Związek

Mam kochanka, ale od męża nie odejdę, z nim jestem szczęśliwa

Anika Zadylak
Anika Zadylak
27 września 2016
Fot. iStock / themacx
 

– O wyrzuty sumienia, musisz zapytać te młode mężatki, które same nie wiedzą, czego chcą od życia. Mi jest tak po prostu dobrze.  W domu na co dzień,  mąż a na weekendy i czasem w tygodniu – kochanek. Mam trochę ponad 50 lat, dzieci odchowałam, prowadzimy dużą firmę. Odsunęliśmy się od siebie z mężem, już dawno. Tak wiesz, uczuciowo i łóżkowo. Ale pod wspólnym dachem, nie wyobrażam sobie kogoś innego. Razem się dorobiliśmy majątku, razem przeżyliśmy tyle lat, więc po co to zmieniać? Przecież mnie z tym drugim łączy tylko i wyłącznie dobry seks. Coś, czego ja nadal potrzebuję, a na co mój małżonek, już zwyczajnie nie ma ochoty. A może też kogoś ma? Szczerze, nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ludzie się przecież zdradzali i będą zdradzać. Śmieszy mnie, gdy słyszę „ja nigdy tego nie zrobię”.  Nie mówiłam tak, bo doskonale wiem, jak bywa. Czasem wystarczy tylko impuls, żeby to zrobić, czasem  kieliszek wódki za dużo. A czasem, tak jak u mnie, trzeba  dojrzałości. Bo zdradzać, trzeba albo umieć, albo w ogóle się w to nie mieszać.

Barbara jest wykształconą kobietą i bardzo szczerą. – Nie powiem ci, że ja i mój mąż byliśmy kiedyś szczęśliwi, bo nadal jesteśmy. Jesteśmy razem blisko 30 lat, mamy dwoje fantastycznych dzieci, mieszkają za granicą, bo tam też studiowali. Nam został ogromny dom i firma, którą prowadzimy co prawda wspólnie, ale to jednak Janek, robi w niej więcej. Więcej pracuje, zajmuje transportem, zatrudnianiem ludzi, ma większą odpowiedzialność. Ja z kolei, byłam i jestem  bardziej temperamentna w sprawach damsko męskich. Mąż nieraz się śmiał, że na starość będę musiała poszukać sobie młodszego na skoki w bok. Bo przecież rozwodu z powodu seksu nie wezmę. Za bardzo go kocham, za dobrze nam razem, zbyt wygodnie. I jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi, tak jest. Nie pyta mnie o nic, gdy znikam na noc, nie rzuca dziwnych insynuacji, nie jest wścibski, nie dogryza. A pewnie się domyśla, przecież wie gdzie wychodzę, do kogo pędzę wystrojona jak nastolatka. Ale sam nie aranżuje sytuacji łóżkowych, jest bardzo zapracowany, często przemęczony. A gdy wpada wolna chwila, woli jechać na golfa ze znajomymi, popływać, ryby łowić. No taki już jest, taki był niemalże zawsze. Oczywiście, że uprawiamy seks do dziś, rzadko bo rzadko, ale jeszcze nam się zdarzy. Dla mnie to jednak za mało. Zawsze lubiłam adrenalinę związaną z podnieceniem, z cielesnością.

Swojego „chłopca”, bo tak nazywam kochanka, poznałam zwyczajnie. Koleżanka, w podobnej sytuacji jak moja, wypaliła kiedyś na spotkaniu, że sypia z kimś od prawie roku, że nigdy nie mogłaby sobie nawet wymarzyć lepszego układu. Jej mąż, tak jak mój, też przymyka na to oko, woli wygodę i brak problemów, konfliktów. Zresztą o co? Skoro on, mąż, nie korzysta, bo zwyczajnie nie chce, to dlaczego ja miałabym zrezygnować, skoro tak to lubię? I poznała mnie z kolegą tego swojego chłoptasia. Układ był jasny od samego początku – dzwonię, gdy mam ochotę, jedziemy do hotelu lub do mojego starego mieszkania, które chwilowo stoi puste. Kochamy się na stole, pod prysznicem, czasem w łóżku. On wie, czego potrzebuję, że lubię mocno i intensywnie, że lubię sobie pokrzyczeć z rozkoszy. On też nie narzeka. Jestem dojrzała, otwarta, niczym mnie nie zaskoczy i nie zawstydzi. Nie, nie chodzimy razem do kina czy na kolację. To akurat tylko z moim mężem, bo nikt nie potrafi tak dobrze dobrać wina do serwowanej dziczyzny, jak właśnie on. Nikt też, nie zna tak dobrze repertuaru, który uwielbiam i nie wie, kiedy wolę teatr od opery. Nie czuję, że kogoś krzywdzę, nie gryzie mnie sumienie, nie czuję do siebie wstrętu. Wręcz przeciwnie, wrócił mój seksapil i poczucie kobiecości. I nie myślę o kochanku, gdy nocą kładę się spać do małżeńskiego łóżka. To dwa inne życia. Ba! Kochanek, to w zasadzie nie życie, tylko odskocznia. Śmiem twierdzić, że może właśnie dzięki niemu, nadal jestem żoną Janka. Bo mam to czego potrzebuje.  A że pod dwoma, różnymi kołdrami? To nie stanowi problemu, dla żadnego z nas.

