Lifestyle

Jak mu powiedzieć, że w łóżku jest nudno, a ty chcesz czegoś więcej

Seksualnie
Seksualnie
14 listopada 2020
Fot. iStock/fizkes
 

Coraz częściej od moich koleżanek słyszę: “Seks? Jaki seks? Nuda taka, że nawet nie chcę o tym myśleć”. Trochę mnie to zaskakuje, bo zawsze mi się wydawało, że im dłużej jest się razem, tym właśnie seks smakuje lepiej. A tu się okazuje, że wcale niekoniecznie. 

 

Nic to, popytałam, porozmawiałam i co usłyszałam?

 

“Wszystko jest przewidywalne, wiesz, stała sekwencja, od lat właściwie nic się nie zmienia”.

 

“Mnie wkurza, jak on zaczyna, jak mam przeżyć całe to mizianie, to już mi się seksu odechciewa”.

 

“NIby jest dobrze, ale jednak zieje nudą, na zasadzie, że wiesz, co zrobić, gdzie dotknąć, żeby było dobrze. Niby nie powinnam narzekać, ale czasami chciałabym inaczej”. 

 

Na pytanie, to czego by te moje koleżanki w seksie chciały, zapada milczenie. “No, czegoś innego”. Ale co to znaczy? Mój kolega opowiadał mi ostatnio, że mężatki szukają na różnych portalach randkowych odmiany, odmiany w seksie, ale z innym partnerem niż ich mąż. Zatrzymałam się nad tym, bo czyż nie lepiej odkrywać coś nowego, a zarazem tak intymnego, z kimś kogo znamy, kogo kochamy, kto widział nas w przeróżnych sytuacjach, czasami bardzo krępujących?

 

Pamiętam, że podczas rozmowy przytoczył też sytuację. Był na imprezie ze swoją żoną. Ona rozmawiała z przyjaciółką, a on z jej mężem. Po powrocie do domu ona  mówi: “Wiesz, Anka mówiła, że ma ochotę na to, żeby ich seks był bardziej ostry, że miałaby ochotę na klapsy”. Znajomy patrzy na nią zaskoczony: “A wiesz, co powiedział Paweł, że miałby ochotę na ostrzejszy seks, ale nie wie, jak to Ance powiedzieć”. Rozumiecie? Oboje chcieli jakieś odmiany, ale żadne z nich nie potrafiło o tym otwarcie pogadać. 

 

To co? Może do dzieła? Seks jest bardzo ważnych obszarem nie tylko naszego związku, ale i życia. Naprawdę chcecie z niego rezygnować, tylko dlatego, że wam się znudził? 

 

Każda rzecz nam się pewnym czasie nudzi, ale szukamy wtedy jakiś rozwiązań dla uatrakcyjnienia czegoś, co lubimy. Więc może zacząć od zadania sobie pytania, czy lubimy seks, a zaraz po nim, co w nim lubimy i na co mielibyśmy ochotę. Przecież to proste, każdy z nas nosi jakąś fantazję, którą może nawet niekoniecznie chciałby ziścić, ale samo myślenie, a pewnie też mówienie o niej potrafi skutecznie podgrzać atmosferę. 

 

Kiedy pytam moich koleżanek, dlaczego nie powiedzą o tym swoim partnerom, najczęściej odpowiadają, że nie chcą ich urazić. Boją się usłyszeć: “to przez tyle lat udawałaś, było ci źle?”. Ale wiecie co, rozmawiam też z facetami i powiem wam szczerze, że oni najczęściej powtarzają, że chcieliby, by ich partnerki, żony powiedziały im o czym marzą, czego chcą, bo umówmy się… nikt się nie domyśli, co nam w trzewiach gra. 

 

Asia Keszka – trenerka pozytywnego seksu, cały czas powtarza, że seks jest zabawą, że seks powinien być zabawny, więc może przestańmy traktować go szalenie poważnie. 

