Lifestyle

Koszmar 12-latki. Była „niewolnicą seksualną” swoich rodziców

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 stycznia 2018
Fot. iStock/kati1313
 

Poziom zwyrodnienia nigdy nie przestanie mnie szokować. Brak mi słów, kiedy słyszę, jak okrutnych czynów dopuszczają się ludzie, nie jestem w stanie w ogóle wydusić z siebie słowa, gdy słyszę, jak rodzice potrafią krzywdzić własne dzieci.

Rodzice – których dziecko kocha nad życie, którzy choć są tyranami, dla dziecka i tak zostają bohaterami. Płaczę mając przed oczami obraz dziecka, dla którego miłość to jedynie ból i cierpienie. 12-latkę gwałcili rodzice, ojciec podobno co drugi dzień, a matka używała sztucznego penisa. Koszmar miał miejsce w Rosji. Rodziców zatrzymano, grozi im 20 lat pozbawieni wolności – ojcu za gwałt, matce za seksualne torturowanie. Matka dziewczynki miała powiedzieć: „Lepiej, że nam dawała, niż jakiemuś maniakowi”, sama przyznała się na policji, że została zgwałcona, gdy miała 13 lat, a w przypadku jej córki ona i jej mąż zgodzili się wcześniej wyszkolić dziewczynkę do dorosłego życia.

Przerażająca sytuacja dziewczynki wyszła na jaw, gdy poszła do lekarza z problemami dotyczącymi miesiączki. Lekarz odkrył, że 12-latka nie była dziewicą, po przeprowadzonym wywiadzie powiedziała, że jest wykorzystywana seksualnie przez rodziców.

Rodzice podobno przyznali się do zarzucanych im czynów. Uważali, że lepiej, jak ich córka straci dziewictwo z własnym ojcem, niż z kimś obcym. Dziewczynka zmuszana była do spania z rodzicami i uczestniczenia w seksualnym trójkącie.

Babcia i prababka dziewczyny mieszkały w tym samym mieszkaniu, ale nie miały pojęcia o molestowaniu seksualnym, wyjaśnia policja.

Brak słów… Brak.


źródło: dailymail.uk.co

 


Lifestyle

Obudzić się pewnego dnia i żałować, że już z nim nie jesteś… Dlaczego rezygnujemy z miłości

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 stycznia 2018
Fot. iStock/anyaberkut
 

Zdarzyło się wam usłyszeć od kogoś: „wiem, co to znaczy zrezygnować z miłości”? Zastanawiające słowa. Co takiego musi się stać, byśmy byli skłonni zakończyć związek, choć wciąż kochamy? Czasem taką decyzję podejmuje się wspólnie z partnerem, czasem jest ona „jednostronna”. 

Ale mija trochę czasu i zaczynamy żałować. Bywa, że żal nosimy w sobie przez długie lata, wtedy, kiedy już nic nie da się zmienić, bo były ukochany ułożył sobie życie z kimś innym. Zastanawiamy się, jak potoczyłoby się ono u naszego boku, porównujemy pozostałe znajomości do tej „jedynej”. Dlaczego tak się dzieje?

Jakie są najczęstsze powody, dla których rezygnujemy z miłości?

 Strach przed zobowiązaniem

Obawa przed przedwczesnym zaangażowaniem i strach, że wszystko dzieje się „zbyt szybko” to jedne z najczęstszych powodów, dla których ludzie decydują się zakończyć nawet dobrze rokujący związek. Tacy partnerzy mają trudności ze zrozumieniem różnicy między zaangażowaniem a „byciem uwięzionym” w relacji. Często czują presję, by składać obietnice, których mogą nie być w stanie dotrzymać, zwłaszcza gdy są z kimś, kto jest gotowy na długotrwały związek. Postrzegają wówczas tę gotowość jako potencjalną pułapkę.

