Lifestyle

Jedno pytanie, a tak wiele może w naszym życiu zmienić. Spytaj siebie, co czujesz

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
14 kwietnia 2017
Fot. iStock/AntonioGuillem
 

Pytacie się czasami, jak się czujecie? Nie, źle. Co czujecie? I nie chodzi mi o to, że jesteśmy zmęczone, nerwowe, złe. To tylko przykrywka głębszych emocji, emocji, które nienazwane kotłują się gdzieś głęboko i krzyczą, żeby zostać usłyszane.

Wiem, że my dzisiaj jeszcze w pędzie, w zamieszaniu, ale znajdźcie chwilę na to, żeby usiąść sami ze sobą, by spytać siebie: co czuję i naprawdę i szczerze wysłuchać odpowiedzi.

Bo kiedy, jeśli nie dziś, kiedy jeśli nie w dniach, gdy powinniśmy mieć czasu więcej także dla samych siebie? Kiedy wysłuchałaś siebie, kiedy zamiast myśleć wieczorem: „jestem zmęczona” spytałaś siebie: „hej, ale czy to tylko zmęczenie? Czy może coś jeszcze?”. Prawda nie jest wygodna, bo z odpowiedzią coś musimy zrobić, nie możemy jej odłożyć na półkę i jak gdyby nidy nic pójść dalej.

Na pewno do rozmowy z samym sobą potrzeba chęci poznania siebie i tego, co ja chcę.

Dlaczego warto spytać siebie, co czuję?

Bo tylko tak dowiesz się, co cię smuci, a co cieszy

Zobacz, żyjemy w taki kołowrotku, gdzie zadowalamy się drobnymi rzeczami. Mówimy, że cieszy nas uśmiech dziecka, docenienie nas w pracy, dobra kolacja. Bez zająknięcia potrafimy wymienić to, co sprawia nam radość, co daje nam siłę i chęć do życia. Ale w tym wszystkim często wkrada się niepokój, czy to wszystko? Czy wystarczy? Czy jest może jeszcze coś, o czym nie wiem? I tak jak szybko jesteśmy w stanie wymienić to, co nas cieszy – bo przecież coś takiego być musi, tak trudniej powiedzieć co NAS smuci. Wymieniamy krzywdę dzieci, chorobę bliskich, ale to wywołuje w nas smutek, a co smuci nas? Co sprawia, że mniej się uśmiechamy, że życie widzimy szarym, co odbiera nam chęci do działania?

Bo tylko tak, zrozumiesz co jest dla ciebie ważne

Zadając sobie pytanie, co czuję można dojść w odpowiedzi do straty… Czuję się nieszczęśliwa, smutna, zawiedziona, przestraszona, bo coś straciłam, bo czegoś mi w życiu brak, a to czego brak, a co wywołuje w nas tęsknotę, jest tym, co ważne. Co zaniedbaliśmy, o czym zapomnieliśmy, co odsunęliśmy na dalszy plan, bo wydawało się nabyte, stałe, bo inne rzeczy nie wiedzieć czemu stały się ważniejsze.

Bo tylko tak będziesz wiedzieć, czego chcesz

Na pytanie: czego chcesz, wzruszamy ramionami: „nie wiem” – odpowiadamy, albo wymieniamy całą litanię, że zdrowia, szczęścia naszych dzieci, pieniędzy i świętego spokoju. Na co masz wpływ, czego z tych rzeczy pragniesz naprawdę i na co masz realny wpływ, bo to mieć, by dążyć do celu. Czego chcesz dla siebie? Spytałaś się kiedyś o to?

