Lifestyle

Kasia Popławska: Podczas diety najczęściej liczymy kalorie i jeśli zjemy batonik, to potem rezygnujemy z dwóch sałatek i owocu. Błąd!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
16 sierpnia 2021
fot. AlenaPaulus/iStock
 

Czym jest głód emocjonalny? Dlaczego przysłowia z dzieciństwa, nie pozwalają nam schudnąć? I co mówią współczesne badania na temat najbardziej skutecznego odchudzania się? Na te i jeszcze więcej pytań odpowiada Kasia Popławska, psychodietetyczka, organizatorka warsztatów dla kobiet, które nie ogarniają już diet i kalorii „Ogarnij się, Kobieto”. Zapisy jeszcze trwają!

Dla kogo adresowane są warsztaty „Ogarnij się Kobieto”?

Powstały z myślą o paniach, które od wielu lat zmagają się z kilogramami. Nie oszukujmy się, ale to, jak wyglądamy i jak się czujemy we własnym ciele, wpływa na nasze samopoczucie. Niestety często podczas kolejnych prób odchudzania powstaje w nas przekonanie, że coś jest nie tak, bo: „innym przecież udaje się schudnąć, a ja nie dałam rady!” Jeżeli masz takie poczucie, to my chętnie razem z tobą poszukamy takich punktów, które nie pozwalają ci osiągnąć wyznaczonych celów. Może uda nam się razem zmienić twoje nawyki żywieniowe na zdrowsze?

Prowadzisz te warsztaty z Iwoną Guzowską, światowej sławy sportowczynią. Na czym polega jej rola?

Iwona powtarza zawsze, że swój sukces zawdzięcza przede wszystkim głowie. Wcale nie ciału, bo ono jest w stanie nauczyć się wielu rzeczy, ale tak naprawdę to umysł decyduje o sukcesie. Podczas warsztatów pomaga kobietom szukać sposobów na efektywne dogadywanie się z bliskimi. Zajmuje się też relacjami w miejscu pracy, gdzie często zgadzamy się na rzeczy, na które nie mamy ochoty, co bardzo nas emocjonalnie obciąża. Iwona, rozmawiając z dziewczynami, potrafi zauważyć te delikatne miejsca, nad którymi warto popracować. To jest jak magia, bo ona w ciągu kilku minut zauważa to, co najbardziej boli.

Jak się zaprzyjaźniłyście?

– Dzięki przecudownej menadżerce Basi Skowrońskiej, która ma zdolność łączenia ze sobą ludzi. Basia czasem mówi: „Ty to powinnaś pogadać z tym, a ty z tamtym”. Kiedyś zaprosiła mnie na warsztat Iwony „Niepowstrzymana moc” i na jego zakończenie mój mąż powiedział: „Ty i Iwona tak niesamowicie się uzupełniacie! Chyba się znacie od zawsze!”. Powiedziałam, że jeszcze się nie znamy, ale ewidentnie musimy to nadrobić, bo czuję, jakbyśmy się znały co najmniej pół życia.

Dlaczego kobiety mają kłopot z tym, by schudnąć raz a dobrze?

– Wyniki badań pokazują, że gdy przechodzimy na dietę, to jesteśmy w stanie zmusić się na jakiś czas do przestrzegania restrykcji. Jednak w ciągu dwóch lat po zakończeniu odchudzania, 85% osób „odzyskuje” utracone kilogramy i to z nadwyżką. Badania pokazują, że robienie czegokolwiek wbrew sobie, nie ma sensu na dłuższą metę. Bardzo często, jak rozmawiam ze swoimi klientkami, zwracam im uwagę na to, że ich organizm zawsze coś podpowiada. Jeśli słyszysz, że 800 kcal dziennie, nie jest dla ciebie, to trzeba temu zaufać.

Walka o odchudzanie ma sens?

Nie! To, co robimy z przyjemnością, sprawia, że mamy chęć kontynuować. Natomiast walka i zmuszanie się do działania, które ktoś nam zalecił i z którym nie czujemy się dobrze, sprawia, że rośnie nasz poziom stresu. Natomiast stres wprowadza organizm w „stan alarmowy”, który mówi: „Coś się dzieje! Ja muszę siebie chronić!” W takiej sytuacji tylko przybieramy, a nie tracimy na wadze.

