Uroda

Pomocy! Sklejone rzęsy, tusz pod oczami i oko jak nogi pająka? Nie popełniaj tych błędów używając maskary

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
6 września 2016
Fot. iStock / veronicagomepola
 

Makijaż oczu, dla wielu z nas, to podstawa ładnego wyglądu i dobrego samopoczucia. I nic dziwnego, ponieważ oko odpowiednio podkreślone wyostrza spojrzenie, nadaje wyrazu i zdobi twarz dłuższymi, podkreślonymi rzęsami. Chętnie sięgamy po maskary podkręcające, pogrubiające, wydłużające, które mają dać nam to „coś”.

Ale bywa, że mimo dobrych chęci, makijaż, zamiast zdobić… szpeci! Oko staje się ciężkie, rozmazane, zadziwia ilością tuszu zostawionego na rzęsach za dziesiątym pociągnięciem szczoteczki. I te niesławne „odnóża pająka”, które, przyznacie, raczej wątpliwie zdobią oczy.

Chcesz mieć piękne oczy? Nie popełniaj tych błędów!

Nie nakładaj tony tuszu

Tu więcej nie oznacza lepiej! Więcej tuszu oznacza sklejone rzęsy z widocznymi na nich grudkami. Nie chodzi tu wyłącznie o nakładanie pięciu warstw — dwukrotne nałożenie maskary jest wystarczającym maksimum — ale także o stan szczoteczki. Gdy jest na niej za dużo tuszu, to naprawdę nie ma co go żałować. Lepiej wytrzeć jego nadmiar ze szczoteczki, niż smarować nim oczy.

Nie czekasz, aż tusz wyschnie

Jeśli chcesz nakładać warstwa po warstwie, by wzmocnić efekt maskary, odczekaj, aż pierwsza warstwa wyschnie. To zdecydowanie zwiększa szanse, że rzęsy się nie posklejają.

Wpychasz powietrze do pojemnika z tuszem

Nie wyciągaj i nie wpychaj co chwilę szczoteczki do pojemnika z tuszem. Wiesz dlaczego? Bo za każdy razem wciskasz do środka powietrze, a to powoduje wysychanie tuszu. No chyba, że chcesz malować rzeczy tuszem z grudkami lub szybko kupić nowy, bo ten ci się znudził.

Fot. iStock / mapodile

Fot. iStock / mapodile

Nie przesuwasz szczoteczki zygzakami

Wykonując tylko szybkie pionowe ruchy nie nakładasz tuszu zbyt dokładnie, przez co wizualnie skracasz rzęsy. Ruch zygzakiem, od samej nasady do zewnątrz, pozwoli na dokładne nałożenie maskary i rozdzielenie rzęs.

Nie używasz zalotki i grzebyka

Te akcesoria mogą się wydawać zbędne, jednak są bardzo przydatne. Dzięki zalotce twoje rzęsy nie pozostaną płaskie i bez wyrazu, ale zalotnie podkręcone. A grzebyk idealnie pozwoli pozbyć się wszelkich grudek i rozdzieli sklejone rzęsy bez ryzyka, że twoje oko będzie przypominało nogi pająka.

Zapominasz o demakijażu

A to obowiązek każdej kobiety przed nocnym wypoczynkiem. Pozbywając się tuszu do rzęs na noc nie tylko chronisz poduszki przed zabrudzeniem, ale rano nie zaskoczą cię grudki i sklejone rzęsy, gdy będziesz od nowa nakładała make-up.


źródło: www.ofeminin.pl


Uroda

10 kroków do tego, jak uporządkować przestrzeń wokół siebie i pokochać minimalizm

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
6 września 2016
minimalizm
Fot. iStock / kupicoo
 

Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, ale zakupy już tak. Gorzej, gdy zakupy z przyjemności stają się przymusem i do twojej szafy trafia kolejna para spodni o tym samym kroju, ale w innym kolorze. To samo dzieje się z butami, sprzętem kuchennym, kosmetykami czy każdym innym dobrem, bez którego kobieta nie wyobraża sobie funkcjonowania.

