Go to content

Joanna Jakubas: szkoda czasu na udawanie

Joanna Jakubas
Joanna Jakubas fot. Marlena Bielińska

Wierzę, że każdy człowiek ma własną ścieżkę życiową i staram się żyć w taki sposób, żeby nie porównywać się z innymi. Porównywanie się w niczym nie pomaga, jest wręcz dołujące. Zawsze kogoś stawia w złym świetle. Rzadko kiedy myślimy w ten sposób, że jesteśmy wspaniali i inni też są świetni, a świat jest cudowny, bo składa się z różnorodnych ludzi i każdy ma w sobie coś wyjątkowego. Porównywanie się raczej powoduje poczucie, że jesteśmy lepsi lub gorsi od innych – mówi Joanna Jakubas.

„Flamenco” to singiel zapowiadający nową autorską płytę Joanny Jakubas – artystki, która w rozmowie dla Ohme.pl podzieliła się z Agnieszką Grün-Kierzkowską, swoją potrzebą autentyczności, chęcią dostarczania ludziom wzruszeń i fascynacją flamenco.

Zaskakuje Pani tym znaczącym zwrotem w kierunku działalności zawodowej. Swoją artystyczną podróż rozpoczęła Pani od muzyki klasycznej, zachwycając sopranem lirycznym, stojąc na scenie obok światowych gwiazd, takich jak Enio Morricone czy Andrea Bocceli. Teraz słyszymy Panią w równie świeżych i emocjonalnych, jednak zupełnie innych, bardziej popowych kompozycjach. Czy to oznacza nowy etap, jakiś ważny moment w Pani życiu zawodowym?

Śpiewałam klasycznie przez wiele lat, sprawiało mi to wielką radość, natomiast w pewnym momencie zrozumiałam, że potrafię pisać lirykę i komponować własne utwory. Robię to z ogromną przyjemnością, ponieważ daje mi to możliwość wyrażenia własnej ekspresji i wrażliwości. To również okazja do podzielenia się ze światem moimi przemyśleniami i obserwacjami. Moja twórczość jest więc swoistą podwójną przyjemnością – z jednej strony jako wokalistka interpretuję utwory i śpiewam, z drugiej –
tworzę własne.

Wszystkie teksty i muzyka do singla „Flamenco”, zapowiadającego nową płytę, są Pani autorskim projektem. Zajęła się Pani również współprodukcją, czyli wkroczyła na ścieżkę biznesową w przemyśle muzycznym. Naturalna ciekawość i chęć rozwoju, czy też potrzeba niezależności, skłoniły Panią do poszerzenia działalności?

Chciałam stworzyć coś własnego, a po części nauczyć się fachu. Chodziło mi o zrozumienie całego mechanizmu i procesu tworzenia płyty. Teraz mam przyjemność pracować z wytwórnią Warner Music Poland, która otacza mnie opieką i stwarza różne możliwości, za co jestem bardzo wdzięczna. Natomiast na początku mojej drogi, przez wiele lat, nie miałam takiego
wsparcia i musiałam sama stwarzać sobie warunki do działalności artystycznej. Sama musiałam wziąć odpowiedzialność za swój głos, za to, co chciałam wyrazić na płycie i stworzyłam projekt od zera. Zrobiłam wszystko: wokal, melodie, teksty. Wybierałam samodzielnie producenta muzycznego. Wtedy też Marek Kościkiewicz i Michał Wojtas bardzo mi pomogli, wspólnie napisali aranże. Cały projekt był pod moją opieką, bardzo dużo się nauczyłam. Jestem wdzięczna za tę drogę rozwoju, choć łatwo nie było.

Dziś wiem, że trudne momenty, powodujące, że wychodzimy z własnej strefy komfortu, zawsze nas rozwijają. To nowe doświadczenie artystyczne spowodowało, że poczułam swoją siłę wewnętrzną. Jeżeli życie popycha nas w innym kierunku i wydaje nam się, że nie damy rady stawić czoła nowym okolicznościom, a potem okazuje się inaczej, to jest bardzo przyjemne i budujące uczucie. Odkrywanie w sobie nowych możliwości dodaje skrzydeł!

