczyźni czują się z racji płci bardziej kompetentni w podejmowaniu decyzji o zakupie elektroniki i doszłam do wniosku, że poniekąd same podtrzymujemy ten stereotyp. Łatwiej jest oddać to zadanie i połechtać męskie ego niż samej porównywać nie do końca zrozumiałe parametry. Ale tak nie musi być. Bo nie ma żadnego powodu, by taki wybór przerażał i sprawiał kłopot. Dlatego postanowiłyśmy przygotować dla was mały poradnik, kompendium wiedzy – babskim okiem. Serio, kobiecość i męskość nie wpływają na umiejętność zakupu dobrego sprzętu. Wystarczy wiedzieć, co jest naprawdę ważne. Do dzieła!

Zacznijmy od podstaw, mówiąc komputer, większość z nas niejako z automatu ma przed oczami laptopa… a wiecie dlaczego nie starego, dobrego Peceta? Bo laptop w dzisiejszym świecie jest oczywistym i prostszym wyborem, przynajmniej dla większości z nas. Coraz częściej wybierają je również artyści i profesjonaliści – ze względu na coraz wyższą jakość i wydajność.

Kupując laptop zyskujemy nie tylko mobilność, ale i unikamy mnóstwa trudnych, technicznych decyzji. Dostajemy gotowy produkt, z ekranem, systemem, napędami, dyskiem i wszystkim, co do jego działania jest potrzebne. Wystarczy nacisnąć guzik i gotowe.

To, że decydujemy się na laptopa wcale jednak nie musi oznaczać utraty jakości i funkcjonalności. Czy konieczności wyboru jedynej słusznej marki.

Pozwólcie, że przejdziemy przez kilka punktów – ich ocena pozwoli wam dokonać racjonalnego wyboru i zawęzi nieco nasze typy na laptop idealny. I wcale nie będziemy wam opowiadać o tym, że jakaś marka laptopa jest ach, och, ę – liczy się wnętrze. 🙂 Zdradzimy wam też magiczną sztuczkę, dzięki której wystarczy sprawdzić jedną rzecz i mieć pewność, że laptop to prawdziwe Ferrari. 😉

Rozmiar ekranu i matrycy

Czyli przekątna ekranu i rozdzielczość. Rozmiar ma znaczenie. Wiele zależy od tego, do czego będziesz używać swojego laptopa. Jeśli spędzasz przed ekranem sporo czasu – zdecydowanie lepiej postawić na większy sprzęt. 17 cali to dobry wybór, szczególnie jeśli planujesz chociażby obróbkę graficzną, czy lubisz duże ekrany, a nie masz możliwości podłączenia laptopa do dodatkowego monitora. Niestety rozmiar i waga siedemnastek działa nieco na ich niekorzyść. Klasyczne 15,6″ to rozmiar w dzisiejszych czasach idealny.

Parametrem, który pojawia się, gdy mowa o matrycy – jest rozdzielczość ekranu. Im wyższa rozdzielczość, tym lepsza jakość obrazu.

Procesor

To jeden z najważniejszych elementów – mózg, serce, dusza naszego laptopa. W dużej mierze to od niego będzie zależała wydajność komputera. Najpopularniejsze procesory to produkty marki Intel. Oprócz nich, spotkacie się często z marką AMD. Można powiedzieć, że tu również działa model przywiązania do marki, są zwolennicy każdego typu.

W dużej mierze od procesora jest uwarunkowana nie tylko wydajność, ale i cena – czy wiecie, że są procesory warte ponad czterdzieści tysięcy złotych? Robi wrażenie, prawda?

Wracając do tematu, najczęściej spotkacie się z marką Intel. Nazwy procesorów zazwyczaj związane są z liczbą – mamy np. procesory i3, i5 czy i7. Znów trzymamy się zasady – im wyższa liczba tym większa wydajność i wyższej klasy sprzęt.

Zastawiacie się do czego praktycznie przyda się większa ilość rdzeni? Jeśli jesteś królową otwartych zakładek i działających w tle aplikacji – wybierz cztery rdzenie, wpłynie to na sprawne funkcjonowanie komputera nawet podczas wykonywania kilku zadań równocześnie. Im więcej rdzeni, tym lepiej. 🙂

System

Wybieramy sprzęt z systemem operacyjnym! Po co robić sobie dodatkowy kłopot czy koszty! Na laptopach systemy operacyjne są preinstalowane, czeka nas tylko krótkie ustawienie preferencji podczas pierwszego uruchomienia.