Zakupy uzależniają, nie wiadomo kiedy

Ale schody pojawiają się, gdy zakupy przestają być drobną nagrodą, koniecznością uzupełnienia braków w garderobie czy akcesoriach do pielęgnacji. Zamiast tego, przeobrażają się one w przymusowe działanie w reakcji na negatywne wydarzenia lub nieakceptowane stany emocjonalne. Dzięki rytuałowi zakupów spada napięcie psychiczne i poprawia się samopoczucia zaraz po dokonaniu zakupu. Przy czym, wcale w tym  nie przeszkadza kurczący się budżet — pojawia się temat kart kredytowych, debetów na koncie, a nawet pożyczek na wypad do centrum handlowego. Jeśli w twoim domu przybywa przedmiotów, czas zrobić rachunek sumienia.

Efekt?

Pełna szafa, mocno wyszczuplone konto bankowe i mieszkanie pełne przeróżnych gadżetów. Być może, część z nich nawet nie ruszona, czeka na lepszy czas, upchnięta w odmętach szafy. Możesz pozbyć się problemu na kilka sposobów:

  • oddać niepotrzebne rzeczy — a wraz z nimi pieniądze zostawione w sklepie,
  • odsprzedać je np. przy pomocy stron sprzedażowych — odzyskasz część wydanych pieniędzy,
  • zmienić nawyki i zamiast kobiety bez opamiętania wydającej pieniądze, stać się minimalistką, która wybiera tylko to, co naprawdę jest jej potrzebne do życia.

Którą z dwóch pierwszych opcji wybierzesz, to twoja decyzja, ale trzecią — minimalizm wprowadź w życie bez zbędnego ociągania się.

Minimalizm — mniej znaczy więcej!

Jeśli minimalizm był do tej pory pojęciem abstrakcyjnym dla ciebie, nie przerywaj czytania! Jest wiele powodów, by natychmiast zastosować zasady, które wprowadzą nie tylko ład i porządek do przestrzeni, jaka cię otacza, ale także do twojej głowy.

Przede wszystkim, uświadom sobie, że otaczanie się ogromem przedmiotów nie jest ci do szczęścia potrzebne. Wręcz przeciwnie. Im więcej masz, tym bardziej rozdrabniasz uwagę i energię na rzeczy mało istotne. Mnogość przedmiotów utrudnia osiągnięcie spokoju i wyciszenia, sprawia natomiast, że twoje myśli rozbiegają się w wielu kierunkach. Co więcej, z czasem okazuje się, że nie potrzebujesz aż takiej ilości bibelotów w domu, choć w pogodni za modą czy zaburzonymi potrzebami kupujesz coraz więcej.

Przedmioty powinny mieć swoje przeznaczenie, funkcję. Nie warto się przywiązywać do rzeczy, jako przedmiotów sentymentalnych, bo te wspomnienia powinny przede wszystkim mieć swoje miejsce w pamięci. Dzięki uporządkowaniu nadmiaru stworzysz wokół siebie miejsce nie tylko dla większej przestrzeni, ale i dobrej energii.

Zamiast bogacić się w zawartości szafy, wielkości telewizora, wartości samochodu, bogać się wewnętrznie, zdobywaj nowe doświadczenia, poznawaj nowe miejsca i ludzi. Poświęcaj się swoim pasjom, zamiast rozdrabniać się na gromadzenie rzeczy, których przez większość czasu i tak nie używa.