Flamenco jako ekspresyjne połączenie śpiewu, tańca i muzyki, jest w stanie wyrazić wszystkie emocje zawarte w tekstach piosenek płynących prosto z serca (żal, smutek, cierpienie, tęsknotę, ale i radość, szczęście, dumę, odwagę). Czy właśnie to połączenie impulsywności i melancholii sprawiło, że wybrała Pani „Flamenco” na tytuł najnowszego singla?

Utwór opowiada o dziewczynie, która się zakochała. Jak każdy z nas, przeżywa swoje wątpliwości, odrobinę wstydu, lęku, lekkie zawahania. I ten taniec – flamenco, pomaga jej poradzić sobie z nagromadzonymi emocjami. Popycha ją do przodu, wspiera w pokonaniu lęków, uwalnia w niej wewnętrzną pasję. Budując historię tej dziewczyny, potrzebowałam magicznego elementu. Tańca, który ją uniesie, doda energii i pomoże odnaleźć odwagę. Dlatego zainspirowałam się flamenco, które ma w sobie elementy siły wewnętrznej kobiet.

Na czar flamenco składają się przepiękne rytmy, taniec ten posiada również swoistą dynamikę wewnętrzną. Wyraża całą gamę emocji, które przedstawiają swoimi ruchami tancerki. Ta subtelność i elegancja są niesamowite. Każde tupniecie obcasem, wystukiwanie rytmu, piękna praca dłoni, sprawiają, że flamenco to bardzo kobiecy taniec. Tańczą go młode dziewczyny i dojrzałe kobiety, nie ma granic wiekowych, choć szacunek wobec autorytetu jest bardzo widoczny – najstarsze tancerki występują jako ostatnie. To jest hołd dla ich umiejętności, wiedzy i doświadczenia. Wszystko we flamenco jest przemyślane, a to bardzo rezonuje ze mną, z moim wnętrzem. Tancerki budzą u mnie ogromny podziw i pokorę wobec
ich filozofii życiowej.

Świat artystyczny rządzi się swoimi prawami. Ciągła obserwacja otoczenia, krytyka, ale i zazdrość o osiągnięcia, rywalizacja między artystami, są stale obecne w tej przestrzeni. Jak Pani radzi sobie z tą presją? Czy porównuje się Pani z innymi?

Wierzę, że każdy człowiek ma własną ścieżkę życiową i staram się żyć w taki sposób, żeby nie porównywać się z innymi. Porównywanie się w niczym nie pomaga, jest wręcz dołujące. Zawsze kogoś stawia w złym świetle. Rzadko kiedy myślimy w ten sposób, że jesteśmy wspaniali i inni też są świetni, a świat jest cudowny, bo składa się z różnorodnych ludzi i każdy ma w sobie coś wyjątkowego. Porównywanie się raczej powoduje poczucie, że jesteśmy lepsi lub gorsi od innych.

Uważam, że lepiej jest skupić się na swoim życiu i drodze. Rozwijać siebie i starać się być jak najlepszym człowiekiem. W rzetelny sposób pracować nad sobą i rozwijać swoje pasje. Wtedy szczerze będą nas cieszyć sukcesy innych ludzi i nie będziemy odczuwać złych emocji, które obdzierają nas z energii i nie są twórcze.

Występowała Pani na światowych scenach, śpiewała w znanych operach i przedstawieniach, poznała najwspanialsze orkiestry. Emocjonalnie i autentycznie interpretowała Pani słowa innych autorów. W jakich okolicznościach zrodziła się w Pani potrzeba dzielenia się własnym słowem?

Jeszcze podczas występów na scenie klasycznej zaczęłam pisać lirykę i odkryłam w tym wielką przyjemność. Stworzyłam bazę tekstów, do których próbowałam skomponować muzykę. Bardzo się rozwinęłam podczas tego procesu, choć było to dla mnie momentami trudne doświadczenie i czułam presję. Dziś patrząc wstecz, dostrzegam mnóstwo korzyści i mam poczucie
satysfakcji. Wszystkie trudne sytuacje w moim życiu przekładam na lirykę. Chcę nieść dobro, wzruszać ludzi, dzielić się moim przemyśleniami, dobrą radą. Dlatego tak dbam o poczucie sensu w moich tekstach.