Poza tym wiele różnych zaleceń i restrykcji dietetycznych, które próbujemy stosować na siłę, sprawia, że rodzi się w nas opór, który powoduje, że jeszcze bardziej mamy ochotę na zakazane produkty. Dlatego podczas naszych warsztatów pokazujemy, że można jeść i odchudzać się z przyjemnością i w zgodzie ze sobą.

 

Dasz jakiś przykład?

Dzisiaj dostałam maila od jednej z moich klientek o tym, że kupiła swoje ulubione ciastko. Na marginesie, pracując ze mną, nie ma czegoś takiego, że „nie wolno jeść słodyczy”. Wszystkie doświadczenia są ważne i my staramy się je obserwować. Klientka napisała:

„Wzięłam to ciastko i tak się przyglądam, czy ono zawsze było oblane taką ilością lukru? Wcześniej nawet bym tego nie zauważyła. Ugryzłam i pomyślałam, że ono jest obłędnie słodkie! Czy zawsze takie było? Zjadłam tylko trzy gryzy, bo okazało się, że moja pamięć tego smaku była zupełnie inna. Teraz, jak jadłam wolniej, to smakowałam faktycznie i okazało się za słodkie”.

Dlaczego nie powinniśmy jeść w pośpiechu?

Jeżeli jemy na szybko, na ulicy, w samochodzie, w biegu, przy komputerze, to nie delektujemy się smakiem. Dlatego zawsze staram się „zwalniać” proces jedzenia, żeby posmakować i poprzyglądać się, jaka jest konsystencja. „Zastanów się, co czujesz? Jaki smak jest w twojej buzi?”, doradzam. Kiedy jemy szybko, to nie jesteśmy w stanie tego zauważyć. Takie drobne zmiany pozwalają wyciągnąć wnioski. Ta kobieta napisała na końcu maila: „Spakowałam dla męża. Zobaczymy, co on poczuje”.

Czy to ważne, by wciągać rodzinę do takich eksperymentów?

Często proszę, żeby zapraszać rodzinę do procesu zdrowego żywienia. Kiedy przechodzimy na dietę, to kobieta musi prowadzić „dwie kuchnie”: dla siebie i dla reszty rodziny. To powoduje frustracje, bo jeszcze bardziej jej brakuje czasu. Dlatego powoli modyfikujemy to, w jaki sposób klientki gotują, żeby można było zmienić żywienie całej rodziny. Bo skoro dawna kuchnia jej szkodziła, to zazwyczaj rodzinie też, tylko czasami jeszcze nie widać konsekwencji.

Dlaczego trzeba zmieniać niektóre nawyki?

Chodzi o to, żeby znaleźć te miejsca w sobie, które nam szkodzą. Warto szukać prawdziwych powodów objadania się. Bo przecież nie robimy tego, żeby sobie podokuczać. Raczej mamy jakieś wewnętrzne powody albo przekonania, których często nie widzimy, a które zostały nam wpojone.

Jakie to mogą być przekonania?

Na przykład: „Jak wstanę rano, to muszę od razu zjeść śniadanie”. Naprawdę muszę? Słuchanie swojego ciała jest dużo bardziej sensowne. Kolejnym takim przekonaniem wyniesionym z dzieciństwa jest: „Musisz zjeść do końca, bo jedzenia nie wolno marnować”. Często kobiety dojadają po dzieciach, bo nie chcą wyrzucać. Wtedy nie zwracają uwagi, że ich brzuch już dawno krzyczał: „Już mi wystarczy!”

Co oprócz przekonań jeszcze nam szkodzi?

Nauczyłyśmy się też, że to, co mówią nam eksperci i autorytety jest ważniejsze od tego, co czujemy. A przecież my mamy różne organizmy i inne rzeczy nam szkodzą. Do mnie na przykład przychodzi klientka, która niedawno odkryła sama, że szkodzi jej bardzo zdrowe i zalecane przez dietetyków – awokado. Zrobiła to tylko dzięki temu, że zaczęła obserwować swój organizm i mogła znaleźć te produkty, które powodują: wysypki, uczulenia, wzdęcia. Mam taki apel: pozwólmy swojemu organizmowi dojść do takiego stanu, że on sam zacznie wyraźnie mówić, co mu szkodzi.

