Lifestyle

Jakie są Elżbiety? 10 ich charakterystycznych cech

Redakcja
Redakcja
17 czerwca 2021
Fot. iStock/gradyreese
 

Elżbieta jest to imię pochodzenia starohebrajskiego, od słowa elzeba lub eliszeba (Bóg jest moją przysięgą lub moją doskonałością).

Elżbieta imieniny obchodzi 4 stycznia, 19, 20 lutego, 24 kwietnia, 6 maja, 18 czerwca, 4, 8, 11, 13, 26 lipca, 14 września, 21 października, 4, 5, 14, 17, 19, 25 listopada, 13 grudnia.  Najbardziej popularne są te 5 listopada.

Jakie są Elżbiety? 10 charakterystycznych cech:

  1. Pewna siebie indywidualistka
  2. Potrafi narzucać swoje zdanie innym
  3. Przyjaciół trzyma na dystans, ale jest im oddana
  4. Chętnie każdego wysłucha
  5. Bywa niedyskretna
  6. Powściągliwa nawet w kontaktach z najbliższymi
  7. Dystyngowana i pełna klasy
  8. Zdeterminowana i uparta
  9. Świetnie radzi sobie ze stresem
  10. Estetka, nie znosząca kiczu i tandety

Numerologiczna 8 to siła i witalność, mądrość, odpowiedzialność i uznanie.


Lifestyle

„Jak to jest kochać dziewczynę z rozbitej rodziny? Podpowiem ci, bo taka jestem”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
17 czerwca 2021
Photo by Aleksandra Sapozhnikova on Unsp
 

Czy to, że ktoś jest z rozbitej rodziny widać na pierwszy rzut oka? Nie, nie zauważysz tego, bo zrobię wszystko, żebyś tego nie zauważył. Poświęciłam mnóstwo czasu na wtopienie się w tłum, na obserwowanie innych, na spijanie z ich szczęśliwych ust wszystkiego, co może mi się w normalnym życiu przydać. W życiu, jakiego nie znałam, ale pragnę je mieć. 

Te obserwacje to nawyk, który wrósł we mnie przez lata. Jak łatwo jest wyglądać jak cała reszta! Jak łatwo jest wykonać ten sam rytualny taniec!

Noś odpowiednią odzież. Mów właściwe rzeczy. Bądź czujny. Nigdy nie wspominaj o tym, że czegoś brakuje.

A czego brakuje? To pytanie wciąż mnie (nas z rozbitych rodzin) prześladuje. Czy to utrata rodzica w młodym wieku? Czy był to rozwód, przemoc, wspomnienia, których nie można się pozbyć? Czy to dlatego, że musieliśmy dorastać szybciej niż wszyscy inni? Nie każda złamana przez życie osoba ma tę samą historię. Ale każda z tych historii żyje w nas nieustannie. Tryumfuje i buntuje się, jest jak kotwica, trzymająca ciężar w sercu. To co nas łączy o pustka. Nie wiem, jak dokładnie określić, kiedy wszystko się rozpadło. Wiem tylko, że upadek był bolesny

Kiedy zaczynasz spotykać się z kimś z rozbitej rodziny, wszystko może wydawać się zbyt łatwe. Spokojnie, to nie wrażenie, tak po prostu jest. Zapytasz o moje wychowanie, pochodzenie, o to, jaka jest moja rodzina, a ja bez mrugnięcia okiem pominę wszystkie złe/problematyczne/wstydliwe szczegóły, podając ci pigułkę najistotniejszych w życiu informacji, które ty bez problemu kupisz, jako prawdziwą historię. I ona będzie prawdziwa. Po części. Bo przecież życie to nie tylko traumy, coś dobrego każdemu się kiedyś przydarzyło.

Nie chodzi o to, że próbuję oszukiwać lub wprowadzać cię w błąd. Po prostu wiem, że w ten sposób jest łatwiej. Dla nas obojga.

Wiem, że nikt nie chce słyszeć o długich nocach, które spędzałam w szpitalnej poczekalni, zastanawiając się, czy z ojcem wszystko w porządku i nikt nie chce rozmawiać o tym, jak matka spieprzyła mi życie. Ani o tym, że mój brat jest alkoholikiem, ani o bólu po rozbitej rodzinie. To wciąż jest gdzieś z tyłu mojej głowy, choćbym codziennie wynosiła worki tych wspomnień na śmietnik. Nie, żaden z tych tematów nie jest świetnym tematem na pierwszą randkę. Ani nawet na drugą, trzecią, piątą – pora nigdy nie wydaje się odpowiednia do tego rodzaju wyznań.

Zawsze czułam się dziwnie. Zawsze po prostu miałam nadzieję, że nikt więcej mnie nie opuści na zawsze, nie powie, że mnie nie kocha. Będę więc zawsze robiła tak, żeby do tego nie doszło.

W tej nerwowej szaradzie myśli i zachowań będę trwać już zawsze. Wpuszczę cię na swój teren tylko na tyle, by wiedzieć, jak smakują twoje usta, kiedy upiję się na tyle, by całować publicznie. Ale nigdy nie dowiesz się, jaka jestem rano, rozczochrana i chodząca na paluszkach. To gra, w którą gram, utrzymując cię wystarczająco blisko, ale za blisko. Wiem, że to niesprawiedliwe, ale nie wiem, jak kochać inaczej.