Napęd

Dziś mało który sprzęt ma napęd dvd – i nie trzeba się tego bać. Praktycznie odeszliśmy od stosowania płyt cd czy dvd jako nośnika danych. Taka prawda. Nie martw się, jak obejrzysz ulubiony film czy obejrzysz archiwalne zdjęcia – zewnętrzny napęd podpinany za pomocą kabla USB do komputera czy telewizora to koszt 100 złotych. Tak! Malutkie, płaskie urządzenie nieco większe od pudełeczka na płytę, odeśle do lamusa ciężkiego laptopa i twój domowy odtwarzacz dvd.

Praktycznie wszystkie „dobra” internetu można dziś streamować – od platformy muzycznej po platformę z grami. Żeby zostać dumnym posiadaczem nowej części ulubionej strzelanki czy przygodówki, nie trzeba już biec do sklepu. 🙂

Dysk

Pamiętacie dyskietki i ich szaloną pojemność 1,44 mega? Co to były za czasy! Pamiętam grę na 32 dyskietkach w spakowanych paczkach. O rany. Dziś twój telefon ma czasami ponad 64 giga! A komputer? Tu sprawa nie jest oczywista. Bo moda się zmienia.

Im większy dysk – tym więcej miejsca na przechowywanie naszych danych. Ale i rodzaj dysku świadczy o „szybkości komputera”.

Najczęściej laptop będzie miał pojemność dysku od 150 GB do 1 TB (czyli 1000 GB – kocham te opcję dla chomików) dysku typu HDD. Drugą opcją są dyski SSD – droższe, mniejsze, ale szybsze! Pojemności dysków SSD mieszczą się w zakresie od 128  do 512 GB. To nadal dużo miejsca, ale lepsza wydajność i cichsza praca komputera. Warto ją rozważyć.

Jeden szczegół, który świadczy o jakości – karta graficzna

Tutaj czeka was prawdziwa niespodzianka. O ile nie jesteś grafikiem, filmowcem, fotografem czy zapalonym graczem, zazwyczaj na ten parametr nie zwracasz uwagi. A szkoda. 🙂 Jest jeden smaczek, o którym warto wiedzieć. Jak wybrać prawdziwą żyletę wśród laptopów nie analizując wszystkich powyższych czynników?

To prostsze niż mogłoby się wydawać. Jeśli chcemy wysokiej jakości sprzętu – szukamy laptopa, którego nie powstydziłby się profesjonalista, który będzie działał zawsze – bez względu na zadanie, jakie mu postawimy do wykonania. Nie trzeba być fotografem, żeby mieć do czynienia z bardzo dużymi, profesjonalnymi plikami graficznymi – kto nigdy nie zawiesił komputera próbując otworzyć gigantyczny plik ze zdjęciem niech pierwszy rzuci kamień…  Profesjonalny laptop – to dobry laptop bez względu na markę. Po co laikowi taka karta?

Mowa o kartach graficznych GeForce RTX oraz GTX, czyli wysokiej klasy sprzęcie umożliwiającym korzystanie z obrazu na najwyższym poziomie – a to wbrew pozorom dość ważne. Z takim cackiem niestraszne będą żadne gry – raz na zawsze utniecie dyskusję o wyższości konsoli od komputera. Obróbka zdjęć, grafiki czy oglądanie filmów w 4K – to też zależy od jakości sprzętu. Bez dobrej karty i sterowników często to 4K pozostaje tylko nazwą…

Taka karta to przede wszystkim gwarancja tego, że pozostałe części są również wysokiej klasy – muszą być, żeby obsłużyć taką jakość obrazu i się nie zacinać! Karta graficzna GeForce RTX  to prawdziwa perełka. Obsługuje takie funkcje, jak ray tracing w czasie rzeczywistym – czyli odpowiada za bardzo realistyczne obrazy. Technika analizuje padające promienie światła i w czasie rzeczywistym odwzorowuje odpowiedni światłocień na ekranie. Uwielbiają ją i graficy i gracze, zwłaszcza gdy planują rozgrywkę w ostatnie Control, Call of Duty: Modern Warfare czy zapowiedzianą na kwiecień 2020 grę Cyperpunk 2077.