Uśmiechnijmy się i powiedzmy: “Kochanie, muszę ci coś wyznać, miałabym wielką ochotę, abyśmy dzisiaj zrobili to tak”. Albo: “Wiem, że to głupie, że się wstydzę, ale chciałabym, żebyś wiedział, że chciałabym, żebyśmy dzisiaj…”. Dziewczyny, gwarantuję wam, że wasz facet wyskoczy z butów i nie poczuje się urażony. Wręcz przeciwnie stanie na wysokości zdania pewnie chcąc wiedzieć jeszcze więcej. 

 

Ja rozumiem, że dla wielu rozmowa o seksie bywa niezręczna, bo jak powiedzieć, żeby zrobił ci dobrze ustami dłużej, albo inaczej niż zawsze, że ty byś chciała, żeby on popatrzył, jak sama sobie robisz dobrze i później się dołączył. Tu nie trzeba od razu wielkich zmian, ubierania się w lateks, czy przebierania za pokojówkę, czy szukania kogoś do trójkąta. 

 

Co dzisiaj wieczorem chciałybyście zrobić inaczej? Może wystarczy wyłączyć telewizor, może zapalić świece, albo włączyć światło, może wspólnie obejrzeć jakieś porno? Zacznijcie od małych kroków i bawcie się seksem, bo on naprawdę wcale nie jest nudny, wręcz przeciwnie, to niewyczerpane źródło możliwości i przyjemności. 

 


Lifestyle

Cztery rzeczy, które są niezbędne do dobrego seksu

Seksualnie
Seksualnie
26 maja 2020
Fot. iStock

Ostatnio często słyszę, że coś z tym seksem jest nie tak. Że czas izolacji, spędzania ze sobą 24 godzin na dobę, wcale nie sprzyja polepszeniu naszego życia seksualnego, wręcz przeciwnie. 

Co więcej, wiele par, które są w długoletnim związku zamiast mieć coraz lepszy seks, zatrzymują się gdzieś po drodze. Pojawia się nuda, rutyna. Każda strona wie, co zrobić, żeby drugiej było dobrze, ale nie ma w tym nutki pikanterii, emocji. Raczej znajoma rzeczywistość.

Przeczytałam ostatnio, że jeśli pary dostrzegają brak seksu w ich związku, to jest bardzo dobra wiadomość, bo oznacza, że w końcu widzimy, że seks jest ważny, że nie można zepchnąć go na margines. Pytanie tylko, co z tą wiedzą zrobić. Jeśli nie wiecie – poniżej mała podpowiedź.

Cztery rzeczy, które są niezbędne do dobrego seksu

Rozmowa

Nie przewracajcie oczami. Przeczytajcie. Żyjemy nadal w przekonaniu, że seks się uprawia, a nie się o nim rozmawia. Czas wyjść z tego średniowiecza. Nie ma dobrego seksu bez rozmowy. No nie uda się on za diabła. Jasne, na początku zawsze jest cudownie, ale kiedy już znacie wasze ciała (nomen omen) na wylot, to jednak warto pójść o krok dalej. Im wcześniej zaczniemy rozmawiać, tym lepiej. Dlaczego? Bo żadne z was nie będzie gorączkowo myślało: “o jeny to ile lat jemu/jej było ze mną źle”.

Jasne, nie umiemy mówić o seksie, o tym, co nas kręci, co byśmy chcieli zmienić. Bo zmienić chcemy, bo z czasem nasze preferencje się zmieniają. Chcemy dłużej, mocniej, albo krócej, w innym miejscu, inne pozycji, kolejności. Komu mamy o tym powiedzieć, jak nie naszemu partnerowi, przecież to jemu ufamy, przy nim czujemy się bezpiecznie. Jeśli macie problem z mówieniem – napiszcie maila, smsa. Niech to będzie: “chciałabym, żebyś włożył mi w cipkę dwa palce pod stołem, gdy jemy obiad z twoją mamą”. I wcale nie musi do tego dojść (choć pewnie byłoby miło), ale to już pretekst do rozmowy i otwartości.