Psycholog i psychoterapeuta, Marek Jaros wyjaśnia :

Przede wszystkim musimy uświadomić sobie, że z biologicznego punktu widzenia nie jesteśmy stworzeni do wierności. Rzadko się zdarza, by jakiś gatunek był monogamiczny z natury i człowiek nie jest tu wyjątkiem. Monogamia jest stosunkowo nowym wynalazkiem ludzkości i do tego raczej kulturowym niż ewolucyjnym, więc nie ma co się dziwić, że mamy kłopoty z utrzymaniem wierności jednemu partnerowi. I nie jest to usprawiedliwienie, oczywiście każdy może powiedzieć – no cóż, skoro taka jest natura człowieka, to nic na to nie poradzimy… Ale to nie jest zbyt rozsądne podejście. Tym się właśnie różnimy od naszych mniej rozwiniętych kuzynów, że potrafimy oprzeć się biologicznym instynktom i popędom. (źródło WP Kobieta).

Ela, mówi szybko i zdecydowanie – Zdradziłam i żałuję. I każdego dnia, modlę się żeby mój ukochany, dziś już mąż i ojciec naszej córeczki, nigdy się nie dowiedział. Nie potrafię określić jednoznacznie, dlaczego to zrobiłam. Byliśmy ze sobą od zawsze, bo już w liceum. Zamieszkaliśmy razem dość szybko, zawsze byliśmy siebie pewni, tego, że wspólna przyszłość nas czeka, również. Marek jest czuły, opiekuńczy, dobry. I bardzo mądry, z niejednej opresji nas wyciągał, nie raz stawał na wysokości zadania. Oaza spokoju i bezpieczeństwa. To się stało rok przed ślubem. Nie pokłóciliśmy się i nie mieliśmy cichych dni. Po prostu, byłam z koleżanką na koncercie w innym mieście, zadała głupie pytanie. Jedno z tych, czy jestem pewna, że chcę z Markiem spędzić resztę życia, skoro nie spróbowałam innego? Niby mnie to rozśmieszyło, nawet poirytowało, a jednak nie wychodziło z głowy. Zasiało niepokój. Niedługo potem, nadarzyła się okazja, żeby to zwyczajnie sprawdzić. Kolega kolegi, klasyczna sytuacja. Wylądowaliśmy u niego, nie ukrywam, że seks był nieziemski. Ale już powrót do domu – koszmarny. Gdy zobaczyłam Marka zatroskanego o mnie, o to czy nie jestem głodna, czy  nie zmarzłam. I ta radość w jego oczach, ulga, że wróciłam, że nic mi nie jest, pomyślałam „ty cholerna debilko, zobacz co mogłaś stracić”. Nigdy nie powiedziałam prawdy i nigdy się też nie przyznam do tego, co zrobiłam, bo to tylko nas rozdzieli.  Mojego męża skrzywdzi, rozbije rodzinę naszej córce. Minęło 8 lat od tamtego zdarzenia i nadal, bardzo żałuje, wręcz się przed sobą wstydzę. Bo mało kto zdaję sobie sprawę, że zdrada to decyzja. Decyzja, o świadomym oszukiwaniu, zadawaniu bólu i złamaniu obietnicy, dotyczącej zaufania.

Dwie różne historie… Choć niby o tym samym… Zdradzamy, bo czegoś nam brak, bo  szukamy rozwiązań, bo lepiej nam zniknąć na chwilę, niż całkiem zmienić swoje życie. Zdradzamy, bo liczymy na rozwiązanie sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, bo spodziewamy się, że inne łóżko zapewni spokój w tym naszym – domowym. Zdradzamy, bo tęsknimy za czymś, o co sami nie potrafiliśmy zadbać w danym momencie. Zdradzamy, bo zwyczajnie boimy się odejść. Czy tak jest?


