Lifestyle

Jak obejść system roboczy i zatęsknić za naturalnym rytmem?

Agata Sliwowski
Agata Sliwowski
20 maja 2016
Fot. Unsplash/Ben Waardenburg / CCO
 

System. Trzyma nas za twarz. Smycz na szyję zakłada i załatwia nas na krótko. Pod dyktando reguł, które sobie uzurpuje, zmusza człowieka do tego, by wyskoczył spod dobrodusznej kołdry o bladym świcie i popędził do pracy tracąc oddech. Po drodze kawa w całkowitym biegu, ale dobrze że jest, bo w kontekście rozpędzonego poranka to przyjemność przyprawiająca o dreszcz.

Zamknięty w wieżowcach ze szkła, a czasem z żywego betonu, oddycha następnie człowiek przez cały boży dzień powietrzem z wentylatorów, oślepiany dogłębnie jarzeniówką, której wściekłe światło nadaje mu wygląd z lekka trupi. Do tego dochodzi jeszcze halucynogenne światło komputerowego monitora i efekt zombi jest jak znalazł. Nic więc dziwnego, że człowiek jest jak naćpany, całkowicie oderwany, jak jakiś fragment, albo cząsteczka, zawieszona w przestrzeni per se.

Kiedy taki człowiek wraca do domu pod osłoną nocy, jest jak cień na zapuszczonej ulicy. Ciągnie to swoje udręczone, odtlenione  i pozbawione ruchu ciało, czasem do baru na dobijającą wódkę, a czasem do domu, który też życia w sobie nie ma… opuszczony, pozostawiony sobie całymi dniami, dom taki, wzorem rzecz jasna zamieszkującego go człowieka, wyzuty jest z jakiejkolwiek energii.

Dobrze, jak człowiek ma dziecko albo chociażby psa, bo te stworzenia boskie, nie rozumieją co to system. One są ze świata istot żywych i naturalnie wymagają uwagi, która życie ma za bazę. Trzeba nakarmić, wykąpać, książkę poczytać. Trzeba przytulić, pogłaskać, ucałować. Albo na spacer wyprowadzić, jeśli to życie ma cztery nogi i oszalały z radości ogon.

Czasem jednak, człowiek nie ma i tego, a wtedy jest tak, jakby nie miał nic. Tylko pustkę, wielką nieinteraktywną przestrzeń, z której sączy się straszny smutek. Zagłusza ją, rzecz jasna, dostępną w sprzedaży rozrywką, alkoholem i odczulonym seksem, ale cóż, kiedy pustka jest w duszy usadowiona i stamtąd boli najbardziej.

Ja rozumiem oczywiście, że postęp, że korporacyjny świat, że technologia, która dech w piersiach zapiera, że akcje na giełdzie handlowane pod ciśnieniem krwi, że zarobki pod sufit i dobra do nabycia za pieniądze. Ja rozumiem, że kapitalizm, że Ameryka wszędzie od wschodniego wybrzeża po sam Zachód Dziki, rozciągnięta jak marzenie ze snu przez cały ziemski glob. Ja to wszystko rozumiem i jeszcze to, że z postępem trzeba iść, bo od niego akurat nie ma odwrotu.

Ale tęsknię też. Tęsknię za życiem, które ma naturalny rytm, tęsknię do tych chwil, kiedy mogłam gapić się bezkarnie na chmury leżąc na łące ze źdźbłem trawy w ustach. Tęsknię za kawą z przyjaciółmi, której nie pije się na czas i pod presją wibrującej, ześwirowanej komórki. Tęsknię za przestrzenią w głowie, w której zawsze można było znaleźć błogi spokój bez potrzeby stu lekcji jogi i spotkań z Dalai Lamą,  tęsknię za tokiem myśli poruszających się w zwolnionym tempie i za ciałem, które nie boli. Tęsknię za życiem nie na czas i za śmiechem wydobywającym się ze środka brzucha. Tym niekontrolowanym.