Jak do tego doprowadzić?

Kiedy nie dostarczamy sobie odżywczych składników, a faszerujmy się pizzą i bułeczkami, to wtedy włącza się „stan alarmowy”. Organizm szaleje i mówi: „Jedz, jedz, szybko jedz, bo ja potrzebuję składników, żeby codziennie budować tu nowe komórki”. My mamy dodatkowo takie dziwne przekonanie, że nasze dzieci musimy zdrowo odżywiać, ponieważ one rosną. Natomiast dorosłych, którzy dawno przestali rosnąć, już to nie dotyczy. Serio? To nie jest prawda!

Każdego dnia w naszym organizmie umiera mnóstwo komórek i rodzą się na ich miejsce nowe. Ciało musi je z czegoś budować i to przecież nie z tych słodkości, które wcinamy, tylko ze składników odżywczych. Jeśli ich sobie nie dostarczamy, to organizm zaczyna walczyć o przetrwanie. Podczas diety najczęściej liczymy kalorie i jeśli zjemy batonik, to potem rezygnujemy z dwóch sałatek i owocu. Skutkiem czego włączony zostaje „tryb ochrony naszego życia” i jemy coraz więcej.

Wtedy tyjemy!

Z tego powodu jesteśmy w stanie jeść dużo, dużo więcej niż potrzebujemy. Rozpychamy żołądek i jemy coraz większe porcje.

Czy uczycie też monitorować emocje, pod których wpływem jemy kompulsywnie?

Tak i już tłumaczę dlaczego. Przez wieki nauczyliśmy się reagować na różne rzeczy (nie tylko emocje) jedzeniem. Dlatego proszę moje klientki, żeby podczas jedzenia przyglądały się, jaki głód próbują zaspokoić. Jednym z tych głodów może być… głód emocjonalny.

Jak go odróżnić od normalnego głodu?

W przypadku głodu fizycznego organizm mówi: „Potrzebuję składników odżywczych, potrzebuję energii”. W odpowiedzi na jego zaspokojenie dostajemy informację: „Już wystarczy”. Natomiast gdy zaspokajamy inne rodzaje głodu jedzeniem, nie odstajemy tego sygnału „stop”. Stąd bierze się kompulsywne objadanie się.

Co nam daje ta wiedza?

Jeśli orientujesz się, że jesz pod wpływem stresu czy z nudów, to już wiesz, że organizm nie wyśle ci tego naturalnego „stop”. W takich sytuacjach musisz sama o siebie zdybać i powiedzieć sobie „stop”. I tu pojawia się pytanie: „Skoro widzisz, że jedzenie tylko na chwilę daje ci to uspokojenie, czyli tak naprawdę nie rozwiązuje problemu, to może warto popracować nad tym, co jest prawdziwym powodem tego stresu?”.

A co może być?

– Nasza praca podczas warsztatów często przypomina układanie puzzli. Większość moich klientek mówi: „Ja już nie chcę tych diet, ja chcę odzyskać energię, bo ja czuję, że nie mam siły”. I to jest pierwsza rzecz, na którą pracujemy, żeby one miały czas i przestrzeń, by tę energię faktycznie odzyskać. Co pomoże? Nie tylko dieta i ruch. Weźmy odpoczynek i sen. Jeżeli w nocy nie zregenerujemy się, to rano nie mamy energii na nowy dzień.

Żeby przestać jeść w odpowiedzi na problemy, warto przyjrzeć się też relacjom rodzinnym i zawodowym. Odkrywamy więc razem, co zrobić, żeby nasz organizm miał więcej energii i żeby pracował na najwyższych obrotach. Bo wtedy jesteśmy w stanie wykonać pracę szybciej, lepiej i z większą satysfakcją. Ze swojego doświadczenia wiem, że kiedy kobieta otrzyma właściwe wskazówki, to nagle możne zacząć wszystko sobie sama układać i naprawiać rzeczy, które do tej pory u niej nie działały.