Polecane szeroko rozumianym twórcom laptopy wykorzystujące platformę NVIDIA Studio to połączenie kart graficznych GeForce RTX, specjalistycznego oprogramowania oraz dedykowanych sterowników. Brzmi groźnie, ale takie nie jest. W ramach tej platformy przetestowana najważniejsze aplikacje dla twórców. Taki laptop doskonale odpowiada swoją wydajnością stacjonarnym, dużym Pecetom. I właśnie o to chodzi. Sprzęt w pełni przenośny, który nie traci na jakości!

Do bólu upraszczając, jak wybieramy? Stawiamy na największe cyfry w naszym finansowym zasięgu!

Rozdzielczość – im więcej tym lepiej. Procesor – im więcej tym lepiej. RAM – im więcej tym lepiej. Dysk – im więcej tym lepiej i na pewno nie zaszkodzi! System – im więcej tym lepiej – bo lepiej mieć niż nie! Napęd – co kto lubi, nie jest konieczny! Karta graficzna – im lepsza, tym lepiej, bo sprawne działanie zaawansowanej grafiki wymusza wyższej jakości pozostałe części komputera!

Jeśli zobaczysz na laptopie oznaczenie NVIDIA Studio – oznacza to, że jest upragnioną żyletą –  obojętnie czy to Acer, ASUS, HP, Lenovo czy MSI (do wyboru jest ponad 40 modeli różnych firm). Wybierz swoją ulubioną markę. Jeśli sprzęt ma takiej jakości kartę graficzną i dostęp do oprogramowania – cała reszta musi być de luxe, żeby to udźwignąć!

Warto pomyśleć ciepło tych pięciu modelach (różnych marek):

Laptop MSI P65 Creator 9SE-623PL – to jeden z tych modeli, do których można wzdychać przez szybę. To jeden z pierwszych na świecie laptopów kierowanych ściśle do twórców – czyli moc i potęga. 🙂 Ale nie jedyny, poznajcie Jego Wspaniałość Laptop Dell Precision 7540 – laptop idealny. 🙂 Nie straszne mu grafiki i filmy, ale ma jedną zaskakującą cechę – waży 1,88 kg! Jak można się w nim nie zakochać? Smukły, lekki, ach…

Laptop Asus ROG Zephyrus S to ultra szybki komputer. Ma piękną smukłą linię i jest bardzo elegancki. Wydajność? Oczywiście najwyższa i fajny ciekawy smaczek – tego laptopa możecie naładować za pomocą powerbanku! Cudo!

Asus ROG Zephyrus S/ Fot. Materiały prasowe

Laptop MSI GS65 Stealth, piękny, szybki i wyjątkowo leciutki – waży mniej niż 2 kg. Ma piękny, czarny, satynowy kolor. Jeśli jesteś wiernym fanem laptopów HP, ten model skradnie twoje serce Laptop HP Omen X 2s 15-dg0004nw – uwierzycie, że ma aż dwa ekrany? Wygląda obłędnie!

 


Artykuł powstał we współpracy z morele.net


Lifestyle

Sezon na rozwody – czyli dlaczego w styczniu składamy najwięcej wniosków rozwodowych

Redakcja
Redakcja
23 grudnia 2019
Sezon na rozwody – czyli dlaczego w styczniu składamy najwięcej wniosków rozwodowych
Fot. iStock
 

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że duża część  naszych działań podlega rytmom sezonowym; wiemy że inaczej funkcjonujemy w różnych porach roku, przy zróżnicowanej temperaturze i ilości światła. Ale że te naturalne rytmy sezonowe sprzyjają okresowi nasilonych rozwodów pewnie żadna z nas nie pomyślała.

Dziś o tym,  jak wygląda to oczami eksperta, a także o innych przyczynach styczniowej fali wniosków rozwodowych porozmawiamy z Anną Klaus-Zielińską psychologiem społecznym, założycielką Wise Mind – miejsca oferującego kompleksowe wsparcie osobom rozwodzącym się.

Pani Anno jak to jest, czy w Wise Mind faktycznie widzicie jakieś prawidłowości? Są miesiące, w których wnioski rozwodowe są składane najczęściej?

Anna Klaus Zielińska: Tak, zdecydowanie. Generalnie mamy zawsze dwa okresy w roku kiedy wniosków pojawia się dużo więcej niż  w innych miesiącach: wrzesień i styczeń. Łatwo dostrzec że są to momenty po dwóch wielkich, wyczekiwanych wydarzeniach w życiu każdej rodziny; wakacjach i świętach Bożego Narodzenia.