Związek

Skutki braku higieny mogą być kłopotliwe. Jak prawidłowo zadbać o higienę intymną

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
27 września 2016
Fot. iStock / teksomolika
 

Jesteśmy wyczuleni na punkcie zachowania higieny. W naturalnym odruchu sięgamy po środki higieniczne i pielęgnacyjne, które pozwalają nam czuć się czysto i świeżo. Zazwyczaj to kobiety wykazują nadmierną tendencję do nadużywania różnego rodzaju kosmetyków. Począwszy od zwykłych mydeł czy żeli pod prysznic, skończywszy na antybakteryjnych specyfikach mających zapewnić sterylną wręcz czystość.

Zarówno nadmiar, jak i brak higieny szkodzą

Bywa jednak, że popadamy ze skrajności w skrajność, choć zdajemy sobie sprawę, że nieprawidłowa higiena osobista prowadzi do kłopotów. Nie dbając o nią wystarczająco tracimy na atrakcyjności oraz pracujemy na kłopoty zdrowotne. Nie można zapominać, że na brudnej, spoconej skórze całego ciała rozwijają się chorobotwórcze drobnoustroje. Do miejsc na ciele, które uznaje się za najbardziej brudne, zaliczamy:

  • dłonie
  • jama ustna
  • odbyt
  • pochwa /penis

Najczęściej problemy, jakie pojawiają się w ich obszarach, wynikają ze złej lub niewystarczającej higieny.

Jednak wbrew pozorom, również nadmierne skupianie uwagi na zachowaniu higieny może szkodzić. Mycie się kilkakrotnie, a w dodatku antybakteryjnymi preparatami każdego dnia, nie wpływa na poprawę zdrowia. Wręcz przeciwnie, pozbywanie się wszelkich bakterii ze skóry zaburza jej naturalną równowagę mikrobiologiczną. Co więcej, takie postępowanie może powodować powstawanie szczepów odpornych na różne substancje bakteriobójcze, co ma ogromne znaczenie dla zdrowia. Nadmierna troska o czystość spowoduje, że układ odpornościowy przestaje funkcjonować w symbiozie ze znanymi sobie drobnoustrojami, a co gorsza, nie uzyska możliwości rozpoznawania i zwalczania nowych. Upośledzona w ten sposób odporność będzie zawodzić coraz częściej, nawet przy banalnych infekcjach.

Warto dbać mądrze o higienę intymną

Jak widać, najlepiej znaleźć złoty środek w korzystaniu z higieny ciała, aby czuć się świeżo i komfortowo oraz nie zapracować sobie na kłopoty zdrowotne. Podobnie rzecz się ma z higieną intymną. To bardzo ważne zagadnienie, ponieważ nie wszystkie kobiety, a także ich partnerzy, wiedzą, co ma na nią negatywny, a co pozytywny wpływ. Najważniejsze by wybrać odpowiedni, wyjątkowo delikatny preparat do codziennej higieny intymnej, który jednocześnie chroni i pielęgnuje okolice intymne np. prOVag emulsja.

W przypadku, gdy kobieta jest aktywna seksualnie, powinna szczególną uwagę skierować na swoje zdrowie intymne. Nieznajomość zasad higieny oraz bagatelizowanie objawów infekcji w tych obszarach może mieć poważne konsekwencje.

Trzeba wiedzieć, że pochwa nie jest sterylna. Od momentu rozpoczęcia współżycia płciowego zasiedlająca ją flora bakteryjna może ulegać niepożądanym zmianom. Tu nie chodzi jedynie o higienę kobiety, ale również mężczyzny. To przecież za jego sprawą do pochwy wprowadzane są różnego rodzaju drobnoustroje. A bywa, że mężczyźni nie przykładają aż tak dużej wagi do zachowania higieny, jak ich partnerki, więc infekcje mogą się powtarzać. Najczęściej kobiety zgłaszają się do ginekologa za sprawą objawów zapalenia pochwy oraz zapalenia pęcherza moczowego. W takim przypadku najlepszym rozwiązaniem jest regularne stosowanie probiotyków lub żeli obniżających pH i zwiększających liczebność dobrej flory bakteryjnej.