„Ogarnij się, Kobieto” i zadbaj o siebie z przyjemnością! Jedyne w swoim rodzaju warsztaty dla kobiet!


Lifestyle

Czujesz się chwilami tak, jakby serce chciało wyskoczyć z piersi? Sprawdź, co może być przyczyną kołatania serca

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
16 sierpnia 2021
Kołatanie serca - przyczyny, kiedy należy zgłosić się do lekarza?
Fot. iStock
 

Kołatanie serca (palpitacje serca) to bardzo nieprzyjemne odczucie, które może pojawiać się z różnych powodów. Najczęściej jest ono niegroźne i ustępuje samoistnie, np. po ograniczeniu ilości wypijanej kawy lub wyciszeniu po sytuacji stresowej. Może jednak świadczyć o poważnych chorobach, więc nie należy go bagatelizować. Z czego może wynikać kołatanie serca i kiedy należy udać się do lekarza?

Czym jest kołatanie serca?

Kołatanie serca jest nieprzyjemnym uczuciem bicia serca, które może być efektem zmian w częstotliwości, rytmie lub sile jego skurczu. To uczucie tworzy się, gdy serce bije zbyt silnie lub zbyt często. Bicie serca jest rytmicznym skurczem przedsionków i następującym po nim skurczem komór. Prawidłowo serce uderza miarowo z częstotliwością średnio 60–80 uderzeń na minutę. W węźle zatokowym powstają impulsy elektryczne, dzięki którym komory serca kurczą się. Jeśli coś zakłóci wytwarzanie impulsów elektrycznych, serce zaczyna bić nierówno, co określane jest mianem kołatania.

Kołatanie serca - przyczyny, kiedy należy zgłosić się do lekarza?

Fot. iStock

Kołatanie serca jest mocno subiektywnym odczuciem, ponieważ mogą je nieadekwatnie do sytuacji stwierdzać u siebie osoby, u których częstotliwość bicia serca jest tylko nieznacznie zmieniona. Kołatanie nie musi ograniczać się tylko do klatki piersiowej, niektórzy pacjenci odczuwają je także w szyi. Dolegliwość może mieć charakter napadowy, czyli pojawiać się nagle i tak samo ustąpić, lub nienapadowy, czyli narastać powoli i tak samo ustępować, bądź towarzyszyć przewlekle. Kołatanie może być miarowe lub niemiarowe, co jest również ważną informacją dla lekarza. Choć kołatanie serca jest objawem budzącym niepokój, pojawia się jednakowo u osób zdrowych, jak i bywa objawem różnych chorób.

Kołatanie serca — przyczyny 

Kołatanie serca może mieć różne przyczyny, pojawiać się w ciągu dnia, jak i podczas spoczynku, w nocy. Zakłócać prawidłowy rytm serca mogą czynniki takie jak:

  • wysiłek fizyczny;
  • emocje i stres;
  • nadmiar kofeiny, nikotyny, alkoholu lub przyjmowanie substancji psychoaktywnych;
  • arytmie serca;
  • choroby kardiologiczne (m.in.: częstoskurcz komorowy lub nadkomorowy, zapalenie osierdzia, migotanie bądź trzepotanie przedsionków, niewydolność serca);
  • przyjmowanie niektórych leków;
  • wysoka gorączka,
  • niedokrwistość (anemia);
  • zaburzenia elektrolitowe (np. z powodu odwodnienia)
  • nadczynność tarczycy;
  • hipoglikemia (zmniejszone stężenie glukozy we krwi);
  • zmiany hormonalne u kobiet w ciąży oraz w okresie menopauzy;
  • schorzenia o podłożu psychicznym (nerwica, napady paniki, depresja).
Kołatanie serca - przyczyny, kiedy należy zgłosić się do lekarza?

Fot. iStock

Kołatanie serca — co robić, gdy się pojawia?