A więc postęp. No tak. Może to i fajna rzecz, tylko czemu odbiera nam to co najbardziej w nas ludzkie? No i jeszcze system. Kolejny oskarżony! Dżizusie kochany! Co myśmy sobie za kierat zafundowali? I w imię czego? I z jakim skutkiem? Strach nawet myśleć chyba.

W sekrecie więc Wam powiem, że uprawiam rebelling. Delikatny wprawdzie, niemalże niewidoczny ale jak dla mnie w sam raz. Nie mam kablówki, więc nie oglądam telewizji. Wiadomości i tak są wszędzie dookoła, radio, internet, prasa, nie ucieknie człowiek od wieści choćby nawet i chciał. Komórkę mam, nawet taką smart, ale nie śpi ze mną w łóżku tylko pod no i i-watch’a nie kupię choć nalega cały świat. Komputera w domu staram się nie otwierać i obiady gotuję od podstaw. Żadnego przeprocesowanego jedzenia, zamiast tego dwie godziny szaleństw w kuchni i obiad, który jest pożywny, a nie chemicznie utrwalony.

W weekendy budzę się i marzę przez dłuższą chwilę. Dopiero potem nastawiam kawę i zanim wezmę pierwszy łyk upajam się jej zapachem do nasycenia. Przede wszystkim jednak, nauczyłam się myśleć o oddechu. To jest mój klucz, mój kod dostępu do normalności. Kiedy bowiem człowiek świadomie i głęboko oddycha, wtedy postęp może sobie zapieprzać do przodu ile chce, a i system może wisielczym sznurem machać ludziom przed nosem… bezskutecznie. Kto nie wierzy niech spróbuje w najbardziej wariackiej, stresowej sytuacji wziąć głębokich oddechów parę.  Obiecuję Wam kochani, że świat się wówczas uspokoi. Wiatr przestanie dmuchać, fale się wygładzą i jezioro pokryje się taflą. Człowiek zaś, z pozycji takiego spokoju, poczuje się jak… człowiek. Normalny, opanowany, spokojny byt.

Taki to niby mały rebelling, ale za to jakie efekty. Trzeba tylko zrobić pierwszy krok. Komórko pod łóżko marsz!…. I tak dalej, powolutku, aż do skutku.


Lifestyle

9 lęków, które musisz pokonać wychodząc ze swojej strefy komfortu

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 maja 2016
Fot. iStock / Gilitukha
 

Kiedy zaczynasz coś nowego, prócz ekscytacji odczuwasz rożne niepokoje i lęki. To naturalne. Zwłaszcza wtedy, kiedy żeby osiągnąć zamierzony cel, będziesz musiała opuścić, jakże bezpieczną strefę komfortu i niejednokrotnie, ponownie określić swoją rolę, pozycję w zawodowym i towarzyskim środowisku. Przeanalizuj na spokojnie wszystkie te obawy. Spójrz na nie z boku, obiektywnym okiem.

Boisz się trudnych rozmów

Czyli takich, o których wiesz, że mogą kogoś zaboleć, ale jeśli ich nie przeprowadzisz, pozostaniesz w miejscu, bez szans na upragnioną zmianę. Pomyśl: co takiego chcesz powiedzieć, czym mogłabyś zranić bliską ci osobę? Jeśli to nieuniknione, by oczyścić atmosferę między wami i żebyś poczuła ulgę, trudno. Zobaczysz z resztą, że twoja szczerość i odwaga zostaną w końcu docenione.

Boisz się utraty kontroli nad twoim życiem

Nie jesteś nadczłowiekiem. To, czy uda ci się odnieść sukces, zrealizować swoje cele, zależy od wielu rożnych czynników, czasem zewnętrznych. Twój strach to projekcja przyszłych wydarzeń. Do życiowych zmian nigdy nie podchodź zbyt ambicjonalnie, z wielkim rozmachem, nie planuj zbyt wiele. Odpuszczaj oczekiwania: sobie, innym. Rób mniejsze kroki, ale konsekwentnie. Wtedy na pewno masz o wiele większą szanse na to, że nie utracisz kontroli nad tym wszystkim na co masz realny wpływ. O całej reszcie nie myśl.