Powtarza Pani, że życie jest zbyt krótkie, żeby śpiewać o rzeczach mało ważnych. Co dokładnie oznacza to stwierdzenie dla Joanny Jakubas?

Nie przepadam za płytkimi słowami. Lubię, gdy tekst ma głębię i dotyka ważnych i bliskich nam spraw. W kontekście życia i istotnych rozmów sądzę, że szkoda czasu na mało ważne tematy. Należy wyzbyć się lęku przed prawdą i dzieleniem się własnymi odczuciami. Często blokujemy różne emocje, przemyślenia, boimy się wybaczyć lub przeprosić, wstrzymuje nas
własne ego albo poczucie wstydu. A wystarczy zwyczajnie odpuścić, spojrzeć na drugiego człowieka z empatią, miłością, otwartym sercem. Małe gesty w codzienności, uśmiech, zwykłe „dzień dobry”, mogą odmienić czyjeś życie, poprawić nastrój, dodać otuchy. Tak niewiele może zmienić tak wiele…

Flamenco to pewnego rodzaju opowieść o własnych relacjach i przeżyciach. Dobrze zna Pani ten taniec, uczyła się go i swobodnie uprawia. Czy można powiedzieć, że flamenco oczyszcza, pełni swoistą rolę terapeutyczną? Czy może być sposobem na „wytańczenie” emocji?

Tak, oczywiście! Ten taniec ma w sobie dużo gracji, dlatego pobudza wrażliwość. Otwiera serca, umysły ludzi i może działać terapeutycznie. Z wieloma sprawami musimy sobie radzić sami, przepracowywać je wewnętrznie i ekspresyjne flamenco pomaga nam poukładać nasze myśli, emocje, oczyszcza nas. Zbliża również ludzi do siebie poprzez intensywność i różnorodną barwę. Buduje więź, pokazuje podobieństwo przeżyć i doświadczeń. Dostarcza siły i mocy sprawczej, dodaje energii.

Podkreśla Pani, że w otaczającym nas zabieganym świecie warto zatrzymać się i posłuchać prawdziwych emocji, bo na koniec dnia tylko to, co jest autentyczne, ma szansę nas do głębi poruszyć. Jak ważna jest dla Pani autentyczność w życiu, zarówno zawodowym, jak i prywatnym?

Moim zdaniem szkoda czasu na udawanie, dlatego autentyczność jest ważnym elementem mojego życia. Nie mam niczego do ukrycia, nie muszę nikogo udawać. Otwarcie dzielę się moimi przemyśleniami z innymi, a jeżeli mogę w czymś pomóc, to zawsze chętnie to robię. Zgadzam się ze słowami pisarza Andrea Camirelli, że słowa, które mówią prawdę, mają inne wibracje, niż pozostałe… Czujemy przecież, gdy ktoś nie mówi nam prawdy. A życie i sztuka kochają autentyczność, tylko na niej można coś zbudować. Prawda jest pierwiastkiem wszystkiego, co jest ważne w życiu: prawdziwej miłości, prawdziwej przyjaźni, prawdziwych emocji, a w rezultacie sztuki.

Dużo mówimy dziś o uczuciach, emocjach, autentycznym przeżywaniu. Chciałam zapytać o Pani relacje z najbliższymi, co w nich Pani odnajduje, a czego szuka poza kręgiem rodzinnym?

Jestem bardzo związana z moją rodziną. Zawsze mnie wspierała, dobrze nam razem, miło spędzamy czas. Mam również grupę przyjaciół, z którymi lubię wychodzić do klubu, czy do restauracji. Staram się, aby moje relacje z innymi były wyważone. Mam bardzo serdecznych przyjaciół, szczerych i autentycznych. Uważam, że to wielkie szczęście mieć takich ludzi w swoim
kręgu.

W portalu Ohme.pl często piszemy o dobrostanie, jest to temat bliski naszym Czytelniczkom i Czytelnikom. Jak Pani pielęgnuje swój dobrostan?