Ponieważ kołatanie serca może być objawem choroby, niepokojące zmiany rytmu serca trzeba skonsultować z lekarzem. Kołatanie może mieć różne przyczyny, dlatego najpierw należy umówić się na wizytę u lekarza rodzinnego, który zleci odpowiednie badania i podejmie dalsze kroki. Lekarz do dyspozycji badania, które mogą pomóc ustalić wstępne rozpoznanie. Należą do nich m.in.:

  • EKG — elektrokardiogram, najlepiej wykonany w czasie trwania dolegliwości. Jeżeli kołatanie występuje sporadycznie, stosuje się wówczas metody długoterminowej rejestracji EKG (np. monitorowanie EKG metodą Holtera, rejestratory zdarzeń);
  • oznaczenie poziomu elektrolitów (potasu, magnezu, wapnia);
  • oznaczenie poziomu hormonów tarczycy.

W zależności od otrzymanych wyników lekarz może zalecić odpowiednie leczenie lub skierować do specjalisty (np. kardiologa lub endokrynologa), aby wykonać dokładniejszą diagnostykę.

Kołatanie serca - przyczyny, kiedy należy zgłosić się do lekarza?

Fot. iStock

Jeśli wyniki wykonanych badań wykluczą poważne przyczyny kołatania serca, należy wrócić do zwykłego funkcjonowania i nie przywiązywać dużej wagi do dolegliwości. Ponownej konsultacji lekarskiej wymaga sytuacja, w której pacjent stwierdza nasilenie dolegliwości lub wyraźne zmiany w kołataniu serca.

Kiedy konieczne jest wezwanie pomocy?

Kołatanie serca wymaga udania się na SOR lub wezwania karetki, gdy towarzyszą mu inne, niepokojące obawy. Zaliczamy do nich: zawroty głowy, nietypowe obfite pocenie się, szybszy oddech, ból w klatce piersiowej, utratę przytomności, wysokie ciśnienie tętnicze, lub w przypadku, jeśli kołatanie zmieniło swój dotychczasowy charakter i jest odczuwane w inny sposób niż do tej pory.


źródło:  www.mp.pl 

 


Lifestyle

Seks w czasie okresu – jak (i czy w ogóle) się do tego zabrać? Obalamy mity!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
14 sierpnia 2021
fot. Ekaterina79/iStock

Menstruacja pomimo wielu lat kampanii edukacyjnych i reklamowych wciąż pozostaje tematem tabu, który kobiety powinny omawiać między sobą. W naszej kulturze miesiączkujące kobiety nie są obwarowane zakazami, więc jest to raczej kwestia natury higienicznej. Warto się zmierzyć z mitami dot. menstruacji funkcjonującymi od pokoleń wśród kobiet i mężczyzn.

Jednym z wniosków raportu „Czerwony Mercedes zajechał pod dom”, który podsumowuje badania dot. współczesnego dyskursu nt. menstruacji jest twierdzenie, że stopniowo następuje przesunięcie w stronę pozytywnego wartościowania menstruacji. Pojawiają się wątki kobiecego wsparcia, siostrzeństwa, płynącej z natury kobiecej siły. Dopuszcza się także myśl, że prócz cis kobiet co miesiąc krwawią także osoby niebinarne i trans mężczyźni. Menstruacja powoli zaczyna być postrzegana jako coś, co może być przyjemne.

Jednakże wciąż w mediach i Internecie dominuje narracja, w której miesiączka generuje negatywne odczucia – oburzenie, wstyd, podważanie intelektualnych kompetencji kobiet z uwagi na PMS (syndrom przedmiesiączkowy), problemy zdrowotne, ból, dyskomfort lub wykluczenie wynikające z braku środków na podpaski czy tampony..1 Tym bardziej frapujące jest, jak z tym tematem tabu radzą sobie pary, kiedy przychodzi ochota na seks w „te” dni.