Boisz się nowej siebie

Jesteś dla siebie trochę zagadką. Nie wiesz do końca, w która stronę pójdziesz, czy końcowy efekt cię zadowoli. Masz ogromną ochotę odwołać to wszystko i wskoczyć z powrotem w dobrze znaną, starą skórę. Spokojnie, ten lęk minie kiedy tylko zobaczysz, że przemiana przynosi ci wymierne korzyści.

Boisz się, że „zostajesz z tym sama”

Do tej pory był obok ktoś, kto często „prowadził cię za rękę”. Teraz wzięłaś na siebie całą odpowiedzialność za swoje decyzje. Można więc nazwać ten twój lęk lękiem przed dojrzałością. Zdaje ci się chwilami, że jesteś nieporadna, coraz mniejsza, że wszyscy wokół mają wobec ciebie jakieś oczekiwania i tylko czyhają na twój błąd. Oddychaj. Ludzie są o wiele częściej życzliwi niż wrogo nastawieni. Jedyne, co musisz zrobić, to przyznać, że prośba o pomoc nie jest oznaką słabości.

Boisz się tego, czego nie znasz

Postanowiłaś zmienić swoje życie. Chcesz być inna, szczęśliwa, spełniona. Dotychczas co się to nie udawało. Wiesz dokładnie co masz robić, opracowałaś plan. Ale jak tu zerwać się rano i uśmiechnąć do nowej rzeczywistości kiedy paraliżuje cię strach przed tym wszystkim, co masz robić może pierwszy raz w życiu? Sprzeciwić się komuś? Zabrać publicznie głos? Zerwać jakąś relację? Spokojnie. Wyobraź sobie siebie z przyszłości, taką do jakiej dążysz. Gwarantuje ci, ta gra jest warta świeczki.

Boisz się mówić głośno co myślisz i czujesz

Tak naprawdę nigdy tego dotąd nie robiłaś. Zadowalało cię zadowalanie oczekiwań innych. Ładna, miła i cicha, nie może myśleć „inaczej”. Nie bój się być sobą i otwarcie mówić o tym, kim jesteś i jak czujesz. Tylko to da ci poczucie wolności. Choć głos drży ci z emocji i lęku, stawka jest wysoka. Zobaczysz jak to jest móc spojrzeć z dumą w lustro i mieć świadomość szczerości ze samą sobą.

Boisz się, że stracisz przyjaciół, ludzi na których ci zależy

Zwłaszcza jeśli nie będą się zgadzali z tym, co masz do powiedzenia. Jednak prawdziwa przyjaźń i miłość akceptują różnice. Ludzie kochają cię nie za to jak myślisz, ale za to jaka jesteś. Poza tym, jedną z kluczowych spraw przy opuszczaniu strefy komfortu jest zrozumienie, że nie każdy musi cię lubić.

Boisz się uczucia dyskomfortu

Tego, kiedy ktoś z zaskoczeniem przyjmuje twój sprzeciw, twój kontrargument. Do tej pory uważano cię za osobę spolegliwą, dziś walczysz o swoje. Nie koncentruj się na tym uczuciu dyskomfortu jako na czymś negatywnym. Oswój go, a przestanie ci tak bardzo doskwierać.

Boisz się niepowodzeń

Bo do tej pory miałaś do nich bardzo złe podejście. Widziałaś w nich katastrofę, a nie szansę. Jeśli zrozumiesz korzyści płynące z nauki na błędach, opanujesz lęk przed niepowodzeniami.

Nie lubimy się bać, nie lubimy uczucia niepewności. Z drugiej strony te właśnie uczucia towarzyszą nam w życiu w najbardziej spektakularny sposób: blokując ważne decyzje, ograniczając rozwój osobisty. Pamiętajcie  zawsze o tym, że odwagą nie jest brak lęków, ale ich przezwyciężanie.