Porzućcie wstyd, korygowanie się, przestańcie o sobie myśleć w kategoriach żony czy matki, tylko spójrzcie na siebie, jak na kochankę. To wiele może ułatwić.

Dobra zabawa

Tym, co zabija dobry seks, jest jego śmiertelnie poważne traktowanie. Tacy jesteśmy w nim poważni, chcemy dobrze wypaść, dobrze wyglądać. A przecież seks to zabawa, fun, radość. Daje nam masę pozytywnej energii i może być naprawdę zabawny, jeśli tylko sobie nawzajem na to pozwolimy.

Zabawa seksem to przecież coś, z czego dorośli powinni czerpać garściami. Nie bawimy się już lalkami czy samochodami, mamy siebie nawzajem. Pośmiejcie się, spróbujcie choćby tego banalnego pomysłu ze zlizaniem z siebie czegoś, co lubicie – czekolady, bitej śmietany, co tam wam wpadnie do głowy. I nie myślcie, że macie przy tym wyglądać mega seksownie, jak gwiazda porno. No nie, wyłączcie to cholerne myślenie, bawcie się, wymyślajcie zabawy, grajcie w rozbieranego, używajcie gadżetów – dla fanu, a nie jakbyście się przygotowywali do zostania specjalistami w seksie.

Wiedza

Ja wiem, że to zabrzmi strasznie, ale tak jak czasami mężczyźni nie wiedzą, gdzie jest łechtaczka, tak i kobiety nie mają pojęcia o budowie penisa. No jest, to jest, ale gdzie ma najczulsze miejsca, jak go stymulować, gdzie mocniej nacisnąć, a gdzie słabiej? Jakie miejsca u mężczyzny są tymi, które warto dotknąć, by on poczuł się wyjątkowo zaskoczony. Wiecie, jest mnóstwo filmów, które mówią, jak dobrze zrobić mu loda, czemu z nich nie skorzystać.

I druga strona medalu – panowie, kobiety nie składają się z cipki, pochwy i cycków. Naprawdę mamy wiele stref erogennych, których warto poszukać, dowiedzieć się o nich więcej.

I trzecia (jeśli taka istnieje) – wiedza na temat własnego ciała. Skąd facet ma wiedzieć, jak ma nam zrobić dobrze, jeśli my same tego nie wiemy, nie znamy swoich ciał, nie dotykamy się, nie oglądamy. Naprawdę nie ma ci złego w obejrzeniu swojej cipki, ona nie gryzie. Wiadomo, że facetom bywa łatwiej, bo dla nich wyjąć i wyciągnąć może już wystarczyć, choć przecież też nie zawsze – prawda panowie?

Nowość

A kiedy już porozmawiacie, pobawicie się seksem, douczycie się trochę, to samoistnie nadejdzie czas na trochę szaleństwa. W końcu odważycie się powiedzieć o swoich fantazjach, może tych mniej wariackich, ale od czegoś trzeba zacząć, a z czasem o tych głębiej ukrytych. Wybierzcie się razem do jakiegoś butiku z gadżetami erotycznymi. Ale do mądrej osoby, która z wami porozmawia, doradzi (polecam zajrzeć na Barbarella.pl), pokaże wam seks od normalnej, zwykłej strony.

Wyjedźcie gdzieś na weekend tylko we dwoje, w miejsce, które was odpręży, nakręci pozytywnie i pozwoli zostawić wszystko co frustrujące na chwilę za wami.

Bez dobrego seksu dobry związek nie przetrwa. Jasne, może udawać, że jest ok, że w końcu nic się nie dzieje. Ale czy naprawdę warto ze względu na swój własny wstyd, niczym nieuzasadnione opory, z niego rezygnować?