Nie rozumiem, wydawać by się mogło, że to czas, kiedy właśnie mamy szansę pobyć razem, zadbać o związek.

Cóż… mamy szansę skorzystać z czasu wspólnego i zadbać o związek, o ile ten związek jeszcze istnieje… Ale jeżeli od miesięcy mijamy się w drzwiach i przekazujemy sobie wyłącznie logistyczne komunikaty na temat dzieci czy funkcjonowania domu, to czas w którym jesteśmy zdani wyłącznie na swoją obecność przynosi nam często doświadczenie pustki i frustracji.

Jesteśmy fizycznie obok siebie, ale druga osoba zamiast nas ciekawić, wzruszać, rozczulać czy rozśmieszać, często wyłącznie drażni i irytuje. A czasem odkrywamy, że jest nam po prostu obojętna.

Czyli miało być dobrze, a wyszło „jak zwykle”. Rozczarowujemy się sobą? 

Oba te okresy, to czas wielkich oczekiwań. Myślimy sobie „teraz jest jak jest, ale gdy wyjedziemy/ będziemy mieć wreszcie czas dla siebie/ odpoczniemy na pewno będzie inaczej“.

Cóż.. zwykle faktycznie jest inaczej, z tym że inaczej oznacza gorzej.

Bo dochodzą dziesiątki kwestii logistycznych, ustaleń wymagających mediacji i kompromisu, a my, nie ćwicząc na co dzień komunikacji z partnerem, tym bardziej nie potrafimy z nim rozmawiać o rzeczach trudnych..

To są te wszystkie odwieczne spory, do czyich rodziców jedziemy na wigilię, a gdzie w pierwsze święto i dlaczego „zawsze jest po twojemu”?

Tak, podobnie dużo trudnych tematów, przy okazji których trzeba wziąć pod uwagę potrzeby obu stron, pojawia się też w trakcie wakacji. Do tego dochodzą wspólne dla obu tych okresów napięcia związane z wydatkami. Domowy budżet rzadko kiedy jest tak przeciążony, jak w tych dwóch momentach w roku. Szczególnie gdy w rodzinie są dzieci.

Ale jednak styczeń zdecydowanie przoduje, jeśli chodzi o ilość składanych wniosków rozwodowych. Dlaczego? Co takiego dzieje się z nami na początku roku?

Koniec roku to dla większości z nas okres podsumowań i rozliczeń. Myślimy, ile mamy lat, co nam się udało, czego jeszcze byśmy od życia dla siebie chcieli. Przyglądamy się swojej relacji wnikliwie, jak nigdy w ciągu roku i zadajemy sobie pytanie: czy to jest ta osoba, z którą chcę iść przez życie? Czy jest mi dobrze w tym związku? Czy mój partner mnie buduje, wspiera, czy jest moim przyjacielem?

I zastanawiamy się nad tym właśnie w święta. 

Jakbyśmy nie mieli jeszcze dość problemów z pogodą grudniową, prawda? 🙂

A poważnie, różne badania pokazują, że w grudniu i styczniu kłócimy się dłużej i częściej. Pamiętajmy, że na nasze samopoczucie i zachowanie wpływa w dużym stopniu brak naturalnego światła i tłoczenie się przez większą część dnia w dusznych pomieszczeniach. Generuje to nerwowość, drażliwość i przygnębienie.

Na święta dochodzi nam do tego jeszcze stres związany z większą niż zwykle ilością zadań domowych i z ich podziałem, oczekiwaniami bliskich i pogodzeniem różnych potrzeb poszczególnych członków rodziny.

I jeszcze dobre rady teściowej przy stole wigilijnym… To taki sprawdzian z naszych relacji? 

Tak, świąteczny stół oprócz karpia i kutii serwuje nam też konieczność skonfrontowania się z jakością relacji rodzinnych. To generalnie trudny czas z wielu względów. I nie pomagają nam go przetrwać wyidealizowane, reklamowe obrazki z pięknymi rodzinami w czerwonych swetrach zgodnie piekącymi pierniki i wspólnie dekorującymi abstrakcyjnie wielką choinkę. Zapatrzeni w siebie, pogodni i szczęśliwi, wydają się nieosiągalni w przygnębiający dla nas sposób.

Bo nasze święta rzadko kiedy tak wyglądają, choć z całych sił za takim obrazem gonimy.