Dobra muzyka, ma w sobie harmonię, koi mnie i równocześnie leczy moją duszę. Gdy studiowałam w Nowym Jorku, po zajęciach, pomimo zmęczenia, lubiłam pójść do opery na spektakl lub musical. Po koncercie wychodziłam odrodzona, jak na skrzydłach. Mijało zmęczenie, czułam radość i wdzięczność, że mogę tego piękna doświadczać. Kocham wszelkie gatunki
muzyki! Od jazzu po rock. Jeżeli muzyka jest dobra i na wysokim poziomie, warto jej słuchać każdego dnia.

W kontekście dbania o ciało, dbam o równowagę: chodzę na siłownię, piję dużo wody, zdrowo się odżywiam, ale przede wszystkim dbam o sen. Ma ogromne znaczenie dla mojego głosu, który nie znosi braku snu. Lubię też mieć porządek wokół siebie, co przekłada się na moją wewnętrzną harmonię i spokój. Jeżeli mam bałagan w najbliższej przestrzeni, mam bałagan w głowie. Otoczenie ma na mnie ogromny wpływ. Z umiarem podchodzę też do korzystania z wszelkich urządzeń elektronicznych, śledzenia social mediów. Dbam o to, aby żyć w realnym świecie, a nie tym wykreowanym.

Moim zdaniem na pielęgnowanie dobrostanu ogromny wpływ ma poszukiwanie swoich pasji, hobby. Warto o tym pamiętać, nie zaniedbywać tego, bo to pasje nas rozwijają i wzbogacają. Lubię też proste przyjemności: ładne kwiaty w domu, rozmowę z ciekawymi ludźmi, kawę w miłym miejscu, spacer z moim pieskiem. Takie małe rzeczy, z których składa się nasze życie, potrafią dostarczyć wiele radości.

Jeszcze zapytam wprost: czy nie było Pani żal zostawiać wzniosłej sceny teatralnej, mocnej, indywidualnej marki własnej „wypracowanej” w świecie operowym, dla muzyki popularnej?

Nie żałuję zmiany, ponieważ w tym momencie najważniejsze dla mnie jest to, co chcę przekazać poprzez swoją muzykę i teksty. Zawsze będę wdzięczna za tamtą muzyczną drogę – możliwość uczenia się śpiewu klasycznego oraz występowania na scenie operowej i teatralnej. Odkryłam jednak moc, którą przynosi mi pisanie własnej liryki oraz tworzenie utworów i czuję autentyczną potrzebę pójścia tą nową ścieżką. Wiem, że to jest właśnie to, co powinnam robić! Jestem szczęśliwa, gdy tworzę i wykonuję autorskie kompozycje. Na moich koncertach wreszcie spełniam się w indywidualnej roli, wybieram utwory, zapraszam artystów, tancerzy. Na scenie klasycznej, czy podczas spektaklów w teatrze byłam tylko częścią większego zespołu.

Na koniec poproszę o kilka słów, skierowanych bezpośrednio do Czytelników portalu Ohme.pl, inspirujących do kontaktu z muzyką.

Muzyka jest niesamowita, bezpośrednio trafia do serca. Do wzruszeń nie potrzebujemy logiki i analizy, wystarczy wsłuchać się w głębię dźwięków i słów. Nad tekstem można się na chwilę zatrzymać, przemyśleć go, ale równie dobrze możemy się skupić na impulsie, który do nas płynie wraz z muzyką. Ona sprawia, że czujemy się lepiej. Chciałabym moją muzyką dostarczać słuchaczom radości, harmonii i dobrej energii. Powodować, że odprężą się i zobaczą świat w lepszych barwach, będzie im lżej na sercu. To jest esencja mojej twórczości artystycznej.

Joanna Jakubas – polska wokalistka, aktorka , autorka tekstów i producentka muzyczna. Jest absolwentką Manhattan School of Music i Royal College of Music w Londynie. Rozpoczęła swoją muzyczną podróż od muzyki klasycznej (sopran liryczny), później zaczęła tworzyć własne, bardziej popowe kompozycje. „Flamenco” to singiel zapowiadający nową autorską płytę.