Lifestyle

Katowice smakują! Zakończenie sezonu okazało się dla nas odkryciem, na które z niecierpliwością czekamy – byle do wiosny

Midoblog
Midoblog
26 października 2015
 

Taki tytuł idealnie pasuje do wczorajszego  popołudnia.

Kiedy rano ujrzeliśmy piękne słońce, pierwsze myśli popłynęły do Krakowa. Niestety, zanim się zebraliśmy, słońca już na niebie widać nie było. Zimno i pochmurnie się zrobiło. Należę do zmarzluchów i chęci wszelakie odeszły na dalsze wojaże. Tym bardziej, po spotkaniu w drodze znajomych, którzy rzucili hasło „food trucki są w Katowicach„. Jakaś super światowa nie jestem, coś tam słyszałam jednym uchem o tych autkach, więc pomyślałam czemu nie. Najbardziej chyba jednak przemówił do mnie aspekt bliskości. Popatrzyliśmy na siebie i już wiedzieliśmy – zmiana planów.

Czy było warto  – oj tak! naprawdę warto!

image
Na miejscu – rynek Katowice – czekało na nas ponad 10 „traków”. W każdym z nich jedzenie robione na miejscu, świeże. Na każdy posiłek trzeba czekać od 5 do kilkunastu minut. Spędziliśmy tam kilka godzin. W tak pysznym towarzystwie a jednocześnie doborowym, z wcześniej wspomnianymi znajomymi, czas nam szybko minął. Dzięki temu mogę wydać opinie o kilku daniach.
Na pierwszy rzut – pizza z pieca, czyli pizza truck. Jak dla mnie trafiona w sam punkt. Idealna. (Zjadłam calutką). Co więcej, większość składników sprowadzana jest z Włoch. Sama pizza trafia dosłownie na chwile do pieca, bo ciasto jest idealnie cieniutkie, a piec w sam raz rozgrzany.

image
Druga degustacja – hamburger wołowina 100%. Zdjęcia mówią same za siebie. Wołowina przepyszna. Dla łasuchów jeden to za mało, więc polecam podwójny;)

imageimage

Kolejne danie, to makaron z 8misek. Dodam, że miseczki, w których są podawane są jadalne. Taka drobnostka. Chociaż smak ciężki do określenia. Ale jak ktoś sobie nie pojadł, to czemu nie. Makaron przepyszny. Do środka, na naszych oczach, wbijane świeże jajko (oczywiście w zależności od wybranego dania).  Makarony włoskie, smakowe, gryczane, sojowe…czego dusza zapragnie. I wiele innych, które chętnie spróbuje następnym razem. Wczoraj już przejeść nie mogłam.

11986319_1685015405068089_1822380735177995918_n

Co chwile gdzieś obok ktoś przewijał się z miseczka drewniana pełna pierożków. Niektóre białe, inne fioletowe. Takie sakiewki. To pierogi chińskie. Opinie też różne  usłyszałam. Dla niektórych smak bardzo ciekawy, dla innych dziwny. Jak wszystko, i tu kwestia gustu i tyle.

IMG_4187
Kiedyś pomyśleć żeby w centrum Katowic, na rynku coś zjeść byłoby zabawne. Dziś, nie po raz pierwszy, okazało się możliwe. I nawet tego chłodu nie odczuwaliśmy. Posmakowaliśmy, odkryliśmy nowe. To najważniejsze. Coś nowego i innego. Dzieci mogły zobaczyć odrobinę świata „od kuchni”.
Takie niedziele mogłabym spędzać codziennie.

Jak się okazało wczorajszy dzień był ostatnim w tym roku. Udało nam się na szczęście trafić na zakończenie sezonu. Musimy o tym pamiętać już na wiosnę.


Lifestyle

Przeszłość

Midoblog
Midoblog
1 listopada 2015
 

Zbyt często wraca do przeszłości. Tak jakby nie potrafiła zrozumieć, że życie jest tu i teraz. Wraca, bo nie potrafi zrozumieć. Najsmutniejsze, że nie potrafi zrozumieć samej siebie i wybaczyć sobie. Przeszłość nie zamknęła za sobą drzwi, a ona tego zrobić nie potrafi. Za bardzo zraniła innych. Sama siebie zresztą też. Są tacy, którzy twierdza, że samą siebie najbardziej.

Wypiera to ze swojej świadomości. I jest w tym całkiem skuteczna. Wyparła niektóre zdarzenia, miejsca, sytuacje do tego stopnia, że odnosi wrażenie iż niektóre wspomnienia nie dotyczą jej własnej osoby.

Tak, ona doskonale wie jak żyć. Doradza to zresztą niejednemu. Wspiera, pociesza. Wypowiada mądre aforyzmy. Lubi się uczyć cytatów na pamięć, której później wykorzystuje w swojej pracy. Powtarza wiele z nich jak mantrę. Mimo to, jakoś na nią nie działają…wciąż. Czasem udaje, że jest inaczej. Czasem nawet w to wierzy, ale gdy przychodzi wieczór i zostaje sama… Wszystko pęka, jak bańka mydlana. Pomaga tak wielu, sobie pomoc nie potrafi. Taki paradoks. Może dokonała błędnych założeń. W przeszłości na pewno. Złe założenia pokomplikowały zrozumienie twierdzenia, które było na wyciągnięcie ręki.