Powiedzmy to sobie szczerze – wyglądają po prostu nieidealnie. I dlatego w styczniu często  pojawia się myśl „skoro nawet wspólne święta nam nie wychodzą, to chyba nic już nam nie pomoże“.

Jak przetrwać święta? Jest na to sposób, zwłaszcza, gdy relacja z partnerem wisi na ostatnim włosku?

Dać sobie zgodę na to, że jest to zwyczajnie trudny czas – również dla partnera.

I nie podejmować decyzji o rozwodzie pochopnie. Najlepiej usiąść i z kimś porozmawiać.

W Wise Mind mamy kompleksowe wsparcie dla osób rozwodzących się – począwszy od prawnika, przez mediatorów i doradcę majątkowego, a skończywszy na psychologu dla dzieci i terapeucie, ale i tak, na początku zawsze spotykam się z osobą zdecydowaną na rozwód, żeby po prostu porozmawiać. I rozmawiamy, rozmawiamy rozmawiamy.

Sama jestem po rozwodzie więc wiem, że takie rozmowy potrafią bardzo pomóc.


Anna Klaus Zielińska

Wise Mind, Anna Klaus Zielińska

Anna Klaus Zielińska – Psycholog społeczny (Uniwersytet Warszawski), coach i trener warsztatów z kompetencji społecznych (Uniwersytet Warszawski)

Absolwentka podyplomowych studiów „Psychologia zachowań” (UW), oraz „Pomoc psychologiczna i interwencje systemowe w rodzinie“ (SWPS). Ukończyła liczne szkolenia m.in z dialogu motywującego, uważności i współczucia, pomocy psychologicznej osób zgłaszających niepowodzenie w związkach. A także z wywiadu, pracy z genogramem, i diagnozy w systemowej terapii rodzin. Od kilkunastu lat pracuje, słuchając i zadając pytania, które pozwalają klientom odkryć, że mają w sobie wszystko, co jest im potrzebne do osiągnięcia poczucia satysfakcjonującego życia.
Ma szerokie doświadczenie w pracy coachingowej również ze starszymi nastolatkami (wybory ścieżki życiowej).

Szkoleniowiec i trener warsztatów z kompetencji miękkich (m.in; komunikacji werbalnej i niewerbalnej, asertywności, odporności na stres), autoprezentacji (firmy prywatne, Fundacja Polsko – Amerykańska, Szkoła Liderów) i warsztatów dla rodziców. Prowadzi też różnego rodzaju grupy rozwojowe. Pracowała jako wykładowca w Akademii Leona Koźmińskiego. Podróżnik, żeglarz, szczęśliwa żona i mama.


Lifestyle

Komputer czy konsola? Obalamy mity

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
20 grudnia 2019
Fot. iStock

Czy wy też, co Święta słyszycie milion argumentów na temat o tym, jak fantastycznym pomysłem jest zakup najnowszej konsoli do gier? Jakże to wyjątkowy, wspaniały i – uwaga – niezastąpiony sprzęt? Prawda jest jednak nieco inna. Co tu kryć czasy się zmieniły. No i są gry, które wychodzą tylko w wersji na pecety. Jak to zatem jest naprawdę? Czy rzeczywiście komputer nie może się z konsolą równać?

Komputer czy konsola – co jest lepsze?

Zazwyczaj pada nasza ulubiona odpowiedź – to zależy. 🙂

Dawno, dawno temu… konsole miały stać się produktem, który będzie służył rozrywce, będzie tańszy od komputera i dzięki temu bardziej dostępny. Dziś pozycja konsol wygląda znacznie inaczej. Z tymi cenami wcale nie jest kolorowo. I choć nada konsola wypadnie lepiej niż super-komputer dla gracza przegrywa swoją funkcjonalnością. Wydajemy sporo pieniędzy (zazwyczaj powyżej 1000 – 1500 zł), ale mamy sprzęt służący tylko do gamingu. A to największa armata, jaką przeciw konsolom możemy wytoczyć.

Zresztą logicznie analizując, cóż tak niezwykłego ma zawierać konsola, że jakość grania jest lepsza? Ano właśnie. Jak zawsze każda z opcji swoje plusy i minusy, nad którymi dziś się pochylimy.