Brak gotowości do bycia w długotrwałym związku

Coraz więcej osób czuje się niezdolnych do stworzenia stałego związku. Uważamy, że nie jesteśmy wystarczająco mądrzy i doświadczeni, aby obiecać ukochanej osobie przyszłość, o jakiej ona marzy. Że nie znamy się wystarczająco dobrze, by „to się udało”. O ile w bardzo młodym wieku ta niezdolność jest czymś naturalnym, to w miarę upływu lat uniemożliwia nam stworzenie dobrego związku. Stale będziemy szukać czegoś nowego, stale upewniać, ale nigdy nie zdobędziemy pewności…

Wybór tego, co jest łatwiejsze

Nie wszystkie historie miłosne są proste i „bezproblemowe” od samego początku. Wiele z nich zaczyna się w skomplikowanych okolicznościach. Taka miłość „ z przeszkodami” wymaga jeszcze więcej zaangażowania, czasem cierpliwości, a czasem zdecydowanych działań i decyzji, które mogą kogoś zranić. Zdarza nam się zrezygnować z miłości aby nie komplikować życia – sobie, ukochanej osobie i innym – byłemu/obecnemu partnerowi, dzieciom… Czas pokaże, jakie są emocjonalne koszty takiej decyzji.

Inne, poważne przeszkody

Tych może być bez liku. Ciężka choroba naszego partnera, z którą nie umiemy sobie poradzić („czy jest to wtedy prawdziwa miłość?”- zapytają niektórzy), jego uzależnienie, nasze uzależnienie lub inne, poważne problemy, którymi nie chcemy go obciążać, przeszłość, której się wstydzimy, a która nagle nas dogania… Wszystko to może stać się powodem naszego odejścia.

Każda historia miłosna jest inna, każdy związek inny, nie można tu oceniać, ani krytykować. Warto jedynie pamiętać o wynikach badań, które mówią o tym, że umierajac, najczęściej żałujemy, że z kogoś kiedyś zrezygnowaliśmy…

 


Lifestyle

Ponad 60% dorosłych pije alkohol, bo tylko tak potrafi poradzić sobie ze stresem

Redakcja
Redakcja
18 stycznia 2018
Fot. iStock/naikon

Pamiętam dyskusję wśród koleżanek, czy lampka wina co wieczór powinna nas zaniepokoić. Jakie picie jest tym, które uzależnia? I właściwie dlaczego pijemy? Znam osoby, które nie potrafią zasnąć bez odrobiny wina, czy małego drinka. 

Badania, które zostały przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, wskazują, że 60% dorosłych pije alkohol, żeby poradzić sobie z napięciem dnia codziennego. Przebadano osoby w wieku 18-75 lat.

Okazało się, że 38% mężczyzn i kobiet pije alkohol czasami, aby zapomnieć o swoich problemach, a 47 procent przyznaje, że często piją, by poprawić sobie humor.

41 procent podało, że piją, gdy czują się przygnębieni lub zdenerwowani. Około trzech na pięć osób podało, że piją alkohol, by móc lepiej radzić sobie z presją codziennego życia. Okazuje się, że najwięcej alkoholu pijemy w styczniu, być może dlatego, że z początkiem roku zwiększają się nasze codzienne obawy o sytuację materialną, finanse.

Podczas, gdy wydaje się nam, że wypicie drinka po ciężkim dniu może pomóc nam się zrelaksować, na dłuższą metę może przyczynić się rozwoju depresji, wzmożenia  lęku oraz sprawić, że stres stanie się dla nas trudniejszy do zniesienia.

Specjaliści podają, że warto pomyśleć nad alternatywnymi sposobami radzenia sobie ze stresem. I choć wyda ci się to dzisiaj śmieszne, może warto tę lampkę wina zastąpić spacerem albo lekcją z medytacji?


 

źródło: Independent

 


Zobacz także

Naucz się rezygnować

Chcesz być szczęśliwa? Naucz się rezygnować!

Narzeczony w wieku ojca. Miłość, której nie jest w stanie poróżnić kwestia wieku ani różnica pokoleń

Jaki nauczyciel, tacy uczniowie. Czy potrafią jeszcze pracować z pasją?