Poza tym istnieją inne przyczyny kłopotów ze zdrowiem intymnym, takie jak:

  • noszenie syntetycznej, nieoddychającej bielizny, która sprzyja namnażaniu szkodliwych drobnoustrojów,
  • stosowanie antybiotykoterapii, która oprócz szkodliwych bakterii, niszczy również pożądane dla zdrowia kobiety pałeczki kwasu mlekowego,
  • przypadkowe kontakty seksualne bez zabezpieczenia (prezerwatywy),
  • stosowanie w nadmiarze kosmetyków do higieny intymnej, lub wybór nieodpowiednich np. zwykłe mydło, które zaburza prawidłowe pH pochwy,
  • kierunek ruchu ręki w toalecie lub podczas kąpieli — zazwyczaj panie kierują rękę od strony odbytu do pochwy nieświadomie przenosząc chorobotwórcze drobnoustroje z odbytu w miejsca intymne,
  • leczenie infekcji intymnej z pominięciem partnera, a w związku z tym nawroty zakażeń.

Jest wiele powodów wystąpienia problemów intymnych u pań oraz ich partnerów.

Profilaktyka skrojona na miarę

Zdecydowanie lepiej jest zapobiegać, niż leczyć. Warto posłuchać wskazówek udzielanych przez specjalistów i zwrócić większą uwagę na regularne stosowanie probiotyków lub żeli obniżających pH i zwiększających liczebność dobrej flory bakteryjnej. Pomocne w tym jest kierowanie się wskazówkami umieszczonymi w Piramidzie Zdrowia Intymnego.

Piramida Zdrowia Intymnego  – pełna profilaktyka oraz leczenie zakażeń pochwy

Zwróć uwagę na 4 proste zasady, których przestrzeganie gwarantuje kompleksową i skuteczną troskę o zdrowie intymne.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

1: Prawidłowa higiena intymna

Podstawa zachowania zdrowia miejsc intymnych najbardziej skuteczna jest w oparciu o stosowanie prOVag emulsji. Emulsja zadba o rozwój prawidłowej mikroflory i nie wysuszy śluzówki, a także zadziała kompleksowo: delikatnie umyje, ochroni i zadba o pielęgnację miejsc intymnych. Co najważniejsze, nie niszczy Lactobacillus i ochronnej bariery skóry.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 2: Skuteczne i szybkie działanie na początku kłopotów ze zdrowiem intymnym

Braku równowagi mikrobiologicznej lub alergie mogą stać się przyczyną stanów zapalnych. Włączenie na samym początku pojawienia się kłopotów prOVag żel, zapewni naturalne działanie antybakteryjne i antygrzybicze zapobiegając rozwojowi infekcji. Ponadto pomoże w łagodzeniu podrażnień i ochroni delikatne miejsca. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 3: Tylko długotrwała ochrona jest skuteczna

Szczególnie w sytuacjach nawrotów problemów intymnych, antybiotykoterapii, ciąży, stosowania antykoncepcji hormonalnej czy w trakcie menopauzy, warto stosować kapsułki prOVag, które chronią, a także odbudowują mikroflorę układu moczowo-płciowego i pokarmowego.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 4: Lecz skutecznie zakażenia bakteryjne i grzybicze

W przypadku, gdy infekcja wzięła górę, a ty szukasz sprawdzonego leku dopochwowego, który przywróci równowagę mikroflory pochwy i prawidłowe pH, zastosuj inVag. Wspomagająco sięgnij po niego podczas leczenia stanów zapalnych bakteryjnych i grzybiczych, a także upławów. Jest wyjątkowo skuteczny, ponieważ szczepy dobrych bakterii zostały wyselekcjonowane idealnie pod kątem potrzeb zdrowotnych Polek.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dowiedz się więcej na piramidazdrowiaintymnego.pl


Artykuł powstał we współpracy z marką ProVag


Związek

Ty, który jesteś mężem, partnerem, ojcem, wyobraź sobie, że kobieta, którą kochasz nie ma wyboru… Apel do wszystkich facetów!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
27 września 2016
Fot. iStock / Alina Solovyova-Vincent

Wy idiotki! Co wy myślicie? Że coś zwojujecie, że organizując kolejną demonstrację, kolejny marsz, ba nawet strajk, ktoś was zauważy? Czytam o sukach, o dziwkach, o kuhwach, które mogą pracodawcę pocałować w dupę i jeśli tylko nie przyjdą w poniedziałek do pracy w ramach kobiecego strajku, bo on na ich miejsce znajdzie kilka innych za głodową stawkę. To nie jest wyssane z palca. Takie komentarze pojawiają się w internecie, pod każdą inicjatywą organizowaną przez kobiety, które chcą wyrazić swój sprzeciw na to, co się dzieje w naszym państwie.