10 kroków do osiągnięcia minimalizmu

  1. Pozbądź się rzeczy niepotrzebnych. Zostaw tylko to, czego faktycznie potrzebujesz.
  2. Jeśli jest ci ich żal – oddawaj je stopniowo, ale konsekwentnie. Pomyśl o tym nie jako o stracie, ale o przepływie materii — oddajesz coś, a w zamian za to, zyskujesz przestrzeń i dajesz szansę nadejściu czegoś nowego.
  3. Unikaj zakupów pod wpływem impulsu i emocji. Wybieraj się na przemyślane zakupy zgodne z listą.
  4. Nie rób zapasów jedzenia. Kupuj tyle, ile potrzebujesz w kolejnych dniach.
  5. Przedmioty o wartości sentymentalnej, ułóż w maksymalnie trzech pudłach.To tylko symbole, z którymi wiążą się pewne wspomnienia, sentymenty. Pamiętaj, że żyjesz tu i teraz.
  6. Wprowadź harmonię do otoczenia. Bądź wierna kilku ulubionym kolorom.
  7.  Żyj oszczędnie. Naprawiaj przedmioty uszkodzone, kupuj nowe, tylko gdy jest taka potrzeba. Dbaj o to, co masz, pielęgnuj posiadane rzeczy.
  8. Miej wpływ na to, jak zaczynasz i jak kończysz dzień. Wyciszaj się, ogranicz serfowanie po internecie, a w szczególności zakupy on-line.
  9. Pomyśl o relacjach z bliskimi. Dzień przy grach i puzzlach z dziećmi czy na spacerze w parku jest znacznie ciekawszy od dnia w centrum handlowym lub z nosem w tablecie i telefonie.
  10. Nie pocieszaj się zakupami, otwórz się na bliskich, oni podziałają na twoją duszę o wiele lepiej i dłużej, niż chwilowy wyskok do sklepu.

Pozbywając się części rzeczy ze swojego otoczenia nie zubożejesz. Zyskasz przestrzeń, spokój wewnętrzny i świadomość tego, co tak naprawdę jest ci do życia potrzebne.


źródło: charaktery.euekominimalizm.pl


Uroda

7 rzeczy, z powodu których (tak bardzo) boimy się miłości

Redakcja
Redakcja
6 września 2016
Fot. iStock / yuran-78

Każdy zarzeka się, że to właśnie jej w życiu szuka, dąży do niej, umacnia – ale jak się okazuje, większość ludzi się jej boi. O czym mowa? Oczywiście, że o miłości. Czasami strach przed nią jest tak silny, że powstrzymuje nas przed znalezieniem swojego kawałka nieba, przed kochaniem drugiej osoby. Właśnie kierując się swoimi lękami bardzo często skutecznie bronimy się przed szczęściem. I to takim, które mamy na wyciągniecie dłoni.

Nie powiemy wam dziś – nie bójcie się miłości – bo każdy z nas ma w sobie lęk przed jej utratą, ale jeśli zdacie sobie sprawę z tego, co nas przed miłością powstrzymuje, dużo łatwiej będzie się do niej przybliżyć.

7 rzeczy, z powodu których (tak bardzo) boimy się miłości

1. Nierealistyczne oczekiwania

Kwiaty, weekend w Paryżu, nielimitowany czas dla siebie. Oczywiście do tego zawsze udany seks (nawet na stole, pralce i co tylko przyjdzie do głowy)… A potem, a potem to już tylko nucić „(…) już mi niosą suknię z welonem” i żyli długo, i szczęśliwie. Skąd taki pomysł na miłość? Zewsząd – z filmów, barwnych opowieści, wygórowanych oczekiwań, jakie narzuca nowoczesna kultura – nic dziwnego, że boimy się takiej miłości. Bo cholernie trudno byłoby te wszystkie oczekiwania spełnić. Nie wspominając już nawet o tym, czy rozdział „żyli długo i szczęśliwie jak w bajce” jest w ogóle do osiągnięcia.

Stawiamy sobie wysoko poprzeczkę, a wokół niej budujemy nierealne oczekiwania wobec miłości, związku i partnera. Nieżyciowe i w dodatku bardziej przypominające kierat, niż miłe uniesienia towarzyszące zakochanym. Niestety, zazwyczaj na końcu tej drogi zamiast prawdziwego „Love Story” czeka rozczarowanie.

2. Strach przed utratą siebie

Bo miłość wymaga. I my doskonale o tym wiemy. Za wszystkimi ochami i achami czeka ciężka praca, poświęcenie, kompromis, różnice. Czasem bariery i wybory. I to „coś”, co nagle pojawia się w naszym sercu i nie pozwala już tak głośno krzyczeć „ja, ja ja”. I jeśli jest się tego świadomym, to trudno się nie bać.