Bo tylko tak dowiesz się, co cię w życiu uwiera

To może zaboleć. Bo uwierać może nas nasza bezradność, niepewność, niezdecydowanie. Bo stoimy na rozdrożu dróg od bardzo dawna i nie potrafimy wybrać strony, w którą chcemy pójść. Dlaczego tak bardzo boimy się nazwać tego, co sprawia, że nie jesteśmy szczęśliwi, ale bez obarczania winą drugiego człowieka, czy danej sytuacji, tylko nazwania tego w sobie. Nie cieszy mnie życie, bo…

Bo tylko tak zrozumiesz siebie

Tylko pytając siebie: co czuję, zrozumiesz swoje wybory, zastanowisz się dlaczego dokonujesz takich, a nie innych wyborów. Tylko siadając sama ze sobą będziesz wiedzieć, czego się boisz, a czego pragniesz, będziesz w stanie pokierować swoim życiem tak, by było ono w pełni twoje, oparte na twoich decyzjach, na twoich wyborach. Usiądź na krześle, przyjrzyj się sobie z boku i odpowiedz sobie na pytanie: kim dzisiaj jestem, a kim chcę być.

Bo tylko tak możesz coś zmienić

Tylko stając twarzą w twarz ze swoimi emocjami i z odpowiedzią na pytanie: co czuję, jesteśmy w stanie coś w swoim życiu zmienić, bez podejmowania pochopnych, czy nieprzemyślanych decyzji, bez szarpania się i szukania rozwiązań, które nie przyniosą wymarzonych efektów. Poznając siebie potrafimy sobie odpowiedzieć, co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi i do tego szczęścia dążyć. Poznając siebie stajemy się silniejsi, bo świadomi swoich słabości, ale też siły, którą każdy z nas w sobie nosi.


Lifestyle

Rząd walczy z sadystami. Wreszcie wyższe kary za bestialskie znęcanie się nad zwierzętami

Redakcja
Redakcja
14 kwietnia 2017
Fot. iStock/AwaylGl
 

Musiało dojść do wielu brutalnych aktów znęcania się nad zwierzętami, by wreszcie rząd zajął się ich sprawą. Rząd przyjął wreszcie projekt ustawy przygotowanej w Ministerstwie Sprawiedliwości, która zaostrza kary dla sadystów znęcających się nad zwierzętami.

Poderżnięcie gardła kotu, trzymanie 25 psów, jednego kota i 6 ciał nieżywych psów w ciasnej klatce, urywanie głów ptakom. To tylko przykład bestialskich zachowań Polaków w stosunku do zwierząt. W latach 2012-2014 najdłuższa kara pozbawienia wolności za zabicie psa przez wyrzucenie go przez okno wyniosła 16 miesięcy. A jak cenne było życie kota? 12 miesięcy ograniczenie wolności w wymiarze 40 h. Taką karę wymierzył Sąd Rejonowy w Toruniu za zabicie zwierzęcia poprzez zaciągnięcie mu na szyi stalowej linki.

Przykłady bestialskich aktów i żałośnie niskich kar dla sadystów można mnożyć. Autorzy raportu z monitoringu sądów, prokuratur i policji wydanego w 2016 roku przeanalizowali ponad 300 doniesień o znęcaniu się nad zwierzętami, o których mówiono w mediach. Nagłówki przerażają i informują o „zmieleniu kota w rębaku”, „81-latku, który więził psa w beczce”, „zabiciu psa, bo właścicielowi przeszkadzało, że zwierzę utyka”.

W latach 2012-2014 odnotowano łącznie 4475 spraw o znęcanie się nad zwierzętami. 1409 spraw zakończyło się odmową wszczęcia postępowania, 1908 zostało umorzonych. 861 zakończyło się wniesieniem do sądu aktu oskarżenia. Sądy działały na podstawie Ustawy o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 roku.

W 2011 roku do Sejmu RP trafił obywatelski projekt zmiany ustawy, pod którym zebrano 200 000 podpisów, który został odrzucony. Jednak Sejm zajął się tematem znęcania nad zwierzętami i uchwalił poselską nowelizację ustawy. Zaostrzyła ona kary za przewinienia zawarte w ustawie i wprowadziła bardziej dotkliwe środki karne dla sprawców bestialskich czynów.