Granie na komputerze – zalety i wady

Zalety:

  • Komputer to więcej niż konsola. Oprócz grania posłuży do pracy, nauki, zabawy, tworzenia grafik, obróbki zdjęć, etc., czy przeglądania internetu. Wydatek wydaj się bardziej racjonalny.
  • Do komputera można podłączyć praktycznie dowolne kontrolery – wybór jest spory. Nie jesteśmy skazani na sprzęt marki, której jest komputer.
  • Do komputerów dla graczy jest mnóstwo akcesoriów: od wypasionych, podświetlanych klawiatur po wygodne, gamingowe fotele.
  • Na komputerze wygodniej gra się w gry typu strzelanka czy strategia (dzięki klawiaturze dostęp np. do ekwipunku bohatera jest znacznie prostszy).
  • Jeśli i tak wykorzystujemy w domu komputer, ta inwestycja lepiej się zwróci.
  • Dzięki zaawansowanych kartom graficznym typu GeForce i sterownikom – komputera zyskuje wszystkie „bajery” dostępne dotychczas tylko na konsolach – mowa o jakości obrazu i fotorealizmie.
  • Niektóre gry są dostępne tylko na PC. Poza tym nie jesteśmy uzależnieni od modelu konsoli – po wymianie na nowszą, część gier trzeba kupić na nowo.

Wady:

  • Rozmiar ekranu – to jedna z najpoważniejszych wad, jakie zarzuca się graniu na komputerze – monitor nigdy nie wygra z 50″ telewizorem. No chyba, że mamy możliwość podłączenia jednym kabelkiem HDMI swojego super komputer do dodatkowego ekranu 🙂 – czary mary, może być i 50 cali 😛
  • Cena super komputera jest znacznie wyższa niż konsoli. Tu jednak musimy trochę wydać – z drugiej strony sprzęt wykorzystujemy częściej niż konsolę, no i w koszt konsoli nie wliczamy przecież ceny telewizora… więc z tym argumentem można się spierać.

Granie na konsoli – zalety i wady

Zalety:

  • Gracz ma większą swobodę podczas ruchu – nie musi siedzieć przy biurku
  • Są dostępne kontrolery typu „move” – np., do gier sportowych i rodzinnych
  • Podobnie, jak w przypadku gier na pecety jest spora grupa gier wydawanych tylko na konkretną konsolę.
  • Gramy na naprawdę dużym ekranie – bo wykorzystujemy swój telewizor.
  • Jest bardziej uzasadnionym wyborem dla młodszych graczy.

Wady:

  • Musimy zdecydować się na konkretną marką i  od tej decyzji będą uzależnione późniejsze wybory i możliwości – na starcie należy zadecydować, czy swoje serce oddajemy Playstation, Nintendo czy Xboxowi.
  • Możemy na niej tylko grać lub wykorzystać ją jako TVbox w niektórych przypadkach (ale te same funkcje z pewnością ma już wasz telewizor).

Słowniczek pojęć – czyli o co chodzi z tym graniem

Dzisiejsze gry to prawdziwe dzieła sztuki – cyfrowej sztuki. Nie mają nic wspólnego z pierwszymi Pacmanami czy Prince of Persia, które odpalało się z DOS-a na swoim „miodowym” monitorze (tak, kolorowy monitor to był późniejszy wynalazek). Współczesna gra, jest jak hollywoodzka produkcja filmowa. Nierzadko gwiazdy srebrnego ekranu nagrywają dubbingi lub wręcz użyczają bohaterom swojego wizerunku. Choć sama nie jestem wielkim graczem, całkowicie oddaje hołd grom z górnej półki – zanim zaczniecie narzekać na synów czy partnerów, koniecznie rozegrajcie z nimi chociaż jeden skromny epizodzik. Ale wracając do tematu. Konsole i profesjonalne komputery dla graczy zaczęły oferować coś więcej niż popykanie w strzelankę.

Współczesna gra to fabularny majstersztyk. I graficzne cudo. Nie raz oglądając jej fragmenty czy wprowadzenie zastanawiamy się, czy to film czy dzieło grafika (i zazwyczaj okazuje się, że jednak dzieło grafika,  a raczej całego sztabu grafików).

Co to jest ray tracing?

Najprościej mówiąc jest to technika, dzięki której to, co widzimy w grze jest bardzo, ale to bardzo realistyczne. A wynika to z światła. Technika analizuje padające promienie światła i w czasie rzeczywistym odwzorowuje odpowiedni światłocień na ekranie. To prawdziwa petarda dla graczy. A wszystko dzięki niesamowitym kartom graficznym. Mowa o serii GeForce RTX. Do tego oczywiście dochodzą odpowiednie sterowniki. Efekt jest piorunujący. To co widzimy na ekranie jest fotorealistyczne, sceny gry żywe i trójwymiarowe.