Na szczęście dobrze zainwestowane uczucia wynagradzają z nawiązką to, co w związek wkładamy, bo tutaj można tylko zyskać.

3. Lęk przed odrzuceniem

Bo obnażyć swoje uczucia i pragnienia to całkowicie odsłonić się przed światem. A nic nie boli mocniej niż odrzucenie i bezsilność. Czasem boimy się tak bardzo, że wolimy nie próbować niż zaryzykować porażkę.

W miłości, jak w życiu, nic jest pewne, ale kto nie próbuje, temu nie może się udać. Próbujecie, warto.

4. Doświadczenia z przeszłości

Wiadomo, że to czym jesteśmy i co mamy dziś (nasza osobowość, zachowanie), wynika z tego, jak układało się nasze życie wcześniej. Jeśli jakaś sytuacja kojarzy nam się z bolesnym doświadczeniem z przeszłości. Raz zranieni, postaramy się zrobić wszystko, by już więcej nie dać się zranić.

Zamknijmy za sobą rozdziały, które przeczytaliśmy dawno temu.

5. Obawa przed tym, że „się nie uda”

Jak to się mówi: „miłość to magia, a magia jest tylko iluzją”. Chcielibyśmy, żeby nasza miłość była idealna, najlepsza, najpiękniejsza. Ale zakochując się wszyscy jesteśmy na tej samej pozycji w bloku startowym: nie wiadomo co będzie dalej, jak to uczucie, a potem związek się rozwinie. Strach przed porażką jest zjawiskiem naturalnym, takim naszym „zabezpieczeniem” przed rozczarowaniem. Niewielu z nas potrafi sobie powiedzieć: „Nie wyszło nam, trudno. Przeżyliśmy coś pięknego”.

Ryzykujmy. Życie jest jedno.

6. Obawa, że związek wpłynie na inne relacje w twoim życiu

Na przykład rodzinne. Priorytety zmieniają się z upływem czasu. Spotkania z przyjaciółmi, z rodziną, zejdą teraz na drugi plan. Najważniejsza będzie ukochana osoba. Dla tych, którzy swoje życie poukładali już od A do Z, tak rewolucyjne zmiany mogą być trudne. Niektórym niestety łatwiej zrezygnować z miłości niż na przykład „postawić się najbliższym” i sięgnąć po swoje szczęście.

Nie bójmy się wprowadzać do naszego życia nowych relacji. Będą dla nas nieocenionym skarbem

7. Bo miłość to nie wszystko

Kiedy się zjawia, stwarza różne potrzeby i obowiązki, sprawia, że trzeba przygotować w swoim życiu przestrzeń dla drugiej osoby. Niektórym z nas, tym skoncentrowanym na kolekcjonowaniu życiowych sukcesów, może być trudno. Miłość rozprasza, odwraca naszą uwagę od tego, co wcześniej było najważniejsze. Miłość, zwłaszcza na samym początku, zabiera nam czas. Ale pozwala nam dostrzec wiele innych istotnych rzeczy, których dotąd nie dostrzegaliśmy.

Oglądałam ostatnio jakiś banalnie romantyczny film, a raczej jego końcówkę. „A co jak nam się nie uda?” – padło pytanie. „Trudno, ale przynajmniej spróbowaliśmy”. I myślę, sobie, że to kwintesencja tego strachu, tych lęków związanych z miłością. Nie demonizujmy miłości, nie czyńmy z niej celu samego w sobie, ideału, który musi wypełnić nasze życie. Weźmy ją taką, jaką jest. Bez zbędnych oczekiwań, bez wygórowanych zobowiązań i bez lęków… Wtedy można kochać pięknie i spokojnie.

 

 


Na podstawie: lifehack.org

 


Zobacz także

Kilka rzeczy w twoim otoczeniu, które niszczą twoją urodę i kradną ci młodość

Po rodzinnych wakacjach czas na odpoczynek od męża i dzieciaków. A co!

Młodość – czy można ją zachować przez całe życie? Zobacz co nam ją odbiera, a co daje