Mogłaby porównać własne odczucia do paradoksu olbersa. „Dlaczego w nocy niebo jest czarne, skoro patrząc w każdym kierunku widzę jakaś gwiazdę?” Wtedy widziała mnóstwo gwiazd. Czasem uśmiechały się do niej. Ale było zbyt ciemno, by umiała odnaleźć drogę. Paradoks ten dziś jest interpretowany zupełnie inaczej. Więcej wiemy o świecie. Znamy początek wszechświata. Ona również widzi to inaczej. Rozumie, ze ujrzałaby drogę, gdyby chciała zobaczyć, ujrzeć początek. Gdyby miłość nazwała miłością… Wtedy to byłby początek wszystkiego.Udawała wtedy, że jej nie ma. Dziś udaje wiele rzeczy, ale na pewno nie to.

Ktoś bardzo jej bliski czasem mawiał „to, że się uśmiecham nie znaczy, że jestem wesoła”. Jak nigdy przedtem, teraz dokładnie rozumie sens tych słów. Żyje tu wciąż w zawieszeniu. Wytycza innym drogowskazy. Takie, jakimi sama powinna się kierować. Jednak nie potrafi.

Dopóki sobie nie wybaczy, nie zrobi kroku do przodu. Czasem myśli, że tylko spojrzenie przeszłości prosto w twarz mogłoby jej pomoc. Jednak, tylko resztki nadziei wierzą, że kiedykolwiek do tego dojdzie. Ona już dawna jest poza jego światem. Nie wie, czy jej wybaczył. Nie wie nic. Tak jakby zniknął z tej planety, rozpłynął się. A może ona zrobiła się dla niego transparentna. Pytania bez odpowiedzi.
Mimo to, nadal boi się, że On przestanie być częścią jej życia. Czy wtedy zdradziłaby Go? Przecież to absurdalne.

 

Żyje sama. Boi się kogokolwiek znów skrzywdzić. Co rano zakłada uśmiech i wychodzi do pracy pomagać innym.
Może kiedyś w jej życiu pojawi się ktoś, kto wyciągnie ją z przeszłości… Znajdzie klucz żeby zamknąć te drzwi raz na zawsze.


Lifestyle

Wzmocnienie poczucia wartości – część 2

Midoblog
Midoblog
20 października 2015

Do wszystkich moich rozważań na temat wzmocnienia poczucia własnej wartości u dziecka, dodałabym jeszcze kilka warunków niezbędnych

  • Szanować autonomie dziecka – nie możesz mu narzucać własnej woli. Owszem możesz go przekonywać, podpowiadać i próbować przekonywać do własnego zdania, ale wierz mi są dzieci, które od małego mają mocno wykształcone poczucie własnego zdania. Znam to z doświadczenia 😉 wtedy nie pozostaje Ci nic innego, jak wspierać i budować poczucie własnego zdania i zachęcać dziecko do jego wyrażania. Na pewno błędem jest próba zduszenia tego.
  • Pozwalać okazywać własne emocje – nawet, a przede wszystkim wtedy, gdy my dorośli ich nie rozumiemy. Wtedy to, niestety Twoja walka ze sobą. Daj dziecku czas na wypłakanie się. Wtedy będzie ufało własnym emocjom. Nie martw się, na pewno z tego powodu nie będzie beksą.
  • Unikać porównań dziecka do innych – wtedy dziecko nauczy się zdrowej realizacji. Pamiętaj –  każde dziecko jest inne, każde ma inne możliwości. Dziecko musi się nauczyć walczyć własnymi, nie cudzymi słabościami. A najważniejsze, nie będzie się  czuło gorsze od innych.
  • Zaspokajać poczucie bezpieczeństwa – dziecko musi czuć się pewnie, tylko wtedy będzie sobą i będzie mogło się w pełni, bez jakichkolwiek ograniczeń rozwijać. Poza tym pamiętaj, że potrzeba bezpieczeństwa pojawia się w piramidzie potrzeb Maslowa. Jest to tzw. potrzeba niższego rzędu. Ale bez jej spełnienia, nie jesteśmy w stanie funkcjonować.
    Nie krzycz, nie groź, nie strasz. Tym bardziej nie zastraszaj dziecka drugim rodzicem, bo wówczas dziecko niepotrzebnie będzie się przed nim ograniczało.

·         I NIGDY! Nie możesz ośmieszać dziecka

Poza tym myślę, że każdy z nas na co dzień dzięki obserwacjom własnego dziecka wie, czego ono potrzebuje. Starajmy się każdego dnia. Nie załamujmy się porażkami. Takie też się zdarzają. Niestety. Tak wiem, ja też czasem postąpię źle, nie tak jak powinnam. Wtedy nie pozostaje mi nic innego, jak przyznać się do tego na głos. Przed Ann także. Ważne żeby zrozumiała ze to nie jej wina, jedynie moja. Bo moja cierpliwość nie ma anielskich skrzydeł i najzwyczajniej czasem ugina się pod ciężarem obowiązków. Ale każdego dnia warto się starać – nie tylko dla dziecka, dla siebie również.

IMG_4048