„NVIDIA Studio łączy w sobie karty graficzne RTX, umożliwiające śledzenie promieni w czasie rzeczywistym oraz przetwarzanie z użyciem sztucznej inteligencji i możliwość edytowania wideo o wysokiej rozdzielczości z oprogramowaniem klasy studyjnej, które przewyższa rosnące wymagania dzisiejszych twórców”, powiedział Jason Paul, dyrektor generalny ds. oprogramowania i technologii GeForce w firmie NVIDIA. „Nowe laptopy RTX Studio to doskonałe narzędzie dla twórców, którzy potrzebują wydajności typowej dla komputera klasy desktop nawet wtedy, gdy są poza biurem”.

Tylko pecet? Na szczęście nie!

Jeszcze nie tak dawno temu, żeby pograć na komputerze trzeba było zostać posiadaczem peceta. Laptopy zwyczajnie nie miały takiej mocy i możliwości technicznych, by podołać wymaganiom współczesnych gier. jednak czasy się zmieniły i wybierając komputer do grania, śmiało można się rozglądać za laptopem. I uwierzcie, jest w czym wybierać.

Ostatnio na rynku komputerowym pojawiły się prawdziwe laptopy-żylety. To cała seria laptopów – różnych marek (!) – które zostały wyposażone w karty graficzne GeForce RTX, sterowniki i dostęp do oprogramowania dla twórców. Jednym słowem pakiet NVIDIA Studio. Taka naklejka gwarantuje sprzęt, którego nie powstydziłby się profesjonalny fotograf, grafik czy programista. To co cieszy najbardziej, to przeniesienie jakości i wydajności na sprzęty mobilne. Przecież najczęściej kupujemy właśnie laptopy.

Zobaczcie kilka perełek, którego spełnią sen o grze idealnej wytrawnego gracza. Dla każdego miłośnika marki MSI –Laptop MSI GS65 Stealth, piękny, szybki i wyjątkowo leciutki – waży waży mniej niż 2 kg. A może wolisz Acera? Też znajdzie się dobry model – Laptop Acer Predator Helios 300. Jeśli jesteś wierny tylko HP, do wyboru masz również kilka modeli, np.: Laptop HP Omen X 2s 15-dg0004nw (uwierzycie, że ten model ma aż dwa ekrany?) lub tańszy Laptop HP OMEN 15-dc1053nw.

Dlaczego to tak dobra wiadomość? Bo swój sprzęt naprawdę wykorzystasz w każdy sposób, nie jesteś ograniczony przez stacjonarną naturę komputera. W dodatku unikasz zakupu wszystkich dodatkowych części i akcesoriów, chociażby monitora.

Kto wygrał starcie?

To zależy. 🙂 Każdy tych sprzętów ma swoje plusy i minusy, każdy ma coś innego do zaoferowania. Najważniejsze to wybierać tak, by było się z czego cieszyć – wszak wybieramy urządzenie stworzone dla naszej rozrywki!

Komputer polecamy zapalonym graczom lub osobom, które w pełni z niego skorzystają. To również dobre wyjście, jeśli nie masz i nie chcesz mieć telewizora, a to coraz częstsze zjawisko w dzisiejszych czasach. Poza tym, skoro masz możliwość zakupu laptopa, który udźwignie finezję i wymagania sprzętowe gier, tak naprawdę nie musisz traktować takiego zakupu jako kaprysu dla rozrywki.

Konsola sprawdzi się, jeśli potrzebujesz sprzętu tylko do grania lub jeśli masz młodsze dzieci.

Wybierajcie mądrze, tak, by nowy sprzęt sprawił wam wiele radości – i bawcie się dobrze!


Artykuł powstał we współpracy z morele.net


Zobacz także

50 sposobów na szczęśliwe życie. Sposób #14 – Mów i przyjmuj komplementy

„Dotychczas żyłam w przeświadczeniu, że rodzinę tworzy się wtedy, gdy są dzieci, to było błędne myślenie, bo rodziną jesteśmy już od dawna – TY i JA”. Akcja #ListdoNiego

Co widzisz pierwsze na tym obrazku?