Bo problem macicy i jej praw jest nadal problemem jednej płci, o którym z chęcią dyskutuje ta druga bez jajników, bez możliwości porodu i zajścia w ciążę w wyniku gwałtu.

Może czas najwyższy otworzyć oczy i powiedzieć głośno, że odbieranie godności kobietom, nie jest tylko naszym – kobiecym problemem. Jest zagrożeniem dla nas wszystkich.

Ty, który jesteś mężem, partnerem, który kochasz swoją kobietę, zamknij na chwilę oczy. Wyobraź sobie moment, kiedy ona ci mówi, że jest w ciąży, kiedy radość, szczęście miesza się ze strachem. Kiedy nie rozumiesz jeszcze głaskania się po brzuchu i jej huśtawki nastroju. Za to czujesz w sobie odpowiedzialność za dwa życia – za jej i tego nienarodzonego. Wyobraź sobie przez chwilę, że nagle szczęście przerywa choroba, która wdarła się w wasze życie. To moment, kiedy TY biorąc odpowiedzialność, kochając i szanując musisz współdecydować: jej życie, czy nienarodzonego dziecka. Proszę, zobacz to – jak siedzisz przy szpitalnym łóżku, kiedy ona płacze, bo wszystkie nadzieje i marzenia zostają nagle pogrzebane, kiedy stajecie oboje przed wyborem, który przecież nigdy nie miał być waszym udziałem. Jej życie, czy życie dziecka… A teraz wyobraź sobie, że tego wyboru nie macie… Że możesz się z nią tylko pożegnać, modlić się i liczyć na cud… Możesz pozwolić jej napisać list… do siebie, do waszego dziecka, które nie wiadomo, czy przeżyje… Jedyne co możesz zrobić, to oswoić się z myślą, że za chwilę nie będzie przy tobie kobiety, którą kochasz. Nic więcej zrobić nie możesz. Już nie dzisiaj. Klamka zapadła, żaden lekarz nie zdecyduje się ratować życia twojej kobiecie, gdy może zapłacić za to więzieniem…

Wyjeżdżasz na delegację. Jak zawsze, bez obaw do niepokoju. Przecież wracasz za chwilę. Za chwilę, w której ona dotknęła piekła gwałtu, kiedy nie było ciebie przy niej, kiedy nie mogłeś jej obronić. Czujesz jak bezsilność zabiera ci oddech, jak niemoc, która cię ogarnia, odbiera ci zmysły. Patrzysz na nią – poniżoną, wzgardzoną, obolałą, tak inną od tej, która przecież jeszcze przed chwilą całowała cię na pożegnanie… Teraz już nigdy jej nie zostawisz, zawsze będziesz przy niej. Dźwigniecie to razem, choć przecież jest i tobie tak cholernie ciężko. Ale kochasz ją, dziś czujesz, że kochasz ją jak nikogo innego na świecie, jak twoja miłość jest w stanie uleczyć to, co się stało… Ale ona jest w ciąży… Nie chce tego dziecka, nie chce przedłużać traumy, wykrzykuje ci w twarz, że nienawidzi siebie, nienawidzi tego, co w sobie nosi. Chce zapomnieć, chce wyjechać, chce to wszystko odciąć jak najgrubszą kreską zapomnienia… A ty po raz kolejny nie możesz jej pomóc… Płaczesz, walisz pięściami w poduszkę, głową w ścianę… Bo po raz kolejny skazujesz ją na cierpienie, z którego nie wiesz, czy ona będzie w stanie się podnieść. To ją niszczy… oddala od życia. A ty nie masz wyboru… ona też go nie ma. Tak, wiem, myślałeś: „To nas nigdy nie będzie dotyczyć”…