Lifestyle

11 zdrowych produktów, które dodadzą ci energii

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 maja 2016
Fot. Pixabay / LisaLiza / CC0 Public Domain

Szukając dobrej energii na cały dzień intensywnego funkcjonowania, musimy spoglądać w stronę pełnowartościowych produktów, które dostarczą idealnego paliwa dla naszego mózgu. Witaminy, nienasycone kwasy tłuszczowe, mikro i makroelementy są niezbędne do prawidłowej pracy naszego organizmu. Wrzucając w siebie byle jakie jedzenie, czeka nas taki sam zasób energii, która szybko się skończy, zmuszając nas do ponownego sięgnięcia po posiłek lub drobne przekąski.

Co więc jeść, by energii nam nie zabrakło?

1. Brązowy ryż

Ma on wiele więcej odżywczych wartości niż biały ryż. Zawiera pięć razy więcej błonnika, posiada dużą dawkę fosforu, potasu, żelaza, witaminy E i związków fitochemicznych obniżających cholesterol. Jego spożycie zapewnia energię na długi czas.

energia

Fot. Pixabay / mquadrelli0 / CC0 Public Domain

2. Bataty

To bogate źródło energii wynikającej z wysokiej zawartości węglowodanów złożonych, oraz witamin A oraz C, B6, B1, B2, PP i błonnika oraz cennych pierwiastków – żelaza, siarki, potasu, magnezu, fosforu.

3. Banany

Są źródłem potasu, wspomagają prawidłową pracę mięśni, w tym serca. Zawierają  fruktozę i glukozę, które szybko dostarczają energii.

energia

Fot. Pixabay / Bryanbeedit / CC0 Public Domain

4. Fasola

Zawiera dużą ilość białka, żelaza, witamin z grupy B a także magnez. Dzięki temu fasola dostarcza potrzebnej energii.

energia


Fot. Pixabay / jan_nijman / CC0 Public Domain

5. Migdały

Zawierają białko i koenzym Q10, pomagający wytwarzać energię w komórkach. Kwasy tłuszczowe z migdałów świetnie wpływają na pamięć.

energia

Fot. Pixabay / Hans / CC0 Public Domain

6. Orzechy brazylijskie

Są najbogatszym źródłem selenu pochodzenia roślinnego, który wpływa pozytywnie na odczuwanie spokoju, stanu relaksu. Zawierają również regulujące prace układu nerwowego cynk i witaminy z grupy B.

energia


Fot. Pixabay / Gadini / CC0 Public Domain

7. Olej lniany

Zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3 w najlepszych dla naszego organizmu proporcjach.  Przeciwdziałają one procesom nowotworowym, hamują starzenie się komórek, obniżają poziom trójglicerydów we krwi, zapobiegając problemom sercowo-naczyniowym. Są istotne podczas syntezy neuroprzekaźników, wpływają na funkcje poznawcze mózgu i działają jako antydepresant.

energia

Fot. Pixabay / roxymjones / CC0 Public Domain

8. Jabłka

Obfitują w w błonnik, witaminę C i antyoksydanty. Zwierają fruktozę, która jest przez organizm ekspresowo przetwarzana na energię.

9. Arbuz

Zawiera witaminy z grupy B, potas oraz fruktozę. Dzięki temu, że składa się przede wszystkim z wody, wykazuje właściwości nawadniające i nawilżające, zapobiega odwodnieniu i uczuciu zmęczenia.

energia

Fot. Pixabay / PDPics / CC0 Public Domain

10. Gorzka czekolada

Gorzka czekolada zawiera anandamid, czyli naturalny antydepresant. Czekolada zawiera również pobudzające dobry nastrój metyloksantyny, takie jak kofeina czy teobromina. Obecne w niej flawonole zwiększają przepływ krwi do kluczowych obszarów mózgu, pomagając zwalczyć zmęczenie.

11. Łosoś

Oraz inne, tłuste ryby morskie, obfituje w kwasy tłuszczowe Omega-3, skutecznie poprawiające pracę mózgu.

energia

Fot. Pixabay / Meditations / CC0 Public Domain


Zobacz także

Nie rzucaj dla niego „wszystkiego”, bo gdy miłość się skończy zostaniesz z niczym

50 sposobów na szczęśliwe życie. Sposób nr 7 – Przestań narzekać!

Nadzieja pozwala nam zobaczyć światło w największej ciemności. Wzruszający film