Jeśli chodzi o higienę, to seks jest w pełni bezpieczny dla obojga partnerów, niemniej nie można w tym czasie pomijać antykoncepcji. Obalmy raz na zawsze mit, który mówi o tym, że miesiączka chroni przed ciążą. Seks w trakcie menstruacji może doprowadzić do zapłodnienia. Mimo że z punktu widzenia książkowego cyklu dni niepłodne występują właśnie w trakcie miesiączki, to rzadko spotyka się u kobiet tak regularny okres. Owulacja może zacząć się jeszcze podczas krwawienia, a plemniki są w stanie przeżyć w organizmie kobiety nawet do 5 dni. Pamiętajmy również, że okres nie chroni nas przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Podczas menstruacji drogi rodne kobiety stają się bardziej wrażliwe na wszelkiego rodzaju infekcje, a w pierwszych dniach krwawienia spada ogólna odporność kobiecego organizmu. Dlatego pamiętajmy o stosowaniu prezerwatywy.

Z drugiej strony kobiety przyznają, że seks w tym czasie ma zbawienny wpływ na ich somatykę, neutralizuje bowiem bóle menstruacyjne: brzucha i dolnego odcinka pleców. Część przyznaje, że w czasie miesiączki ma silniejsze orgazmy, a krew stanowi dodatkowe nawilżenie.

Część mężczyzn wyraża się z dużą rezerwą na temat współżycia w trakcie okresu, jednak nie jest to kwestia wstrętu do samej krwi:
Mam niechętny stosunek do seksu w czasie menstruacji, tylko żebym został dobrze zrozumiany, mogę rozmawiać o miesiączce, kupować podpaski i tampony, ale krew w czasie seksu nie jest dla mnie podniecająca, to kwestia pewnie skojarzeń, że krew kojarzy się mi się z raną, a nie pożądaniem.

Są też kobiety, które czas menstruacji traktują wyjątkowo: Okres to moment kiedy reguluje się i oczyszczam wiec lubię być w tym sama. Moje libido wtedy schodzi do podziemi. Za to w czasie owulacji mój mąż staje się najprzystojniejszym mężem na świecie, więc u mnie to bardzo prorozrodcza działa.

Ciąża i poród mogą wpłynąć na obfitość miesiączki, co przekłada się na poziom pożądania u kobiet, o oczym świadczy poniższa wypowiedź:

W czasie okresu czuję się i wyglądam jak balon, więc seks raczej nie wchodzi w grę Oprócz tego, od narodzin Niny okres się zrobił krótki i obfity, więc ciągle muszę sprawdzać czy wszystko jest w porządku, a to nie sprzyja nastrojowi do przytulania, więc ogólnie rzecz ujmując, seksowi w czasie okresu mówię nie.

Jednocześnie są mężczyźni, dla których przede wszystkim liczy się bezpieczeństwo kobiety w tym czasie:

Na pierwszym planie zawsze mam komfort i fizjologię partnerki. Jeśli ma ochotę, nie ma z tym problemów natury estetycznej, nie powoduje to u niej żadnych negatywnych skutków fizjologicznych ani technicznych np. otarć – nie ma nic przeciwko.

Jeśli obie strony wyraziły zgodę na stosunek dopochwowy, warto do tego się przygotować, aby zostawić po akcie dobre wspomnienia. Przed kontaktem seksualnym można przygotować stare ręczniki lub inne materiały, których nie będzie nam żal wyrzucić, jeśli się nie dopiorą.

Jeśli jest opór z którejkolwiek strony przed zbliżeniem, a jednocześnie wciąż tli się pożądanie, można wtedy zastosować alternatywne rozwiązania jak seks oralny, seks analny, pieszczoty obejmujące silne strefy erogenne u partnerów lub przenieść igraszki pod prysznic.

 


Klaudia Latosik i Olga Żukowicz – absolwentki seksuologii klinicznej na UAM w Poznaniu, edukatorki seksualne osób dorosłych. Klaudia i Olga prowadzą Srebrny Warkocz, gdzie wspieramy, pomagamy i edukujemy osoby dorosłe w rozwoju pozytywnej seksualności. Zapraszamy na naszego bloga: https://srebrnywarkocz.pl/kobieca-seksualnosc/


Zobacz także

Mój niezawodny sposób walki z kurzem. Przestań wciąż i wciąż sprzątać

Ojciec, to jakiś inny rodzaj człowieka, że każde jego wyjście z dziećmi należy nagradzać brawami i medalem za odwagę?

Jak nie budować sztucznych relacji