W tym roku rząd zajmie się projektem zgłoszonym przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Projekt zakłada zwiększenie kary maksymalnej z dwóch do pięciu lat pozbawienia wolności. Długość kary będzie zależna od stopnia okrucieństwa. Mają się pojawić kary obligatoryjne, dla sądów kary finansowe od 1 000 zł do 100 000 zł, które zostaną przekazane na cel związany z ochroną zwierząt.

W projekcie zostały poruszone także zmiany dotyczące zakazu wykonywania zawodów, w których sprawca ma kontakt ze zwierzętami. Osoba, która znęca się ze szczególnym okrucieństwem zostanie usunięta ze stanowiska.

To samo dotyczy zakazu posiadania zwierząt. Fakultatywne będzie orzeczenie zakazu przy podstawowym typie czynów karalnych. Obligatoryjny zakaz obowiązuje przy znęcaniu się ze szczególnym okrucieństwem.

Nowy projekt ustawy jest reakcją na zwiększoną liczbę przypadków znęcania się nad zwierzętami. – Wysyłamy jasny sygnał: zero tolerancji dla znęcania się nad zwierzętami – mówił Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Patryk Jaki. To jemu przypadła rola kierowania pracami nad projektem na polecenie Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro.


 

Źródło: rp.pl, czarnaowca.org


Lifestyle

Zadbaj o siebie w czasie świąt. Maseczka z węgla aktywnego oczyści i odżywi twoją skórę

Redakcja
Redakcja
14 kwietnia 2017
Fot. iStock

Po zakończeniu przygotowań do świąt, odłożeniu ścierki i włożeniu do lodówki ostatniej sałatki, poświęć czas wyłącznie sobie. Zamień łazienkę w domowe SPA, włącz ulubioną muzykę i nałóż maseczkę na twarz. Przygotuj domowy produkt z dodatkiem węgla aktywnego, który usunie z twojej twarzy zanieczyszczenia. Twoja cera po takim zabiegu będzie odżywiona i oczyszczona.

Węgiel aktywny, znany także jako węgiel leczniczy, działa jak peeling. Skutecznie oczyszcza skórę i pomaga pozbyć się zaskórników. Znany jest głównie z zastosowania podczas problemów z układem pokarmowym, jednak świetnie sprawdza się jako składnik domowych kosmetyków.

Można go kupić w każdej aptece i jest dostępny w formie tabletek lub kapsułek.

Do maseczki możesz użyć węgla zarówno tego w tabletkach, jak i kapsułkach – jak wolisz. Wystarczą 2-4 sztuki. Kapsułki są prostsze w użyciu, bo wystarczy je po prostu otworzyć. Jeśli wybrałaś tabletki, musisz je rozdrobnić. Węgiel wymieszaj z odrobiną wody. Papka powinna mieć zwartą konsystencję, żeby nie spływała z twarzy, dlatego uważaj, żeby nie wlać za dużo wody.

Wodę możesz zastąpić jogurtem, olejkiem lub kremem do twarzy.

Ile powinnaś trzymać maseczkę na twarzy? To zależy od tego, jaki masz typ cery i jak mocno jest ona zanieczyszczona. Jeśli masz wrażliwą cerę, trzymaj papkę do 5 min., tłustą – nawet do 45 min. Przy innych typach 10-15 min. będzie wystarczająco. Po tym czasie zdejmij maseczkę i dobrze nawilż cerę np. używając olejku bądź ulubionego kremu do twarzy.

Jeśli jednak się obawiasz, bo nie wiesz, jak twoja cera zareaguje na węgiel, zrób najpierw próbę.

Maseczkę z węgla aktywnego stosuj regularnie, a zobaczysz świetne efekty. Twoja cera będzie oczyszczona, odżywiona, a pory zmniejszone. Zaleca się nakładać ją 2 razy w tygodniu.

 


Zobacz także

Każdy podejmuje czasem złe decyzje. Poznaj 3 powody, dla których robimy to celowo

Zapomnieć o własnych dzieciach z powodu przeceny w sklepie? „Zrób coś dla siebie, poczuj się lepiej” – to nie są zwykłe zakupy, to coś znacznie więcej…

Jak otworzyć się na drugiego człowieka. 7 kroków do uważności