Jesteś ojcem? Masz córkę? Córkę, którą kochasz nad życie, której ufasz, której nikt nigdy nie skrzywdzi, bo przecież ty bronisz jej bezpieczeństwa… Ale ona się zakochuje. Poznaje chłopaka. Tak bardzo się o nią boisz, ale rozumiesz, przynajmniej starasz się zrozumieć… Ona tak prosi o ten ich wspólny wyjazd, ognisko, namiot… Gwałcą ją we trzech. On i dwóch kolegów. Nie… nie otwieraj oczu, nie uciekaj od tego. WYOBRAŹ TO SOBIE. Widzisz tę twoją małą bezbronną córeczkę, której wszystko co najcenniejsze odebrało trzech pijanych nastolatków… Nie… nie mogłeś nic zrobić. Teraz? Jeśli jest jakieś teraz możesz tylko przy niej być, wspierać ją i próbować pomóc jej przejść przez to piekło… Ciąża jest gwoździem do tej tragedii. Ona łyka tabletki, płukanie żołądka, nie chce żyć… Ma 17 lat. Przecież wszystko, co najlepsze przed nią. A musi zostać matką. Tak MUSI, choć nie ma w niej na to zgody… Choć nie ma jej w tobie. Choć sprawcy gwałtu zostali ukarani, oni nie poniosą prawdziwej odpowiedzialności za to, co zrobili. Poniesie ją ona… Twoja córka. Bo odebrano jej prawo wyboru.

A może chcesz już zostać dziadkiem? Szalejesz z radości, gdy córka oznajmia ci, że nim będziesz. Już oglądasz auta, klocki, planujesz wspólne z wnukiem wycieczki. Nawet nie wiedziałeś, że taką radość ci to sprawi… taką frajdę, że wleje w ciebie tyle szczęścia i czułości. Ale zamiast szczęścia, spędzasz czas przy szpitalnym łóżku twojej córki. Nie wie, kiedy urodzi. Musi czekać. Nie ma niebieskiego kocyka, nie ma pieluch, ani misia, który czekałby na swojego małego właściciela. Są łzy, smutek i śmierć, która siada obok was, by chwilę po tym, gdy na świecie pojawi się twój wnuk, go odebrać. Twoja córka nie wiedziała, jak ci to powiedzieć… Nie chciała zagłuszać twojego szczęścia. Jeździła od lekarza do lekarza, od badania do badania, by potwierdzić, że dziecko, które nosi w sobie, przez minutę swojego życia będzie cierpieć ogromny ból, by zaraz odejść… Nie chciałeś, żeby twoja córka była bohaterką, szukałeś rozwiązań, pomysłów, żeby przerwać ten koszmar, który gasił w twojej córce chęć do życia. Ale już dawno odebrano jej prawo wyboru, prawo do zadecydowania…

Masz syna? Wyobraź sobie, że ten syn dzwoni do ciebie w środku nocy, bo nie wie, co robić, bo nie ma pojęcia, kogo prosić o pomoc. Bo wie, że jeśli jego żona nie przerwie ciąży to umrze. Albo wie, że ona urodzi martwe dziecko, albo dziecko, które żyć będzie przez chwilę. I on nie ma wyboru! Nie może jej pomóc, nie może o niczym zadecydować, nie może nawet podjąć dyskusji, bo ta niczego nie zmieni… I ty… Ty też nic nie możesz zrobić, bo kilka lat wcześniej pomyślałeś: To ich, kobiet, problem, mnie on nie dotyczy…

I wiesz… Życzę ci dzisiaj, żebyś nigdy nie musiał wybierać, żeby nigdy żadna kobieta, która pojawi się w twoim życiu takiego wyboru nie musiała dokonywać. Masz w sobie tę pewność? Naprawdę? A co, jeśli się trafi? Co, jeśli konieczność wyboru dotknie – twojej żony, partnerki, córki, przyjaciółki, przyjaciółki twojej córki? Też się odwrócisz, powiesz: Nie moja macica, nie mój problem. Też uznasz, że to o co dziś walczymy ma tylko jedną płeć? Dotyczy tylko nas? Kobiet?

Zamknij na chwilę oczy… i wyobraź sobie swoją żonę, córkę, kochankę, która nie ma prawa wyboru… Wtedy już jej nie pomożesz. Jeśli kochasz naprawdę – zrób to teraz!

WSPIERAMY PONIEDZIAŁKOWY STRAJK KOBIET. POMYŚL O KOBIECIE, KTÓRĄ KOCHASZ I PRZYŁĄCZ SIĘ DO NAS. TA SPRAWA NIE DOTYCZY TYLKO JEDNEJ PŁCI!

autor: Ola Jasionowska

autor: Ola Jasionowska


Zobacz także

Najpopularniejsze mity o związkach i miłości

Bliskie związki? Nawet słynny Sherlock, by tego wszystkiego nie rozgryzł. Najpopularniejsze mity o związkach i miłości

Przestałam tworzyć iluzje. Odeszłam, dziś uczę się akceptować błędy z przeszłości

Zrozum, nie odeszłam do innego mężczyzny. Odeszłam, bo nie czułam się kochana