Umiem zaciskać zęby i przygryzać wargę aż do krwi, kiedy mówisz o swojej rodzinie, domu, w którym dorastałeś, o świętach, które znam, ale w które zawsze płakałam. „Jaka wigilia, taki cały rok” – kołacze mi to w głowie i zawsze w wigilię płaczę, żeby mieć w tym powiedzonku usprawiedliwienie na cały kolejny rok płaczu po kątach. Te rzeczy sprawiają, że czuję się nieswojo, zazdrosna, a nawet trochę zagrożona, w sposób, którego nigdy nie będziesz w stanie zrozumieć. Nie wiem, jak to jest – wiedzieć, że można wrócić pod ten sam adres, który znałeś jako dziecko. Nie wiem, jak to jest – wiedzieć, że można wrócić do tych samych ludzi, których znałam jako dziecko.

Nauczyłam się niczego od nikogo nie oczekiwać.

Będę się trzymać swojej bezpiecznej przystani w głowie do czasu, aż będziemy oboje wyczerpani i znużeni, tarzając się w pościeli, śmiejąc się z czegoś zupełnie przyziemnego, i wtedy w chwilę zdam sobie sprawę, że straciłam czujność. Chwila, która nic dla ciebie nie znaczy, dla mnie może oznaczać wszystko.

Zastanawiam się przez chwilę, czy w ogóle mogłabym kiedyś nazwać tę przestrzeń z tobą domem i czy choć raz mogłabym rzeczywiście znaleźć coś prawdziwego, coś namacalnego w innym człowieku. Natychmiast odpycham tę myśl i przypominam sobie, że nie są wystarczająco dobrzy do czegoś takiego. Dom. Miłość. Związek, który naprawdę mógłby zadziałać. Nie, to nie są rzeczy, które przytrafiają się złym ludziom, złamanym ludziom, ludziom pochodzącym z rozbitego domu.

Więc o tym musisz pamiętać, kiedy kochasz osobę z rozbitej rodziny – będą dni, kiedy po prostu poczuje, że nie zasługuje na ciebie, twoją miłość lub na to piękne życie, które razem stworzyliście. Czuje, że nigdy nie będzie wystarczająca. Kiedy kochasz osobę z rozbitej rodziny, nie próbuj rozwiązywać jej problemów ani rozumieć wszystkiego – wystarczy trochę miejsca, by mogła się rozwinąć, aby się rozwijać.


Lifestyle

„Babskie” seriale na lato – 3 grzeszne przyjemności, które musicie poznać

Redakcja
Redakcja
16 czerwca 2021
Photo by Victoria Heath on Unsplash

Bądźmy szczere – dobry, babski serial nie jest zły. Z tymi, które Wam dziś polecamy, letni wieczór może się zamienić w zarwaną noc. Powód? Trudno się od nich oderwać! Dorzucicie coś do tej listy? Koniecznie dajcie znać.

„Pracujące mamy” (Netflix)

To już koniec urlopu macierzyńskiego! Te cztery mamy z Toronto muszą wrócić do pracy i znaleźć czas dla swoich dzieci, na życie miłosne i całą resztę obowiązków naraz. Tyle oficjalny opis na Netflixie. A co dostajemy tak naprawdę? Fantastycznie zarysowane postaci, nieoklepane (pardon!) twarze, świetną fabułę i kupę śmiechu i wzruszeń. Będziecie wkurzone, szczęśliwe, zatroskane i nie wiemy co jeszcze naraz. Wprost nie do wiary, ile zwrotów akcji może pomieścić „zwykły”, „babski” serial o mamach.

„Pracujące mamy” właśnie zadebiutowały piątym sezonem, ale spokojnie – odcinki są krótkie, ogląda się naprawdę przyjemnie. „Pykniecie” to w weekend, bo nie można się oderwać.

Na pięć gwiazdek dajemy… 10. Bawcie się dobrze!

 

„Emily w Paryżu” (Netflix)

To serial twórców „Seksu w wielkim mieście”. I niech to was zachęci. Emily pewnie nie przejdzie do historii, jak tak jak Carrie, ale naprawdę jest urocza. Historia typowa i oklepana – młoda Amerykanka zostaje przeniesiona do Paryża. Aż nie do wiary, jak twórcom „Emily w Paryżu” udało się upchnąć tyle stereotypów na temat Amerykanów i Francuzów w jeden serialu. Jeśli nie będziecie się nad tym wszystkim specjalnie zastanawiać i jeśli nie przeszkadzają wam takie zabiegi, zabawa będzie naprawdę przednia. Paryż jest piękny, fajni aktorzy. No i oczywiście wątek miłosny!

Ciekawe jesteśmy, któremu z adoratorów Emily kibicowałyście. No i co będzie w drugim sezonie!

 

„The bold type” (Netflix)

Polski tytuł to „Dziewczyny nad wyraz”. Jeśli lubisz „Sex w wielkim mieście” i „Diabeł ubiera się u Prady”, ten serial na pewno sprawi Ci sporo radości. To historia trzech przyjaciółek pracujących w „Scarlet”, popularnym magazynie dla kobiet (inspiracją jest „Cosmopolitan”). Towarzyszymy im w pracy, obserwujemy jak radzą sobie z problemami sercowymi. Wszystko w scenerii Nowego Jorku (ciekawostka: serial kręcono w Montrealu). Jest zabawnie, lekko, seksownie.

 


Zobacz także

Mąż pocałował mnie po trzech godzinach znajomości. Ale na co mieliśmy czekać? Mamy po sześćdziesiątce…

Dziecko w wirtualnej rzeczywistości – nauka i zabawa z wykorzystaniem nowoczesnych technologii

Kochasz kryminały? To może urlop w Szwecji? Akcja „Kocham podróże, kocham swobodę”. Dzień #10 [25.05]